Magness: Biedni nie płacą wyższych podatków niż bogaci

21 lutego 2020 Ekonomia sektora publicznego komentarze: 0

Autor: Phillip W. Magness
Źródło: aier.org
Tłumaczenie: Przemysław Rapka
Wersja PDF

Artykuł z 8 października 2019 roku.


Czy biedni faktycznie oddają w podatkach większą część swoich dochodów niż najbogatsi? Tak właśnie twierdzi autor artykułu, opublikowanego na łamach New York Timesa, w którym ma podobno pokazywać skutki cięć podatków z 2018 roku. Chociaż zwolennicy podatku od bogactwa szybko uznali, że te wyliczenia są argumentem za ich stanowiskiem, to uważniejsza analiza uświadamia, że majstrowano przy liczbach.

Raport „Timesa” opiera się na pracy Emmanuela Saeza i Gabriela Zucmana, dwóch ekonomistów z Uniwersytetu Kalifornijskiego, będących też doradcami Elizabeth Warren ubiegającej się o fotel prezydenta. W swoim najnowszym badaniu starają się pokazać, że całkowita stopa opodatkowania (podatek federalny, stanowy i lokalny) najbogatszych, zdefiniowanych jako 400 najlepiej zarabiających, spadła aktualnie poniżej stopy opodatkowania decyla najbiedniejszych. Jak sugeruje poniższy wykres, te wyliczenia obrazują również długookresowy trend zmian w opodatkowaniu w ciągu ostatnich 70 lat.

Źródło: Saez i Zucman, jak przedstawione w New York Times, 7.10.2019

Bądźmy jednak sceptyczni co do tych rewelacji, ponieważ są one na bakier z uznaną literaturą dotyczącą progresywności opodatkowania w Stanach Zjednoczonych.

Aby zrozumieć dlaczego, zacznijmy od Urzędu Budżetowego Kongresu (Congressional Budget Office — CBO). Od ostatnich 40 lat CBO prowadzi i publikuje coroczne szacunki średniej federalnej stopy opodatkowania, płaconej przez każdy z kwintyli dystrybucji dochodów Stanów Zjednoczonych. CBO uwzględnia wyłącznie podatki federalne (podatek osobisty, opodatkowanie pracy, od osób prawnych i akcyzy), ale podatki federalne stanowią lwią część całkowitego opodatkowania w Stanach Zjednoczonych.

Liczby CBO różnią się znacznie od tych znajdujących się w raporcie New York Times. Podczas gdy Saez i Zucman podają, że całkowite opodatkowanie (federalne, stanowe, lokalne) jednego procenta najbogatszych wyniosło około 30 procent ich dochodów w 2016 roku (ostatni rok, dla którego można porównać obliczenia), to CBO podaje, że samo opodatkowanie federalne tej grupy wynosi ponad 33,3 procent.

Podobną rozbieżność można dostrzec na dole rozkładu majątku. Według CBO dolny kwintyl (20 procent) zapłacił zaledwie 1,7 procent swoich dochodów w podatkach federalnych. Podane przez Saeza i Zucmana liczby również uwzględniają podatki stanowe i lokalne, ale ich szacunki opodatkowania najbiedniejszych wzrasta do niemal 25 procent. Chociaż podatki stanowe i lokalne zmniejszają progresję podatkową, inne dane sugerują, że ten znaczny wzrost jest bardzo mało prawdopodobny.

The Institute on Taxation and Economic Policy (ITEP) prowadzi osobne szacunki przeciętnego stanowego i lokalnego opodatkowania poszczególnych kwintyli dochodów z rozkładu dochodów w Stanach Zjednoczonych. Według najnowszych danych ITEP najbogatszy jeden procent płaci efektywną stopę opodatkowania stanowego i lokalnego w wysokości 7,4 procent. Dolny kwintyl płaci około 11,4 procent. Te liczby potwierdzają umiarkowaną regresywność stanowego i lokalnego opodatkowania, ale są zdecydowanie zbyt niskie, by odwrócić progresywność opodatkowania podatków federalnych.

Jason Furman, były przewodniczący Rady Doradców Gospodarczych w czasach prezydenta Obamy,  połączył ze sobą szacunki CBO i ITEP w odpowiedzi na raport New York Timesa. Wyniki obliczeń są pokazane poniżej i potwierdzają, że rozkład całkowitego opodatkowania w ostatnim dostępnym dla obu wyliczeń roku (2016) jest wyraźnie progresywny. Chociaż podatki lokalne i stanowe zwiększają obciążenie biednych, to najbogatsi wciąż oddają w podatkach znacznie większą część swoich dochodów.

Źródło: Jason Furman, łączenie wyliczeń CBO (podatki federalne) i ITEP (podatki lokalne i stanowe)

Dlaczego widzimy więc tak wyraźną różnicę między tymi zaufanymi źródłami, a nowymi wyliczeniami Saeza-Zucmana?

Miejmy na uwadze, że Saez i Zucman w momencie ukazania się artykułu w „New York Timesie” sami jeszcze nie opublikowali oficjalnie swoich wyliczeń i metodologii. Po prostu przekazali swoje wyniki gazecie, która łatwowiernie opublikowała je, jako stwierdzony fakt. Saez i Zucman to znane postacie w aktualnej debacie dotyczącej nierówności — publikowali estymacje, które pokazywały znacznie wyższy poziom koncentracji dochodów i majątku niż niemal wszystkie inne wyliczenia. Biorąc pod uwagę ich poprzednie publikacje oraz wyraźne powiązania z Warren, „The Times” powinno było być bardziej uważne przed opublikowaniem ich wyników jako ostatecznie czegoś dowodzących.

Pojawiło się kilka wskazówek, które pokazują, dlaczego ich wyniki obliczeń tak bardzo odbiegają od tych, wyliczonych przez uznane instytucje CBO i ITEP.

Po pierwsze, Zucman przyznał niedawno na Twitterze, że w swoich wyliczeniach nie uwzględniają zwrotu części zaliczki na podatek dochodowy (earned income tax credit — EITC) dolnego kwintyla rozkładu obciążenia opodatkowaniem federalnym. Twierdzi, że zrobili to, ponieważ płatności transferowe „zaciemniają obraz”, gdy patrzymy na dane dotyczące opodatkowania. To jednak skutkuje bardzo zwodniczymi wynikami.

EITC jest celowo zaprojektowaną częścią federalnego systemu podatkowego, wprowadzoną w celu zmniejszenia obciążenia opodatkowaniem biednych i przekazania płatności wyrównawczej ubiegającym się o nią osobom, które spełniają warunki. Płatność rozlicza się je wraz z corocznym zwrotem podatku i funkcjonuje ona jako zależny od dochodu środek wsparcia biedniejszych. Z tego powodu od 40 lat CBO wlicza zwrotną część płatności EITC w wyliczeniach rozkładu obciążenia opodatkowaniem federalnym.

Wyłączenie EITC nie tylko narusza się uznane praktyki badań statystycznych, ale również jest zwodnicze. Poprzez eliminację z obliczeń kluczowego działania, które zwiększa progresywność federalnego systemu podatkowego Saez i Zucman przedstawiają zniekształcony obraz rozkładu ciężaru opodatkowania federalnego i towarzyszących mu transferów dla najbiedniejszych. Wywołuje to fałszywe przekonanie, że federalny system podatkowy bardziej opodatkowuje biedniejszych z dolnego kwintyla, niż jest to faktycznie.

Drugi problem wynika z tego, jak Saez i Zucman traktują dane z ostatnich dwóch lat. Jak wspomniałem wcześniej, ostatnie wyliczenia CBO są dostępne dla 2016 roku. Natomiast Saez i Zucman twierdzą, że prezentują nowsze wyliczenia, uwzględniające zeszły rok.

Nie bez powodu CBO wykonuje obliczenia z opóźnieniem. Urząd skarbowy nie wypuścił jeszcze swoich oficjalnych danych statystycznych za 2018 rok, dlatego należy zapytać, w jaki sposób Saez i Zucman są w stanie przedstawić wyliczenia dotyczące roku, dla którego jeszcze praktycznie nie mamy danych.

Gdy piszę te słowa, jeszcze żaden z tych ekonomistów nie przekazał jasnej informacji, czy ich metody będą zawarte w ich przyszłej książce dotyczącej dyskutowanej kwestii. Zucman dał do zrozumienia w swoich komentarzach od czasu opublikowania artykułu w „Timesie”, że wyliczeń dla 2018 roku dokonali bez statystyk urzędu skarbowego, wykorzystując dostępny całkowity przychód z podatków od osób prawnych i dzieląc go pośród 400 najlepiej zarabiających.

Ponieważ ci ekonomiści nie przedstawili dodatkowych szczegółów dotyczących założeń, które przyjęli przy wyliczeniach dla 2018 roku, sposób ich działania wydaje się cechować w tym przypadku pochopnością i jest empirycznie podejrzany. Wyniki ich pracy stanowiłby wyłamanie w stosunku do ich wyliczeń z lat poprzednich, dla których do dyspozycji są lepsze dane o dochodach — oraz, co bardzo wygodne, potwierdzałyby — jak utrzymują autorzy — wystąpienie efektu regresywnego opodatkowania, który ma znacząco obniżać opodatkowanie 400 najbogatszych. Co więcej, postanowienia ustawy obniżającej podatki z 2017 roku wpłynęły zarówno na opodatkowanie dochodów prawnych, jak i prywatnych, co niemal na pewno oznacza, że wystąpił transfer zysków między tymi rodzajami dochodów, w związku z planowaniem podatkowym przez najbogatszą część społeczeństwa. Bez znajomości jeszcze nie opublikowanych przez urząd skarbowy danych dotyczących podatku dochodowego, uwzględnienie transferów zysków jest karkołomnym wyzwaniem. Mówiąc krótko, wyliczenia Saeza i Zucmana dla 2018 roku są prawdopodobnie przedwcześnie wykonane.

Z powodu tych problemów mamy do czynienia z bardzo nietypowym podejściem do przedstawiania i weryfikacji danych ekonomicznych. Przygotowując swoje wyliczenia dla Times, Saez i Zucman wydają się rezygnować z najlepszych praktyk szacowania rozkładu obciążenia podatkowego, jakie stosuje CBO, które wykorzystuje tę samą metodologię od 1979 roku. Pominęli również standardowy proces naukowy weryfikacji nowych danych, jak chociażby opublikowania pracy omawiającej ich metodę i źródła danych.

Zamiast tego Saez i Zucman opublikowali swoje wnioski drogą specjalnego dostępu do strony zaprzyjaźnionej gazety. Zamiast podawać odpowiedzi na ważne pytania naukowe, wyliczenia te są efektowną historyjką stworzoną, aby skorzystać na zainteresowaniu medialnym i wesprzeć partyjne politykierstwo wyborcze. Rozsądniejsza analiza, oparta na uznanych metodach i publicznie dostępnych źródłach, jak CBO i ITEP, pokazuje, że ta historyjka jest najprawdopodobniej nieprawdziwa.

 

Czytasz mises.pl?
Przekaż 1%!
KRS: 0000174572

 

Źródło ilustracji: Adobestock

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Phillip W. Magness

O Autorze:

Phillip W. Magness

Phillip Magness jest współpracownikiem naukowym American Institute for Economic Reaserch. Jest autorem licznych prac poświęconych historii gospodarczej, podatkom, nierównościom, historii niewolnictwa i systemowi edukacji w Stanach Zjednoczonych.

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uwolnij
KRS: 0000174572
 
KRS: 0000174572