Sieroń: Głosy emerytów plus – fatalne skutki tzw. czternastej emerytury

3 lutego 2021 Ekonomia sektora publicznego komentarze: 1

Autor: Arkadiusz Sieroń
Wersja PDF

  • Po trzynastej emeryturze rząd nie zwalnia tempa i zgodnie z moimi wcześniejszymi przewidywaniami wprowadza czternastkę.
  • Kolejne świadczenie nie ma żadnego uzasadnienia merytorycznego emeryci nie są grupą najbardziej narażoną na ubóstwo.
  • Wypacza ono także coraz bardziej polski system emerytalny.
  • Oraz nadwyręża i tak przecież będące w kiepskiej kondycji finanse publiczne.

1. Wstęp

Zaledwie niecałe dwa lata temu komentowałem rządowy projekt wypłacania trzynastej emerytury. W moim tekście napisałem, że wprowadzenie takiego świadczenia

stanowi niestety jasny sygnał, że polityka gospodarcza — zamiast być ukierunkowana na realizowanie długoterminowych celów jak stabilność systemu emerytalnego, przygotowanie społeczeństwa i gospodarki na zmiany demograficzne — staje się coraz bardziej populistyczna. Takie podejście jedynie zwiększy roszczeniowość, lecz nie rozwiąże bolączek polskiej gospodarki. Skoro trzynasta, to dlaczego nie czternasta emerytura? Skoro emeryci mogą mieć dodatkowe świadczenia, to dlaczego nie inni?

Niestety, wykrakałem. Tak jak się obawiałem, trzynasta emerytura stanowiła niebezpieczny precedens, który otworzył drogę do rozszerzania programów emerytalnych. Najpierw, oczywiście, trzynasta emerytura, pierwotnie jednorazowa, została przekształcona w stałe, coroczne świadczenie. Zaś w styczniu br. Sejm przyjął odpowiednią ustawę o kolejnym w 2021 r. dodatkowym rocznym świadczeniu dla emerytów i rencistów, czyli czternastą emeryturę. Dlaczego jest ona wprowadzana i co oznacza dla finansów publicznych i systemu emerytalnego?

2. Opis i uzasadnienie projektu

Podobnie jak trzynasta, tak i czternasta emerytura będzie wypłacana w wysokości najniższej emerytury, czyli w 2021 r. będzie to 1250 zł brutto. Jedyna różnica w porównaniu do wcześniejszego świadczenia jest wprowadzenie kryterium dochodowego w wysokości 2900 zł brutto[1]. W stosunku do osób otrzymujących emerytury powyżej tej kwoty stosowana będzie zasada „złotówka za złotówkę”, czyli wysokość 14 emerytury będzie zmniejszana o kwotę przekroczenia ponad 2900 zł. Niemniej w praktyce wprowadzenie tego progu niewiele zmienia, gdyż 87 proc. uprawnionych emerytów i tak otrzymuje świadczenia poniżej progu[2].

Co znamienne, projektodawca, czyli Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej, właściwie nie przedstawił żadnych argumentów na poparcie swojego projektu. W oficjalnym uzasadnieniu ustawy można jedynie przeczytać, że

projektowane rozwiązanie wyjdzie naprzeciw oczekiwaniom większości emerytów i rencistów, stanowiąc wsparcie finansowe, szczególnie znaczące dla osób pobierających niskie świadczenia emerytalno-rentowe.

No pewnie, że wyjdzie! Kogo dodatkowe pieniądze by nie zadowoliły? Drogie Ministerstwo, gdzie można wyrażać swoje oczekiwania co do wsparcia finansowego?

3. Negatywne efekty kolejnego świadczenia dla emerytów

Brak poważnego, merytorycznego uzasadnienia nie dziwi. Trudno bowiem znaleźć przekonujące argumenty na poparcie czternastej emerytury. Dużo łatwiej wskazać negatywne efekty z nią związane. Po pierwsze, psuje ona system emerytalny. Wynika to z tego, że jest to kolejne świadczenie dla emerytów, które nie jest powiązane ani z wcześniejszymi składkami, ani chociaż z wcześniejszym stażem pracy. Czternasta emerytura stanowi zryczałtowaną kwotę, która wynika z arbitralnej decyzji polityków, pragnących bawić się w św. Mikołaja i rozdawać pieniądze podatników za nic według swojego uznania.

Do tego tzw. czternasta emerytura ma być finansowana z Funduszu Solidarnościowego, który z kolei środki pozyska z Funduszu Rezerwy Demograficznej, mającego być przecież uzupełnieniem wynikającego z przyczyn demograficznych niedoboru w powszechnym systemie emerytalnym. Jak widać, politycy kolejny raz sięgają po środki z Funduszu Rezerwy Demograficznej, przeznaczając je na zupełnie inne cele.

Ktoś mógłby tutaj zaprotestować i powiedzieć, że dodatkowe świadczenie poprawia ciężki los emerytów. Cóż, nie do końca. Aby było jasne, nie twierdzę, że byciem seniorem w Polsce jest usłane różami, ale dane wyraźnie pokazują, że emeryci nie mają wcale nad Wisłą tak źle, aby wspierać ich kolejnymi świadczeniami.

Polska znajduje się bowiem nie tylko powyżej średniej na tle innych krajów, ale wręcz w awangardzie państw opiekuńczych względem emerytów. Obrazuje to poniższy wykres.

 

Wykres 1: Udział wydatków publicznych na emerytury jako procent PKB w roku 2019 (lub ostatnim, za który są dostępne dane)

Źródło: OECD

 

Co więcej, jak podaje GUS, szczególnie narażone na ubóstwo skrajne w 2019 r. były gospodarstwa utrzymujące się głównie z tzw. niezarobkowych źródeł, w tym przede wszystkim ze świadczeń społecznych innych niż emerytury i renty (stopa ubóstwa na poziomie 10,9 proc.) oraz gospodarstwa domowe rolników (ok. 9,8 proc.). Dla porównania stopa ubóstwa skrajnego wśród emerytów wyniosła w 2019 r. 3,5 proc. I jak pokazuje poniższy wykres, zasięg ubóstwa wśród seniorów był na podobnym poziomie co wśród pracowników! Powinno być teraz jasne, że emeryci zdecydowanie nie są najbiedniejszą grupą społeczną w Polsce, którą trzeba systematycznie wspierać kolejnymi świadczeniami.

 

Wykres 2: Zasięg ubóstwa skrajnego w 2018 r. i 2019 r. wg grup społeczno-ekonomicznych

Źródło: GUS

 

Jeszcze raz, nie uważam, że emeryci wiodą beztroskie życie bez żadnych problemów. Twierdzę jedynie, że kolejne, bonusowe emerytury nie mają żadnego uzasadnienia społeczno-ekonomicznego, gdyż gdyby rząd naprawdę chciał zmniejszać ubóstwo poprzez programy socjalne, to wprowadziłby program dla bezrobotnych bądź rolników. Innymi słowy, dane publikowane przez GUS pokazują, że czternasta emerytura, tak jak i wcześniejsza trzynastka, nie będzie najefektywniejszym sposobem redukcji ubóstwa w Polsce. Nasuwa się również przypuszczenie, że motywacja stojąca za programem ma charakter przede wszystkim polityczny, tzn. chodzi o zadowolenie emerytów, czyli ważnej grupy wyborczej.

Po trzecie, koszt tego programu szacuje się na 11,4 mld zł, co jeszcze bardziej rozedmie wydatki publiczne i powiększy dziurę w budżecie. Wprowadzanie zatem programu socjalnego[3], który nie ma żadnego uzasadnienia merytorycznego, podczas wciąż trwającej pandemii jest więcej niż lekkomyślne[4]. Dla przypomnienia w 2020 r. polska gospodarka skurczyła się według wstępnych szacunków GUS-u o 2,8 proc., zaś deficyt budżetu państwa szacowany jest na rekordowe 90 mld zł. Deficyt finansów publicznych względem PKB w trzecim kwartale 2020 r. wyniósł aż 16,3 proc., jak pokazuje poniższy wykres.

 

Wykres 3: Saldo finansów publicznych dla Polski w latach 2018-2020 jako procent PKB  dane kwartalne

Źródło: Eurostat

 

Wprowadzanie w takiej sytuacji fiskalnej kolejnych świadczeń socjalnych pokazuje, że pandemia niczego nie nauczyła rządzących. Nie wykorzystali oni dobrych lat na konsolidację fiskalną, i nawet teraz nie planują oni ciąć wydatków. Do tego wydatki socjalne jeszcze bardziej wzrosną, choć Polska potrzebuje inwestycji, aby rozwijać się długookresowo w stabilny sposób. W 2019 roku Polska przeznaczyła na wydatki socjalne rekordowe 21,3 proc. PKB. Jak pokazuje poniższy wykres, było to najwięcej wśród posocjalistycznych krajów OECD i powyżej średniej dla wszystkich państw.

 

Wykres 4: Udział wydatków socjalnych w PKB w 2019 r.

Źródło: OECD

4. Wnioski

Na razie dodatkowe, czternaste świadczenie emerytalne przewidziane jest do wypłaty tylko w 2021 r. Ale biorąc pod uwagę, co stało się z tymczasową trzynastą emeryturą, można śmiało założyć, że i czternastka zagości na stałe w polskim systemie emerytalnym.

Kolejne świadczenie dla emerytów niewynikające z żadnych zasług (czy zasad systemowych), lecz jedynie z politycznego fiat (niech się stanie) oznacza, że coraz śmielej odchodzimy od systemu zdefiniowanej składki na rzecz systemu zdefiniowanego świadczenia i politycznego sterowania wysokością świadczeń dla korzyści wyborczych. Coraz bardziej prawdopodobna staje się też emerytura obywatelska (a może i bezwarunkowy dochód podstawowy). Choć brzmi to ładnie — równe emerytury dla wszystkich — to w praktyce oznaczałoby, że rząd będzie ściągał składki proporcjonalnie do dochodów, aby każdemu później wypłacić tyle samo. Czy wciąż brzmi to ładnie?

Wprowadzenie czternastej emerytury teraz jest o tyle niepokojące, że do wyborów jeszcze daleko. Strach więc myśleć, co nas czeka wraz z przybliżaniem się terminu kolejnej elekcji, i w jaki jeszcze sposób rząd będzie próbował przekupić obywateli ich własnymi pieniędzmi…

[1] Inną różnicą, choć mniej znaczącą, jest to, że czternastka będzie wypłacana nie wiosną, ale jesienią.

[2] Tak twierdzi samo Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej.

[3] Z „emeryturą” nie ma on tak naprawdę nic wspólnego, gdyż emerere po łacinie znaczy „zasłużyć”. Tymczasem świadczeniobiorcy nie wypracowali, nie odłożyli wcześniej tych pieniędzy.

[4] Warto też zauważyć na wadę wszystkich powszechnych programów. Choć czternasta emerytura będzie kosztowała ponad 11,4 mld zł, to każdy emeryt otrzyma niewiele ponad sto złotych w skali miesiąca. Nie jest to pomijalna kwota, ale programy selektywne są znacznie efektywniejsze.

Źródło ilustracji: Adobe Stock

 

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Arkadiusz Sieroń

O Autorze:

Arkadiusz Sieroń

Arkadiusz Sieroń jest doktorem nauk ekonomicznych. Pracuje jako adiunkt w Instytucie Nauk Ekonomicznych na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego. Jest członkiem zarządu Instytutu Edukacji Ekonomicznej im. Ludwiga von Misesa oraz autorem książek Money, Inflation and Business Cycles: The Cantillon Effect and the Economy oraz Monetary Policy after the Great Recession: The Role of Interest Rates, a także autorem kilkudziesięciu publikacji naukowych. Jest stypendystą amerykańskiego The Ludwig von Mises Institute oraz zdobywcą 3. miejsca w The 6th International VERNON SMITH PRIZE for the Advancement of Austrian Economics.

Pozostałe wpisy autora:

Komentarz “Sieroń: Głosy emerytów plus – fatalne skutki tzw. czternastej emerytury

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wolność nie obroni się sama
KRS: 0000174572
 
KRS: 0000174572