Hollenbeck: Po szwajcarskiej inicjatywie referendum w sprawie złota

23 grudnia 2014 Bankowość komentarze: 7

Autor: Frank Hollenbeck
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Wojciech Kościelak
Wersja PDF

referendumSzwajcarskie referendum w sprawie złota już za nami i może być śmiało podsumowane jako wiele hałasu o nic. Nawet gdyby proponowane zmiany weszły w życie, nie miałoby to większego wpływu na zdolność banku centralnego do emisji pieniądza lub prowadzenia polityki monetarnej.

Obecnie bank centralny broni relacji franka do euro na poziomie 1,2. Ustalając taki sztywny kurs, szwajcarski bank centralny w gruncie rzeczy zdecydował, by podążać za nazbyt luźną polityką monetarną sąsiada. W celu utrzymania tego kursu, Szwajcarzy kupowali euro za drukowane franki. Następnie zwracali euro do strefy euro poprzez zakup obligacji rządowych państw unii walutowej. Równie łatwo można by użyć tych euro do zakupu dolarów na złoto. W każdym wypadku euro lub dolary byłyby zwracane na rynek i dlatego szwajcarska akcja nie ma wpływu na podaż euro czy dolara. Musimy pamiętać, że kursy wymiany są zdeterminowane przez różnice w poziomach wzrostu podaży pieniądza i przewidywań, jak te różnice będą kształtować się w przyszłości.

Szwajcarski bank centralny sprzeciwił się tej inicjatywie — co nie powinno dziwić. Standardową polityką władz jest użycie taktyki strachu, by usprawiedliwić ciągłą kradzież rządową.

W ten sposób rząd może po cichu i niezauważenie konfiskować bogactwo obywateli i nawet jeden na milion nie zauważy kradzieży ─ John Maynard Keynes

Szwajcarski bank poinformował, że inicjatywa ograniczy jego elastyczność w zwalczaniu kryzysu płynności lub niekontrolowanej inflacji. bank centralny twierdzi, że nie mogąc sprzedać swojego złota, będzie naciskany, by zapewnić płynność na wypadek kryzysu bankowego. Oczywiście przypuszczenia, że bank centralny będzie utrzymywał swój bilans w ryzach, są nonsensem. Nic nie powstrzyma banku centralnego od drukowania franków, by zachować płynność oraz drukowania jeszcze więcej franków, by kupić złoto.

Bank centralny twierdzi także, że gdyby musiał przeprowadzić sprzedaż aktywów na otwartym rynku, by zwalczyć inflację, niemożność sprzedaży 20% jego aktywów ograniczałaby pole manewru. To mylne twierdzenie. Nie ma nic w inicjatywie, co mogłoby ograniczyć zdolność banku centralnego do sprzedaży 80% jego aktywów, poza tymi utrzymywanymi w złocie. I nie możemy zapominać, że inflacja jest zjawiskiem pieniężnym. Bank centralny potrzebuje elastyczności, by móc zwalczać problem, który wynika z prób jej utrzymania.

Chociaż krytycy określili inicjatywę mianem skrajnej lub rewolucyjnej, w istocie jest bardzo łagodna, jeśli porównać ją z rolą złota w dawnym szwajcarskim systemie bankowości centralnej. Na przykład między 1936 a 2000 rokiem Szwajcarzy przechowywali 40% aktywów w złocie. Czy ten bardziej restrykcyjny poziom rezerw ograniczał zdolność banku centralnego do drukowania pieniądza? Frank utracił 90% wartości względem złota od 1914 roku. Czy aktywa w złocie ograniczyły pole manewru w tym czasie? Pobieżna lektura czasopism ekonomicznych z tamtego okresu jasno pokazuje, że nie.

Chociaż inicjatywa wywarłaby raczej niewielki nacisk na bankowość centralną, bez wątpienia byłaby krokiem w dobrą stronę — podobnie jak próby doprowadzenia do audytu Fedu czynione przez Rona Paula. Inicjatywie udało się wzbudzić poczucie opinii publicznej, że „źle się dzieje w państwie duńskim”. Każdy dolar, euro czy jen wykreowany przez bank centralny jest podatkiem od sald pieniężnych. Podatkiem, za którym nikt nie głosował — okradaniem śpiącego. Chociaż urzędnicy banków centralnych mogą uczęszczać na ekstrawaganckie obiady w garniturach od Armaniego, nie umniejsza to prawdzie, że są nikim więcej, tylko fałszerzami. Różni ich od fałszerzy tylko brak strachu przed policyjnym nalotem o poranku.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Frank Hollenbeck

Pozostałe wpisy autora:

7 Komentarze “Hollenbeck: Po szwajcarskiej inicjatywie referendum w sprawie złota

  1. Racja. KAŻDA dodatkowa emisja (błędnie zwana „dodrukiem”, gdyż może być dodatkowa emisja bez dodruku oraz dodruk nie będący emisją) jest fałszowaniem pieniędzy i kradzieżą.
    .
    Podobnym fałszerstwem jest emisja bitkojna, który na początku pomysłodawca tego OSZUSTWA (!!!) sprzedał za pieniądze, a potem kolejne osoby sprzedają te nic nie warte BTC kolejnym osobom (to już nie są oczywiście oszustwa, bo wszyscy kolejni uczestnicy wiedzą, że bitkojn to oszustwo, więc dobrowolnie wchodzą w to bagno.
    .
    Bitkojn nie może być pieniądzem z prostego powodu: n ie stoi za nim żadna WARTOŚĆ (ani materialna, ani prawna).
    .
    To już nawet fałszowane Eura czy dolary mają przynajmniej taką wartość, że można nimi spłacać podatki państw emitentów. Bitkojnem nie da się NICZEGO spłacić, można jedynie szukać większego frajera, niż się samym jest.
    .
    A że świat jest pełen frajerów, więc bitkojn rozwija się radośnie …

    1. Masz obsesję na punkcie BTC. Pragnę cię uspokoić Ultima, nikt cię nie zmusza do kupowania Bitcoinów w przeciwieństwie do płacenia podatków kuponami, które pełnią rolę obowiązującego środka płatniczego.

  2. O widzę, że mój przedmówca ma otwarte krótkie poozycje na giełdach bitcoinowych i wytrwale ich broni.

    Kto by sobie zadawał tyle trudu aby siać jadem na temat btc i to w temacie… nie związanym z btc.

    1. Ja jedynie odniosłem się do tematu złota z artykułu, a bitkojna użyłem jedynie w celach ilustracyjno-pedagogicznych.
      .
      Uważam, żezło należy napiętnować i najlepszą metodą na pokazanie cech zła jest skonfrontowanie go z dobrem.
      .
      Dopiero postawienie bitkojna obok złota powoduje, że widzimy jego spróchniałość i przegnitość w całej okazałości …
      .
      A złoto wtedy jeszcze bardziej błyszczy, gdyż błyszczy nie tylko blaskiem bogactwa, ale również blaskiem PRAWDY …

      1. Poza obsesją na punkcie bitcoina, ma Pan też obsesję na punkcie złota? Polecam odrobinę mniej religijnej zapalczywości. O ile zgadzam się z tym, że złoto doskonale sprawdzało się jako pieniądz, o tyle uważam, że pisanie o nim z takim fanatycznym zapałem nie sprzyja racjonalnej dyskusji i sprawia, że zwolennicy złota są postrzegani jako osoby niespełna rozumu. Przypisywanie złoty cechy, której brak zarzuca Pan innym pieniądzom – wewnętrznej wartości – to oczywiście błąd. Nic na tym świecie nie ma wewnętrznej wartości, albo jest ona przypisana przez ludzi, albo wymuszona aparatem przemocy – jak pieniądze fiducjarne państwowe. Złoto było, jest i zapewne będzie wartościowe bo ludzie widzą korzyść w jego posiadaniu, tylko tyle i aż tyle. Rónie dobrze jednak mogą widziec korzyśc w posiadaniu bitcoina jak i fiducjarnego pieniądza. Pieniądz fiducjarny ma pewne istotne wady, o któych zapewne Pan wie, ale z pewnościa są to inne wady niż ma bitcoin, który Pan atakuje.

        Bitcoin jako wynalazek dość młody i innowacyjny – przeżywa okres intensywnej spekulacji. Być może ten okres zakończy się spektakularnym upadkiem, jakimś wielkim krachem, co wywoła wtedy zapewne agresywne i tylko pogarszające sprawę interwencje rządowe (zamykanie giełd, zamrażąnie środków, próby blokowania stron związanych z btc itp.) orazz nagonke medialną która zaogni aferę.

        Być może bitkoin po prostu odnajdzie swoją rynkową cenę bądź zakres cen o umiarkowanej amplitudzie i zajmie pewne niewielkie nisze w internetowym handlu oraz pozostanie ciekawostką dla geeków i spekulantów.

        Opcja trzecia, w której bitcoin wchodzi w fazę powszechnej światowej adopcji, staje się realną alternatywą na szeroką skalę dla fiducjjarnych walut państwowych jest najmniej prawqdopodobna – z wielu względów, któychj za długo byłoby tu wymieniać – nieprzychylne rządy, wrogo nastawione banki, podejżliwy stosunek mediów i niska świadomośc społęczeństwa, cczasem afery, ataki i upadki giełd, słowem wiele problemów ma świat bitcoina. Nie śmiertelnych, ale wystarczających, aby powstrzymać wymarzona przez bitcoinowych maniaków „rewolucję” – na pewno obecnie, a może kompletnie. Ale nie nam to wiedzieć i szafować 100% proroctwami. I polecam pokorę.

        Natomiast, jak moi przedmówcy wspomnieli – nikt nikogo do używania bitcoina nie zmusza, nie ma obowiązku być spekulantem, kupować ani btc ani innych kryptowalut (choć osobiście nie lubię terminu „krypotowaluta” wolę pisać „krypto-pieniądz”). Każdy kto w ten świat wchodzi robi to na własny rachunek i na włąsne ryzyko. Straszenie, wyklinanie i sianie nienawiści wobec bitcoina jest zbędne i przypomina frustrację. WIelu ludzi czytając takie jadowite ataki raczej myśli „aha, to taki co sie nie załapał na bańke albo stracił kasę na giełdzie”. Zachęcam do bardziej stonowanych wypowiedzi, jeśli chce Pan być brany poważnie.

        Kończę, bo dyskusja ta zabrnęła zbyt daleko od tematu artykułu pod którym dyskutujemy.

        1. Jako laik może włożę kij w mrowisko, ale cóż…
          Nie rozumiem tego gadania na „pieniądz fiducjarny” jaki to on jest zły i w ogóle – przecież każda waluta czerpie swoją siłę (słabość) z gospodarki jaka za nią stoi.
          Gdy Saddam Husajn chciał w rozliczeniach za ropę odejść od dolara, okazało się, że jest wrogiem demokracji.
          Parytet sensu largo zawsze istniał i istnieć będzie – zawsze są jakieś towary czy surowce, odpowiadające za wartość danego pieniądza. Ukazy władzy są wobec tego pochodne/wtórne, co najlepiej widać na zjawisku hiperinflacji, gdzie nie jeden rząd próbował walczyć z tym zjawiskiem samymi dekretami – nie tędy droga…

        2. MYLISZ SIĘ.
          .
          Złoto ma wartość z uwagi na swoją FIZYCZNOŚĆ.
          .
          Konkretnie:
          – świeci się
          – nie traci cech z upływem czasu
          .
          Dzięki tym cechom stało się synonimem władzy królewskiej. Czy według Ciebie to jest „nic” ?
          .
          Dlaczego chcesz zrównać cechę złota, która jest nie do podrobienia z jakimś propgramikiem BTC, którego można kopiować w NIESKOŃCZONEJ ilości w ciągu nieskończenie małego czasu ?
          .
          Naprawdę nie dostrzegasz różnicy ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy