Christoff-Kurapovna: Banki centralne i niesprawne rynki złota

29 maja 2020 Finanse komentarze: 0

Autor: Marcia Christoff-Kurapovna
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Przemysław Rapka
Wersja PDF

Artykuł z 23.07.2015

Wielu inwestorów wciąż postrzega złoto jako bezpieczną przystań, panuje jednak zamieszanie co do tego, do jakiego stopnia rynek złota jest podatny na manipulacje poprzez krótkoterminowe transakcje oraz interwencje banków centralnych. Po pierwsze, nie wiadomo, jak duża część złota sprzedawanego w formie udziałów i certyfikatów faktycznie istnieje. Po drugie, papierowe złoto może być teoretycznie drukowane w nieskończoność, podobnie jak zwykła waluta — chociaż sprzedawcy papierowego złota z sektora prywatnego mają znacznie mniejsze pole do popisu niż banki centralne. Po trzecie, nowy elektroniczny system wyceny złota — zastępujący od marca (2015 roku — przyp. tłum.) tradycyjny telefoniczny sposób ustalania ceny przez pięć banków w ramach London Gold Fix, obowiązujący od 1919 roku — niekoniecznie jest systemem bardziej godnym zaufania. Po czwarte, nad rynkiem unosi się widmo banków centralnych, szczególnie w formie zniżek zależnych od wielkości transakcji, jakie giełdy im oferują.

Skomplikowany świat inwestycji w złoto

Na zagadnienie ustawiania wyników media zwróciły uwagę kilka miesięcy temu, gdy US Commodity Futures Trading Commission (CFTC) i departament sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych rozpoczęły śledztwo wobec dziesięciu banków podejrzanych o manipulacje. Również mniej więcej w tym samym czasie szwajcarski urząd regulacyjny FINMA zakończył sprawę przeciw UBS o manipulację rynkiem, gdzie UBS był oskarżony o zawieranie transakcji na podstawie zdobytych poufnych informacji przed ogłoszeniem wysokości silver-fix. Następnie brytyjski Financial Conduct Authority, który zajmuje się regulacją instrumentów pochodnych, nałożył grzywnę w wysokości niemal 45 milionów dolarów na Barclays, za zaniżanie ceny złota w 2012 roku przez tradera, aby uniknąć wypłat dla swoich klientów. Tego rodzaju manipulacje nie są stosowane wyłącznie na rynku metali szlachetnych: w listopadzie 2014 roku duży bank musiał zapłacić kilka miliardów dolarów grzywny w związku z manipulowaniem głównymi wskaźnikami (benchmarks) kursów walutowych, w tym stopą LIBOR i innymi wskaźnikami ważnymi dla stóp procentowych.

Te przypadki miały miejsce zaraz po serii procesów sądowych z maja 2014 roku, rozpoczętych w Nowym Jorku, gdzie grupa 25 powodów składająca się z funduszy hedgingowych, osób prywatnych i inwestorów publicznych (jak fundusze emerytalne) pozwała HSBC, Barclays, Deutsche Bank, Bank Scotia, i Société Génerale (pięć banków tradycyjnie biorących udział w procesie London Gold Fix) o manipulowanie cenami metali szlachetnych oraz kursami walutowymi. „Wiele z teorii spiskowych okazało się faktami spiskowymi” — powiedział Kevin Maher, były inwestor z Nowego Jorku handlujący złotem, który zapoczątkował jeden z tych procesów sądowych, jak pisze The New York Times.

Banki centralne w centrum rynków złota

Te procesy sądowe nabrały jeszcze bardziej na znaczeniu po założeniu London Bullion Market Association (LBMA) 20 lutego 2015 roku. Nowa organizacja ustalająca ceny złota powstała dzięki siedmiu bankom: Goldman Sachs, J. P. Morgan, UBS, HSBC, Barclays, Bank Scotia i Société Génerale (po miesiącach snucia domysłów, 16 czerwca Bank of China ogłosił, że dołącza do organizacji).

Chociaż niektórzy ekonomiści uznali wprowadzenie nowego elektronicznego systemu ustalania ceny w miejsce dotychczasowego telefonicznego ustalania za zamkniętymi drzwiami za dobre posunięcie, inni ekonomiści uważają inaczej. W zeszłym roku (2014 — przyp. tłum.) giełda towarowa CME Group została skontrolowana z powodu zezwolenia na zniżki przy zawieraniu dużych transakcji przez banki centralne, co podaje w wątpliwość w „jawność” elektronicznego systemu wyceny. Poza tym LBMA nie jest giełdą towarową, ale rynkiem Over-The Counter (OTC) i nie publikuje — ponieważ nie musi — danych o ilości metalu, jaką się handluje na rynku w Londynie.

Ruth Crowell, członkini zarządu LBMA, napisała w raporcie sporządzonym dla tej grupy: „Sprawozdawczość potransakcyjna jest realną barierą blokującą możliwość osiągnięcia większej przejrzystości rynków metali szlachetnych”. W tym samym raporcie Crowell stwierdziła: „Warto zwrócić uwagę na to, że istotność banków centralnych na rynkach metali szlachetnych może uniemożliwić osiągnięcie «całkowitej» jawności na tych rynkach, przynajmniej na forum publicznym”. Trzeba przyznać, że tajemniczy London Gold Fix (1919-2015) udostępniał na swojej stronie internetowej dane o dziennej ilości sprzedawanych i kupowanych sztabek złota oraz historię transakcji, czego nie robi LBMA, o czym można przekonać się tutaj (przewiń artykuł w dół, aby zobaczyć tabele).

Problem z papierowym złotem

Istnieje problem z handlem „papierowym” złotem. Na pierwszy rzut oka możliwość obracania takim instrumentem wydaje się korzystna. ETF-y (exchange traded funds) inwestujące w złoto zarejestrowane na New York Stock Exchange, osiągały bardzo dobre wyniki w ciągu ostatniej dekady i wielu traktuje to jako dowód, że papierowe złoto jest równie pewną inwestycją co zakup fizycznych sztabek. Cena złota wyrażona w dolarach wzrosła o ponad 15,4% rocznie od 1999 do grudnia 2012 i w trakcie tego okresu ETF-y inwestujące w złoto osiągały 14% stopę zwrotu (podczas gdy instrumenty właścicielskie odnotowały straty).

Mimo że papierowe roszczenia opierają się na zaufaniu, że banki posiadają złoto w skarbcach, to jednak ETF-y są dla wielu lepszą opcją niż fizyczne złoto. Złote monety na przykład mogą być łatwo podrobione, tracą wartość z powodu zadrapań, dilerzy pobierają wysokie premie przy sprzedaży. Oznaczanie próby złota i koszty transportu nie są problemem dla instytucji bankowych, ale dla pojedynczych osób już tak. Wielu uważa banki za godne zaufania: na przykład ETF Securities, jeden z największych funduszy pasywnych inwestujących w towary, posiadający aktywa o wartości 21 miliardów dolarów przechowuje swoje złoto w Zurychu, a nie w Londynie czy Toronto. Ostatnie dwa wymienione miasta, według jednego z menedżerów firmy, „nie są godne zaufania, ponieważ mogą posłuchać nakazu konfiskaty, takiego jak nakaz wydany przez Roosevelta w 1933 roku”.

Co więcej, udziały w tych funduszach są jedynie pośrednimi roszczeniami do złota. „Dopóki nie jesteś wielką firmą brokerską”, pisze William Baldwin, „nie możesz pójść ze swoimi udziałami do urzędnika bankowego i otrzymać złota”. Depozytariusze ETF-ów to zazwyczaj instytucje pokroju J. P. Morgan czy UBS, które są graczami na hurtowym rynku złota, twierdzi Baldwin, przez co możliwe jest wystąpienie konfliktu interesów.

Rząd i złoto po 1944 roku — ambiwalentna relacja

Bardziej skomplikowaną jest ambiwalentna relacja między złotem a rządami. Jak to ujął niezależny analityk złota Christopher Powell w trakcie wystąpienia na sympozjum poświęconemu temu kruszcowi w Sydney w październiku 2013 roku: „Jest tak, ponieważ złoto jest konkurencyjną walutą narodową, która, jeśli tylko pozwolono by jej funkcjonować na wolnym rynku, określałaby wartość pozostałych walut, poziom stóp procentowych i wartość obligacji rządowych. Dlatego banki centralne zwalczają złoto, aby bronić swoich walut i obligacji”.

Historia tej relacji jest pełna napięć od ustanowienia systemu Bretton Woods w 1944 do sierpnia 1971 roku, gdy prezydent Nixon ogłosił zawieszenie wymienialności dolara na złoto. W trakcie tych interwencjonistycznych dekad funkcjonowanie złota miało dwoisty charakter — w połowie było kontrolowane przez państwo, a w połowie było wolnorynkowym pieniądzem towarowym. Laureat nagrody nobla Milton Friedman określił ten stan mianem „sporu między realnym i fałszywym standardem złota”.

Przyczyną ustalenia się tej kłopotliwej dwojakiej natury był powojenny dwutorowy system ustalania ceny złota. Z jednej strony nowy system monetarny ustalił stałą cenę złota na 35 dolarów za uncję. Z drugiej strony wciąż istniał wolny rynek złota. Oficjalna cena 35 dolarów była niedorzecznie niska w porównaniu do ceny rynkowej, co doprowadziło do sytuacji, w której reguły ustalone przez IMF w celu zapobiegania obracania złotem po cenach „wolnorynkowych” były omijane przez banki, które potajemnie kupowały złoto na rynku londyńskim.

Sztucznie zaniżona cena złota utrzymywała się aż do końca lat 60., gdy cena metalu „przestała podporządkowywać się” dolarowi. Wciąż jednak władze monetarne starały się kontrolować cenę złota w dolarach i jednocześnie wpływać na cenę złota na rynkach. Próby te nie powiodły się. Ostatecznie w marcu 1968 roku Stany Zjednoczone utraciły ponad połowę swoich rezerw, które skurczyły się z 25 000 ton do 8100 ton. Ceny pozostałych metali szlachetnych mogły zmieniać się w niezakłócony sposób.

Złoto odsuwa się w cień

Tymczasem rozpoczęło się prywatne gromadzenie złota. Według The Financial Times 21 maja 1966 roku produkcja złota rosła, ale nie powiększała oficjalnych rezerw złota. Ta sytuacja była problematyczna dla regulacji złota ustalonych przez IMF dotyczących spłaty długu w walucie o wartości równej wartości złota w momencie zawierania zobowiązania. Doprowadziło to do wzrostu „planowania centralnego papierowego złota” wraz ze zwiększaniem kwot IMF (przeczytaj „The Paper Gold Planners — Alchemists or Conjurers?” w The Financial Analysts Journal, Nov — Dec 1966).

Pod koniec lat 60. narastały kolejne problemy: wojna w Wietnamie, bieda, wzrost przestępczości i inflacja. Fed postanowił zrobić to, co potrafi najlepiej: „od kwietnia [1969 roku — przyp. A. Kurapova]”, jak pisze prawnik i ekonomista C. Austin Barker w artykule z 1969 roku pt. The Money Crisis, „Fed bezustannie tworzy nowy pieniądz w niezwykłym tempie”. Ekonomiści błagali IMF, aby ten umożliwił funkcjonowanie wolnego rynku złota, ale również ustalenia oficjalnej ceny na przynajmniej 70 dolarów za uncję. Jaki był efekt funkcjonowanie tego nieprzemyślanego systemu? Taki, że do 1969 roku amerykanie płacili za to w formie wyższych podatków i inflacji.

Dzisiaj nie ma oficjalnej ceny złota, ani „systemu waluty złotej” konkurującego z półjawnym rynkiem złota. Pozostało jednak dziedzictwo „sporu realnego z fałszywym” złotem, które rzuca przeraźliwy cień na rynek złota. Kupujący powinni zdawać sobie sprawę z tej kluczowej różnicy.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Marcia Christoff-Kurapovna

Marcia Christoff-Kurapovna publikuje artykuły i komentarze dotyczące bankowości w Szwajcarii i Lichtensteinie dla Wall Street Journal Europe, zaś żyjąc w Wiedniu w Austrii była autorką kolumny „Swiss Watch”. Obecnie mieszka w Waszyngtonie, DC, gdzie komentuje przemówienia i artykuły poświęcone zagranicznym dygnitarzom.

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *