Shostak: Nie ocalą nas wymogi kapitałowe

26 sierpnia 2013 Bankowość komentarze: 27

Autor: Frank Shostak
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Katarzyna Buczkowska
Wersja PDF

wymogi kapitaloweWe wtorek, 2 lipca 2013 r., decydenci banku centralnego USA zagłosowali za przyjęciem amerykańskiej wersji międzynarodowych regulacji bankowych, znanej jako porozumienie Basel 3 (Bazylea III). Podstawą tego porozumienia jest wymóg posiadania przez banki kapitału wysokiej jakości w formie papierów wartościowych lub zysków zatrzymanych, równego 7 proc. pożyczek i aktywów banku.

Wymogi odnośnie wielkości posiadanego kapitału dla większych banków mogą wynosić ponad 9 proc. Fed ustalił też nowe wytyczne odnośnie wysokości dźwigni finansowej, aby ograniczyć ilość środków, jakie bank może pożyczyć w celu finansowania swojej działalności.

Jednak wprowadzenie nowych regulacji przez Fed nie jest w stanie doprowadzić ani do ustabilizowania obecnego system monetarnego, ani zapobiec finansowym zawirowaniom.

Głównym czynnikiem, który wywołuje niestabilność w nowoczesnym systemie bankowym, jest obecny standard pustego pieniądza, wspierany przez istnienie banku centralnego i pożyczki oparte na systemie bankowości rezerw cząstkowych.

W prawdziwej gospodarce wolnorynkowej, w której nie istnieje bank centralny, banki miałyby problem z praktykowaniem bankowości z rezerwą cząstkową. Każda taka próba skończyłaby się bankructwami, powstrzymując banki od udzielania pożyczek „z niczego”.

Bank centralny może jednak wspierać system bankowości z rezerwą cząstkową. Warto podkreślić, że poprzez ciągłą kontrolę polityki monetarnej, tj. pompowanie pieniędzy, bank centralny upewnia się, że wszystkie banki mogą wspólnie brać udział w ekspansji kredytu „z niczego” poprzez stosowanie w praktyce systemu bankowości z rezerwą cząstkową.

Ta wspólna ekspansja gwarantuje, że czeki przedkładane do realizacji, przekazywane sobie nawzajem przez banki, są wyrównywane, ponieważ realizacja jednego czeku równoważy pozostałe.

Stosując zastrzyki kapitałowe, bank centralny upewnia się, że system bankowy charakteryzuje „wystarczająca płynność”, co przekłada się na to, iż banki nie doprowadzają się wzajemnie do bankructwa.

Konsekwencją takiej kontroli ilości pieniądza przez Fed jest występowanie cykli koniunkturalnych.

W miarę upływu czasu, ten typ kontroli grozi poważnym osłabieniem procesu generowania bogactwa i poważnego ograniczenia realnego wzrostu gospodarczego.

Tak długo jak system monetarny w obecnej formie pozostanie nietknięty, niemożliwe będzie uniknięcie kryzysu finansowego podobnego do tego z lat 2007–2009. Wprowadzenie nowych, bardziej ograniczających wymogów kapitałowych przez banki nie może doprowadzić do zwiększenia ich wypłacalności w obecnym systemie monetarnym.

W międzyczasie banki, niezależnie od nowych regulacji Fedu, zdecydowały o ograniczeniu swojej aktywności. Warto podkreślić, że Fed posiada około 2 bln nadwyżki rezerw gotówkowych. Roczna stopa wzrostu kredytu inflacyjnego spadła z 4,2 proc. w maju 2012 r. do 4,1 proc w czerwcu 2013 r. i 22,4 proc. w czerwcu zeszłego roku.

Nowy obraz

Nowy obraz (1)

Kiedy gospodarka wchodzi w nową spadkową fazę cyklu koniunkturalnego, banki są zagrożone nowym kryzysem finansowym, którego przyczyną jest fakt, że pożyczki, które obecnie są pożyczkami dobrej jakości, w miarę rozwoju tendencji spadkowej mogą okazać się złymi aktywami.

Widoczny spadek rocznej stopy wzrostu kredytów wywiera dalszą presję na tempo wzrostu naszego wskaźnika podaży pieniądza „Austrian Money Supply” (AMS).

W stosunku rok do roku stopa wzrostu wskaźnika AMS wynosiła 7,7 proc. w czerwcu, w porównaniu z 8,3 proc. w maju i 11,8 proc. w czerwcu ubiegłego roku.

Sugerujemy, że widoczny spadek tempa wzrostu wskaźnika podaży pieniądza (AMS) spowoduje spadek ilości wielu działań o charakterze bańki, które wykazywały tendencję wzrostową spowodowaną wcześniejszym zwiększeniem tempa wzrostu podaży pieniądza.

Nowy obraz (2)

Warto pamiętać, że faza spadkowa w cyklu koniunkturalnym oznacza upadanie przedsięwzięć o charakterze bańki. Przedtem nie zawsze wiadomo, które działania zaliczają się do kategorii działań o charakterze bańki, a które nie.

Kiedy pojawia się spadek w cyklu koniunkturalnym, pozornie rentowne firmy upadają. Biorąc pod uwagę fakt, że od 2008 r. Fed stosował wyjątkowo luźną politykę monetarną, wzrasta prawdopodobieństwo faktu, że doświadczyliśmy procentowo dużego wzrostu ilości działań o charakterze bańki jako części wszystkich działań na rynku.

Kiedy w cyklu koniunkturalnym pojawia się faza spadkowa, wpływa to na wysoki odsetek działań o charakterze bańki i w związku z tym banki, które udzieliły pożyczek na takie działania odkrywają, że posiadają duży zasób aktywów niepracujących.

Prawdopodobny dalszy spadek ilości udzielanych pożyczek doprowadza do dalszego ograniczenia praktyki pożyczania pieniędzy „z powietrza”, co prowadzi do dalszego wywierania presji na tempo wzrostu podaży pieniądza.

W systemie bankowości z rezerwą cząstkową, kiedy pożyczka zostaje spłacona, a bank jej nie odnawia, pieniądz rozpływa się w powietrzu. Ponieważ pożyczka została udzielona z „niczego”, nie mogła mieć też swojego właściciela.

Dla porównania, na wolnym rynku gdy pieniądze są wypłacane, przechodzą do pierwotnego pożyczkodawcy; ilość pieniądza w systemie nie zmienia się.

Ponieważ obecny system monetarny jest z zasady niestabilny, naprawienie go nie jest możliwe. Bank centralny może utrzymywać obecny standard pustego pieniądza tak długo, jak długo realne bogactwo wzrasta.

Kiedy jednak gospodarkę charakteryzuje zastój, lub ― co gorsza ― kurczenie się, wtedy żadne pompowanie środków pieniężnych nie będzie w stanie zapobiec upadkowi tego systemu.

Lepszym rozwiązaniem jest oczywiście ustanowienie prawdziwego wolnego rynku ze złotem jako gwarantem wartości pieniądza. Odwrotnie niż w obecnym systemie monetarnym, w ramach standardu złota pieniądze nie mogą znikać i wprawiać w ruch machiny cykli koniunkturalnych.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Frank Shostak

O Autorze:

Frank Shostak

Frank Shostak jest współpracownikiem naukowym Mises Institute. Jest też właścicielem firmy Applied Austrian School Economics, oferującej analizy i sprawozdania dotyczące rynków finansowych i globalnej gospodarki.

Pozostałe wpisy autora:

27 Komentarze “Shostak: Nie ocalą nas wymogi kapitałowe

  1. Kompletnie nie rozumiem tego zjawiska, że przy rezerwie cząstkowej banki tworzą pieniądze z niczego. A gdy takie stworzone z niczego pieniądze zostaną pożyczone to po oddaniu pękają jak bańka mydlana. Powtarza się to powszechnie. Nigdzie nie natrafiłem jednak na opis tej procedury. Nie spotkałem też wytłumaczenia, w tym kontekście, takich zjawisk jak: czy istnieje bank, który mógłby mieć akcję kredytową większa inż kapitały własne + własny dług, dalczego Bear Stearns czy Lehman Brothers oraz dziesiątki mniej znanych banków upadło, nie znali tej technologii?, czy istnieje jakiś bank, poza bankami centralnymi, którego sumy bilansowe po stronie ma i winien są różne. W świetle tych pytań gadanie o tworzeniu pieniędzy przez banki komercyjne uważam za zwykłe bredzenie.
    System rezerwy cząstkowej to złodziejstwo. Bank dysponuje nie swoimi pieniędzmi bez porozumienia z ich właścicielem. System rezerwy cząstkowej powoduje inflacje. Nie dawno tego nie rozumiałem. Jeżeli właściciel pieniędzy powiększa swoje saldo gotówkowe to najpewniej wzrósł jego poziom niepewności co do przyszłych dochodów. powodów może być setki. Będzie musiał przestać pracować bo zanikają zamówienia w firmie gdzie pracuje lub musi opiekować się kimś chorym w rodzinie lub idzie na piechotę dookoła świta. Zamiar jego jest taki by saldo gotówkowe rosło i by pieniądze, jego pieniądze, chwilowo były wycofane z obiegu. Przy większej skali tego zjawiska takie działanie powinno powodować spadek cen co z kolei powodowałoby łatwiejsze przetrwanie okresu bez pracy. Bank jednak przejmuje decyzje i w brew zamiarom właściciela kieruje te pieniądze na rynek udzielając kredytu. Ale to nie jest tworzenie pieniędzy z powietrza. Te pieniądze mają właściciela. Kredyt też nie został stworzony. Kredyt to zaufanie jakie posiada pożyczkobiorca w kontaktach ze swoimi kontrahentami. Pożyczkobiorca spieniężył swój kredyt w banku. Bank zrobił to z pieniędzy, które właściciel przeznaczył na powiększenie salda gotówkowego.
    Ale to wszystko razem to nie jest tworzenie pieniędzy czy kredytu z powietrza. Albo ja czegoś nie rozumiem. To chętnie posłucham gdzie błądzę.
    Pomijam, że system rezerwy cząstkowej to bankrut z założenia.

      1. Ten artykuł pokazuje jak puchną salda bankowe. Salda bankowe to nie są pieniądze za które się kupuje bułki czy cegły. Jest pokazane jak 1000 wpłynęło do banku i 900 z niego wypłynęło. bilans banku się powiększył w miedzy czasie. Gdzie tu tworzenie pieniędzy? Jeżeli jeszcze przepościmy te same pieniądze przez kilka rachunków i operacji pożyczka-lokata to salda banków będą rosły wielokrotnie, tylko jaki to ma wpływ na ceny na rynku. Żaden. Chyba, ze pieniędzmi nazwiemy salda bankowe. Wtedy rozumiem zjawisko i nieporozumienie sprowadza się do definicji słowa „pieniądze”
        Ja rozumiem stwierdzenie „banki tworzą pieniądze z niczego” tak, że do banku wpływa strumień pieniędzy papierowych + elektronicznych na kwotę WE, z banku wypływa strumień pieniędzy papierowych + elektronicznych na kwotę WY i WY > WE. Nic takiego nie ma miejsca. Przytoczony artykuł pokazuje tylko jak rosną salda w księgowości bankowej ale WY <= WE.
        Chciałbym się dowiedzieć jaki wpływ na realną gospodarkę maja zapisy w zeszytach jednego czy drugiego bankiera.

        1. Większość ludzi przyjmuje zapisy na kontach bankowych jako zapłatę ze dobra/usługi. Np. ludzie uznają, że zwiększenie ich zapisu na koncie w banku spełnia definicję zapłaty wynagrodzenia za pracę. Podobnie jest przy zakupie innych dóbr niż praca. Depozyty bankowe to substytuty pieniądza i spokojnie można je wliczać do podaży pieniądza.
          Przy operacji udzielania kredytu bank tworzy nowy depozyt bankowy. Ten nowy depozyt jest zwykle uznawany przez ludzi za tak samo dobry jak dotychczasowe i środki na nim zgromadzone mogą służyć do nabywania dóbr i usług. Dlatego też podnoszą one popyt na te dobra i usługi, jakie chcą nabyć kredytobiorcy i tym samym przekładają się na wzrost cen.

          1. Tak, tak, to wszystko prawda. Czy z banku wypływa więcej pieniędzy niż do niego wpływa? To chyba proste pytanie? Jeżeli odpowiedź jest nie. To „kreacja pieniędzy z niczego” to tylko zabawa księgowa i kreskowy thriller na YouTube. Jeżeli powiedź brzmi tak. To chciałbym poznać nazwę tego banku i jego bilans oraz rachunek wyników. Ja nie znam takiego banku poza bankiem centralnym. To jest jedyna instytucja, która tworzy pieniądze z niczego. Ale to agenda rządowa.

          2. Kiedy bank udziela kredytu, to żadne pieniądze do niego nie wpływają. A wykreowany depozyt można jak najbardziej wydać.

          3. Rozumiem. Czyli możliwe jest takie przedsięwzięcie. Zakładamy bank, wpłaty klientów są zbędne, kreujemy pieniądze z powietrza i pożyczamy na procent, zarabiając sowicie. Dobrze rozumiem? Dlaczego Lehman Brothers nie znał tego patentu. Nie oglądali tego filmu na YouTube i nie czytali przywołanego artykułu. Matolstwo jedno. Plajta im się należała.
            To mi się szczególnie podoba. „Przy operacji udzielania kredytu bank tworzy nowy depozyt bankowy.”
            Zastanawiające jest też, ze takie same księgowania występują w banku przy rezerwie 100% w wypadku gdy gostek przyniesie do banku 1000 i z tego 100 przeznaczy na saldo gotówkowe, a 900 będzie chciał komuś pożyczyć na pralkę za pośrednictwem banku. Księgowania zostają te same tylko już nie ma kreacji z powietrza.

          4. Zakładamy bank i dopóki nie kreujemy kredytu dużo szybciej niż konkurenci, to nie musimy się szczególnie martwić. Jeśli kreujemy dużo szybciej, to będą rosły nasze długi wobec innych banków i wtedy możemy mieć problem. Nie jest to biznes bez ryzyka bankructwa także dlatego, że np. ktoś może nie spłacać kredytu itp.
            Lehman, zdaje się, działał inaczej – kupował obligacje oparte na różnych kredytach (substytut pieniądza kreuje bank udzielający kredytu, nie ten, kto później kupi obligację), które generalnie dawały dość przyzwoite odsetki i finansował to krótkoterminowym długiem, który dzięki Fedowi był bardzo nisko oprocentowany. Jak pojawiły się problemy z rolowaniem własnego długu, to okazało się, że aktywa banku są warte znacznie mniej niż to wcześniej myślano i się im zbankrutowało.

  2. chyba lepiej będzie wyjaśnic z drugiej mańki:)..bank centralny kreuje baze monetarną..pozostałe agregaty pienięzne kilkakrotnie ja przekraczają..kto to stworzył?..odp system bankowy..jak kiedy bilanse banków są ok?..podpowiedz..banki tworza depozyty..:)…to duze uproszczenie ale jaśniej sie nie da:))

  3. Zdaje się, ze kręcimy się w kółko. Zadaje proste pytania. Czy istnieje bank gdzie sumy z niego wypływające są większe od sum do niego wpływających. Są takie banki? Banki centralne pomijamy. Skąd się bierze problem bankructwa banku? Bank ma wkłady swoich klientów, z których 90% zamienił w kredyt bez wiedzy właścicieli pieniędzy. 10% to rezerwa obowiązkowa. Teraz gdy po swoje pieniądze zgłoszą się klienci i zażądają więcej niż 10% swoich pieniędzy to bank plajtuje albo zjawia się bank centralny i „dostarcza mu płynność”. Po co te manewry? Można z powietrza, to bank jak mu brakuje to bierze z powietrza i po krzyku. Bear Stearns czy Lehman Brothers był przelewarowany. Konkurencja wyczuła krew i w pewnym momencie nie chciała pożyczyć pieniędzy na rolowanie wymagalnych zobowiązań. Banki straciły płynność i upadły. To były czasy gdy FED nie dostarczał płynności bankom prywatnym. Całe to gadanie o kreacji pieniędzy z powietrza nie trzyma się rzeczywistości za oknem.
    Nie ma banku, w którym sumy wpływające są mniejsze od wypływających. Przynajmniej nikt nie chce mi podać jego nazwy. Bankowi księgowi, z którymi rozmawiałem na ten temat śmiali się do rozpuku z tej teorii. Nie spotkałem tez wyjaśnienia jaka jest różnica w scenariuszu z przytoczonego artykułu gdzie jest kreacja pieniądza i w moim scenariuszu z listu wyżej gdzie jest 100% rezerwa, pieniądze krążą tak samo, księgowania są takie same tylko jest inna świadomość aktorów scenek. W pierwszym przypadku jest kreacja a w drugim nie ma.
    Pokażcie taki bank, który ma aktywa większe od pasywów i natychmiast klepie w matę. Tylko jeden bank, który udzielił kredytów więcej niż ma pokrycia wkładami klientów, kapitałami własnymi, obligacjami i kredytami międzybankowymi. Tylko jeden.
    Dopóki nie zobaczę takiego banku to uważam „kreację pustego pieniądza przez banki” za zwykłe bzdury, które są na rękę rządom i bankom centralnym bo zdejmują z nich odpowiedzialność za psucie pieniędzy. Z resztą uważam, ze cała ta bajka jest przez nich wymyślona.
    Wiele bzdur ludzie miedzy sobą powtarzają. W OFE są nasze pieniądze. Inflacja jest większa bo ropa drożeje. I inne podobne.

    1. Dodam jeszcze, że poprzez system rezerwy cząstkowej banki okłamują przedsiębiorców. Udają, ze mają kapitał do sprzedaży choć mają tylko salda gotówkowe. Obniżają tym samym koszt kapitału i tworzą warunki do powstawania bańki inwestycyjnej i cyklu koniunkturalnego. To wszystko wiem. Ale nie tworzą pieniędzy z powietrza. Nie tworzą też kapitału. Pożyczają pieniądze z sald gotówkowych oszukując, że to kapitał. Ponieważ to wszystko kłamstwo to po jakimś czasie ludzie się orientują i zaczyna się delewarowanie. Gdy się skończy, zaczyna się nowy cykl.

      1. To może ja spróbuję. Otwierasz bank. Romek wpłaca na depozyt a’vista 200zł. Pożyczasz te 200zł Zdziśkowi. Romek i Zdzisiek chcą u mnie kupić krzesło. Jeden i drugi ma mi do zaoferowania 200zł, czyli na naszym skromnym rynku jest de facto 400zł i tak będę jako sprzedający się zachowywał(na przykład pozwolę im licytować się o moje krzesło). Nie znam się na księgowości, w zapisach księgowych być może nic nie przybyło. Mówimy jednak o wpływie na gospodarkę a nie o księgowości. Mnie jako sprzedającego krzesło nie obchodzą zapisy księgowe, tylko kto mi ile oferuje. Czym to się różni od sytuacji w której bank wydrukował pieniądze i pożyczył je Zdziśkowi? Po prostu w teorii austriackiej jeśli wkładasz pieniądze na depozyt a’vista, to prawo własności do nich nie przechodzi na bank. Zachowujesz się ciągle tak, jakbyś miał je w portfelu, a kredytobiorca jednocześnie operuje Twoimi pieniędzmi. Dla gospodarki nie ma znaczenia czy de facto baza monetarna się zwiększyła. Ma natomiast znaczenie czy ludzie zachowują się tak, jak gdyby się zwiększyła czy nie.

    2. Tak, kręcimy się w kółko, więc mam nadzieję, że kolega się nie obrazi, jeśli przestanę odpisywać na kolejne komentarze.
      Pasywa będą zawsze równe aktywom, ale to niczego nie dowodzi. Chodzi o to, że bank, kreując kredyt – należność (aktywo) – dopisuje sobie po prostu zobowiązanie – depozyt osoby/firmy, której udzielił kredyt (pasywo). Ten depozyt jest uznawany przez ludzi za coś równie dobrego co pieniądz, więc powiększa tym samym ilość pieniądza w obiegu. W przypadku 100% rezerwy, żeby bank stworzył komuś depozyt, to musi najpierw mieć gotówkę – ilość pieniądza w obiegu się nie zmienia, bo do kreacji substytutu pieniądza trzeba wycofać taką samą ilość pieniądza „bazowego” z obiegu. Jeśli akcja kredytowa jest rosnąca, to co do zasady z każdego dzisiejszego banku komercyjnego wypływa więcej kasy niż do niego wpływa. Objawia się to rosnącą sumą bilansową (bo tak działa kreacja kredytu).
      Jeśli powyższe rozważania nie pomogą, to polecam zastanowić się nad taką sprawą – jak to się dzieje, że suma depozytów ludności w bankach rośnie szybciej niż suma gotówki w obiegu i suma rachunków banków w NBP? Skoro tylko NBP może kreować pieniądz, to jak to się dzieje? Podobna sprawa – jak to się działo, że w USA w XIX wieku, kiedy nie było banku centralnego, suma depozytów i banknotów rosła szybciej niż ilość złota w obiegu?
      Szczerze mówiąc, to nie rozumiem fragmentu o Lehman i Bear Stearns. Jak już pisałem, wedle mojej wiedzy, ich problemy nie wynikały z tego, że rezerwę cząstkową stosowały. Raczej – dzięki działaniom Fedu do ekstremum doprowadzili praktykę maturity mismatching. Wydaje mi się, że zdanie „To były czasy gdy FED nie dostarczał płynności bankom prywatnym” zupełnie mija się z rzeczywistością. Fed pożyczał bankom zarówno w ramach transakcji repo, jak i przy użyciu kolejnych programów pożyczkowych, które miały najróżniejsze literkowe śmieszne skróty. Polecam tu prześledzić wpisy na krzyys blogu z tego okresu.

  4. @totus:

    Kreacja pieniędzy z niczego [jaką rzekomo uprawiają banki] to humbug ekonomiczny i nic więcej. Wynika to z niezrozumienia na czym polega i jakie skutki rodzi wpłacenie gotówki do banku. Otóż zwolennicy rezerwy 100% wymyślili sobie własną [=inną niż stosowana w rzeczywistości] definicję depozytu bankowego po czym stwierdzili, że banki to oszuści – bo się nie stosują do ich definicji.

    Jeśli ktoś uważa, że banki kreują pieniądze z niczego to ja z wielką ochotą owe „nic” przyjmę. Czekam na chętnych.

    1. To jak wyjaśnić to, że według NBP w kasach banków w lipcu 2013 r. było 9,696 mld zł, a „depozyty i inne zobowiązania bieżące” banków wynosiły 418,1 mld zł? Kto tu nie rozumie, „jakie skutki rodzi wpłacenie gotówki do banku”?
      Nie chodzi mi tu o jakieś prawne dysputy tylko o czysto ekonomiczną kwestię – czy podczas udzielania kredytu tworzy się co do zasady w obecnym systemie bankowym nowy pieniądz (mówiąc ściślej – substytut pieniądza)? Mam wrażenie, że zarówno mainstream, jak i austriacy mówią tu jednym głosem – tak, podczas akcji kredytowej tworzony jest nowy pieniądz.
      Jak chce kolega owo „nic” posiadać, to musi założyć bank, nie jest to prosta sprawa, ale wykonalna.

  5. 1. Rezerwy pomijamy ? Bardzo wygodnie.
    Poza tym nie rozumiem po co kolega cytuje statystyki skoro zdaniem 100%-wców każda ilość pieniądza dłużnego powyżej ilości gotówki to grzech śmiertelny.

    2. Najpierw 100%-wcy opowiadają o oszustwie, tylko jak ich zapytać w którym konkretnie miejscu się ono pojawia to nagle uciekają od dysput prawnych bo to prawdziwemu austriakowi nie przystoi.
    Ale ok, niech będzie. Oczywiście, iż podczas udzielania kredytu jest tworzony nowy pieniądz dłużny – takie jest jeden ze skutków tej umowy. Nie jest to żaden substytut pieniądza, bowiem można tym tworem powszechnie płacić – czyli wypełnia definicję środka płatniczego.
    Jest to inny rodzaj pieniądza niż gotówka – nie gorszy czy lepszy tylko inny. Można go używać bądź nie.
    Oczywiście gdyby zlikwidować pieniądz dłużny i pozostawić na rynku tylko gotówkę [pokryta złotem na dodatek] to nagle nastąpiłby nastąpiłby kres wszelkich kryzysów gospodarczych – bo ich przyczyną jak wiadomo jest tylko rezerwa częściowa.
    Kolega w to poważnie wierzy ?

    3. Zdaniem kolegi pieniądz dłużny jest tworzony z niczego – czyli tym niczym są depozyty bankowe [co wynika z mechanizmu kreacji pieniądza]. Zatem czekam na ofertę pozbycia się tychże – bo skoro są niczym ich to ich brak niczego nie zmienia, nieprawdaż ?

    1. 1.-2. Nie interesują mnie dyskusje prawne. W swoich wypowiedziach tu ich nie poruszałem i nie mam zamiaru na takowe tematy dyskutować.
      3. Depozyty bankowe nie reprodukują się same z siebie przez pączkowanie. Mówienie, że pieniądz dłużny jest tworzony z depozytów to totalne nieporozumienie. Ten pieniądz dłużny to właśnie depozyty. I one w retorycznym uproszczeniu są tworzone właśnie z niczego.

      1. ad. 3:

        Oczywiście, że w wyniku umowy kredytu powstaje pieniądz dłużny w postaci zapisu bankowego – czyli depozyt. Natomiast nieprawdą jest, że nie ma to związku z istniejącymi depozytami. Nowy pieniądz powstaje zawsze z już istniejącego – gdyby było inaczej to nie zgadzałyby się kolumny w bilansach banków.
        Ponadto ze wzoru depozyty=kredyty+rezerwy wynika, iż kredytów jest zawsze mniej [przy niezerowych rezerwach] niż depozytów. Jak bowiem niektórzy wiedzą: aktywa=pasywa. I proszę szanownych 100%-wców: tego się nie przeskoczy.

        Jeśli ktoś się z tym nie zgadza to niech przeprowadzi prosty dowód: pokaże bilans banku [rzeczywistego, a nie te zmyślone], w którym depozytów jest mniej niż kredytów. Wszystkie banki giełdowe takie bilanse publikują, więc będzie chyba to proste.

        1. @Clegan
          „Oczywiście, że w wyniku umowy kredytu powstaje pieniądz dłużny w postaci zapisu bankowego – czyli depozyt. ”

          tak. dodamy do bilansu po stronie aktywów 100zł kredytu a po stronie pasywów 100zł depozytu.

          ” Jak bowiem niektórzy wiedzą: aktywa=pasywa. I proszę szanownych 100%-wców: tego się nie przeskoczy.”

          a ktoś twierdzi że jest inaczej?

          1. Tak, Panie Balcerek – a teraz klient wypłaca swój kredyt w postaci 100zł z bankomatu. Depozyt został zlikwidowany. I gdzie się podziały pasywa ?

          2. @Clegan
            …czemu nie odnosisz się do tego co ci odpowiedziałem tylko uciekasz od dyskusji?

        2. @Clegan
          ” I gdzie się podziały pasywa ?”

          jak napisałeś poniżej:

          „Znaczy się pytasz czy pieniądz dłużny ma pokrycie w gotówce ?
          ” Z kontekstu wnioskuję, iż chodzi o pokrycie w 100%. Oczywiście, że nie ma. Co wynika z umowy [i jak tu nie odnosić się do kwestii prawnych ?]. Tylko nie rozumiem co niby strasznego z tego wynika ?”

          z bilansem dzieje się dokładnie to samo gdy klient który wcześniej zdeponował gotówkę, teraz likwiduje depozyt wyciągając kasę z bankomatu (jak piszesz, nie mający pełnego pokrycia w gotówce)

          1. @Balcerek
            Poważnie ? 😆

            Piszę po raz wtóry i ostatni: umowa kredytu/pożyczki polega na pożyczeniu środków które się ma, a nie tych których się nie ma.
            Przykro mi, ale w sposób jaśniejszy nie potrafię już tego napisać.

          2. @Clegan
            nie rozumiem o co ci chodzi. najpierw przyznajesz że:
            „Oczywiście, że w wyniku umowy kredytu powstaje pieniądz dłużny w postaci zapisu bankowego – czyli depozyt”

            czyli do aktywów i pasywów dopisywana jest taka sama kwota, która powiększa sumę bilansową.
            potem zadajesz pytanie co się stanie z bilansem gdy klient zlikwiduje depozyt.
            kiedy dostajesz odpowiedź, ucinasz dyskusje stwierdzając że nie można pożyczyć czegoś czego się nie ma.
            a więc wycofujesz się z pierwszego zdania.

  6. clegan.

    bilety nbp sa prawnym srodkiem płatniczym..czy depozyty bankowe maja w nich pokrycie?..zaraz będziesz twierdził ze depozyty to inna forma pieniądza ani lepsza ani gorsza..:) chyba nie zaprzeczysz że banki kreuja pieniadz ale zaraz będziesz tweirdził że bilanse banków temu przeczą..zdecyduj sie jakie masz stanowisko

    1. @legrand:

      Znaczy się pytasz czy pieniądz dłużny ma pokrycie w gotówce ? Z kontekstu wnioskuję, iż chodzi o pokrycie w 100%. Oczywiście, że nie ma. Co wynika z umowy [i jak tu nie odnosić się do kwestii prawnych ?]. Tylko nie rozumiem co niby strasznego z tego wynika ?

      I owszem – twierdzę, że pieniądz dłużny jest inną niż gotówka formą pieniądza. Masz jakiś argument przeciwko ?

      Poza tym skąd wytrzasnąłeś tezę, że bilanse banków przeczą kreacji pieniądza dłużnego ? Bilanse banków przeczą tezie, że kredyty nie mają związku z wcześniej istniejącymi depozytami. Zatem nie można ich dowolnie kreować ani nie powstają z niczego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy