Murphy: Społeczna funkcja rachunku zysków i strat

23 lutego 2012 Rachunek zysków i strat komentarze: 0

Autor: Robert P. Murphy
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Paweł Kot
Wersja PDF

Tekst stanowi część książki pt. Lessons for the Young Economist (2010)

Wielu naiwnych obserwatorów gospodarki rynkowej pomniejsza znaczenie zysku księgowego, twierdząc, że jest to czysto arbitralna konwencja społeczna. Nie wydaje im się sensowne, że produkcja fabryczna, powiedzmy lekarstw albo butów dla dzieci, zatrzymuje się, gdy właściciel zadecyduje, iż zysk został zmaksymalizowany. Z pewnością jest przecież fizycznie możliwe wyprodukować więcej fiolek aspiryny czy więcej butów w określonym rozmiarze, ale szef nie pozwala, bo byłoby to „stratą pieniędzy”. Z drugiej strony, w gospodarce rynkowej wytwarza się każdego dnia dużo zbędnych gadżetów i produktów luksusowych, ponieważ przynoszą zysk. Oburzeni takim systemem mogliby posługiwać się sloganem: „Produkcja dla ludzi, nie dla zysku!”.

Tego rodzaju krytycy nie doceniają usługi, jąka członkom gospodarki rynkowej zapewnia test zysków i strat. Bez względu na rodzaj systemu społecznego, rzadkość w świecie materialnym zawsze pozostaje smutnym faktem ― nie ma tylu zasobów, by wyprodukować wszystkie dobra i usługi, których pragną ludzie. Rzadkość oznacza, że każda decyzja gospodarcza działa na zasadzie coś za coś. Gdy na przykład przeznaczy się więcej rzadkich zasobów na produkcję fiolek aspiryny, to z konieczności pozostanie mniej zasobów na produkcję wszystkich innych rzeczy. Nie wystarczy zapytać: „Czy świat będzie lepszy z większą ilością tego lekarstwa?”. Odpowiednio postawione pytanie brzmi: „Czy świat będzie lepszy z większą ilością tego lekarstwa i mniejsza ilością innych dóbr i usług, które trzeba poświęcić, by je wyprodukować?”.

Standardowe podręczniki dla początkujących często definiują problem ekonomiczny jako decyzję podejmowaną przez społeczeństwo co do alokacji rzadkich zasobów do produkcji poszczególnych dóbr i usług. W rzeczywistości, „społeczeństwo” o niczym nie decyduje. To indywidualni członkowie społeczeństwa podejmują decyzje, których wzajemne oddziaływanie determinuje ostateczne przeznaczenie wszystkich zasobów dostępnych ludzkości. W czystej gospodarce rynkowej wszyscy w społeczeństwie przestrzegają zasad własności prywatnej, czyli każda jednostka zasobów posiada swojego właściciela.

W takiej sytuacji ceny rynkowe tworzą się, gdy ludzie wchodzą ze sobą w relacje dobrowolnej wymiany. Pojawienie się cen daje natomiast przedsiębiorcy możliwość obliczania (spodziewanych) zysków i strat, jakie mogą przynieść różne działania. To interakcja między posiadaczami własności „określa”, które dobra i usługi zostaną wyprodukowane; ceny rynkowe dostarczają sygnałów, które ― wraz z rachunkiem zysków i strat ― pomagają w podjęciu przemyślanych decyzji.

Spróbujmy ogarnąć wzrokiem cała sytuację. Przedsiębiorcy płacą za siłę roboczą, dobra kapitałowe i zasoby naturalne. Następnie używają tego wkładu do wytworzenia dóbr i usług, które sprzedają konsumentom (zob. rys. poniżej).

Jeśli jakiś przedsiębiorca „wylatuje z biznesu”, oznacza to, że konsumenci nie byli skłonni wydać na wyprodukowane przez niego wyroby takiej sumy, która pokryłaby koszty, jakie musiał ponieść, gdy konkurował z innymi przedsiębiorcami o dostępne zasoby.

 

Żeby zademonstrować konkretne działanie tej zasady, posłużmy się niewyszukanym przykładem. Załóżmy, że umiera cieszący się powodzeniem budowlaniec, a interes dziedziczy po nim jego głupi syn. Syn wpada na błyskotliwy pomysł budowy nowych apartamentowców pokrytych szczerym złotem. Poprawnie ocenia, iż będzie duży popyt na apartamenty, gdzie winda, korytarze i półki kuchenne pokrywać będzie warstwa szlachetnego metalu. Może rzeczywiście wynająć mieszkania za o wiele większą opłatę niż właściciele innych apartamentów w podobnych lokalizacjach.

Oczywiście to nie jest jeszcze cała historia. Pomimo tego, że przychody głupiego syna są bardzo wysokie, jego koszty są wprost astronomiczne. Poza robocizną, drewnem, betonem i innymi rzeczami, musi wydawać setki milionów dolarów na zakup dużych ilości złota. Księgowi mówią mu, że pomimo dużych przychodów, traci niesamowite sumy pieniędzy z powodu swojego pomysłu ze złotem. Albo syn szybko zmądrzeje, albo przepuści cały majątek. Jakby nie było, nie będzie długo budował mieszkań w ten sposób.

Gdybyśmy mieli przeprowadzić wywiad z tym człowiekiem i zadać mu pytanie, co takiego się stało, mógłby powiedzieć: „W mojej branży używanie złota jest zbyt kosztowne”. Zwróćmy uwagę, że nie jest to prawdą w przypadku wszystkich przedsiębiorców. Jakby nie patrzeć, złoto jest tak drogie, ponieważ inni płacą za nie taką wysoką cenę. Jubilerom, na przykład, nadal opłaca się kupować złoto i wyrabiać biżuterię, a dentystom nadal opłaca się używać go do uzupełniania uzębienia. Żaden jubiler nie powie: „W mojej branży używanie złota jest zbyt kosztowne”.

Ogólnie mówiąc, mechanizm zysków i strat dostarcza przedsiębiorcom i właścicielom zasobów informacji o pragnieniach konsumentów, niezbędnych do podjęcia decyzji, ile zasobów przeznaczyć na każdą potencjalną linię produkcji. Ostatecznie to nie właściciele kopalni złota czy przedsiębiorcy decydują, w jaki sposób złoto będzie wykorzystywane w gospodarce rynkowej. W rzeczywistości to decyzje konsumentów mają decydujące znaczenie. To różnica w popycie konsumentów na mieszkania normalne w stosunku do mieszkań pokrytych złotem — w połączeniu z różnicą między ich popytem na złote i srebrne naszyjniki — sprawia, że złote apartamenty są żałośnie niedochodowe, a złote naszyjniki mają się dobrze.

Test zysków i strat zapewnia strukturę dla systemu wolnej przedsiębiorczości. Ludzie mogą zakładać firmy i sprzedawać swoje zasoby (w tym swoją pracę) komukolwiek tylko chcą. Na rynku opartym na instytucji własności prywatnej zyski są generowane wówczas, gdy przedsiębiorca przetwarza zasoby o pewnej wartości rynkowej w dobra (czy usługi) o wyższej wartości rynkowej. W tym sensie przedsiębiorcy, którzy osiągają zyski, wyświadczają wyraźną przysługę reszcie społeczeństwa. Bez kalkulacji zysków i strat przedsiębiorcy nie mieliby pojęcia, czy używają zasobów w sposób ekonomiczny.


Zainwestuj w lepszą przyszłość! Przekaż 1% na edukację ekonomiczną.


Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Robert Murphy

Amerykański ekonomista i konsultant związany z austriacką szkołą ekonomii. Tytuł doktora uzyskał na New York University, obecnie jest adiunktem na Texas Tech University. Współpracuje z licznymi amerykańskimi think-tankami. W ramach działalności w Independent Institute i Ludwig von Mises Institute angażuje się w liczne inicjatywy edukacyjne – prowadzi wykłady, kursy e-learningowe, pisze książki. To właśnie w ramach współpracy z tymi instytucjami powstały jego przewodniki ułatwiające lekturę najważniejszych dzieł ekonomistów szkoły austriackiej: "Ludzkiego działania" i "Teorii pieniądza i kredytu" Ludwiga von Misesa oraz "Ekonomii wolnego rynku" Murraya N. Rothbarda. Murphy jest także autorem podręcznika z ekonomii dla licealistów "Lessons for the Young Economist" i książki "Choice: Cooperation, Enterprise, and Human Action".

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy