Machaj: Gdzie jest koniec tych interwencji

27 stycznia 2009 Bankowość komentarze: 7

Felieten został wyemitowany na antenie Radia Olsztyn – Tu można posłuchać.

W obecną walkę z kryzysem zaangażowano już w zasadzie wszystkie możliwe narzędzia polityki pieniężnej i fiskalnej. Rządy na całym świecie szastają publicznymi pieniędzmi, a banki centralne radykalnie obniżają stopy procentowe i wtłaczają płynność w system bankowy i finansowy. Rezultaty są jak na razie kiepskie, więc te akcje są stopniowo rozszerzanie. Banki centralne akceptują bardziej śmieciowe aktywa pod zastaw udzielanych przez siebie pożyczek, a Wall Street Journal sugeruje, że prezydent elekt USA zapowiada, iż nie musi sobie odpuszczać wydania nawet kolejnego biliona dolarów na programy pomocowe. Zresztą w wyniku takiej polityki praktycznie w przypadku wszystkich krajów radykalnie wzrosło prawdopodobieństwo bankructwa i niewypłacalności. Dotyczy to także Polski. Jeszcze na początku tego roku prawdopodobieństwo bankructwa naszego kraju było postrzegane przez rynek na poziomie 0,26%. Obecnie to prawdopodobieństwo wynosi 2,5%.

W tym samym czasie światowe banki centralnie gromadnie starają się odmrozić rynki kredytowe tak, aby banki komercyjne ponownie rozpoczęły akcję udzielania pożyczek bez względu na zdroworozsądkowe standardy. Polityka ta jednak zdaje się nie odnosić sukcesu. Już dawno mamy ujemne realne stop procentowe, czyli sytuację w której zwroty na inwestowane pieniądze są niższe niż spadek siły nabywczej pieniądza, wynikający z inflacji. Sytuacja jednak robi się ekstremalna, ponieważ nie dość, że stopy procentowe realne są ujemne, to nominalne stopy procentowe zmierzają gwałtownie do zera. Krótko mówiąc, banki centralne pożyczają pieniądze instytucjom finansowym praktycznie za darmo, bez konieczności wnoszenia za to opłaty ze strony klienteli.

Jednocześnie zwroty na obligacje amerykańskie spadły także praktycznie do zera. Zasadne na marginesie wydaje się pytanie: po co w ogóle kupować obligację, jeśli nie daje zwrotu. Lepiej pewnie trzymać pieniądze. To nie do końca musi być prawdą, ponieważ trzymanie pieniędzy na depozycie w banku może być mniej bezpieczne niż trzymanie pieniędzy w obligacjach. Z tej prostej przyczyny, że w przypadku upadku banku, część depozytu przepada. Natomiast w przypadku obligacji, jej właściciel jest przekonany, że rząd odda pieniądze, choćby je miał wydrukować.

A jednak radykalne zabiegi rozdawania pieniędzy przez władzę nie zmieniają fatalnej sytuacji na rynku bankowym, lub zmieniają ją w niewielkim stopniu. Podmioty rynkowe są nad wyraz ostrożne w pożyczaniu pieniędzy i obawiają się go na ślepo wtłaczać w rynek nawet jeśli stopa procentowa jest bliska zeru. W związku z tym w prasie pojawiają się szalone propozycje, które swoją śmiałością przebijają zdecydowanie dotychczasowe propozycje prowadzenia aktywnej polityki fiskalnej i pieniężnej. Na przykład w Financial Times, w końcu poważnej gazecie, ukazała się propozycja, że w razie dalszego zamrożenia rynku kredytowego można łatwo złamać ostrożność ludzi w wydawaniu pieniędzy. Można by wprowadzić ujemne oprocentowanie nominalne. Na przykład wprowadzić datę ważności pieniędzy, albo opodatkować ich posiadanie powyżej określonego z góry terminu.

Takie pomysły są rodem z utopijnych projektów kredytu społecznego. Zresztą zwolennicy tych szalonych doktryn powinni się cieszyć, że ich idee zdobywają sobie poklask w głównym nurcie. Niestety nam to pokazuje, że granica interwencji przeprowadzanych przez państwo jest doprawdy trudna do wyobrażenia, a interesanci będą się chwytać najdziwniejszych pomysłów byleby tylko nie zbankrutować i kontynuować istnienie chorego systemu.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Mateusz Machaj

O Autorze:

Mateusz Machaj

dr hab. Mateusz Machaj - Instytut Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, założyciel oraz główny ekonomista Instytutu Misesa.

Pozostałe wpisy autora:

7 Komentarze “Machaj: Gdzie jest koniec tych interwencji

  1. Niedługo wybory do europarlamentu.Czy instytut będzie brał udziałw tych wyborach. Jak tak , to w jaki sposób.?

  2. Co prawda nieco różnię się w swoim spojrzeniu na przyczyny obecnego kryzysu na rynkach finansowych świata od spojrzenia Szanownego Autora, to jednak przed wyrażeniem swojej opinii chciałbym otrzymać Od Adama Dudy odpowiedź na pytanie: Co miał na myśli pisząc: „proste…
    to co nie było możliwe w standradzie złota teraz jest możliwe.”
    ?????????????

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy