Nie zapomnij rozliczyć PIT do końca kwietnia
KRS: 0000174572
Powrót
Handel zagraniczny

Davies: Gruntowne przemyślenia na temat handlu

0
Stephen Davies
Przeczytanie zajmie 9 min
Davies_Gruntowne przemyślenia na temat handlu
Pobierz w wersji
PDF EPUB MOBI

Źródło: aier.org

Tłumaczenie: Mateusz Czyżniewski

Artykuł z 2018 roku.

Działania, a nawet bardziej tweety Donalda Trumpa, obecnego (2018) prezydenta Stanów Zjednoczonych, sprawiły, że polityka handlowa stała się głównym tematem zażartej dyskusji, która wzburza społeczeństwo i polityków, a ekonomistów przyprawia o ból głowy.

Charakterystyczną cechą obecnej debaty jest sposób, w jaki pozornie nieistotne argumenty dotyczące polityki handlowej prowadzą do ogromnych nieporozumień między ludźmi, którzy byli kiedyś sojusznikami politycznymi, i właśnie one okazują się kluczowe w oddzielaniu jednej strony politycznej od drugiej.

W tym sensie, wracamy do XIX wieku, kiedy jednym z wielkich podziałów w amerykańskiej polityce był ten pomiędzy Republikanami (protekcjonistami) i Demokratami (zwolennikami wolnego handlu).

To nie powinno nas zaskakiwać, gdy tylko zdamy sobie sprawę, co stoi na przeszkodzie konsensusu. Trudnością jest jednak sposób, w jaki wątki dotyczące handlu są powszechnie przedstawiane we współczesnej ekonomii. Ekonomiści przez ostatnie 70 lat przekształcili zagadnienia handlu w techniczny problem dotyczący efektywności gospodarczej. W rzeczywistości jest to złożone pole badań teoretycznych, które zmusza nas do stawienia czoła istotnym pytaniom dotyczącym sposobu, w jaki postrzegamy społeczeństwo i relacje międzyludzkie.

Szersza debata

Podział na handel wolny i regulowany jest w rzeczywistości jednym z głównych aspektów znacznie głębszego podziału między indywidualizmem a kolektywizmem. Pogląd, jaki ktoś uznaje za słuszny w tym temacie, ujawnia coś na temat jego podstawowych przekonań w sposób, w jaki niewiele innych kwestii jest w stanie to zrobić.

Każdy, kto studiował ekonomię, zna zasadę przewagi komparatywnej, sformułowaną po raz pierwszy przez brytyjskiego ekonomistę Davida Ricardo zaledwie 200 lat temu. Argumentem przedstawionym przez Ricarda jest to, że najlepszym rozwiązaniem dla danych krajów (lub części świata) będzie specjalizacja w niektórych branżach produkcyjnych oraz otrzymywanie pozostałych potrzebnych towarów poprzez handel z innymi krajami, które wyspecjalizowały się w innych działalnościach.

Podstawą tego twierdzenia jest przekonanie, że gdy zasoby (ziemia, ludzie i kapitał) są wykorzystywane do produkcji jednego dobra, nie mogą być wykorzystane do wytwarzania czegoś innego. Wartość najbardziej istotnego alternatywnego wykorzystania tych zasobów jest rzeczywistym kosztem dobra, które jest produkowane.

W przykładzie Ricardo Portugalia jest bardziej wydajna niż Anglia w produkcji zarówno wina, jak i tkanin (produkcja obu towarów jest tańsza w Portugalii w stosunku do Anglii). Nie mniej jednak, koszt produkcji tkaniny w Portugalii (zakładając zaniechanie produkcji wina) jest wyższy niż w Anglii. Oznacza to, że Portugalia może specjalizować się w produkcji wina, a Anglia w produkcji tkanin. Rezultatem jest nie tylko to, że oba produkty są lepszej jakości, ale że łączna produkcja obu dóbr jest większa, niż gdyby obydwa kraje próbowały wytworzyć oba na raz.

Głębokie rozważania

Rozważanie tych zagadnień w ten sposób ma dwie dystynktywne cechy. Po pierwsze, kraje prowadzą ze sobą wymianę handlową; po drugie, głównym elementem wolnego handlu jest to, że zwiększa on wydajność produkcyjną. Pierwszy punkt jest fałszywy, podczas gdy drugi okazuje się prawdziwy; lecz nie jest to najważniejszą rzeczą tych rozważań. Ricardo w rzeczywistości nie zrozumiał najgłębszych aspektów swoich rozważań, które powinny doprowadzić nas do postrzegania świata w sposób zasadniczo inny niż sposób, w jaki jest on zazwyczaj przedstawiany.

Aby zrozumieć te kwestie, wyobraźmy sobie następujący eksperyment myślowy. Mamy świat, w którym ludzie żyją w samowystarczalnych gospodarstwach domowych. Każde gospodarstwo domowe produkuje wszystko, co konsumuje: produkuje własne jedzenie, robi ubrania, których potrzebują jego członkowie, pije własne piwo i robi wszystko inne, co jest potrzebne. Nie ma wymiany między gospodarstwami domowymi. To byłby niesamowicie zubożony świat: ludzie ledwo byliby w stanie przetrwać.

Powodem jest oczywiście to, że czas jest ultymatywnie ograniczonym zasobem: godziny spędzone na uprawianiu ziarna lub szlifowaniu nie mogą być przeznaczone na robienie narzędzi lub ubrań. Oznacza to, że całkowita ilość, którą można wyprodukować, jest bardzo niewielka. W rzeczywistości takie społeczeństwo nigdy nie istniało. Zamiast tego ludzie handlują ze sobą; współpracują poprzez wzajemnie korzystną wymianę. Niektóre gospodarstwa domowe koncentrują się na produkcji żywności, inne odzieży, inne narzędzi, a jeszcze inne piwa.

Robiąc to, postępują zgodnie z twierdzeniem Ricarda. Każde gospodarstwo domowe, a nawet pojedyncza osoba, zrobi to, co ma najniższe koszty w odniesieniu do zaniechanego, alternatywnego wykorzystania czasu.

Dwoje sąsiadów

Załóżmy, że w naszym świecie mamy dwoje sąsiadów: Jacka i Jill. Jill jest lepszym ogrodnikiem niż Jack, a także lepszym neurochirurgiem. Kosztem opieki nad ogrodem jest rezygnacja z operacji mózgu, co ma wysoki koszt alternatywny. W przeciwieństwie do tego, koszt alternatywny ogrodnictwa Jacka jest niski, ponieważ jest beznadziejnym chirurgiem.

Więc ma sens, aby Jill skoncentrowała się na operacji i zapłaciła Jackowi, żeby opiekował się jej ogrodem. Oboje są lepsi w danych zadaniach, a wszyscy inni też zyskują. Pacjenci Jill są lepiej traktowani, podczas gdy inni czerpią korzyści z jej dobrze urządzonego ogrodu.

Chodzi o to, że na poziomie gospodarstw domowych lub osób takich jak Jack i Jill, nadal obowiązuje zasada przewagi komparatywnej. Ma to kilka bardzo rozległych implikacji. Pierwszym jest to, że z analitycznego punktu widzenia, aktywności wymiany handlowej dokonują poszczególne osoby, a nie całe kraje. „Portugalia” oznacza po prostu „ludzie mieszkający w części Półwyspu Iberyjskiego powszechnie znanej jako Portugalia”, a „Anglia” oznacza „lud mieszkający w części Wysp Brytyjskich zwykle nazywanej Anglią”.

Z ekonomicznego punktu widzenia, kraje są jedynie zbiorami osób żyjących w ramach wspólnego porządku prawnego i politycznego.

Granice nie mają znaczenia

Wynika z tego, że pod względem charakteru wymiany i wynikającej z niej specjalizacji nie ma absolutnie żadnej różnicy między handlem ponad granicami a handlem w obrębie takich granic. Jeśli ktoś w Chicago spożywa stek z drobiu wyhodowanego w Teksasie, to handluje z osobą lub osobami w Teksasie; jeśli spożyje argentyński stek, to wymienia się z osobami na argentyńskich pampach. Charakter wymiany i konsumpcji jest taki sam w obu przypadkach; ekonomicznie są one identyczne. Różnica między nimi jest polityczna i odzwierciedla fakt, że władza polityczna ustanowiła bariery dla niektórych rodzajów handlu, a dla innych nie.

Ta perspektywa oznacza również, że handel i zasada przewagi komparatywnej są podstawowymi aspektami współpracy społecznej. Jest to handel nakierowany na wzajemne korzyści, a następnie na rozszerzanie się specjalizacji pracy. Dokonuje się to w zależności od realizacji porównywania zdolności danych osób, co finalnie łączy osoby i gospodarstwa domowe w większym, złożonym społeczeństwie — z ogromną korzyścią dla wszystkich zaangażowanych w wymianę.

Najbardziej uderzającym wnioskiem, jaki możemy wyciągnąć, jest jednak to, że poza naszym teoretycznym światem samowystarczalnych podmiotów gospodarczych lub gospodarstw domowych zawsze do pewnego stopnia istnieje wolny handel. Oznacza to, że zawsze jest jakaś część powierzchni planety, w której ludzie mieszkający angażują się w wolny handel ze sobą nawzajem, korzystają z korzyści wynikających z identyfikacji fundamentalnych cech przewagi komparatywnej.

Jak duży ma to być obszar?

Pytanie zatem nie polega na tym, czy zaangażować się w wolny handel, czy też w działalność protekcjonistyczną. Ale gdzie powinny zostać wyznaczone granice obszaru wolnego handlu. Jak duży powinien być ten obszar i skład ludności zaangażowanej w wolny handel?

Odpowiedź ekonomii na to pytanie, już od czasów Ricarda, była prosta: obszar powinien być jak największy i zawierać jak najwięcej ludzi. To jest to, co maksymalizuje korzystne efekty specjalizacji i zwiększy wydajność do największego możliwego poziomu dla danego poziomu technologii. Dlatego właśnie, w skutek tego, maksymalizuje się ogólny dobrobyt ludzi. Idealnie, powinien to być cały świat ludzi — oikumene, jak nazywali go starożytni Grecy.

Dlaczego przewaga komparatywna nie obejmuje całego świata? Powodem jest to, że jeśli część powierzchni planety zostanie odcięta od reszty, a ludzie będą mogli swobodnie handlować z innymi, którzy żyją w tych granicach, ale nie z tymi po drugiej stronie granic, dobrobyt większości będzie zmniejszony. Stanie się tak, ponieważ niektórzy ludzie nie będą w stanie specjalizować się w takim stopniu, jak gdyby byli wolni — w świecie pozbawionym interwencji w handel. Jednakże inni ludzie żyjący w obrębie granic będą w rzeczywistości uprzywilejowani, ponieważ będą mogli wymieniać się z pozostałymi ludźmi, którzy w przypadku braku tych ograniczeń wymienialiby się z osobami z poza obszaru działania interwencji. Innymi słowy, ograniczenie wolnego handlu do określonej części planety skutkuje przekazywaniem zasobów od większości ludzi, którzy tam mieszkają, do mniejszości.

Jeśli tematyka artykułu jest dla Ciebie ciekawa, przeczytaj innytekst Daviesa:
Davies-Harrigan_Trzy-niezamierzone-konsekwencje-umarzania-kredytów-studenckich.jpg

Edukacja

Davies, Harrigan: Trzy niezamierzone konsekwencje umarzania kredytów studenckich

Problem kolektywizmu

Dlaczego jednak większość ludzi toleruje interwencje w handel? Powodów jest wiele, ale jednym z głównych jest etyczny i polityczny kolektywizm. Argument podany powyżej przedstawia społeczeństwo jako byt ostatecznie składający się z niezależnych jednostek, które wymieniają się ze sobą. Wynikiem tych wymian jest wzrost dobrobytu wszystkich podmiotów ekonomicznych, ponieważ każda osoba robi to, co jej zdaniem ma najmniejszy koszt alternatywny.

Przeciwieństwem tego stanu jest sytuacja, gdzie ludzie nie są w rzeczywistości całkowicie autonomicznymi jednostkami, ale są oni częścią zbiorowego podmiotu: narodu, państwa lub ludu, który ma wobec nich roszczenia — co do ich konkretnych  interesów i dobrobytu. Idąc tym tropem myślenia, świat nie składa się z jednostek, lecz ich zbiorów, plemion czy narodów. Celem reguł prawa oraz zasad polityki nie powinno być dobro poszczególnych mężczyzn i kobiet, ale dobro całego społeczeństwa.

W praktyce jednak zbiorowość odnosi się do niewielkiej liczby osób, które mają władzę w takiej czy innej formie i mogą identyfikować swoje własne interesy z interesem całej populacji. Co więcej, ten sposób myślenia wymusza postrzeganie świata jako złożonego z grup zaangażowanych w pewną grę, w której zysk jednej z grup musi zawsze implikować stratę drugiej. Jest to bardzo niebezpieczny sposób myślenia, którego rezultatem wdrożenia jest ostatecznie konflikt zbrojny, a nie pokojowa wymiana.

Historycznie obszar, w którym realizowano wolny handel, był często znacznie mniejszy niż obszar całej jednostki politycznej. Na przykład we Francji ancien régimu pomiędzy różnymi prowincjami istniało wiele barier w handlu. To był zjawisko powtarzało się we wszystkich cywilizacjach.

Jednakże w nowoczesnym świecie pojęcie obszaru wolnego handlu stało się tożsame z podmiotem politycznym, i znaczenia nabrała idea nacjonalizmu. Dzisiaj dyskusje dotyczące handlu znowu się rozpalają, podobnie jak w XIX wieku, ponieważ stawiają podstawowe pytanie: indywidualizm czy kolektywizm?

Czy porządek polityczny powinien odzwierciedlać wizję wolnego stowarzyszenia jednostek zaangażowanych w akty swobodnej wymiany realizowanej dla wzajemnego i ogólnego dobra, tworząc w ten sposób złożone społeczeństwo? Czy też ma to być wizja, według której członkostwo w zbiorowym kolektywie to elementarny aspekt działania społeczeństwa i pozwalająca na handel w jego ramach, lecz ograniczając możliwości handlu z ludźmi spoza tej grupy?

Postawione przez nas pytanie ma charakter fundamentalny. Niemniej jednak widać, że to, jak ludzie odpowiadają na tego typu zagadnienia w kontekście tematyki handlu, wiele mówi o ich wizji świata.

Źródło ilustracji: Adobe Stock

Kategorie
Handel zagraniczny Interwencjonizm Przedsiębiorczość Teksty Tłumaczenia


Nasza działalność jest możliwa dzięki wsparciu naszych Darczyńców, zostań jednym z nich.

Zobacz wszystkie możliwości wsparcia

Wesprzyj nas, to dzięki naszym Darczyńcom wciąż się rozwijamy

Czytaj również

Tłumaczenia

North: Wolny handel - papierek lakmusowy ekonomii

Merkantylizm stanowi domyślny system dla większości ludzi. Jego podstawą jest zaufanie do siły państwa. Jest to wiara w gospodarczą wydajność ludzi z odznakami i karabinami. Jej wyznawcy nie wierzą w jednostki, które działając we własnym interesie, handlując między sobą w celu odniesienia obopólnej korzyści, są niezawodnym źródłem innowacji, odkryć oraz kreatywności. Zaakceptowanie tego, że wolny rynek rzeczywiście działa, jest dla nich nie do przyjęcia.

Boudeaux_Interwencjonizm-jest-nienaukowy.jpeg

Interwencjonizm

Boudreaux: Interwencjonizm jest nienaukowy

W końcu wszystko mamy rozrysowane na wykresie...

Tłumaczenia

Arthur: Europa czy Wolny Handel?

Terry Arthur w swoim artykule wyjaśnia sprzeczność stwierdzeń, jakoby "Wspólnota Europejska w znacznym stopniu zlikwidowała wojnę w Europie" i że "w ramach wolnego rynku międzynarodowe kartele biznesowe rządziłyby światem". Autor wyjaśnia, że wolny handel jest antytezą tak wojny, jak i międzynarodowych karteli biznesowych.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.