Wyniki konkursu na polski tytuł książki „Making Economic Sense”

9 kwietnia 2015 Aktualności komentarze: 18

Dziękujemy za dziesiątki propozycji tytułów. Po burzliwych naradach zdecydowaliśmy się nagrodzić propozycje Sławomira Kowalskiego (Sensownie o ekonomii), Jakuba Sabały (Ekonomia zdrowego rozsądku) i Łukasza Dyka (Ekonomia, głupcze!). Postanowiliśmy jednak, że najodpowiedniejszym tytułem dla książki będzie Ekonomiczny punkt widzenia, który pojawił się podczas naszych dyskusji nad wynikami konkursu. Z autorami nagrodzonych propozycji skontaktujemy się w celu ustalenia szczegółów dostarczenia nagrody.

Zapraszamy na stronę projektu: http://mises.pl/projekty/projekty-wydawnicze/making-economic-sense/
Ekonomiczny punkt widzenia

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Instytut Misesa

O Autorze:

Instytut Misesa

Instytut Ludwiga von Misesa ufundowany we Wroclawiu w sierpniu 2003 r. jest niezaleznym i nienastawionym na zysk osrodkiem badawczo-edukacyjnym, odwolujacym sie do tradycji austriackiej szkoly ekonomii, dorobku klasycznego liberalizmu oraz libertarianskiej mysli politycznej. Instytut zostal nazwany na czesc - naszym zdaniem najwybitniejszego ekonomisty XX w. - Ludwiga von Misesa.

Pozostałe wpisy autora:

18 Komentarze “Wyniki konkursu na polski tytuł książki „Making Economic Sense”

    1. Dobre skojarzenie.
      Kirzner jest poważniejszą książką z podtytułem, więc to bardziej „Perspektywa ekonomiczna: esej o historii myśli ekonomicznej”.

  1. „Luźne” tłumaczenie tytułów nie jest niczym złym, zwłaszcza jeśli dosłowne przetłumaczenie jest utrudnione albo wręcz niemożliwe. Tytuł „Ekonomiczny punkt widzenia” dobrze oddaje to, co czytelnik znajdzie w środku. Nie jest to książka o czystej teorii ekonomii. Rothbard uprawia w niej ekonomię stosowaną (choć dość „felietonistycznie”): patrzy okiem ekonomisty-austriaka na wydarzenia gospodarcze. Tytuł oryginału wskazywał na poszukiwanie w tym wszystkim sensu (bądź rozsądku) ekonomicznego. Tytuł przekładu wskazuje na patrzenie na to wszystko z ekonomicznego punktu widzenia (punktu widzenia wykorzystującego aparat teoretyczny ekonomii austriackiej). I wbrew pozorom oba tytuły są do siebie bardzo podobne.

    1. Generalnie przy wydawaniu książek kierujemy się dwoma wytycznymi: coś musi być bardzo wartościowe merytorycznie, lub rokować, jeśli chodzi o sprzedaż. Historia myśli Rothbarda aż tak bardzo nie rokuje, jeśli chodzi o sprzedaż, a na liście merytorycznej mamy wiele pozycji przed tą książką. W związku z tym, że wydanie będzie drogie, na razie ten projekt oddalamy. No chyba, że pojawi się mecenat…

    1. Coś chyba nie hallo z tym wykresem, ponieważ – to co nazywamy zatrudniem w Szwecji ma się nijak do tego czym jest zatrudnie w USA czy UK (chodzi mi o kwestie instytucjonalno-prawne – definicja. Pamiętam jak kiedyś porównane były zapisy definiujace bezrobotne i zatrudnione w różnych krajach europejskich i jak za punkt wyjscia wzięto prawo holenderskie i zastosowano je do Szwecji to zmiany były kolosalne – w przypadku Szwecji różnica sięgała kilkunastu punktów procentowych). Ten wykres miałby sens, gdyby wszystkie wymienione kraje były bardzo mocno zbliżone pod względem instytucjonalnym i bogactwa. A tak nie jest. Zresztą z tymi szwedzkimi benefitami to nie przesadzajmy, bo wielu nałogowych skandynawskich beneficiarzy przenosi się od lat do UK, bo tam łatwiej o dostęp do nich. Pytanie brzmi czy jak zwiekszymy socjal w takim kraju jak Polska, podwyższymy podatki to zwiekszy sie ilość ludzi zatrudnionych? Bzdura. Taka sama jak widzenie sukces gospodarczego Niemiec lub Szwecji w reformach socjalnych czy układach związkowych. Piszę to nie jako super ekonomista, ale jako emigrant co sie po Europie kilka ładnych lat poobijał i widział, że to nie wszystko tak ładnie wygląda jak na wykresikach.

    2. Przyczyny trzeba by sprawdzić. Względnie niska partycypacja siły roboczej w USA jest niska z różnych względów. Pytanie, czy podwyżka podatków do poziomu skandynawskiego by tę partycypację zwiększyła? Bo raczej nie.

      1. Też nie sądzę. Tylko zastanawiam się, czy negatywny wpływ podatków na gospodarkę nie jest przez niektórych przeceniany. Wybierając mniejsze zło lepsza ekspansja monetarna czy fiskalna? Gdyby Pana siłą zaciągnęli do RPP, to jak głosowałby Pan w ostatnich miesiącach/roku?

        1. Nie stoimy już przed dylematem co jest skuteczniejsze w pobdzaniu gospodarki, tylko co jak pobudza i jakie są tego konsekwencje. Friedman wiele o tym napisał i stawiał na politykę montarną, bo przy fiskalnej to kasę przechwycą głównie biurokraci.

          Pytania o mniejsze zło. Nie obserwowałem indeksów cenów w Polsce od dawna, bo nie przebywam w kraju od pewnego czasu. Nie zabrzmi to po austriacku, ale jak już bym musiał to opowiedziałbym się za neutralną polityką monetarną, co wcale łatwym zadaniem nie jest. Hayek mawiał, że jak chcemy zmienić coś na lepsze w polityce monetarnej to musimy zmienić cały system monterany, a nie tylko strategię i narzędzia.
          Fiskalizm. Tu znowu można polemizować, ale stymulacja fiskalna byłaby ciekawym rozwiązaniem o ile polegałoby to np. na obniżeniu podatków. W końcu Keynes mówił, że i tak można, a ekonomiści strony podażowej zrobili z tego główny instrument polityki gospodarczej. Co o mnie chodzi to zlikwidowałbym podatek dochodowy i ujednolicił VAT na niższym poziomie niż wynosi najwyzsza obecna stawka. R. Gwiazdowski mówił jeszcze o dodatkowym podatku 1% od… zresztą plan Centrum im. Adama Smitha byłyby czyms na plus.

          PS. Gdybyśmy stali u progu wojny – ekspansja monetarna (pieniądz pod zbrojenia) byłaby mniejszym złem.

          1. Właściwie pytanie było skierowane do dr Machaja, ale system komentarzy na stronie jest fatalny i mój wpis znalazł się pod Pana. Jednak Pana też się dobrze czyta 🙂

            Szkoda tylko, że podażowcy przy obniżkach podatków zapomnieli o stronie wydatkowej, a właściwie nie tyle zapomnieli, co ich maksyma mogłaby brzmieć – obniżaj podatki, zwiększaj wydatki.

            Ten podatek obrotowy ze stawką 1 % proponowany przez CAS, to na obecnym etapie rozwoju polskie gospodarki, nastawionej na start-upy, to byłby gwóźdź do trumny dla MIŚiów. Propozycji CAS nie traktuje poważnie, bo oni nie przedstawiają żadnych obliczeń dla swojej reformy.

  2. Tabelka nie wskazuje związku przyczynowo-skutkowego ani historycznego kontekstu. Takimi rzeczmy można się obrzucać w nieskkończoność. Na przykład tutaj Travis Brown omawia swoją książkę „How Money Walks” w której pokazuje transfer pracowników i firm w USA do stanów z mniejszymi obciążeniami.
    http://www.youtube.com/watch?v=qi5n7mNJExw

    I gdzie jest prawda?:> W bardziej kolorym obrazku?:)

  3. @laik
    Fakt. Co do podażowców, to sądzę, że przeważyło myślenie, które reprezentował również Milton Friedman. Tnijmy podatki jak to tylko możliwe. Oczywiście, gdy tylko pojawia sie okazja polityczna. Wydatki pokryje wzrost gosp., albo trzeba będzie je ściąć. Wydatkami będziemy martwić się później. Jak pierwszy raz czytałem podażowców, to wydawali mi się keynesistami, ale na opak.

    Program CAS jest zły, ale niestety nie ma nic lepszego. Likwidacja podatku dochodowego jest dobrym pomysłem. Bardzo dobrym pomysłem z wielu powodów i nie tylko chodzi mi o ekonomiczne. Coś za coś. Podatek obrotowy to zły pomysł, ale jest wiele pomysłów ministerstwa finansów co od 25 lat uderza w MISIE, a one jeszcze walczą. Ekonomiczny cud nad Wisłą. Co do wyliczeń, to jak dobrze pamiętam program CAS wraz z wyliczeniami powstał jeszcze za życia Krzysztofa Dzierżawskiego, którego komentarzy brakuje mi już od 2004 roku!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy