Rockwell: Jak rozwiązać problem bezrobocia?

16 lutego 2010 Ekonomia pracy i demografia komentarze: 22

Autor: Llewellyn H. Rockwell Jr.
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Arkadiusz Sieroń
Wersja PDF

Całe to gadanie o bezrobociu jest niedorzeczne. Tylko pomyślcie o tym. Żyjemy w świecie pełnym niedoskonałości, istnieje więc cała masa czynności, które muszą być wykonywane. Zawsze tak było i będzie. To oznacza, że cały czas istnieje jakaś praca do wykonania, więc również istnieją wolne posady. Bezrobocie jest problemem niedopasowania pomiędzy szukającymi pracy a chcącymi zatrudniać.

Na czym polega to niedopasowanie? Bierze się ono z tego, że przedsiębiorców nie stać obecnie na przyjmowanie do pracy większej ilości pracowników. Co więcej — wciąż zwalniają dotychczas zatrudnionych. To dlatego bezrobocie jest teraz tak wysokie i wyraża się dwucyfrową liczbą, zbliżając się do poziomu 17% lub wyższego. Pośród Murzynów stopa bezrobocia wynosi 25%, a wśród młodych ludzi sięga 30% lub nawet więcej. Ten problem będzie się pogłębiał, dopóki istnieć będą ograniczenia w swobodnym zawieraniu umów o pracę pomiędzy pracodawcami a pracownikami.

Powtórzmy raz jeszcze: problem bezrobocia nie polega na braku pracy do wykonania. Chodzi o to, że koszty jej wykonania są zbyt wysokie. Co powoduje tę nieopłacalność zatrudniania pracowników?

Oto kilka przyczyn:

  • Wysoki poziom płacy minimalnej wykluczający z rynku pracowników najniższego szczebla.
  • Wysokie obciążenia płacowe, które okradają pracowników i pracodawców z ich własności.
  • Regulacje zabraniające zwalniania pracowników pod groźbą procesu sądowego.
  • Regulacje zobowiązujące do brania pod uwagę podczas rekrutacji czynniki inne niż to, czy dana osoba jest w stanie wykonać powierzoną jej pracę.
  • Subsydiowanie bezrobocia poprzez zasiłki, czyli płacenie ludziom za niepracowanie.
  • Wysokie koszty założenia firmy pod postacią podatków i regulacji.
  • Obowiązkowe pozafinansowe składniki wynagrodzeń, które pracodawcy są zobowiązani, przy zaistnieniu określonych warunków, zapewnić pracownikom.
  • Zaliczki na podatek (the withholding tax) uniemożliwiające swobodne rozporządzanie przez pracowników i pracodawców swoimi dochodami.
  • Zakaz pracy dla osób poniżej 16-go roku życia.
  • Składki na ubezpieczenie społeczne i podatek dochodowy, które łącznie pochłaniają prawie połowę dochodu.
  • Prawo związkowe pozwalające bandytom ograbiać firmę i wykluczające pracowników, którzy są gotowi pracować za mniejszą pensję.

To tylko kilka przykładowych interwencji, lecz gdyby Kongres mógł je dziś zlikwidować jedną ustawą, to stopa bezrobocia spadłaby gwałtownie. Każdy, kto chciałby dostać pracę, dostałby ją.

Wierząc w stabilność nowego prawa przedsiębiorcy zaczęliby natychmiast zatrudniać pracowników. Byłoby wspaniale to zobaczyć. Jednakże nowe prawo musiałoby być stabilne i nie mogłoby zostać zmienione za kilka miesięcy. Nikt nie chciałby zatrudniać pracowników tylko po to, by ich za chwilę zwalniać. Tak więc polityka laissez-faire, aby być skuteczną, musiałaby mieć bezterminowy charakter.

Jakie mogłyby paść zastrzeżenia co do tego pomysłu? Nie wydaje mi się, aby wielu ludzi wątpiło w skuteczność takiej polityki w zwalczaniu bezrobocia. Ale z pewnością wielu mówiłoby, że nie rozwiązałaby ona wszystkich problemów. Nie chodzi nam bowiem o jakąkolwiek pracę — mówiliby — lecz o dobrze płatną pracę!

Rzecz w tym, że ludzie mówią, iż lepiej być bezrobotnym niż być wyzyskiwanym i dostawać niską pensję. Wszystko zależy więc od definicji wyzysku. Jeśli postanowimy, że praca za 10 dolarów za godzinę jest wyzyskiem, to powinniśmy jeszcze bardziej podnieść pensję minimalną, co zwiększyłoby oczywiście bezrobocie. Ustanawiając zaś płacę minimalną na poziomie 1 tys. dolarów za godzinę, pozbawilibyśmy pracy niemalże wszystkich pracowników.

Na wolnym rynku nie ma wyzysku. Ludzie zawierają dobrowolne umowy oczekując wzajemnych korzyści. Osoba, która uważa, że lepiej pracować za dolara za godzinę, niż siedzieć w domu nic nie robiąc, ma prawo do zawarcia takiego kontraktu. Jednostka może nawet zawrzeć umowę, w myśl której to ona płaci za możliwość pracowania (np. za staż).

Proponuję więc, zaczerpniętą z prac Williama H. Hutta, następującą definicję wyzysku: jest to użycie lub groźba użycia przemocy podczas negocjacji warunków dotyczących życia pracownika lub pracodawcy. W tym sensie to obecny system stanowi wyzysk. Pracownicy są obrabowywani z płac. Pracodawcy są obrabowywani z zysków. Mniej zamożne osoby, zwłaszcza młode, są obrabowywane z możliwości bycia zatrudnionym.

Czytając prace z historii gospodarczej dotyczące okresu między późnym średniowieczem a XIX wiekiem nie znalazłem żadnej wzmianki na temat bezrobocia. Dlaczego? Ponieważ długoterminowe bezrobocie jest cechą współczesnych gospodarek opartych na interwencjonizmie. Działania rządów mające na celu przeciwdziałanie bezrobociu prowadzą do całkowicie przeciwnych skutków.

Dlatego nie jestem w stanie brać na poważnie politycznych planów mających na celu walkę z bezrobociem poprzez zwiększenie interwencji państwowych. Na wolnym rynku nie istnieje przymusowe bezrobocie, ponieważ zawsze istnieje jakaś praca do wykonania na tym świecie. Wszystko jest kwestią odpowiedniej umowy.

Przeszkoda, która stoi na drodze pomiędzy obecną, okropną rzeczywistością a zerowym bezrobociem, to inżynierowie społeczni i politycy niechcący przyznać się do błędu. O ile jeszcze bezrobocie musi się zwiększyć, zanim stwierdzimy, że obecne rozwiązania nie działają?

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Llewellyn H. Rockwell

Llewellyn H. Rockwell, Jr. (ur. w 1944 r.) - amerykański publicysta, teoretyk libertarianizmu i zwolennik szkoły austriackiej w ekonomii, założyciel i prezes Ludwig von Mises Institute.

Pozostałe wpisy autora:

22 Komentarze “Rockwell: Jak rozwiązać problem bezrobocia?

  1. az sie prosi , by stwierdzic , ze politykom nie chodzi o poprawe kondycji gospodarczej , tylko o to , by trzymac wladze i moc innym rozkazywac. w gospodarce nie ma miejsca dla politykow.
    no ale zawsze mozna wszysrko zwalic na wolny rynek …

  2. „Ale tak się przecież nie da pracować, bo mogą pana zwolnić” – odpowiedź związkowca 5 lat temu w jednej z firm (dziś na GPW) na pytanie – czy mogę nie przystępować do związku.
    w związkach zawodowych chodzi o to, by banda najgorszych cwaniaków mogła nie pracować na koszt pracodawcy (czyli de facto reszty pracowników).

  3. Bezrobocie w sensie ekonomicznym po prostu nie istnieje. Ale w sensie prawnym już tak i związane jest z tworzeniem ustawodawstwa. Dlatego w publikacjach wymienionych przez Autora nie ma o nim wzmianki – po prostu nie powstała wtedy jeszcze taka kategoria prawna, choć spełniających warunki było pewnie wielu.

    Co do przyczyn – zbyt ogólnie.

    Np.:

    „Regulacje zabraniające zwalniania pracowników pod groźbą procesu sądowego.”

    Co do uprawnień upośledzających pracodawcę – zgoda. Ale już kwestia przyczyn zwolnienia, a więc konstrukcji umowy (i zasady jej dotrzymywania) nie wchodzi do tej kategorii.

    „Obowiązkowe pozafinansowe składniki wynagrodzeń, które pracodawcy są zobowiązani, przy zaistnieniu określonych warunków, zapewnić pracownikom.”

    Tzn.? Skoro np. pracodawca organizuje pracę na budowie i powierza ludziom zajęcia na wysokości – powinien zabezpieczyć warunki bezpieczeństwa, ponieważ to on odpowiada wobec osób trzecich i to on oczekuje właściwego wykonania pracy.

  4. ad Thome
    Bezrobocie w sensie ekonomicznym istnieje, jeśli np. cena za pracę zostaje ustalona arbitralnie (czy to poprzez państwową ustawę czy w wyniku działań związków zawodowych — nawet dobrowolnych) powyżej ceny oczyszczającej rynek. Istnieje ewentualnie pewna rozbieżność, co do tego czy w pewnym okresie cyklu koniunkturalnego bezrobocie można uznać za przymusowe (czyli powiedzmy ‚prawdziwe’) a nie dobrowolne (za pierwszą opcją opowiedziałby się chyba Hayek, za drugą Mises, tak przynajmniej ich prace odczytuję).
    Podatki i regulacje sprawiają, że pracy jest mniej niż byłoby bez tych podatków i regulacji (np. tych wymienionych przez Rockwella). Jeśli zwiększa się marginalny koszt zatrudniania pracownika, to będzie istniała tendencja do zatrudniania na poziomie niższym niż bez zwiększenia tego kosztu.
    Co do konkretnych regulacji – sądy – chodzi wg mnie o to, że istnieje prawodawstwo pracy i nie można zawrzeć dobrowolnych umów zawierających inne klauzule. Jeśli ktoś chce zawrzeć dobrowolnie umowę o pracę, na podstawie której może być zwolniony bez okresu wypowiedzenia, podania przyczyny itp. a prawo mu tego zabrania, to wtedy prawo ogranicza mu możliwości zatrudnienia, bo tych bardziej ‚chronionych’ prac może być dostępnych za mało na rynku.
    Co do pozafinansowych składników wynagrodzeń, to jeśli tylko będą one większe, niż ustaliłyby się na wolnym rynku, to oznacza to zwiększenie kosztu zatrudnienia pracownika, co, jak pisałem, powoduje tendencję do niższego poziomu zatrudnienia.

  5. Moim zdaniem bezrobocie jest i będzie trwałym elementem rynku pracy.
    Regulacje rynku pracy poprzez prawo pracy pod państwowym nadzorem i chroniące pracowników oraz możliwość się zrzeszania w związki zawodowe są w-g mnie konieczne ze względu na asymetrię istniejącą pomiędzy pracownikiem, a pracodawcą. Jest ona niewielka lub żadna w przypadku małych firm, olbrzymia w przypadku globalnych korporacji i to również powinno być brane pod uwagę. Dokładnie jakie powinny być te regulacje nie potrafię sprecyzować, nie moja działka. Całkowicie wolny rynek pracy jest możliwy tylko w gospodarce o całkowicie i realnie wolnym rynku, której nigdzie nie ma. Był, jest i będzie wpływ biznesu na politykę. który muszą przynajmniej częściowo równoważyć związki zawodowe.

  6. ad Mergiel
    Jasne, jeśli będziemy utrzymywać płacę minimalną czy inne regulacje, to płace będa wyższe, ale będzie jednak występować bezrobocie. A w imię czego redystrybuwoać dochody od bezrobotnych do tych, którzy mają pracę? Dlaczego ograniczać produkcję i dobrowolne (ergo obupólnie korzystne) umowy między jednostkami, dotyczące ich własności?

  7. Sądzę, że mylicie Państwo skutek z przyczyną, bezrobocie było na długo wcześniej zanim wprowadzono płacę minimalną. Nie znam w historii okresu kiedy bezrobocia nie było. Płacę minimalną wprowadzono aby zapobiec zaniżaniu wynagrodzeń przez pracodawców właśnie z powodu bezrobocia. Badania w USA i UK nie potwierdzają aby wpływała niekorzystnie na poziom zatrudnienia. W Polsce obecnie wynosi 1317zł brutto. Można oczywiście dyskutować czy nie jest za wysoka.
    Obustronnie korzystne i dobrowolne umowy pomiędzy koncernem uzbrojonym w prawników, a robotnikiem z wykształceniem zasadniczym, szantażowanym widmem bezrobocia to najczęściej fikcja. Dlatego konieczne są tu normy, na straży których ma stać państwo. Zatrudnianie dzieci poniżej 16 roku życia , eh , to szkoda gadać.
    Powyższy artykuł jest propagandową agitką, a nie nawet popularno-naukowym opracowaniem problemu i nie powinien być zamieszczany na tak poważnych stronach www.

  8. >Prawo związkowe pozwalające bandytom ograbiać firmę i wykluczające pracowników, którzy są gotowi pracować za mniejszą pensję.

    A teraz ręka do góry. Kto nie chciałbym zarabiać 1000 zł (co i tak jest sumą śmiesznie małą) miast 600 zł netto?

  9. >Dlaczego ograniczać produkcję i dobrowolne (ergo obupólnie korzystne) umowy między jednostkami, dotyczące ich własności?

    Sęk w tym, iż owe obopólnie korzystne umowy wcale nie zawsze, ale we współczesnym kapitalizmie, w ogóle nie są _dobrowolnymi_.

    Pracujesz za „psie pieniądze” w pocie czoła albo gnijesz na zasiłku czy też umierasz z głodu, bo „święte prawo własności” kapitalisty jest chronione przez państwo.

  10. >Sądzę, że mylicie Państwo skutek z przyczyną, bezrobocie było na długo wcześniej zanim wprowadzono płacę minimalną.

    To zależy, gdzie, jak i kiedy, ale generalnie jest to jeden z czynników bezrobociogennych, a przynajmniej podtrzymujących ów stan.

    >Obustronnie korzystne i dobrowolne umowy pomiędzy koncernem uzbrojonym w prawników, a robotnikiem z wykształceniem zasadniczym, szantażowanym widmem bezrobocia to najczęściej fikcja. Dlatego konieczne są tu normy, na straży których ma stać państwo.

    Parafrazując Nocka – pozorna konieczność interwencji mającej przeciwdziałać skutkom poprzednich interwencji. :>

    >Zatrudnianie dzieci poniżej 16 roku życia , eh , to szkoda gadać.

    Bo? No wykrztuś to się z siebie! Zło, zło, złooo.. ROTFL.

    >Powyższy artykuł jest propagandową agitką, a nie nawet popularno-naukowym opracowaniem problemu i nie powinien być zamieszczany na tak poważnych stronach www.

    Tu się zgadzam. Powyższe nie jest porządną ekonomiczną analizą, ALE czy wątpię czy takie było zamierzenie autora oraz dobrych opracowań jest już na rynku mnóstwo, więc nie rozumiem, czemi Mises.pl nie mieli by zamieszczać także luźniejszych rzeczy (przeto już od dłuższego czasu publikuje podobna w formie i treści tekściki p. Machaja).

  11. ad Mergiel
    Skąd słyszałeś o bezrobociu w starożytnym Rzymie lub Grecji? Albo dajmy na to w ‚państwie’ Mieszka? Powiedziałbym wręcz, że to, jak bardzo w tych trzech przypadkach trudniono się handlem niewolnikami, wskazuje, że siły roboczej dość mało było.
    Jeśli kapitaliści tak bardzo mogą pomiatać pracownikami, to czemu w ogóle płacą komuś więcej niż pensje minimalną? Może jednak krańcowa produktywność pracy ma coś wspólnego z wysokością płac?
    W którym miejscu Rockwell się pomylił? Sądzę, że wszystkie interwencje, jakie wymienił, powodują wzrost bezrobocia. Nie przeprowadza dokładnej analizy ekonomicznej oddziaływania poszczególnych podatków, regulacji, nie wyjaśnia procesu kształtowania się poziomu płac, jasne. Ale jego tezy są spójne z austriackim dorobkiem w tym zakresie, po prostu na takie analizy nie ma miejsca w takim tekściku. Na tym portalu, myślę, można znaleźć i takie tekściki i poważniejsze teoretyczne analizy, moim zdaniem się uzupełniają raczej, niż sobie przeszkadzają.
    „Badania w USA i UK nie potwierdzają aby wpływała niekorzystnie na poziom zatrudnienia.” Jakie? Jak zrobione? Jak sprawdzono przebieg wydarzeń w dwóch kontrfaktycznych scenariuszach – podwyżka płacy minimalnej/brak podwyżki? Nawet jeśli np. po podwyższeniu płacy minimalnej bezrobocie spadło, to skąd wiesz, że było to z powodu a nie pomimo tej interwencji. Może jeśli by nie zwiększyć, to spadłoby bardziej? Za rządów Obamy podniesiono płacę minimalną i zatrudnienie spada…
    A jeszcze praca poniżej 16 roku życiu… No cóż, mi u rodziców zdarzało się pracować od czasu do czasu dobrze poniżej 16 lat, nie czuję się jakoś skrzywdzony z tego powodu 🙂 Dlaczego chcesz tego zakazywać?

  12. Ad MB i SzLz:
    Dla uporządkowania:
    Po pierwsze, zgadzam się, że nadmierne obciążenie stanowiska pracy opłatami tytułu: podatek, ubezpieczenie, ZUS, itp., a także zbyt restrykcyjne regulacje dotyczące czasu pracy i trybu rozwiązywania umowy o pracę, powoduje wzrost bezrobocia i ma tutaj największy wpływ.
    Natomiast jestem przeciwny deregulacji rynku pracy w zakresie umów o pracę, bezpieczeństwa pracy i związków zawodowych. Decyduje o tym asymetria możliwości i wiedzy pomiędzy pracownikiem i pracodawcą. O płacę minimalną nie będę kopii kruszyć.
    Pisząc o historii bezrobocia miałem na myśli okres od rewolucji przemysłowej. Odnoszenie się do starożytności nie ma sensu. Krytykując jakieś regulacje trzeba zawsze brać pod uwagę dlaczego zostały wprowadzone.
    Bezrobocie było, jest i będzie bez względu na regulacje prawne, płace minimalne i opłaty, ponieważ stworzenie miejsca pracy przynoszącego dochód jest znacznie trudniejsze niż podjęcie na nim pracy.
    Zniesienie zakazu pracy dzieci w wieku poniżej 16 roku życia na pewno zmniejszy bezrobocie wśród przedszkolaków i uczniów szkół podstawowych ale jak się to ma do bezrobocia wśród dorosłych, ujmowanego w statystykach?? Wydawało mi się, że dyskusja jest o bezrobociu wśród dorosłych. Rola pracy jako czynnika wychowawczego, czy zatrudnianie przez rodziców, czy zmuszanie dzieci do pracy zarobkowej to już zupełnie inna sprawa i dyskusja.
    P.s. W Polsce można zatrudniać dzieci przed 16 rokiem życia w dziedzinach kulturalnej, artystycznej, sportowej, reklamowej, pod warunkiem akceptacji przez inspektora pracy.

  13. >Decyduje o tym asymetria możliwości i wiedzy pomiędzy pracownikiem i pracodawcą.

    Tyle, iż taka asymetria jest czymś naturalnym, ba, powszechnym. A co więcej nie jest zależna od relacji hierarchicznej, ale występuje także pomiędzy samymi pracownikami, na tym opiera się wolny rynek. Wiedza i możliwości są rozproszone. Czasem może być tak, że pracownik będzie wiedział więcej od swego pracodawcy; czasem odwrotnie, a ponieważ nie ma reguły, to ustalanie jakiegoś prawa stanowi swoisty absurd.

    >Zniesienie zakazu pracy dzieci w wieku poniżej 16 roku życia na pewno zmniejszy bezrobocie wśród przedszkolaków i uczniów szkół podstawowych ale jak się to ma do bezrobocia wśród dorosłych, ujmowanego w statystykach??

    Pytanie nie brzmi: Czy legalizować, ale dlaczego delegalizować? Czemu ograniczać?

  14. Do SzLz.
    Nie rozumiemy się. Rozpatrujesz regulacje pracy w układzie abstrakcyjnego, utopijnego i nigdzie nie istniejącego wolnego rynku. I w tym układzie masz racje.
    Ja zaś piszę o tej namiastce lub czasem nawet atrapie wolnego rynku istniejącej obecnie. Nie można bagatelizować parcia biznesu do rządzenia. A to już nie jest wolny rynek gdy jedna ze stron tej gry, rozdaje karty i ustala reguły. Związki zawodowe i obecne prawo pracy jest reakcją lub nawet samoobroną na zachowanie biznesu w XIX i początkach XXw. Czasami oczywiście następuje przegięcie w drugą stronę. Wzrost gospodarczy nie może być celem samym w sobie.
    Co do dzieci, problem zbyt skomplikowany aby tu go dyskutować, generalnie jestem za ograniczaniem, tak jak w Polsce.

  15. Do Mergiel.

    „Ja zaś piszę o tej namiastce lub czasem nawet atrapie wolnego rynku istniejącej obecnie.”

    Ale skoro wydajesz się uważać, że wolny rynek jest w sumie dobrm rozwiązaniem, to dlaczego popierasz kolejne interwencje, zamiast rozwiązania prorynkowe?
    Poza tym nie jest jasne za czym właściwie jesteś. Nie kruszysz kopii o płacę minimalną, więc po co związki zawodowe? Rozumiem, że dla samopomocy np. przy poszukiwaniu prawników-negocjatorów, jako kasy zapomogowe itp. Bo już chyba prawo do strajku się tu nie mieści – podwyższenie płac w drodze strajku różni się bowiem od płacy minimalnej tylko zasięgiem i sposobem wymuszenia.
    Poza tym – dlaczego wymuszać powstawanie związków zawodowych jeśli można uwolnić działalność gospodarczą i chciwi, nisko ceniący pracę kapitaliści byliby zmuszeni do „outsourcingu” bo nisko opłacani robotnicy rezygnowaliby z pracy i zakładaliby prywatne przedsiębiorstwa usługowe?

    Zgadzam się jednak, że dziś w Polsce największym problemem są „społeczno-ubezpieczeniowe” koszty pracy, a nie związki zawodowe.

  16. Zacznę od wyznania „wiary”: Wolny rynek rozumiany tak jak to np. opisywał Hayek (ład rozszerzony) to dla mnie jedynie pewien uproszczony model zachowań ludzkich. Jako taki nie nadaje się do bezpośredniego odwzorowania w rzeczywistości. Uważam również, że nie można przecenić roli indywidualnej przedsiębiorczości w budowaniu cywilizacji. Niemniej jednak w skali makro, pracownik – pracodawca to jest pewien układ sił i nie można rozbrajać tylko jednej strony. Proszę zwrócić uwagę, że w Polsce problem ze strajkami ma głównie państwowy sektor. Wszystkie strajki w prywatnych firmach o których słyszałem były aktem najwyższej desperacji, gdzie ludzie tolerowali brak wypłat przez wiele miesięcy. Tak więc sądzę, że tam gdzie jest realna konkurencja przedsiębiorstw związek zawodowy wykorzystuje prawo do strajku tylko w ostateczności, bo zdaje sobie sprawę, że siedzi na tej samej gałęzi co pracodawca.
    Uwolnić działalność gospodarczą – oczywista oczywistość. Ale jak zapobiec wpływowi biznesu na władzę państwową, tak aby była jedynie sprawiedliwym sędzią w układzie pracownik – pracodawca. To jest moim zdaniem obecnie największy problem. Jeżeli się go rozwiąże, związki zawodowe i prawo do strajku nie będą nikomu potrzebne.
    Ps.

  17. Może napisałem w poprzednim poście niezbyt gramatycznie. Oczywiście uważam, że rola indywidualnej przedsiębiorczości w budowaniu cywilizacji jest nie do przecenienia, jest zasadnicza. Tak chyba lepiej

  18. @ 17
    „jak zapobiec wpływowi biznesu na władzę państwową?”
    Jedyna odpowiedź: odebrać władzy państwowej możliwość wpływania na biznes. Jeśli pozbawi się władzy tej możliwości, to biznes nie będzie miał czego szukać u klamek urzędników.

  19. ad wf
    “jak zapobiec wpływowi biznesu na władzę państwową?”
    Jedyna odpowiedź: odebrać władzy państwowej możliwość wpływania na biznes.”
    Tylko czy to jest w ogóle możliwe??
    Wydaje mi się, że w demokracji nie jest to do zrealizowania.
    Ten problem, moim zdaniem jest kluczem do wszelkich rozważań nad przyszłością kapitalizmu i kierunkiem zmian w Polsce.

  20. Chociaż, gdyby tak na posłów wybierać tylko,pozapartyjnych singli i zabronić im zakładania rodzin, to może by się udało. Platon chyba miał jednak rację?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy