Klein: Tegoroczni nobliści to zły znak dla teorii ekonomii

29 grudnia 2019 Ekonomia eksperymentalna komentarze: 0

Autor: Peter G. Klein
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Michał Gorzelniak
Wersja PDF

Ludwig von Mises nie dostał Nobla, ale powraca w wielkim stylu – kliknij i wesprzyj wydanie biografii największego ekonomisty XX wieku!

W 2019 roku Nagroda Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w dziedzinie ekonomii, znana jako ekonomiczna nagroda Nobla, powędrowała do Abhijita Banerjee, Esther Duflo i Michaela Kremera — za „eksperymentalne podejście do problemu globalnej biedy”. Banerjee, Duflo i Kremer są pionierami w wykorzystaniu eksperymentów terenowych i losowych testów kontrolnych (Randomized-controlled trials, RCT)[1] do badania zjawisk ekonomicznych. RCT w ekonomii są analogiczne do ich odpowiedników medycznych. Przykładowo ekonomiści chcą sprawdzić, jak działa dana polityka ekonomiczna, czy też prawo. Weźmy przykładowo bonusy dla nauczycieli przyznawane za pojawianie się na zajęciach. Zamiast tworzyć model teoretyczny i sprawdzać go z historycznymi danymi, przeprowadza się eksperyment. Jedna grupa nauczycieli to grupa kontrolna, a druga otrzymuje bonusy. Po porównaniu wyników z dwóch grup przeprowadza się swego rodzaju generalizację, która ma sugerować, że zachęta w postaci bonusu redukuje liczbę nauczycieli unikających pracy.

Odbiór tegorocznej nagrody wśród ekonomistów był praktycznie w pełni pozytywny. Alex Tabarrok udostępnił ciekawe podsumowanie obszaru badań laureatów, z odnośnikami do ich najważniejszych prac. Pod hashtagiem #EconTwitter można było znaleźć gros gratulacji i wyrazów uznania od kolegów i studentów zdobywców nagrody. Poza pracą stricte akademicką, która miała ogromny wpływ na ekonomię rozwoju, Duflo, Banerjee i Kremer aktywnie uczą i doradzają w ramach polityki rozwoju.

Chociaż niektórzy komentatorzy byli zdziwieni, że stało się to właśnie teraz (Duflo, lat 46, jest jak do tej pory najmłodszym laureatem nagrody), nie było wątpliwości, że specjaliści od RCT — „randomiści” jak nazywają ich krytycy — zostaną w końcu docenieni przez kapitułę nagrody Nobla. Ich praca i badania są dowodem na zwrot w stronę empiryzmu w naukach ekonomicznych, o czym pisałem w innym artykule. Ekonomia głównego nurtu odchodzi od wielkich teorii i pytań, czy globalnych modeli zależności i współpracy na rzecz przyrostowych, eksperymentalnych i pozbawionych teorii działań w małej skali. Schumpeter i Samuelson, Friedman i Becker, czy austriacy, odchodzą do lamusa, a na topie jest Raj Chetty. Młodych ekonomistów nie rozgrzewają już takie debaty jak teoria keynesowska kontra neoklasyczna czy austriacka teoria cyklu koniunkturalnego; lub też częściowa kontra pełna równowaga, a nawet socjalizm kontra kapitalizm. Debaty toczone przez nowe pokolenie to: co lepsze: Stata czy R (programy statystyczne — przyp. red.). Matematyka i statystyka zostały wyparte przez programowanie i umiejętność przeprowadzania RCT.

W ramach literatury głównego nurtu można spotkać się z zaciętą krytyką „randomistów”, zwłaszcza ze strony Williama Easterleya czy noblisty Angusa Deatona. Warto przytoczyć w całości abstrakt z pracy Deatona i Nancy Cartwright z 2018 roku:

Zrandomizowane próby kontrolne (RCT) zyskują na popularności, nie tylko w medycynie, ale tez w naukach społecznych. Twierdzimy, że nie tylko opinia publiczna, ale także badacze zbyt ufają wynikom RCT i przedkładają je nad inne metody. W przeciwieństwie do popularnej opinii, z którą można się spotkać w literaturze, randomizacja nie jest w stanie określić nic ponad to, jak reagują na leczenie ludzie w relacji do grupy kontrolnej. Nie dostarcza ona dokładnego przybliżenia średnich efektów leczenia (ATE) i nie zwalnia nas z obowiązku zastanawiania się nad obserwowalnymi i ukrytymi efektami leczenia. Określenie czy dane odkrycie bądź oszacowanie było wynikiem ślepego trafu, jest trudniejsze niż powszechnie się wydaje. W najlepszym wypadku wyniki RCT mogą dostarczyć nietendencyjnej charakterystyki, lecz wciąż jej wartość jest dyskusyjna. Nawet w tym optymistycznym przypadku wyniki można jedynie odnieść do próby badawczej, a wszelka generalizacja jest nadużyciem. Potrzeba bardzo dobrego usprawiedliwienia do jej zastosowania. Należy wziąć pod uwagę, jaka grupa została wybrana, indywidualne charakterystyki członków tejże i społeczności, z jakiej się wywodzą. Oczekiwanie trafności zewnętrznej jest bezskuteczne, ponieważ w ten sposób oczekuje się więcej, niźli to, do czego RCT zostało stworzone. Zapomina się o potencjalnych korzyściach płynących z właściwego zastosowania RCT. Wymaga ono bowiem rzeczywiście minimalnych założeń i można je wykorzystywać z posiadając małą wiedzę. Jest to zaletą przy przekonywaniu sceptyków, jednakże jest wadą w kumulatywnym procesie naukowym, gdzie powinno się nadbudowywać na wiedzy już istniejącej, a nie pozbywać się jej w całości. RCT może odegrać rolę w tworzeniu wiedzy naukowej i przydatnych przewidywań jedynie w połączeniu z innymi metodami jako element całego programu badawczego. Mowa o takich rzeczach jak konceptualizacja i rozwój teoretyczny — by odkryć nie to, co działa, ale dlaczego coś działa.

Ostatnia uwaga jest bardzo ważna, zadaniem ekonomisty nie jest jedynie empiryczne przedstawianie, że „x” jest powiązany z „y”, ale wyjaśnienia jak „x” wpływa na „y”. Dla austriaków wyjaśnienie tego jest niemożliwe bez wcześniejszego zbudowania teorii — chociaż niektóre przypadki wymagają zrozumienia historii. Mimo iż RCT jest często opisywane jako metoda „wnioskowanie przyczynowego”, nie zajmuje się przyczynowością w znaczeniu rozumianym tradycyjnie przez ekonomistów.

Wraz z Carmen Dorobat skrytykowaliśmy pogląd Duflo, że ekonomistów powinno się traktować jak „hydraulików”, a nie filozofów. Pozwolę sobie przytoczyć moją wypowiedź sprzed dwóch lat:

Eksperymenty, a RCT w szczególności, nie są substytutami teorii ekonomicznej i bardziej konwencjonalnych form ekonomii stosowanej. Mierzą się one z problemami małej skali. Pisząc „małej”, nie mam na myśli nieistotnych — Banerjee and Duflo zyskali sławę dzięki ich Poverty Action Lab, które było próbą wyrugowania biedy z najmniej rozwiniętych rejonów świata — tylko takich, które nie wymagają ekonomii wykraczającej poza coś takiego jak „zachęta ma znaczenie”. RCT były używane w badaniach, jak zachęcić studentów do nauki. jak pisać listy fundraisingowe przynoszące więcej pieniędzy, jak zachęcić ludzi do zdrowszego jedzenia i rozwiązywania innych problemów społecznych. Nie jest jasne, jak te badania mają wyjaśnić fundamentalne kwestie teorii ekonomii i polityki gospodarczej, którymi zajmują się austriacy i neoklasycy. Co jest podstawą społecznej kooperacji? Jak rozwija się gospodarka? Co jest przyczyną cyklów koniunkturalnych? Czy wrócić do standardu złota? Czy regulacje chronią prywatne interesy? Nie ma nic złego w odpowiedziach na małe pytania, tylko że RTC nie odpowie na te duże.

Jak wyraził to David Henderson, wiemy wiele o tym, co powoduje biedę — brak wolnego rynku — jednak te małe eksperymenty na temat płac nauczycieli czy działania szpitali, mimo iż interesujące, nie dadzą nam tak ważnego większego kontekstu.

Więcej dowodów na to, że ekonomia stała się mała.

 

[1] Badania, w których ludzie są losowo przydzielani do grup badawczych. W medycynie tworzona jest grupa kontrolna i grupa poddawana leczeniu odpowiednim lekiem (przyp. tłum.).

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Peter G. Klein

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *