Rapka: System bankowy – regulować czy nie?

17 lutego 2020 Bankowość komentarze: 4

Autor: Przemysław Rapka
Wersja PDF

Teksty publikowane jako working papers wyrażają poglądy ich Autorów — nie są oficjalnym stanowiskiem Instytutu Misesa.

Jaki model bankowości?

Wśród libertariańskich zwolenników wolnego rynku od dawna toczy się debata, który proponowany alternatywny model funkcjonowania bankowości byłby lepszy i bardziej zgodny z doktryną wolnorynkową — bankowość oparta na pełnej rezerwie czy wolna bankowość? W głównym nurcie szkoły austriackiej reprezentowanym obecnie przez takich ekonomistów, jak Murphy, Hülsmann[1] czy Salerno (a niegdyś również Mises[2]), istnieje pogląd, że zgodna z wolnorynkową doktryną jest bankowość oparta na pełnej rezerwie. Tymczasem inni ekonomiści jak Selgin, White[3] czy Dowd argumentują za wolną bankowością, czyli taką, która dopuszcza utrzymywanie rezerwy cząstkowej przez banki.

Obie te grupy przedstawiają argumenty dwóch rodzajów — ekonomiczne i etyczne. Główny nurt szkoły austriackiej argumentuje, że rezerwa cząstkowa skutkuje błędnymi inwestycjami, narastaniem ryzyka finansowego (argumenty ekonomiczne) i jest naruszeniem prawa własności posiadaczy pieniędzy (argument etyczny). Tymczasem zwolennicy wolnej bankowości argumentują, że wolna bankowość pozwala na większą efektywność ekonomiczną, gdyż dzięki możliwości emisji środków fiducjarnych rozwiązywany jest przejściowy problem sztywności cenowych, oraz ułatwione zostaje pozyskanie finansowania przez firmy. Poza tym zakaz stosowania rezerwy cząstkowej stanowi naruszenie zasady wolności zawierania umów i jako takie nie jest zgodne z doktryną wolnorynkową (argument etyczny). Odpowiadają również na zarzut łamania praw własności, stwierdzając, że osoba może zgodzić się świadomie na takie wykorzystanie części ich rezerw przez banki, więc nie ma mowy o złamaniu prawa własności.

Interesujące problemy pojawiają się, jeśli przyjrzy się bliżej argumentacji głównego nurtu ASE za bankowością opartą na pełnej rezerwie i zastanowi się poważnie nad próbą jej implementacji w świecie rzeczywistym. Te pojawiające się problemy wynikają z próby zmuszenia banków do utrzymania pełnej rezerwy — jak bowiem to zrobić? Pierwszy możliwy wniosek jest taki, że wolna bankowość jest nieunikniona. Drugi możliwy wniosek sugeruje, że zalecana byłaby regulacja sektora bankowego. Co ciekawe, zwolennicy pełnej rezerwy zdają się zdawać sobie sprawę z tych problemów. Warto spojrzeć na argumentację przeciw regulacji, skłaniającą zwolenników pełnej rezerwy do opowiadania się za dopuszczalnością rezerwy cząstkowej. Postaram się też przedstawić tutaj powód, dlaczego regulacja mogłaby być zgodna ze stanowiskiem zwolenników pełnej rezerwy, a odpowiednią formą regulacji może być nadzór finansowy[4].

Rezerwa cząstkowa — jaki jest problem i co z nim zrobić?

Zwolennicy pełnej rezerwy uważają, że emisja środków fiducjarnych, jest szkodliwa ekonomicznie i jest nieetyczna. Dlaczego?

Zacznijmy od bardzo krótkiego przedstawienia argumentacji ekonomicznej. Mises, Hayek i większość ich zwolenników utożsamia ekspansję kredytową z emisją środków fiducjarnych przez banki komercyjne, czyli kreacją depozytów, którą dodatkowo może wspierać bank centralny. Te depozyty są kreowane poprzez udzielanie kredytów (najczęściej przedsiębiorcom). Efektem tej ekspansji kredytowej ma być zaniżenie stopy procentowej, co z kolei prowadzi do cyklu koniunkturalnego, który ma być skutkiem niewłaściwych dostosowań w gospodarce spowodowanych właśnie ekspansją kredytową[5].

Bankowość z rezerwą cząstkową ma kreować depozyty, udzielając kredytów w kwocie większej, niż posiada własnych środków i środków oddanych bankowi przez klientów w tym celu. Przykład wzięty od Roberta Murphy’ego[6]: Klienci złożyli w banku 1000 dolarów w charakterze depozytu na żądanie, nic nie oddając bankowi specjalnie w tym celu — chcą mieć stały dostęp do tych środków. Następnie bank udziela kredytu w wysokości 900 dolarów przedsiębiorcy przy oprocentowaniu 5% w skali roku, poprzez wykreowanie depozytu. Ilość fizycznej gotówki w skarbcu banku nie zmieniła się. Wzrosły za to aktywa banku. Gdy kredytobiorca spłaci kredyt w banku, bank zarabia na tym 45 dolarów. Według wielu austriaków bank zarobił 45 dolarów za nic — wykreował 900 dolarów z powietrza, na których następnie zarobił. Aby osiągnąć ten zysk, bank nie musiał rezygnować z posiadania własnych środków (których nie posiadał w tym przykładzie). Musiał jedynie uważać, by zbyt dużo osób na raz nie chciało wypłacić gotówki z ich banku.

Widzimy, że w banku klienci złożyli 1000 dolarów depozytów płatnych na żądanie. Następnie bank udzielił 900 dolarów kredytu, kreując kolejny depozyt dla kredytobiorcy. Wobec tej operacji wielu austriaków ma zastrzeżenia, ponieważ tworzy ona potencjalny konflikt o środki finansowe. Środki z udzielonego kredytu są wydawane i trafiają do innych banków. Po te środki mogą naraz zgłosić się inne banki w ramach operacji międzybankowych, co powoduje uszczuplenie rezerw. W tym samym momencie mogą po środki zgłaszać się klienci. W każdej chwili obecne jest zagrożenie niewypłacalności banku i wielu wprost określa go mianem bankruta. Jest to zagrożenie dla stabilności finansowej i gospodarczej.

Poza problemem niepewności wypłacalności, spowodowanej rezerwą cząstkową, ekonomiści wskazują również inne problemy, jak Gertchev[7] pisząc o sekurytyzacji, czy Cachanosky[8] pisząc o handlu międzynarodowym. Gertchev wskazuje, że rezerwa cząstkowa w połączeniu z sekurytyzacją pozwala na kreację dodatkowego kredytu bez zwiększania ilości depozytów w całej gospodarce, co również skutkuje cyklem koniunkturalnym, pomimo ukrywania inflacji poprzez odciąganie wcześniej wytworzonych na zakup aktywów pieniędzy[9]. Cachanosky wskazuje, że środki i pieniądz fiducjarny mogą powodować nierównowagi w wymianie międzynarodowej oraz międzynarodowe cykle koniunkturalne, gdy tylko kraje ze sobą handlują lub inwestują za granicą[10].

Rezerwa cząstkowa ostatecznie prowadzi do nadmiernego ożywienia gospodarczego, po którym następuje kryzys. Wynika to z powstania zbyt dużej presji na wykorzystanie zasobów. Dodatkowy kredyt fiducjarny, zapewniany po zbyt niskiej stopie procentowej i na dużo lżejszych warunkach powoduje, że w gospodarce osłabione są reakcje dostosowawcze do zmian w popycie na poszczególne dobra oraz w stosunku wielkości inwestycji do konsumpcji. Dzięki taniemu łatwo dostępnemu kredytowi powstaje nadmierne „ciśnienie” na wykorzystanie zasobów — przy tych samych zasobach na skutek zapewnienia dodatkowych kredytów naraz rosną inwestycje (rośnie zapotrzebowanie na dobra ze strony producentów dóbr kapitałowych) oraz konsumpcja (dodatkowe płace i kredyt konsumpcyjny powodują zwiększoną konsumpcję i zgłaszane zapotrzebowanie na zasoby przez sektory produkujące dobra konsumpcyjne). W efekcie musi to doprowadzić do wzrostu kosztów w gospodarce i inflacji, która spowoduje nierentowność inwestycji i spadek płac realnych pracowników, a w ekstremalnych przypadkach może nawet dojść do wystąpienia fizycznych niedoborów pewnych dóbr[11].

Rezerwa cząstkowa ma również wywoływać bańki spekulacyjne i niestabilność finansową. Kreując tani, łatwo dostępny kredyt ceny aktywów finansowych odrywają się od fundamentów i faktyczne dochody generowane przez aktywa stają się mało istotne w stosunku do tego, za ile będzie można później sprzedać aktywa. Bardziej opłacalna staje się próba zarobienia na inflacji aktywów, mniej na realnym, produktywnym inwestowaniu. Efektem tego ma być również błędna alokacja kredytu, która pogarsza produktywność gospodarki i musi zakończyć się ostatecznie krachem na giełdach, gdy następuje problem z dostępem do kredytu, a ceny aktywów wzrosły zbyt nisko w stosunku do oczekiwań[12].

Oprócz argumentów ekonomicznych pojawiają się też argumenty etyczne. Trzech tenorów — Hoppe, Hülsmann, Block — w swoim niezwykle obszernym artykule pt. Przeciwko środkom fiducjarnym przedstawiają kilka argumentów etycznych przeciw bankowości opartej na rezerwie cząstkowej: 1) rezerwa cząstkowa jest fałszerstwem, gdyż tworzy dodatkowe roszczenia do tej samej ilości złota, czyli tytuły własności do rzeczy, które nie istnieją; 2) wszelkie kontrakty zezwalające na rezerwę cząstkową są nieważne, ponieważ uwzględniają własność osób trzecich; 3) niszczenie wartości pieniądza pozostałych posiadaczy pieniądza[13].

Bankowość cząstkowa ma funkcjonować, według zwolenników pełnej rezerwy, na podstawie fałszerstwa i nie być w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań, a wynika to z samej natury przyjętych przez banki praktyk. Do tego wszelkie zyski banku są niemoralne, ponieważ w rzeczywistości bank, kreując kredyt, ma osiągać zyski za nic, nie inwestując realnie samemu, wyrzekając się obecnej konsumpcji na rzecz przyszłej. Taki bank musi jedynie uważać, że jego przestępstwo nie wyjdzie na jaw. Dodatkowo, kreując pieniądz, banki mają niszczyć wartość pieniądza innych posiadaczy, samemu przy tym zarabiając. Ostatecznie na skutek tej niemoralnej działalności ma wybuchać kryzys, na którym tracą wszyscy.

Jak uchronić społeczeństwo przed nadmierną kreacją kredytu?

Uczniowie Misesa, podobnie jak sam Mises, zdają sobie sprawę z istnienia bodźców skłaniających banki do utrzymywania rezerwy cząstkowej. Pierwszy bodziec jest oczywisty — większe zyski. W końcu, emitując więcej kredytu, banki mogą więcej zarobić. Musząc jednak uważać, by być w stanie wypłacić żądane w dowolnym momencie środki.

Z drugiej strony zwolennicy wolnej bankowości (oraz jej krytycy) twierdzą, że na absolutnie wolnym rynku banki najpierw muszą po założeniu zapracować na swoją opinię, co ma przeciwdziałać pokusie nadużycia. Emitując banknoty lub oferując usługi przechowania pieniędzy i wygodnego systemu płatności banki muszą pokazać, że można im zaufać i już na początku muszą starać się o klienta i bezpieczeństwo jego środków. Z tego powodu nie będą mogły sobie pozwolić na nadmierną emisję środków fiducjarnych.

Emitując te środki fiducjarne, banki wzmacniają swoich konkurentów — jak twierdzą przeciwnicy wolnej bankowości — gdyż dają im łatwą możliwość zaszkodzenia swojej konkurencji oraz poprawienia własnej reputacji. Również wraz z emisją środków fiducjarnych, niemających pokrycia w depozytach, powinna spadać reputacja banku — im więcej wyemitowanych przez konkretny bank środków bez pokrycia w rezerwach, tym gorsza powinna być jego reputacja i tym chętniej klienci i konkurencja będą wycofywać swoje rezerwy z banku.

Ciekawą rzecz mówi w swojej książce David Glasner, który wskazuje na stopy procentowe jako czynnik regulujący emisję pieniądza. Bank komercyjny chcący emitować więcej pieniądza musi obniżyć swoje stopy procentowe, aby znaleźli się chętni na zaciągnięcie kredytów w banku. Jednak, kiedy obniża stopy procentowe, spada stopa zysków jego oraz jego klientów, którzy zdeponowali środki w tym banku, a także akcjonariuszy banku. Obserwując obniżenie stopy procentowej poniżej stóp konkurencyjnych banków, klienci będą przenosić swoje depozyty do innych banków, a akcjonariusze będą sprzedawać akcje i środki inwestować w pozostałe banki[14]. To można wskazać, jako kolejny mechanizm powstrzymujący banki od nadmiernej kreacji pieniądza i wywoływania cykli.

Dlaczego obecnie następcy Misesa są przeciwko regulacji? Ich argumentacja opiera się — tak jak argumentacja samego Misesa — na ekonomii politycznej. Mises w Teorii pieniądza i kredytu stwierdza, że „[d]oświadczenia związane z państwową regulacją banków emisyjnych są jednak zdecydowanie mniej przyjemne niż doświadczenia niekontrolowanej prywatnej przedsiębiorczości”[15], dodając: „Niezmiernie łatwo traktować z pogardą wszystkie przepisy prawne chroniące standard pieniężny. Wszystkim rządom, nawet tym najsłabszym i najmniej zdolnym, udało się to bez większych trudności”[16]. Rządy będą dążyć do inflacji, ponieważ jest to dla nich łatwy sposób do wywoływania krótkotrwałego wrażenia dobrej sytuacji gospodarczej. Umożliwia też odsuwanie w czasie koniecznych reform fiskalnych, a problemy pojawiają się dopiero w przyszłości, gdy inflacja zaczyna wymykać się spod kontroli lub zadłużenie jest niemożliwe do spłaty.

Przeciwnicy regulacji twierdzą, że państwo systematycznie ma bodźce do prowadzenia polityki inflacjonistycznej. Po pierwsze, wywołując inflacyjny boom partia rządząca ma możliwość zdobycia większej liczby głosów. Inflacja powoduje boom gospodarczy czy zaniżenie kursu walutowego, które to w krótkim okresie tworzą iluzję znacznego rozwoju gospodarczego, dzięki czemu rządzący łatwiej mogą zdobyć głosy w przyszłych wyborach.

Druga kwestia to dochody z podatków. Ekspansja kredytowa i dodruk pieniądza wiążą się ze wzrostem podaży pieniądza. Zwiększanie podaży pieniądza w obiegu powoduje, że państwo osiąga większe przychody podatkowe, dzięki czemu samo dla siebie tworzy pieniądz — nawet jeśli trafia do niego w sposób pośredni, a nie bezpośredni. Dlatego państwo, mając tylko wpływ na system monetarny, będzie naciskać na politykę, by ta była inflacjonistyczna.

Dlatego przyparci do ściany zwolennicy libertarianizmu i pełnej rezerwy w praktyce opowiadają się za wolną bankowością. Zdają sobie sprawę z ciągle istniejących dla banków komercyjnych bodźców do prowadzenia ekspansji kredytowej, jednak mimo to uznają to za lepsze rozwiązanie niż regulacje państwowe. Chociaż Mises nie był libertarianinem, to jednak jego cytat dobrze obrazuje to stanowisko:

Wprowadzenie systemu wolnej bankowości to jedyny sposób na uniknięcie zagrożeń związanych z ekspansją kredytową. Wprawdzie system taki nie zapobiegłby powolnej, ściśle ograniczonej ekspansji kredytowej rozważnych banków, które informowałyby klientów o swoim statusie finansowym, ale ekspansja kredytowa i jej nieuchronne konsekwencje nie mogłyby stać się trwałym — chciałoby się powiedzieć: normalnym — elementem gospodarki. Jedynie wolna bankowość chroniłaby wolny rynek przed kryzysami i depresjami.[17]

Hülsmann argumentuje podobnie: siły rynkowe — czujność posiadaczy pieniędzy i konkurencja — ograniczają prywatne fałszerstwa, przez co ilość tak powstałych pieniędzy nie jest znaczna, a i wielkość ich negatywnych skutków jest niewielka[18]. Zasadniczo Mises wyczerpuje argumentację zwolenników pełnej rezerwy za preferowaniem wolnej bankowości nad regulacje państwowe[19] — banki na rynku, nawet jeśli nie mają zakazu emisji środków bez pokrycia, muszą dbać o odpowiedni stan rezerw i swoją reputację, co będzie utrzymywać kreację pieniądza na poziomie, który nie będzie powodować destrukcji gospodarki, a jedynie niewielkie kryzysy, które będą nieodróżnialne od zwykłych fluktuacji[20]. Biorąc pod uwagę spory dotyczące interpretacji historycznych okresów funkcjonowania wolnej bankowości[21], istnieją powody, by wątpić, że nadzieje zwolenników pełnej rezerwy pokładane w wolnej bankowości spełnią się.

Można jednak zastanowić się, czy banki mają bodźce tylko do konkurowania na wolnym rynku, czy też mają może bodźce do współpracy w trakcie prowadzenia ekspansji kredytowej. W końcu, jak zauważają sami zwolennicy wolnej bankowości (np. Salin[22] czy Selgin[23]) banki funkcjonujące w oparciu o rezerwę cząstkową stają się współzależne — problemy jednego banku powodują problemy innych banków.

Można spodziewać się, że w przypadku pieniądza i kredytu, jeśli zgodzimy się co do szkodliwości rezerwy cząstkowej, możliwe jest wystąpienie problemu wspólnego pastwiska. Na banki działają bodźce, które skłaniają je do nadmiernej emisji kredytu i niszczenia wartości pieniądza. Mają też bodźce do współpracy ze sobą, gdyż dzięki temu banki uzyskują możliwość, by wspólnie przeprowadzić większą akcję kredytową i więcej zarobić. Emitując kredyt bez pokrycia banki stają się bardziej wrażliwe na następstwa negatywnych zdarzeń mających miejsce w trakcie cyklu. Również stabilność poszczególnych banków w systemie rezerwy cząstkowej jest zależna od działalności pozostałych banków — ich wielkości emisji kredytu. Dlatego na banki oddziałują bodźce skłaniające je do kartelizacji. Dwoma głównymi zachętami dla banków jest: 1) możliwość kreacji większej ilości kredytu; 2) problem stabilności. Ściślejsza współpraca pomaga zaradzić problemom stabilności wynikającym z nadmiernej kreacji kredytu.

Kartelizacja w bankowości jest trudniejsza do rozbicia od kartelu w przypadku firm produkcyjnych. Wyłamujące się z kartelu firm produkcyjnych przedsiębiorstwo może zdobyć przewagę poprzez np. zaoferowanie niższych cen (jeśli kartel dotąd miał na celu właśnie zawyżanie cen). Tak więc przedsiębiorca może skorzystać na wyłamaniu się z kartelu.

W przypadku bankowości jest nieco inaczej. Wyjście z kartelu wiąże się początkowo z niestabilnością, a jeśli bank uzupełni rezerwy, staje się mniej konkurencyjny, gdyż mniejsza ilość kredytu oznacza mniejsze dochody i wyższe koszty dla klientów. Klienci z tego powodu mają bodźce do przenoszenia się do banków, które wciąż działają w ramach kartelu, gdyż mają u nich niższe koszty. Zależność banków od siebie nawzajem w systemie rezerwy cząstkowej może natomiast zachęcać, do odraczania wycofywania rezerw z innych banków — run na jeden bank może spowodować run na pozostałe banki i nieodzyskanie środków z pozostałych. Dlatego też nie zawsze opłaca się bankom natychmiastowo wycofać swoje rezerwy. Co więcej, bankierzy z pewnością dostrzegliby te zależności istniejące między ich firmami, przez co najprawdopodobniej wykorzystaliby sytuację i współpracowali w celu zwiększenia swoich zysków. Również można argumentować na podstawie historii, że banki utrzymujące rezerwę cząstkową mogą wykazywać tendencję do kartelizacji. Wystarczy spojrzeć na historię bankowości centralnej, jak powstanie Banku Anglii czy Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych, które to nie spotkały się z protestem ze strony bankierów, ale same wspierały te projekty, licząc na dodatkowe wsparcie swojej działalności.

Co zrobić z tym problemem?

Widać wyraźnie, że libertariańscy zwolennicy pełnej rezerwy są w impasie. Banki komercyjne mają bodźce do prowadzenia rezerwy cząstkowej oraz do współpracy przy prowadzeniu akcji kredytowej, przez co rzekome niszczycielskie efekty kreacji kredytu mogą nie zawsze być okiełznane. Natomiast właściwe uregulowanie sektora bankowego poprzez eliminację praktyk fałszowania pieniędzy i psucia wartości jest niemożliwe. Państwo, według zwolenników pełnej rezerwy, zawsze będzie dążyć do inflacji, zbyt niskich stóp, baniek i niszczenia wartości pieniądza, gdyż zapewniać to będzie rządzącym korzyści polityczne i osobiste.

Ostatecznie, jak można się przekonać po powyższych cytatach, zwolennicy libertarianizmu i pełnej rezerwy muszą opowiedzieć się za wolną bankowością, podobnie jak Ludwig von Mises, który stwierdza, że wolna bankowość jest lepsza niż państwowa. Wierzą, że na wolnym rynku pozbawionym interwencji rządowej i banku centralnego banki będą musiały cały czas dbać o swoją reputację, co oznaczałoby walkę o rezerwy, klientów i opinię. Te trzy czynniki mają utrzymywać w ryzach ekspansję kredytową i inflację. Stąd ostatecznie nie mogą w pełni konsekwentnie dążyć do realizacji postulatów ekonomicznych, wynikających z ich analiz. W rzeczywistości (tak jak ją przedstawiają w swoich pracach) muszą wybierać. Na wolnym rynku, gdy państwo nie istnieje i nie ma regulacji banków, to nie ma też siły, która zabroniłaby klientom banków zgodę na wykorzystanie ich depozytów w działalności opartej na rezerwie cząstkowej. W ładzie państwowym nie unikną wpływu państwa, które według libertarian zawsze będzie bardziej destrukcyjne niż wolna bankowość.

Gdyby zwolennicy pełnej rezerwy chcieli faktycznie zakazać rezerwy cząstkowej, to nie mają ku temu innej możliwości jak poprzez monopol prawny, który zakaże pewnych praktyk i będzie miał możliwość sprawdzania, czy banki faktycznie przestrzegają zakazu. Libertarianizm jednak tę możliwość całkowicie wyklucza, przez co ostatecznie nie ma możliwości, by faktycznie wprowadzić w życie najbardziej pożądany model bankowości. Libertariańscy zwolennicy pełnej rezerwy w konsekwencji muszą przedyskutować, co jest lepszym modelem funkcjonowania bankowości — wolna bankowość czy dopuszczenie regulacji państwowych?

Jednak jak część czytelników wie, libertarianie odrzucają istnienie państwa i regulowanie działalności gospodarczej za pomocą agencji państwowych. W konsekwencji tego problemu libertariańscy zwolennicy pełnej rezerwy — z powodu preferowanej filozofii politycznej — efektywnie muszą opowiedzieć się za wolną bankowością i liczyć, że faktycznie konkurencja o rezerwy i opinię ograniczy niepożądane praktyki. Można powiedzieć, że nieważne, ile jeszcze będzie trwać wymiana zdań, ile ataków na rezerwę cząstkową zostanie przypuszczone i ile odpowiedzi na te ataki zostanie sformułowanych w kolejnych tekstach i artykułach, dyskusję rzeczywiście można uznać za zakończoną. Z braku możliwości efektywnego wymuszenia w anarchokapitalizmie niestosowania rezerwy cząstkowej (klienci banków zawsze mogą się zgodzić na wykorzystanie ich depozytów w tym celu) i wykluczając przez libertarian możliwość regulacji ze strony państwa, jako zawsze gorszą opcję, wyboru już praktycznie nie ma. Właściwie już na początku dyskusji o preferowanym modelu bankowości wygrywa wolna bankowość. Dalsza dyskusja dotyczy tego, czy wolna bankowość jest faktycznie optymalna, czy też pewien możliwy do wyobrażenia model bankowości będzie teoretycznie lepszym systemem. Libertarianie-pełnorezerwowcy mogą spokojnie rzec: „wszyscy jesteśmy zwolennikami wolnej bankowości”.

Alternatywne rozwiązanie — odrzucić kontrolę, zostawić regulację

Czy możliwe jednak byłoby dobre uregulowanie funkcjonowania bankowości? We współczesnych czasach, gdy technologia informacyjna pozwala na wyjątkowo prostą kreację kredytu i koordynację działań banków ze sobą, można zastanowić się, jak potencjalnie miałaby wyglądać regulacja sektora bankowego.

Zwolennicy pełnej rezerwy wskazują, że banki systematycznie angażują się w niewłaściwe praktyki biznesowe, mające opłakane skutki. Te praktyki to przede wszystkim nadmierna emisja roszczeń i zawieranie umów, z których potem banki nie będą w stanie się wywiązać[24]. Liczą też, że rynek będzie ograniczał banki stosujące rezerwę cząstkową, minimalizując niestabilność finansową i fluktuacje gospodarcze. Czy jednak nie ma możliwości uregulowania bankowości w niedestrukcyjny sposób?

Zacząć należy od tego, że argumentacja przeciw regulacji uwzględnia również sterowanie bankowością. Libertarianie zakładają czarny scenariusz, że państwo zawsze i wszędzie, mając nawet najmniejszą ilość władzy, będzie jej nadużywać. Może tak być i faktycznie państwo lub instytucje państwowe mogą dążyć do centralnego sterowania wszędzie tam, gdzie może w jakikolwiek sposób decydować o alokacji zasobów. W znacznej mierze postępują tak obecnie najważniejsze banki centralne. Również historia pokazuje, że efekty osiągane poprzez bezpośrednią dyskrecjonalną ingerencję w system przez banki centralne nie są zbyt pozytywne[25].

Obecnie banki centralne nie zapewniają dobrej regulacji bankowości, a duże znaczenie dla rynków i banków mają nazwiska osób zasiadających w zarządach banków centralnych. Oczywiście istnieje również tendencja do zasiadania w zarządach banków centralnych osób, które uważają, że banki centralne są potrzebne i powinny prowadzić dyskrecjonalną politykę monetarną. Osoby niepodzielające tego poglądu prawdopodobnie będą stronić od pracy w takiej instytucji. Regulacja nie musi jednak oznaczać bezpośrednich prób sterowania bankowością czy prowadzenia dyskrecjonalnej polityki ingerencji w system finansowy. Problem można spróbować rozwiązać w inny sposób, który pozwoli zapewnić przewidywalność wartości pieniądza i funkcjonowania systemu finansowego. Należy jednak umieć rozdzielić od siebie obecnie prowadzoną politykę monetarną od regulacji sektora bankowego jako takiego.

Regulacja może być rozważona przez zwolenników pełnej rezerwy jako pożądane rozwiązanie. Regulacja nie miałaby formy arbitralnej decyzyjności pewnych organów. Nie wymagałoby to ustalania stóp procentowych przez bank centralny ani jakiejkolwiek innej formy angażującej arbitralne decyzje ze strony instytucji państwowej. Taką decyzyjność chcemy wyeliminować na rzecz stabilności ekonomicznej.

Regulacja nie musi oznaczać decydowania o alokacji zasobów. Może ograniczać się do określania niedopuszczalnych działań. Te niedopuszczalne działania mogłyby być prawnie eliminowane z powodu zidentyfikowania ich szkodliwości gospodarczej, nawet w sytuacji zgody stron. Podstawą takiej potencjalnej regulacji byłaby eliminacja szkodliwych praktyk biznesowych i kontrola ich przestrzegania. Szkodliwe praktyki obejmowałyby te praktyki i rodzaje kontraktów, które skutkują inflacją, niestabilnością finansową oraz są niemożliwe do bycia przestrzeganymi przez strony. Taką właśnie praktyką według zwolenników pełnej rezerwy jest rezerwa cząstkowa. Możliwa byłaby też regulacja nadużywania derywatów, by nie powstawały łańcuchy zagrażające stabilności finansowej. Nie wymagałoby to faktycznie istnienia banku centralnego w obecnej postaci. Regulacja bankowości ograniczałaby się do nadzoru finansowego bez udziału organu decydującego o polityce monetarnej.

Najczęściej krytykowana przez austriaków jest instytucja banków centralnych. Rzadziej krytykowane są nadzory finansowe. Krytykowane są również z zupełnie różnych powodów. Nadzory są krytykowane za nakładanie barier wejścia, które powodują ograniczenie konkurencji, przez co tracą konsumenci banków. Tymczasem za powodowanie cyklów koniunkturalnych krytykowane są banki centralne wraz ze swoją arbitralną decyzyjnością, która to ma zdecydowanie negatywny wpływ, gdy bank centralny decyduje się na próbę ustalania stóp procentowych lub wspieranie banków i akcji kredytowej niekonwencjonalnymi instrumentami polityki pieniężnej.

Logicznie jednak te dwie instytucje niekoniecznie muszą być ze sobą powiązane. Można pozostawić nadzór finansowy, mający starać się wyeliminować szkodliwe praktyki biznesowe, w które mogą angażować się banki, jednocześnie pozbywając się banku centralnego, który to jest główną instytucją wpływającą negatywnie na sektor bankowy.

Czy dopuszczalna jest regulacja?

Warto zastanowić się nad teoretycznym dopuszczeniem regulacji sektora bankowego przez jakąś formę nadzoru finansowego mającego na celu eliminację szkodliwych praktyk biznesowych. Ta opcja mogłaby być bliska zwolennikom bankowości opartej na pełnej rezerwie. Mogliby tym bardziej rozważyć tę możliwość, gdyż ich argumentacja przeciw interwencji bankowej nie dość, że nie zmieniła się od czasów Misesa, to jeszcze jest wymierzona przede wszystkim w instytucję banku centralnego i działania monetyzujące długi publiczne. Ewentualnym rozwiązaniem tego problemu mogłoby być ustanowienie „monetarnej konstytucji”, która uchroniłaby — przynajmniej w jakimś stopniu — nadzór bankowy przed zakusami polityków oraz ustalałaby cele nadzoru. Uniezależniłoby to nadzór od reszty władzy, jednocześnie nie dając mu narzędzi arbitralnego wpływania na sektor finansowy.

Regulacja taka zgodna z duchem pełnej rezerwy mogłaby też być mniej kosztowna niż częste kryzysy bankowe, niestabilność finansowa i recesje. Możliwe nadużycia polityczne w takim systemie regulacji mogłyby też mieć mniej niszczycielskie skutki niż obecnie i być lepszą alternatywą dla zwolenników pełnej rezerwy niż wolna bankowość[26].

Odsuwając na bok swoją niechęć do państwa, uczniowie Misesa powinni ponownie przemyśleć swoją argumentację przeciw ingerencji państwa w sektor bankowy i poparcie wolnej bankowości. Pewien konstytucyjnie ograniczony nadzór finansowy mógłby być bliższy ich poglądom ekonomicznym niż wolna bankowość, którą ostatecznie popierają nie do końca z powodów ekonomicznych, ale również z powodu swojej ideowej niechęci do istnienia instytucji państwa.

 

Czytasz mises.pl?
Przekaż 1%!
KRS: 0000174572

 

[1] Istotna krytyka wolnej bankowości i emisji środków fiducjarnych autorstwa trzech tenorów — Hoppe, Hülsmann, Block — została przetłumaczona na język polski (10.01.2020): https://mises.pl/blog/2013/06/17/hoppe-hulsmann-block-przeciwko-pieniadzowi-fiducjarnemu/

[2] Stanowisko Misesa dobrze opisuje Fuller w swoim artykule (10.01.2020): https://mises.pl/blog/2020/01/06/fuller-mises-o-bankowosci-opartej-na-pelnej-rezerwie/

[3] Znana praca argumentująca za wolną bankowością duetu Selgin-White jest dostępna po polsku (10.01.2020): https://mises.pl/blog/2012/12/12/selgin-white-w-obronie-srodkow-fiducjarnych-nie-jestesmy-dewolucjonistami-jestesmy-uczniami-misesa/

[4] Nie chcę jednak zabierać głosu w samej dyskusji dotyczącej sporu o rezerwę cząstkową.

[5] Friedrich von Hayek, Teoria monetarna i cykl koniunkturalny [w:] Pieniądz i kryzysy. Dzieła Zebrane. Tom I, Instytut Ludwiga von Misesa, Warszawa 2014.

[6] Robert Murphy, The Fractional-Reserve Banking Question, (10.01.2020): https://mises.org/library/fractional-reserve-banking-question

[7] Nicolai Gertchev, Securitization and fractional reserve banking [w:] Property, freedom and society. Essays in honor of Hans-Hermann Hoppe, Ludwig von Mises Institute, Alabama 2009.

[8] Nicolas Cachanosky, The Mises-Hayek business cycle theory, fiat currencies and open economies, „Review of Austrian Economics” (2014), no. 27.

[9] Nicolai Gertchev, op. cit., s. 296-7.

[10] Nicolas Cachanosky, op. cit.

[11] Gabriel A. Gimenez Roche, Jason Lermyte, Securitization and regulatory arbitrage within the ABCT framework, Review of Austrian Economics (2016), no. 29.

Friedrich von Hayek, Ceny i produkcja [w:] Pieniądz i kryzysy. Dzieła zebrane. Tom I, Instytut Ludwiga von Misesa, Warszawa 2014.

[12] Brendan Brown, A modern concept of asset price inflation in boom and depression, Quarterly Journal of Austrian Economics (2017), vol. 20, no. 1.

[13] https://mises.pl/blog/2013/06/17/hoppe-hulsmann-block-przeciwko-pieniadzowi-fiducjarnemu/

[14] David Glasner, Free banking and monetary reform, Cambridge University Press, Cambridge 1989.

[15] Ludwig von Mises, Teoria pieniądza i kredytu, Fijorr Publishing, Warszawa 2012, s. 344.

[16] Ibidem.

[17] Ludwig von Mises, Ludzkie działanie, Instytut Ludwiga von Misesa, Warszawa 2011, s. 377.

[18] Jörg Güido Hülsmann, Etyka produkcji pieniądza, Instytut Ludwiga von Misesa, Warszawa 2014, s. 69, 74, 93.

[19] Również Rothbard argumentował w ten sposób (10.01.2020): http://silcousadebtssolution.tripod.com/sitebuildercontent/sitebuilderfiles/fractionalreservebanking.pdf

[20] Jörg Güido Hülsmann, Free banking and free bankers, „Review of Austrian Economics”, s. 69, 74, 93.

[21] Robert P. Murphy, More than just quibbles: problems with the theory and history of fractional reserve free banking, Quarterly Journal of Austrian Economics (2019), vol. 22, no. 1.

[22] Pascal Salin, Wolna bankowość i rezerwa cząstkowa: komentarz (15.01.2020): https://mises.pl/blog/2011/05/01/salin-wolna-bankowosc-i-rezerwa-czastkowa-komentarz/

[23] George Selgin, Theory of free banking, Rowman & Littlefield Publishers, Lanham 1988. Selgin liczy, że stabilność systemu i pomoc w razie runów na banki zapewni prywatne ubezpieczenie, które stale będzie aktualizowane, dzięki częstym audytom.

[24] Inny przykład takiej umowy, niż rezerwa cząstkowa, to wykorzystywanie jednego aktywa jako zabezpieczenia kilku kredytów. Ta praktyka jednak została ukrócona przez ustawę Dodda-Franka.

[25] George Selgin, Lawrence White, Has the Fed been a failure?, „Journal of Macroeconomics” (2012), vol. 34, no. 3.

[26] Pod względem ekonomicznym, etycznym już niekoniecznie.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Przemysław Rapka

O Autorze:

Przemysław Rapka

Absolwent finansów i rachunkowości na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach. Stypendysta, a obecnie współpracownik Instytutu Misesa. Aktywny uczestnik konferencji ekonomicznych i filozoficznych w Polsce i za granicą.

Pozostałe wpisy autora:

4 Komentarze “Rapka: System bankowy – regulować czy nie?

  1. Żeby uwierzyć w nadzór, to trzeba do tych rozważań dodać przesłankę, że państwo jest w stanie skutecznie eliminować szkodliwe praktyki biznesowe. Nie widzę podstaw, żeby taką przesłanką uznać za prawdziwą.
    Jednocześnie na rynku pojawiają się rozwiązania typu blockchain, które mogą skutecznie stuprocentową rezerwę wprowadzić. Powiedziałbym, że ciekawa prowokacja, ale pozostaję sceptyczny.

    1. Możemy dyskutować o eliminacji tych szkodliwych praktyk, co do których jesteśmy przekonani, że ich stosowanie ma szkodliwy wpływ na gospodarkę. Za taką praktykę właśnie według skrzydła Misesa-Rothbarda uchodzi rezerwa cząstkowa. Regulacja wymuszająca stuprocentową rezerwę zdaje się dosyć prosta do wprowadzenia w życie i wyegzekwowana. Dlaczego mielibyśmy uznać możliwość wcielenia w życie tej regulacji za mało prawdopodobną?

  2. No właśnie. Zawsze mnie szokowała oczywista sprzeczność w rozumowaniu anarchokapitalistów. (Przynajmniej tych, co ja czytałem np. Huerta de Soto.) Z jednej strony domagają się likwidacji instytucji państwa. Pisząc natomiast o sprawach monetarnych postulują zakaz stosowania rezerwy cząstkowej oraz powrót do pieniądza kruszcowego. Tylko kto miałby ten zakaz wprowadzić a następnie wyegzekwować, skoro ma nie być państwa? Kto by sprawdzał, czy w skarbcach jest dokładnie tyle złota, co wyemitowanych banknotów i czeków? Kto by wreszcie miał zmusić ludność do posługiwania się pieniądzem opartym na kruszcach? Byliby pewno tacy, których zadowoliłby pieniądz oparty jedynie na reputacji emitującej go instytucji. I co wtedy? Zabronić i jak zabronić? Wysłać policję, której przecież ma nie być?

  3. @Saryusz

    Jak się bierze wyobrażenie o akapie z lektury etatystycznej propagandy to się wypisuje że „policji miałoby nie być” :))) To jest oczywiście sprzeczne z wizją libków którzy jednoznacznie piszą że policje by były, tylko prywatne.

    Audyt banku przez stronę trzecią mógłby byc dobrowolny. Konkurencja między audytorami zapewniłaby jego wiarogodność. Więc być może nie ma tu sprzeczności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *