A nie mówiliśmy?

20 października 2008 Bańki i kryzysy finansowe komentarze: 0

Opracowanie Instytutu Misesa, 19 października 2008


W chwili kiedy przez świat przetacza się największy kryzys finansowy od lat, wielu komentatorów zadaje sobie pytanie, dlaczego nikt nie przewidział, że sprawy przybiorą tak zły obrót, dlaczego w żadnym dzienniku ani czasopiśmie finansowym, które dziś prześcigają się w dopasowywaniu teorii do historii, nie ostrzegano na początku 2007 r. o nadciągającej katastrofie?

Zapewne gdyby nie ogólnie panujący raczej minorowy nastrój – w końcu recesja nie jest dla nikogo stanem szczególnie przyjemnym – zwolennicy szkoły austriackiej mogliby dumnie obnosić się ze swoim zwycięstwem moralnym. Wszak austriacy jako jedyni przedstawili systematyczną analizę ekonomiczną, wyjaśniającą, przyczyny boomu na rynku nieruchomości i przewidującą jego niechybne konsekwencje. Oto kilka przykładów.

W czerwcu 2002 r. Robert Blumen bardzo trafnie opisał niebezpieczną naturę hipotecznych gigantów Fannie Mae i Freedie Mac, ostrzegając przed skutkami ich działalności. W artykule „Fannie Mae Distorts the Market” pisał:

Fannie umożliwia bankom udzielanie pożyczek ludziom, którzy w normalnych warunkach nie mieliby zdolności kredytowej, na zakup domów, na które w normalnych warunkach nie byłoby ich stać… Kredytobiorcy, banki i udziałowcy Fannie wydają się bardzo zadowoleni z tego układu. Podatnicy zapewne nie zauważą niebezpieczeństwa do momentu kiedy stanie się jasne, że trzeba zapłacić rachunek. Tymczasem gdyby tylko wzrosły stopy procentowe, spadły ceny domów a współczynnik niewypłacalności wzrósł ponad rezerwy Fannie Mae, udziałowcy tego sponsorowanego przez rząd przedsiębiorstwa zapewne zwróciliby się do podatników o ratunek.

Trzy lata później podobną diagnozę sformułował Paul Cleveland w tekście „Freddie Mac: A Mercantillist Enterprise”:

…wydaje się, że ostatnia ekspansja monetarna Fedu, polegająca na obniżce stóp procentowych do poziomu, który będzie niemożliwy do utrzymania w długim okresie, doprowadziła do boomu na rynku nieruchomości. Kiedy boom przetoczy się przez całą gospodarkę, a stopy procentowe ponownie wzrosną, Freddie Mac poniesie ogromne straty… Najbardziej przygnębiające w tym wszystkim jest jednak to, że za niewypłacalność Freddie Mac odpowiedzialność poniesie amerykański podatnik.

Kiedy na początku 2003 r. prezes Fed Alan Greenspan autorytatywnie przekonywał, że spadek cen nieruchomości w skali kraju jest „całkiem nieprawdopodobny”, a rok później zapewniał, że gospodarstwom domowym nie grozi ani spadek dochodów, ani cen mieszkań, stały komentator mises.org, Stefan Karlsson trzeźwo przestrzegał:

Sektor gospodarstw domowych, którego pożyczki i wydatki rosną w tempie nie do utrzymania, stanowi największe zagrożenie dla amerykańskiej gospodarki. Na początku lat 80. oszczędności gospodarstw domowych opiewały na 10% ich dochodu do dyspozycji. Obecnie oszczędności to rekordowo niski 1% dochodu. Jednocześnie zadłużenie wzrosło z ok. 65% w latach 80. do… 114% dochodu do dyspozycji w drugim kwartale br. [2004]… Rekordowo niskie oszczędności i rekordowo wysokie zadłużenie niosą za sobą poważne ryzyko dekoniunktury… Alan Greenspan i George Bush nie zapobiegli obróceniu się w kryzys bańki giełdowej końca lat 90.– oni to tylko odwlekli w czasie.
Ta krytyczna austriacka analiza została powtórzona i rozszerzona w znakomitej książce Petera Schiffa (doradcy ekonomicznego Rona Paula) i Johna Downesa Crash Proof (dosłownie „kryzyso-odporny”):

Ci, którym się wydaje, że bańka na rynku nieruchomości może zakończyć się miękkim lądowaniem, najwyraźniej nie zdają sobie sprawy z ogromu marnotrawstwa budowlanego, z tego, ile domów kupili ludzie, których nie było na nie stać i którzy planowali je późnniej odsprzedać drożej; nie dostrzegają, ile się buduje rezydencji wakacyjnych za kredyty pod zastaw posiadanych domów o zawyżonej wartości. Wszystkie te nieruchomości spłyną w końcu na rynek. Nie ma większego znaczenia, czy stanie się to za przyczyną ogólnej recesji, czy będzie jej skutkiem. Ważne, że recesja nadejdzie i będzie połączona z wysoką inflacją, a ogólna sytuacja gospodarcza będzie wyjątkowo zła.

Trudno doprawdy obserwować rozwój wydarzeń gospodarczych na świecie – np. wzrost inflacji w Wielkiej Brytanii do 5,2%, czyli poziomu najwyższego od ponad dziesięciu lat – nie przyznając jednocześnie racji tym, którzy w dużej mierze taki właśnie scenariusz zarysowali – i to rok, dwa, cztery, a nawet sześć lat temu. Niestety, ekonomiści austriaccy wciąż nie są traktowani poważnie przez establishment polityczno-gospodarczy. A szkoda, bo ci sami ekonomiści, którzy przewidzieli nieuchronne nadejście kryzysu, sformułowali też rady dotyczące tego, jak możliwie szybko się z niego wyplątać. Na przykład prezes amerykańskiego Instytutu Misesa, Lew Rockwell, dobitnie przekonywał, aby rząd amerykański nie wykupywał zbankrutowanych przedsiębiorstw finansowych, lecz pozwolił im upaść:

Nie wiemy z całą pewnością, co by się stało, gdyby rząd zaniechał pomocy i po prostu sprzedał aktywa hipotecznych gigantów [Fannie Mae i Freddie Mac], ale przecież rynek ma swój własny sposób ustalania wartości i wymuszania dostosowań. W takim wypadku spodziewałbym się około osiemnastu miesięcy trudności gospodarczych. Banki by upadały – tak jak każdego dnia upada na rynku wiele innych przedsiębiorstw. Ceny domów spadłyby zapewne jeszcze bardziej, bo wszystkie ceny rynkowe ulegają nieustannym zmianom. Niemniej proces dostosowawczy byłby możliwie gładki i racjonalny. Najważniejsze jednak, że wszyscy przestalibyśmy żyć w kłamstwie i wierzyć w iluzję.

Nie jest więc prawdą, że nikt nie przewidział kryzysu. I choć ci, którzy mieli rację w diagnozie trapiących nas teraz problemów, nie znajdują uznania w akademii, to trzeba pamiętać, że – jak pisał Norwid – „autorów sądzą ich dzieła, nie autorzy autorów”.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Instytut Misesa

O Autorze:

Instytut Misesa

Instytut Ludwiga von Misesa ufundowany we Wroclawiu w sierpniu 2003 r. jest niezależnym i nienastawionym na zysk ośrodkiem badawczo-edukacyjnym, odwołującym się do tradycji austriackiej szkoły ekonomii, dorobku klasycznego liberalizmu oraz libertariańskiej myśli politycznej. Instytut został nazwany na cześć – naszym zdaniem najwybitniejszego ekonomisty XX w. – Ludwiga von Misesa.

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *