Wywiad z Curzon-Price: Lewiatan żyje i rośnie w Europie

23 stycznia 2014 Teksty komentarze: 0

Autor: Paul Belien
Źródło: brusselsjournal.com
Tłumaczenie: Tomasz Kłosiński
Wersja PDF

Wywiad w języku angielskim dostępny jest również w wersji audio (mp3)

CurzonWstęp
Potworem XX wieku było państwo. W latach 20. i 30., austriacki ekonomista i filozof Friedrich von Hayek widział, jak władza tego Lewiatana rozszerza się w jego rodzimej Europie Środkowej. Dwa rodzaje socjalizmu — komunizm i narodowy socjalizm — wyrugowały wolność jednostki i zastąpiły istniejący porządek spontaniczny porządkiem narzuconym przez państwo.

W  1931 r. Hayek, który sam nazywał siebie liberałem (w oryginalnym „klasycznym” znaczeniu słowa, jako filozofii broniącej wolności), opuścił Wiedeń i udał się do Londynu. Choć Hitler nie zaanektował Austrii do 1938 r., Hayek zdał sobie sprawę, że wzorzec przyjęty w Niemczech ma zastosowanie również w jego ojczyźnie: „W momencie, w którym Hitler doszedł do władzy, liberalizm był pod każdym względem martwy. I to socjalizm był tym, co go zabiło”.

W 1944 r. Hayek opublikował swoją książkę Droga do zniewolenia. Była ostrzeżeniem dla Zachodu. Nie tylko stwierdził oczywistą prawdę, że  „postępowi intelektualiści” nie potrafili dostrzec, iż komunizm i faszyzm były raczej „wynikiem tych samych tendencji” niż „przeciwnymi biegunami”, ale podkreślił również, że socjaldemokracja, która zaczęła przejmować zachodnie demokracje, była w zasadzie tej samej natury, co komunizm i faszyzm. Hayek napisał, że powojenna Wielka Brytania upiornie zaczęła przypominać przedwojenną Europę Środkową. Powiedział, że przeżywa  „doświadczenie tak podobne, jak to tylko możliwe, jakbym żył dwa razy w tym samym okresie — albo przynajmniej, jakbym dwa razy obserwował bardzo podobną ewolucję idei”. Fundamentem tych idei była koncepcja, że to państwo powinno się zająć życiem jednostek, a nie same te jednostki.

Aby bronić wolności i myśli klasycznego liberalizmu, Hayek założył Stowarzyszenie Mont Pelerin. Dołączyli do niego naukowcy o podobnym poglądach, a pośród nich wielu — jak Karl Popper, Ludwig von MisesMichael Polanyi — było uciekinierami z Europy Środkowej, którzy znaleźli schronienie w krajach anglosaskich w latach 20. i 30. XX wieku.

Dziś Stowarzyszenie Mont Pelerin nadal jest Kasandrą wolnego społeczeństwa. Jego członkowie są przekonani, że pomimo implozji komunizmu, Zachód wciąż jest na drodze do zniewolenia. „Lewiatan żyje i rośnie” — powiedziała prezydent stowarzyszenia, Victoria Curzon-Price, na regionalnym spotkaniu w Reykjaviku odbywającym się w zeszłym tygodniu (zjazd odbył się na przełomie 21 i 24 sierpnia 2005 r. — przyp. tłum.). Dominujące przekonania i błędne wyobrażenia o wolnym rynku determinują politykę wielu rządów. Jedno z tych nieporozumień dotyczy dobrowolnej wymiany, która — choć zawsze jest grą o sumie dodatniej dla obydwu zaangażowanych w wymianę stron — jest postrzegana przez większość polityków jako niesprawiedliwość, gdy odbywa się pomiędzy „nierównymi” partnerami. Dlatego też rządy interweniują, aby upewnić się, że dobrowolna wymiana jest podejmowana pomiędzy „równymi” stronami, osłabiając „silniejszą” stronę. Wynikiem są dwaj słabi partnerzy i państwo, które z definicji musi być silne, aby mieć pewność, że strony podejmujące relacje gospodarcze zawsze będą na równi. Curzon-Price uważa, że jest to główna idea, która stoi za harmonizacyjną i interwencjonistyczną polityką Unii Europejskiej.

Innym sposobem, za pomocą którego państwo rozszerza swoją władzę jest „zajmowanie się wszystkimi naszymi obawami” przed tym wszystkim, co może nam się przytrafić w trakcie naszego życia. To jest koncepcja państwa-niańki, które — aby istnieć i rozwijać się — utrzymuje nas w strachu i nieustannie wynajduje nowe lęki przed którymi może nas „chronić”.

Wywiad „The Brussels Journal z prof. Victorią Curzon-Price

Paul Belien: Czy może Pani nam powiedzieć, czym właściwie jest Stowarzyszenie Mont Pelerin?

Victoria Curzon-Price: Stowarzyszenie Mont Pelerin jest akademią składającą się z ludzi zainteresowanych myślą klasycznego liberalizmu. Spotykamy się regularnie, aby zachować trzon tej idei, która sięga 250 lat, dbać o jej aktualność oraz czynić z niej żywą i interesującą myśl. Robimy to, ponieważ wierzymy, że jest to niezbędne dla zachowania naszej wolności.

PB: Stowarzyszenie Mont Pelerin zostało założone przez Friedricha Hayeka. Po II wojnie światowej napisał Drogę do zniewolenia, ostrzegając świat przed socjalizmem. Socjalizm został zdyskredytowany 15 lat temu. Jest Pani przekonana, że wciąż jesteśmy na drodze do zniewolenia. Dlaczego?

VCP: Uważam, że nadal jesteśmy na drodze do zniewolenia, ponieważ choć komunizm i twardy socjalizm są martwe, wciąż istnieje wiele form miękkiego socjalizmu. Wywodzą one swoje uzasadnienie z form marksistowskiego myślenia, być może nieświadomego marksistowskiego myślenia.

PB: Jakie idee ma Pani na myśli?

VCP: Dla przykładu wielu ludzi myśli, że wolna i dobrowolna wymiana jest nierówna, a zatem niesprawiedliwa. Prowadzi to do wszelkiego rodzaju pomysłów dotyczących wyzysku, do przekonania, że potrzebna jest legislacja chroniąca pracownika przed pracodawcą, chroniąca konsumenta przed potężnymi międzynarodowymi koncernami etc. Idea, jakoby wolna i dobrowolna wymiana była nierówna i z tego powodu niesprawiedliwa, jest błędna. Wolna i dobrowolna wymiana jest obopólną korzyścią tak długo, jak istnieje konkurencja. Konkurencja jest niezbędna. To jest jedna z tych idei produkujących dużo legislacji, która jest zbędna.

PB: Z pewnością instytucje Unii Europejskiej wydają się przekonane o konieczności uczynienia stron wymiany ekonomicznej bardziej równymi.

VCP: Tak, bardzo pragną wszystko zharmonizować w Europie — legislację podatkową, regulacje pracy, regulacje usług zdrowotnych, wszelkiego rodzaju sprawy. Jest to dokładnie to samo przekonanie, że jeśli ma się nierówne warunki, nie można mieć sprawiedliwego handlu.

PB: Czy ci ludzie są tylko pod wpływem marksizmu czy też czegoś innego?

VCP: Marksizm to jedno, ale państwo — można je nazwać Lewiatanem — lubi utwierdzać w przekonaniu ludność i zdobywać zgodę rządzonych przez fakt, że istnieje, by pomagać im w trakcie życia. Lewiatan gra na naszym strachu. Współczesne życie jest pełne lęków. Boimy się bezrobocia, choroby, starości czy że zostaniemy napadnięci na ulicy — i wtedy Lewiatan pojawia się i mówi: „Nie martw się, ja mogę pomóc”. Więc dajemy państwu coraz większy i większy mandat. Jednak Lewiatan nie jest stroną bezinteresowną. Jest bardzo zainteresowany karmieniem naszych lęków, aby móc wymyślać nowe lęki i nowe mandaty.

PB: Wiele osób właściwie chciałoby, aby ktoś zajął się ich obawami, czyż nie?

VCP: Cóż, jeśli tak, poświęcają swoją wolność. Moim zdaniem ludzie, którzy żyją odpowiedzialnie, mogą poradzić sobie z większością tych obaw. Istnieją oczywiście racjonalne lęki i irracjonalne lęki. Ale wielu z tych obaw, które dotyczą przyszłości, niepewności, można zaradzić ubezpieczeniem i prywatnymi umowami.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Victoria Curzon-Price

Victoria Curzon-Price (ur. 1942 r.) jest profesorem ekonomii na University of Geneva. W latach 2004-2006 była prezydentem Mont Pelerin Society.

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy