Machaj: Jak nie wejść do strefy euro?

19 maja 2008 Audio komentarze: 0

Autor: Mateusz Machaj

Radio Olsztyn, 19.05.2008
Tu można posłuchać.

Niedawno Komisja Europejska podjęła decyzję, że Słowacja nadaje się do wejścia do strefy euro, to jest zastąpienia korony przez europejską walutę. Przy okazji tej decyzji odżyły lekko komentarze na temat wejścia Polski do strefy euro, które również za jakiś czas ma nastąpić. Ponieważ jak już kiedyś wspominaliśmy, felieton nie jest miejscem na głębsze zajmowanie się kwestią wstąpienia do euro, skupmy się na jednym ciekawym aspekcie. Mianowicie zwolennicy przyjęcia w Polsce europejskiej waluty używają nieraz intrygującego argumentu – ponieważ Rzeczpospolita podpisała traktaty europejskie, to tak naprawdę zobowiązała się do przyjęcia euro. Tak więc z prawnego punktu widzenia nie mamy wyjścia i musimy wypełnić zobowiązanie.

Słuchając tego typu wypowiedzi, przypomina mi się od razu dyskusja przy okazji referendum w sprawie wstąpienia Polski do Wspólnot, kiedy co poniektórzy zwolennicy wstąpienia mówili o tym, że nie decyduje ono o przyjmowaniu europejskiej waluty. Dzisiaj lwia część fanów tego wstąpienia próbuje nas przekonywać, że głosując za wejściem do towarzystwa unijnego, Polacy tak naprawdę zgodzili się na przyjęcie euro. Oczywiście, gdyby ktokolwiek przed 2003 rokiem wspominał o tym, że głosując za wstąpieniem do Wspólnot, głosujemy jednocześnie za przyjęciem euro, zostałby zapewne zakrzyczany, iż są to odrębne sprawy. Dzisiaj nie dość, że nie są odrębne, to ogłaszane są jako nierozerwalne. Dosyć osobliwa sytuacja. Niemniej jednak odstawmy na bok hipokryzję polityków, bo przecież nie można mieć pretensji, iż garbaty nie jest wyprostowany, a skupmy się na problemie owego zobowiązania. Faktycznie Rzeczpospolita Polska nie zostawiła sobie furtki takiej jak Wielka Brytania i zobowiązała się do przyjęcia europejskiej waluty. Z tym, że należy pamiętać o dwóch sprawach – po pierwsze, niewskazana została żadna konkretna data przyjęcia; po drugie natomiast, wstąpienie odbywa się na określonych warunkach.

A zatem można ogłosić wstąpienie do strefy euro na dosyć odległy termin. Z drugiej strony zaś, Polska zobowiązuje się wstąpić do strefy euro po spełnieniu wymaganych kryteriów. A to oznacza, że nie spełniając tych kryteriów, nie będzie mogła wypełnić swojego zobowiązania wejścia do strefy euro. Przyjrzymy się zatem tym kryteriom z Maastricht – są one następujące: relatywnie niska inflacja, relatywnie niski deficyt budżetowy, podobnie stopy procentowe i dług publiczny. Jeśli chodzi o dług publiczny i deficyt, to Polska w swoim własnym interesie powinna je utrzymywać na niskim poziomie. Tak więc te kryteria wypada spełnić, nawet jeśli pozostaje się poza strefą euro. Jednakże pozostają dwa inne – niska inflacja i niskie stopy procentowe.

Na jakie stopy procentowe patrzy Komisja Europejska, oceniając przygotowanie do wejścia do strefy euro? Na stopy procentowe długoterminowych obligacji skarbu państwa. A zatem, aby nie wypełnić tego kryterium, wystarczyłoby, gdyby Polska przestała w ogóle emitować obligacje skarbowe. Rozwiązanie kuszące – po pierwsze, dlatego że przestałby rosnąć dług państwa polskiego; po drugie, właśnie dlatego pozostałaby furtka na niespełnienie wymaganego kryterium. Taka właśnie występuje sytuacja w przypadku Estonii, gdzie Komisja głowi się, co z tym fantem zrobić. Zamiast tego próbuje kalkulować stopy w oparciu o zwykłe kredyty, więc teoretycznie Komisja jakoś z tego wychodzi, ale należy pamiętać, iż jest to zmiana reguł w trakcie gry. A zmiana reguł oznacza, że nie można dalej automatycznie żądać wypełnienia zobowiązania przez jedną ze stron, w tym wypadku Polski, wejścia do strefy euro.

Co do inflacji zaś, należy pamiętać, że wielkość ta dotyczy inflacji cenowej, a nie deflacji. Oznacza to, że jeśli oficjalna inflacja spadłaby w Polsce poniżej 0, czyli jeśli ceny średnio by spadały, wtedy pojawiłby się problem, czy jest to spełnienie kryterium niskiej inflacji. Teoretycznie z matematycznego punktu widzenia byłaby to po prostu ujemna inflacja, czyli inflacja bardzo niska. Ale Komisja już raz udowodniła, że inflacja poniżej zera nie jest już „inflacją”. Zrobiła tak, gdy jeden z krajów unijnych doświadczał deflacji – wtedy jego statystyka nie została oficjalnie uwzględniona w średniej unijnej inflacji. Ten precedens zatem jest podstawą do tego, aby rozszerzyć go na przypadek Polski. Aby zatem nie spełnić tego kryterium wystarczy, że Polska postawi na politykę powolnie spadających cen. W tym celu wystarczyłoby zaprzestać drukowania pieniędzy, którym zajmuje się obecnie Rada Polityki Pieniężnej i pozwolić na to, aby wraz ze wzrostem gospodarczym, ceny w Polsce stabilnie się obniżały. Jak widzimy, bezwzględne zobowiązanie Polski do przyjęcia euro wcale nie jest przesądzone.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Mateusz Machaj

O Autorze:

Mateusz Machaj

dr hab. Mateusz Machaj - Instytut Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, założyciel oraz główny ekonomista Instytutu Misesa.

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *