[VIDEO] Woods: Amerykańska historia okiem ekonomisty

3 kwietnia 2012 Filmy komentarze: 14

Tłumaczenie: Damian Koniarek

 

„Jedyna rzecz, jaką rząd może zrobić, jeśli chodzi o przeciętny poziom życia, to jego zakłócenie i obniżenie. Tylko to może zrobić. Tylko i wyłącznie dzięki wolnemu rynkowi, temu okrutnemu sektorowi prywatnemu i dzięki niegodziwym wyzyskiwaczom możemy się cieszyć obecnym poziomem życia”.

– Thomas E. Woods

 

Wykład prof. Thomasa E. Woodsa Jr. na seminarium „Economics for High School Students”, które odbyło się w Mises Institute w Auburn. Seminarium sponsorował Jeremy S. Davis.

Nagranie z 20 listopada 2009r.


Podobał Ci się film? Chcesz obejrzeć ich więcej? Wesprzyj Mises Media!


Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Thomas E. Woods

Pozostałe wpisy autora:

14 Komentarze “[VIDEO] Woods: Amerykańska historia okiem ekonomisty

  1. Aaa, już rozumiem! Czyli Occupy Wall Street polega na tym, że ludzie spotykają się, żeby podzielić się z innymi swoją radością wynikającą z ich obecnego poziomu życia i wspaniałych perspektyw? (wiem, że wykład z 2009, ale czy Woods powiedziałby dziś coś innego?)

  2. @Łukasz Sosiński
    Dzięki za linka. W pełni zgadzam się z diagnozą i częściowo z receptą (np. likwidacja FED, ale też sporej części funkcji wykonywanych obecnie przez państwo). To, co mnie nie przekonuje, to założenie, że ekonomia może regulować się sama z siebie (najbardziej utopijny fragment to chyba wypowiedź Molyneuxa od 36:25) w taki sposób, aby przynosiło to korzyści dla społeczeństwa. To, że państwo jest tragicznym regulatorem – to wiemy. To że logika funkcjonowania biurokracji nie ma wiele wspólnego z logiką – to wiemy również. Ale kiedy przeprowadzam eksperyment myślowy, w którym mam nieregulowany niczym kapitalizm, to przy moich założeniach – a zakładam mniej dobrej woli ze strony tych, którzy będą próbowali odnieść w tym systemie sukces niż założyliby Woods czy Molyneux – po prostu nie prowadzi to do świata lepszego niż współczesny.

    Poczynając od 36 minuty Molyneux mówi, że OK, jasne, korporacje robią złe rzeczy, to jest oczywiste, ale źródłem siły (w domyśle: zła) są ludzie z bronią (w domyśle: państwo), a nie ludzie posiadający sklepy i robiący reklamy, koszulki i loga (w domyśle: dobrzy przedsiębiorcy). Świetnie, tylko czy z tego wynika, że jeśli zniknie państwo i źli ludzie z bronią, to w zamian dostaniemy wielkie korporacje dbające o pokój i szczęśliwość? Nie bardzo w to wierzę i dlatego – choć zgadzam się z diagnozą – nie widzę rozwiązania. Obecne jest złe a proponowane niewiele lepsze (bo opiera się na fałszywej przesłance, że kapitalizm sam z siebie może wytwarzać moralnie „poprawne” postawy).

  3. @ 4 ww

    W kapitalizmie nie ma innej metody zarabiania na życie jak służenie innym swoim czasem albo swoimi zasobami. Come’on jak możesz tego nie zauważać? codzienne życie takie jest. No chyba że pracujesz w sektorze ‚publicznym’ (dla rządu) albo dla banku (bo to w sumie jeden pies). No to wtedy tej służby bliźniemu rzeczywiście nie zauważysz.

  4. @WW:

    „czy z tego wynika, że jeśli zniknie państwo i źli ludzie z bronią, to w zamian dostaniemy wielkie korporacje dbające o pokój i szczęśliwość?”

    Nie i nikt tak nie mówi. Z tego jedynie wynika, że firmy prywatne muszą społeczeństwo prosić, a państwo od społeczeństwa żąda. Tak więc, w warunkach wolnorynkowych, jeśli podmiot chce osiągnąć zysk, musi grać na warunkach społeczności. W krótkim terminie powoduje to dostosowanie się do pewnej uśrednionej moralności istniejącej w społeczeństwie. W długim – zmianę postaw moralnych w całej społeczności, ponieważ każdy jest na swój sposób przedsiębiorcą, a więc każdy musi, dla własnej korzyści, stać się wrażliwy na potrzeby innych. Dopóki nie używasz przemocy, jedyny sposób, w jaki możesz zarobić, to zaspokajanie potrzeb innych ludzi. Tak więc wolnorynkizm jest jedynym systemem, w którym empatia jest premiowana.

  5. @5

    C’mon, jak można nie zauważyć innej metody niż służenie konsumentom, tzn. dokładnie tej jaką stosuje państwo, czyli użycia siły w celu podporządkowania sobie tych konsumentów? Dlaczego potężne korporacje nie będą odpowiednikiem państw w systemie anarchii? Czy też raczej „anarchii”, bo anarchia par excellence nigdy nie istniała i nigdy istnieć nie będzie z prostej przyczyny – natura ludzka jest niedoskonała i zła.

  6. @bp i @pampalini
    Ja naprawdę chciałbym, żeby świat funkcjonował tak, jak proponujecie. Tyle tylko, że gdyby przyszło mi w nim funkcjonować i robić biznes, to sprzedawałbym właśnie przemoc. Dlaczego miałbym nie oferować usługi przemocy fizycznej, skoro nie byłoby państwa ograniczającego moją ofertę? Jestem przekonany, że znalazłbym wielu chętnych, którzy zapłaciliby za tego typu usługę. Wydaje mi się nawet, że w tym sektorze pojawiłaby się całkiem poważna konkurencja.

    Nie wiem, czy da się jakoś możliwość stosowania przemocy rozdystrybuować w społeczeństwie, żeby żadnemu aktorowi nie opłacało się mobilizowanie tego zasobu. Byłaby to jakaś alternatywa dla modelu w którym monopol na przemoc ma państwo. Ale brzmi to zupełnie utopijnie. Chyba, że o czymś nie wiem – wtedy jestem otwarty na linki i inne odwołania 🙂

  7. @8, 9:

    Dwie rzeczy:

    1. W sytuacji, kiedy przemoc (w rozumieniu inicjowania agresji, a nie ochrony) weszłaby to obiegu, wówczas nie można już mówić o wolnym rynku, ale o powstaniu państw. Tak, wolny rynek zawsze może się zamienić w zniewolony rynek, demokracja w dyktaturę itd. Rozumiem w takim razie, że teza o tym, że wolny rynek premiuje empatię została przez Was przyjęta, natomiast teraz pytacie o trwałość wolnego rynku. Ta jest, oczywiście, nieznana. Nie ma jednak żadnej wewnętrznej sprzeczności w wolnym rynku per se, która miałaby sprawić, że musi się on rozpaść. Powiedziałbym, że im wyżej rozwinięta cywilizacja tym bardziej musimy polegać na innych, a więc tym wyższy jest koszt bycia odrzuconym. W momencie, kiedy zaczniesz dystrybuować agresję, wówczas staniesz się niebezpieczny, a więc inni nie będą chcieli wchodzić z Tobą w interakcję jak również zaczną inwestować środki w ochronę przed Tobą. To będzie dla Ciebie bardzo kosztowne.

    2. Kwestia, czy ludzie są z natury źli, czy dobrzy jest nieistotna. Można powiedzieć, że się skraca w tym równaniu. Jeśli ludzie są źli, wówczas ludzie sprawujący władzę też są źli (pewnie nawet gorsi niż przeciętny człowiek, bo łasi na władzę). Różnica jest tylko taka, że w przypadku istnienia państwa mamy do czynienia z monopolizacją przemocy, a przez to – kompletną bezkarnością jednego z aktorów oraz brakiem możliwości uchronienia się przed nim. Tak więc nawet, jeśli ludzie byliby źli z natury, wolny rynek dawałby większe szanse na przetrwanie.

  8. @Filp Kostrzewa
    „natura ludzka jest niedoskonała i zła”

    nie widzisz w tym sprzeczności? jak to jest że ludzie są z natury źli ale jak dojdą do władzy w państwie to staną się dobrzy i staną na straży porządku?

  9. @Filip Kostrzewa

    „Dlaczego potężne korporacje nie będą odpowiednikiem państw w systemie anarchii?”

    Bo bez państwa nie mogą istnieć?

  10. @WW:

    „czy z tego wynika, że jeśli zniknie państwo i źli ludzie z bronią, to w zamian dostaniemy wielkie korporacje dbające o pokój i szczęśliwość?”

    A czy wielkie korporacje to naturalny produkt wolnego rynku, czy raczej skutek ingerencji państwa?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy