Machaj: Tarcza

26 sierpnia 2008 Komentarze komentarze: 0

Autor: Mateusz Machaj

Radio Olsztyn, 25.08.2008
Tu można posłuchać.

Jedna z najważniejszych i jednocześnie najgorszych decyzji w sprawie polityki zagranicznej stała się faktem – Polska zgodziła się na instalację tarczy antyrakietowej. Wspólnym wysiłkiem z jednej strony tak zwanego prezydenta tak zwanej Trzeciej Rzeczypospolitej, z drugiej zaś doświadczonego reprezentanta amerykańskich interesów w Polsce Radka Sikorskiego, człowieka American Entreprise Institute, instytutu, z którym związani są tacy mistrzowie neokonserwatywnego imperializmu jak Paul Wolfowitz, Newt Gingrich, Irving Kristol, czy Michael Novak.

Celem prowadzonej przez neokonserwatystów amerykańskiej polityki zagranicznej nie jest ochrona bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Jak już kiedyś zdarzyło nam się skrótowo opowiadać o pieszczotliwie określanej „neokonserwie”, celem owej doktryny jest prowadzenie ekspansywnej polityki zagranicznej tj. zwiększanie stref wpływu poza własnymi granicami. Bezpieczeństwo samych obywateli jest kwestią co najmniej drugorzędną – ważniejsze jest budowanie finansowej i prawnej architektury pozostałych państwa świata w celu stworzenia swoistej utopii. Jednym z elementów tej polityki jest zwiększanie stref wpływu w Europie, a w szczególności stopniowe otaczanie Rosji i wydzieranie jej stref wpływów.

Tarcza antyrakietowa, na którą zgodziła się właśnie Polska, to kolejny milowy krok, zwiększający potencjał Amerykanów do naciskania i prowokowania Rosji. Nie chodzi tutaj jednak o bezpieczeństwo polskich obywateli. Neokonserwatystom nie zależy nawet na bezpieczeństwie ich własnych obywateli, a co tu dopiero mówić o polskich. Najistotniejsze jest uruchomienie kolejnej broni. Tarcza wbrew temu co się sugeruje w mediach jest techniką wzmacniającą możliwości nuklearne i militarne Stanów Zjednoczonych, a jej zalety wynikają przede wszystkim z możliwych ofensywnych manewrów; niekoniecznie manewrów obronnych. Aktualnie broń atomowa jest bronią prowadzącą do pata – obojętnie, kto naciśnie guzik, przegrywają wszyscy. Tarcza antyrakietowa natomiast zmienia sytuację na korzyść USA – Stany mogą bowiem nacisnąć guzik i zaatakować powiedzmy Rosję, a ta nie będzie w stanie odpowiedzieć atakiem, gdyż tarcza poradzi sobie z tym co zostanie po pierwszym ataku. Tarcza wobec tego to powrót do doktryny grożenia możliwością doskonałej obrony rozpoczętego już ataku. Podkreślają to niektórzy eksperci militarni, których niechętnie cytuje się w mediach.

Jak zaznacza historyk William Engdahl niewiele się mówi o swoistym precedensie z 2004 roku, gdy 49 najwyższych dowódców wojskowych USA wysłało otwarty list do prezydenta, aby nie wprowadzał programu obrony antyrakietowej. Ci dowódcy zdawali sobie sprawę z tego, że z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego istnieją dużo bardziej priorytetowe cele niż włączanie się w aż tak ekspansywną politykę imperialną, bowiem nie zwiększa ona obronności samego kraju, a raczej wystawia obywateli na większe zagrożenia. Neokonserwatyści jednak się tym niespecjalnie przejmują. Ich cele są zupełnie inne, a przesłaniają im nawet zdrowy rozsądek w potyczkach militarnych. Spektakularnym tego przykładem jest Irak, który tak naprawdę nie wiadomo co pozytywnego zmienił w sytuacji w Stanów na świecie. Neokonserwatyści nie liczą się nawet z realiami gospodarczymi i wydaje im się, iż są w stanie rozpocząć wojnę z kimkolwiek i wygrać ją, ponosząc dowolnie wysokie koszty; czy to w formie długu publicznego, czy inflacji.

Wydaje się, że wprowadzenie w Polsce tarczy antyrakietowej z punktu widzenia naszej polityki byłoby sensowne przy dwóch warunkach. Po pierwsze, musielibyśmy być przekonani o tym, że USA mają zamiary przynajmniej nie zmieniania aktualnego status quo, to jest nie zwiększania obecnego zakresu ich imperializmu. Po drugie, musielibyśmy być przekonani, że Rosja za wszelką cenę będzie zmierzać w najbliższym czasie do militarnej konfrontacji z Polską. Ani jeden, ani drugi warunek nie jest spełniony. Stany w ostatnich latach pokazały, że zamierzają rozszerzać zakres swoich macek na całym świecie, co z konieczności będzie prowokować dalsze konflikty. Dowodów mamy sporo. Bombardowanie Serbii, wejście do Iraku, szykowanie się na wojnę z Iranem, ustawienie za pomocą amerykańskiego kapitału na stanowisku przywódcy Gruzji swojego człowieka, czy też uczynienie z Kosowa amerykańskiej bazy. A wszystko przy jednoczesnym złamaniu paktu NATO i amerykańskiej konstytucji. Te kroki z pewnością nie oznaczają chęci utrzymania status quo, lecz wprost przeciwnie. Oznaczają agresywne przechylanie szali na rzecz amerykańskiego imperium.

Jeśli zaś chodzi o drugą kwestię, to nie ma powodów sądzić, że Rosja z konieczności będzie zmierzała znowu do podbicia Polski. Być może tak, być może nie. Ale póki co jesteśmy w takiej sytuacji, że moglibyśmy bez problemów innymi sposobami próbować zapobiec temu scenariuszowi. A tak, niestety władza polska wybrała złe rozwiązanie, przyjmując tarczę, jaka zamiast chronić z jednej strony przysparza a priori dodatkowych wrogów, z drugiej zaś będzie przyciągać strzały, które wcale pierwotnie nie byłyby w Polskę wymierzone.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Mateusz Machaj

O Autorze:

Mateusz Machaj

dr hab. Mateusz Machaj - Instytut Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, założyciel oraz główny ekonomista Instytutu Misesa.

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *