Rozdział 9 podręcznika „Wolna przedsiębiorczość” – prawa popytu i podaży

20 maja 2015 Teksty komentarze: 5

Autor: Mateusz Machaj
Wersja PDF

Poniżej przedstawiamy wersję roboczą rozdziału dziewiątego podręcznika do przedsiębiorczości, opracowywanego w ramach projektu „Wolna przedsiębiorczość”. Tekst zostanie poddany skrupulatnemu opracowaniu redakcyjno-korektorskiemu, dlatego na obecnym etapie prosimy przede wszystkim o uwagi merytoryczne, dotyczące między innymi klarowności wywodu, poprawności rozumowania, łatwości języka czy trafności przykładów etc.

wolna przedsiębiorczość#popyt #podaż #prawa ekonomii

W rozdziale nauczysz się:

  • Czym są pojęcia popytu i podaży.
  • W jakim celu wprowadza się pojęcie praw popytu i podaży.
  • Dlaczego wiedza ekonomiczna jest ograniczona.

W największym uproszczeniu popytem nazywa się skłonność konsumentów do nabywania danego dobra. I nie chodzi w tym wypadku o to, co aktualnie i faktycznie ludzie kupują w danej chwili. Chodzi również o wszelkie możliwe scenariusze kupowania przez nich dobra. Powiedzmy, że jakiegoś wieczoru w barze dziesięciu klientów kupiło w sumie 30 napojów. 30 oznacza w tym wypadku faktyczną ilość nabytą, w pewnym sensie „popyt zrealizowany”. Gdy jednak rozważamy popyt w szerokim sensie, to traktujemy go jako skłonność ludzi do nabywania towarów. Nie chodzi zatem tylko o to, ile ludzie kupili danego dobra, ale również zastanawianie się nad tym, ile ludzie mogliby kupić, gdyby zmieniły się ich okoliczności wyboru.

W ten sposób prowadzi się teoretyczne rozważania o tym, jaki jest popyt konsumentów. W przytoczonym przez nas przykładzie ilość nabyta wyniosła 30. Ale zasadne jest zadawanie kolejnych pytań. Na przykład, ile wynosiłaby ilość nabyta, gdyby bar miał lepszy wystrój? Ile napojów zostałoby kupionych, gdyby obok baru był kolejny konkurencyjny lokal? Ile napojów zostałoby kupionych, gdyby obok był sklep spożywczy i ładny park na rzeką? Ile napojów by kupiono, gdyby produkt sprzedawany miał atrakcyjniejszą nazwę? A gdyby leciała w nim ciekawsza muzyka? Co w wypadku, gdyby pogoda była inna?

Wreszcie pojawia się pytanie — a ile napojów kupiliby klienci, gdyby cena sprzedaży napoju była inna, wyższa, albo niższa? Jak wtedy zareagowaliby konsumenci?

To wszystko są oczywiście bardzo realne pytania, na które przedsiębiorcy nieustannie starają się odpowiadać. Zależność między różnymi czynnikami i skłonnością ludzi do kupowania bywa nazywana funkcją popytu. W gruncie rzeczy pod tą techniczną nazwą kryje się prosta prawda: na decyzje konsumentów o kupowaniu towarów i usług wpływa bardzo wiele czynników.

W takim wyimaginowanym przykładzie to, co nas najbardziej interesuje, to zależność popytu — potencjalnej chęci do kupowania dóbr — od jednego z najważniejszych czynników: ceny. Gdy w opracowaniach ekonomicznych pojawia się określenie „prawo popytu”, to odnosi się ono właśnie do tego, jak ludzie reagują na zmiany ceny danego dobra (przy jednoczesnym założeniu, że inne czynniki nie będą się zmieniać). Im cena jest niższa, tym skłonność ludzi do kupowania napojów w barze będzie większa (pomijając sprawę pewnych anomalii i dziwnych przypadków, gdy krótkookresowo może się zdarzyć, że ludzie kupują czegoś więcej, gdy to coś drożeje). Im cena jest wyższa, tym skłonność ludzi do kupowania napojów będzie mniejsza.

Mówiąc o prawie popytu mówimy w gruncie rzeczy o tym, jak konsumenci by zareagowali na podwyżki lub obniżki cen przy pozostałych aspektach niezmienionych. Reakcja ta będzie zawsze zależeć od preferencji konsumentów, od ich kaprysów, przekonań, uprzedzeń i upodobań. Nie ma gwarancji, że np. obniżka ceny o 5% spowoduje wzrost ilości kupowanej o 10%. Co więcej, nawet jeśli zaobserwujemy w przeszłości taką zależność, to nie ma żadnej gwarancji, że w przyszłości się to powtórzy. Gusta i preferencje konsumentów są zawsze zmienne. A trudny los przedsiębiorców polega na tym, że muszą próbować je przewidywać.

Prawo podaży jest bardzo podobne do prawa popytu, lecz odnosi się nie do kupców lecz sprzedawców. Oni również działają w rozmaitych warunkach, które mogą się zmieniać. Jeśli jednak założymy, że te warunki są w miarę stabilne i niezmienne, to możemy również wskazać na zależność między ilością produktu, którą chcą sprzedać sprzedawcy, a ceną, po jakiej chcą sprzedać. Prawo podaży, odwrotnie do prawa popytu, mówi o tym, że im wyższa cena, tym sprzedawcy są gotowi wystawić na rynek więcej produktu, gdyż więcej mogą zarobić. Im cena niższa, tym skłonność do wystawiania produktu na rynek będzie mniejsza. Pamiętajmy jednak, że w wielu przypadkach rezultat rzeczywisty zależy od kombinacji bardzo wielu czynników, a nie tylko od ceny. Równie ważne co końcowe ceny dla przedsiębiorców są również koszty ich działalności. Jak widzieliśmy w poprzednim rozdziale, one są dla nich tak samo istotnymi sygnałami dotyczącymi ich działalności.

Prawa popytu i podaży pozwalają opisywać, jak zachodzi na rynku proces kształtowania się cen. Ilustrują, że na rynku między sprzedawcami i kupcami trwa nieustanny proces pewnego rodzaju targowania się. I choć pozwalają to ilustrować, to są to opisy, które nie są w stanie zastąpić rzeczywistego procesu handlowania na rynku, w trakcie którego dochodzi do formowania się cen za wszystkie produkty. Korzystając z modeli ekonomicznych nie damy rady przewidzieć wszystkiego, co się stanie. Ekonomia nie pozwala przewidywać świata tak, jak czyni to fizyka np. przy ruchach planet. Przyciąganie ziemskie jest zupełnie inną siłą niż przyciąganie człowieka do kupowania jednych bądź drugich produktów.

Można wobec tego zadać pytanie: a po co w takim razie wprowadzać takie pojęcia jak prawo popytu i podaży. Ponieważ pozwala to na systematyzowanie i generalny opis zjawisk zachodzących nieustannie na rynku. Nawet jeśli nie jesteśmy w stanie ich przewidywać i dobrze znać przyszłości (gdyż jest to obiektem przedsiębiorczego zgadywania). W nauce jednak nie chodzi zawsze o przewidywanie albo osiągnięcie stadium pełni wiedzy. W nauce również chodzi o zrozumienie tego, co następuje. A w wypadku ekonomii chodzi o zrozumienie zachodzących zjawisk ekonomicznych. A to również pozwala nam uświadomić sobie — w ślad za Sokratesem — że warto również wiedzieć, czego się nie wie i dlaczego na przykład w ekonomii raczej wyjaśniamy, niż przewidujemy.

Prawa popytu i podaży pozwalają nam zobrazować, jak działają konsumenci i producenci. Nawet jeśli nie jesteśmy w stanie przewidzieć końcowych poziomów cen na rynku, to możemy zrozumieć, jak konsumenci i producenci będą reagować na ceny wyższe i niższe. A to będzie nam potrzebne na przykład do analizy w jedenastym rozdziale. W kolejnym zajmiemy się ilustracją praw popytu i podaży.

 

Ramka: W historii gospodarczej świata istnieje wiele przykładów wielkich przedsiębiorstw, które kiedyś były w stanie dostarczać bardzo użyteczne i pożądane przez konsumentów towary, a dzisiaj przestały istnieć. Przeszłe sukcesy nie są w stanie zagwarantować sukcesów w przyszłości. I nie raz się okazuje, że to, co oznaczało wysoki popyt kiedyś, dzisiaj już jest nieaktualne i nie bardzo potrzebne, gdyż zmianie uległy gusta konsumentów.

Zadania:

  • Wyjaśnij na przykładzie, czym jest prawo popytu.
  • Podaj przykłady produktów, na które popyt był kiedyś bardzo duży, a dzisiaj jest wyraźnie mniejszy. Wyjaśnij, skąd mogą się brać takie zmiany?
  • Wyjaśnij na przykładzie, czym jest prawo podaży.
  • Czy przedsiębiorcy są w stanie dokładnie poznać funkcję popytu na ich produkty?

 

[Sugestia ilustracyjna: ?]

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Mateusz Machaj

O Autorze:

Mateusz Machaj

dr hab. Mateusz Machaj - Instytut Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, założyciel oraz główny ekonomista Instytutu Misesa.

Pozostałe wpisy autora:

5 Komentarze “Rozdział 9 podręcznika „Wolna przedsiębiorczość” – prawa popytu i podaży

  1. No ja bym ten bar z napojami zamienił na lodziarnię czy budkę z lodami. Chyba że to podręcznik dla dorosłych. Druga sprawa, dziwnie brzmi – ilość nabyta – Czy nie lepsza była by np wielkość sprzedaży albo ilość kupionego towaru? Reszta mi się podoba jak i cały poprzedni rozdział.

  2. Przy prawie podaży sugerowałbym zmianę fragmentu „im wyższa cena […]”. Może to nasuwać myśl, że największa podaż jest dla najdroższych produktów na rynku: np. cena za kilogram ziemniaków jest bardzo niewielka, więc i podaż musi być wyjątkowo mała; tymczasem cena ekskluzywnego samochodu jest niezwykle wysoka, więc podaż dla tak wysokiej ceny musi być przeogromna.

  3. Co dalsze rozdziały tym lepiej. Trzeba pamiętać że piszemy to tak by przeciętny mały leming załapał. Jeśli jakimś cudem przeczyta.

  4. „Trzeba pamiętać że piszemy to tak by przeciętny mały leming załapał” przy takim podejściu nie ma sensu pisać tego podręcznika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy