French: Dług produktywny kontra dług nieproduktywny

13 grudnia 2009 Interwencjonizm komentarze: 1

Autor: Doug French
Źródło: Mises Daily
Tłumaczenie: Marcin Pasikowski
Wersja PDF

Krach kredytowy w toku. Małe i duże firmy przekonują się, że ich bankierzy pozostają nad wyraz skąpi w następstwie finansowych kłopotów 2008 roku. „Niezbędnym jest by banki udzielały więcej pożyczek swym klientom biznesowym”, powiedziała do reporterów Sheila Bair, Prezes Federalnego Biura do spraw Ubezpieczania Depozytów (FDIC), po ostatnim opublikowaniu liczb wskazujących, że liczba kredytów udzielonych przez banki w całych Stanach zmniejszyła się o 210,4 miliarda dolarów w trzecim kwartale 2008r. Jest to największy kwartalny spadek odkąd FDIC zaczął zbierać dane o pożyczkach w 1984r.

pożyczki Oczywiście dzisiejsze niskie stopy procentowe niezbyt zachęcają do podejmowania ryzyka pożyczania małym firmom. Nawet pani Bair stwierdza, że „ciężka sytuacja kredytowa nie mija”, na co dowodem jest 50,8 miliardów dolarów w złych kredytach, które banki odpisały w ostatnim kwartale, najwyższa wartość od 1983r. Pod koniec roku banki próbują wyczyścić swoje księgi. Jeśli banki będą mogły sobie na to pozwolić, prawdopodobnie odpiszą wszystkie złe długi w czwartym kwartale. Na horyzoncie jest jeszcze więcej odpisów w końcówce tego roku.

Jednak Robert Prechter zauważa w listopadowym wydaniu Elliott Wave Theorist, że banki pożyczały ostrożnie w sektorze firm przez ostatnie 35 lat:

Firmy podają, że od 1974r., banki pożyczały pieniądze mniej chętnie lub tak samo jak w minionym kwartale, co oznacza, że – przynajmniej według właścicieli firm – przez ten cały czas o kredyt było coraz trudniej.

Prechter twierdzi, że banki pożyczały konsumentom detalicznym kosztem firm – oraz, że tylko kredyty dla przedsiębiorstw są „samolikwidujące się”. Zdrowe przedsiębiorstwo generuje przepływ gotówki, dzięki któremu jest w stanie spłacić kredyt, podczas gdy pożyczki konsumpcyjne „nie mają innych podstaw do spłaty jak perspektywy pożyczającego na zatrudnienie, oraz ostatecznie sprzedaż zabezpieczenia.”

Banki pożyczały konsumentom kosztem przedsiębiorstw.

Linie kredytowe dla przedsiębiorstw są prowadzone z założeniem, że pożyczające firmy będą „obracać długiem”. Firmy pożyczają pieniądze by zapłacić dostawcom i pracownikom, a potem spłacają kredyt kiedy ich klienci zapłacą za produkt. Dlatego kredyt jest powiązany w przedsiębiorstwach bezpośrednio z produkcją. Fundusze raczej są pożyczane tylko na krótkie okresy czasu. Kredyty w tym przypadku pomagają przedsiębiorstwom w osiągnięciu potencjalnych zysków, które budują kapitał, który z kolei napędza gospodarczą ekspansję.

Natomiast pożyczki konsumpcyjne nie są „samolikwidujące się”. Pozostają w księgach bankowych na długo, a płatności są dokonywane tylko by obsłużyć oprocentowanie i spłacać po troszeczku główną kwotę zadłużenia. Jak wyjaśnił Hans Sennholz:

Nowa pożyczka w postaci drugiej hipoteki na domu może sfinansować zakup domku letniskowego, nowych mebli, kolejnego samochodu, lub nawet luksusowego rejsu dookoła świata. Dłużnik może nazwać ją „produktywną”, ale na pewno nie wytwarza ona kapitału, tj. buduje sklepy, fabryki lub produkuje narzędzia i przyrządy które poprawiają produktywność pracy ludzkiej.

Prechter pisze w swej książce Conquer the Crash (Zwyciężyć kryzys) że proces kredytowania przedsiębiorstw „dodaje wartość w gospodarce”, podczas gdy pożyczki konsumpcyjne są kontrproduktywne, dodają koszty ale żadnej wartości. System bankowy skupiony na pożyczkach konsumpcyjnych przesunął kapitał z produktywnej części gospodarki:

od ludzi którzy wykazali się dobrymi zdolnościami do inwestowania i produkowania (kredytobiorcy) do tych, którzy okazali się przede wszystkim wspaniałymi zdolnościami konsumpcyjnymi (pożyczkobiorcy).

Liczby podane przez FDIC odzwierciedlają to przesunięcie podczas ostatniej dekady. W końcówce trzeciej dekady 1999r., aktywa baków w USA wyniosły 5,5 biliona dolarów. Podczas gdy 30 września tego roku, bankowe aktywa wzrosły do 13,2 biliona. Natomiast pożyczki komercyjne i przemysłowe ledwo co przerosły budżet, wzrastając tylko z 947 miliardów dolarów dekadę temu do 1,27 biliona dolarów 30 września tego roku. W tym czasie, pożyczki zabezpieczone nieruchomościami wzrosły z 1,43 biliona jesienią 1999r., do 4,5 biliona dolarów tej jesieni. Inwestycje w papiery wartościowe podwoiły się, wzrastając z 1,03 biliona dolarów do 2,4 biliona dolarów.

Ci w Waszyngtonie robią wszystko co mogą, by promować trwającą destrukcję kapitału i bogactwa.

Banki są zachęcane do udzielania długoterminowych pożyczek zabezpieczonych długoterminowymi aktywami, ponieważ zagrożenie runem na banki zostało zażegnane dzięki podwyższonej kwocie ubezpieczonych depozytów przez FDIC. Ubezpieczenie depozytów początkowo wynosiło 2 500 dolarów podczas wielkiego kryzysu, a po seriach nieregularnych podwyżek osiągnęło dzisiejsze 250 000 dolarów. Wraz ze wzrostem ubezpieczenia depozytów maleje potrzeba utrzymania płynności. Dlatego zamiast utrzymywać krótkoterminowe linie, „samolikwidujących” się kredytów dla przedsiębiorstw, bankierzy zwrócili się ku udzielaniu pożyczek hipotecznych.

„Przed powstaniem instytucji współczesnego wsparcia i subsydiów takich jak FED, FDIC, czy pojęcia zbyt duży by upaść (too big to fail – przyp. red.) – banki musiały utrzymywać swoją płynność”, powiedział ostatnio James Grant w przemowie dla Cato Institute. „Działając w sytuacji konstruktywnej obawy o run, średnio rozsądny bankier utrzymywał zabezpieczenie w gotówce w wysokości co najmniej 25% zobowiązań depozytowych”.

Całkowity dług gospodarstw domowych osiągnął swe apogeum 13,8 bilionów dolarów w roku 2008, z czego 10,5 biliona stanowiły kredyty hipoteczne. Jak wyjaśnił Sean Corrigan, „Domy to aktywa nieprodukcyjne, finansowane w dużej mierze za pomocą dźwigni finansowej.” Podczas gdy właściciele domów korzystają z oferowanych im wygód w rozciągniętym okresie czasu, domy „dostarczają nieskompensowanej siły nabywczej wprost dla ich budowniczych lub tych którzy zbierają profity z rynku”, czyniąc rynek nieruchomości „cudownym generatorem kredytu podczas gospodarczych wzlotów, i (…) jednym z najniebezpieczniejszych czynników deflacyjnych w czasach upadków”.

W ostatniej dekadzie, amerykański bankowy system rezerw cząstkowych stworzył coś co Frank Shostak nazywa „pustym pieniądzem,” który udaje prawdziwy pieniądz podczas gdy „nic nie zostało zaoszczędzone.” Ta eksplozja podaży pieniędzy została stworzona przez system bankowy, podczas gdy konsumenci dogadzali sobie bezproduktywnymi dobrami takimi jak domy, samochody, i telewizory plazmowe. Te zakupy stworzyły iluzje wzrostu gospodarczego i dobrych czasów, ale w rzeczywistości osłabiły proces formowania się bogactwa; zamiast budowania kapitału ten system zmarnował go.

W tym czasie przedsiębiorstwa które kreowały bogactwo tworząc miejsca pracy, zatrzymały się w stagnacji, a kapitał zwrócił się ku spekulacji. Siła robocza zachęcona została do pracy dla przedsiębiorstw reprezentujących nietrafione inwestycje: budownictwo mieszkaniowe i komercyjne, oraz inne prace powiązane z rynkiem nieruchomości i konsumenckim.

Na nieszczęście, władze na szczeblu federalnym i stanowym ciągle tworzą legislacje, które sprawiają, że zatrudnieni pracowników jest coraz droższe, i co za tym idzie ekspansja biznesowa bardziej ryzykowna. Dlatego firmy kreujące bogactwo, takie jak huty itp., są na wszelkie sposoby zniechęcane do pożyczania pieniędzy od banków i rozszerzania swych operacji, oraz do zapuszczania się w gąszcz uciążliwych przepisów prawa pracy i zatrudniania więcej pracowników. Zamiast tego przedsiębiorcy kierują swoją energię w stronę zdobycia nisko oprocentowanej hipoteki i zakupu dużego domu lub parają się deweloperstwem i spekulacją. Poza tym, aż do obecnego kryzysu, przedsiębiorcy znacznie łatwiej mogli dostać kredyt hipoteczny niż inwestycyjny.

Ci w Waszyngtonie robią wszystko co mogą by promować trwającą destrukcję kapitału i bogactwa. Inicjatywy takie jak „gotówka za śmieci”, ulgi mieszkaniowe, wyciąganie z tarapatów dużych banków, Fannie, Fredie i firm samochodowych, oraz utrzymywanie stóp procentowych bliskich zeru służą tylko promocji spekulacji i konsumpcji. Zamiast tego Waszyngton powinien obniżać podatki i koszty zatrudnienia, szczególnie w gałęziach przemysłu które wytwarzają kapitał i bogactwo.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Doug French

Pozostałe wpisy autora:

Komentarz “French: Dług produktywny kontra dług nieproduktywny

  1. Jak długo takie destrukcyjne działanie wytrzyma gospodarka? W innych państwaćh działa ten sam system destrukcji.Czy konsekwencją takiej polityki będzie następny kryzys finansowy , tylko o większych rozmiarach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy