Thornton: Zielone światło dla legalizacji narkotyków?

7 września 2011 Społeczeństwo komentarze: 35

Autor: Mark Thornton
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Monika Kozikowska
Wersja PDF

legalizacja anrkotykowNagle cały świat mówi o legalizacji marihuany i innych narkotyków. Wszyscy nawołują do reformy polityki narkotykowej — kandydaci na stanowiska rządowe, politycy, byli prezydenci, grupy interesu, a nawet Światowa Komisja ds. Polityki Narkotykowej. Biorąc pod uwagę, że właśnie przechodzimy światowy kryzys gospodarczy, warto się zastanowić, dlaczego wszyscy tak nagle zaczęli interesować się polityką narkotykową? Czyżby oprzytomnieli i w końcu zdali sobie sprawę, że prohibicja jest irracjonalna?

Nie. Tak duże zainteresowanie tym tematem wynika z przyczyn gospodarczych. Dzieje się tak, gdyż prohibicja narkotykowa obciąża budżet państwa, a więc podatników. Prohibicja tworzy koszty dla systemu sądownictwa karnego, a także systemu opieki zdrowotnej. Obciążenie budżetu walką z narkotykami jest szczególnie dotkliwe w czasach kryzysu gospodarczego. Legalizacja narkotyków może go zmniejszyć, a nawet wyeliminować. Nie powinno nikogo dziwić, że prohibicja alkoholowa w USA została zniesiona właśnie w najtrudniejszym okresie wielkiego kryzysu.

Dwaj republikańscy kandydaci na prezydenta Stanów Zjednoczonych — były gubernator Gary Johnson oraz kongresmen Ron Paul — popierają legalizację. Ron Paul oraz Barney Frank zaproponowali, aby legalizacja marihuany zależała od legislacji poszczególnych stanów, a nie rządu federalnego. Były prezydent, Jimmy Carter, niedawno opublikował artykuł wstępny w „New York Times” nawołujący do zakończenia globalnej wojny z narkotykami. Pogląd ten prezentuje od czasów swojej prezydentury.

Organizacja LEAP — Law Enforcement Against Prohibition [Stróże Prawa Przeciw Prohibicji] — opublikowała niedawno, w czterdziestą rocznicę amerykańskiej polityki wojny z narkotykami, raport zatytułowany Koniec wojny z narkotykami odroczone marzenie [Ending the Drug War: A Dream Deferred]. Raport krytykuje tę wojnę oraz podkreśla, że prezydent Obama jeszcze wszystko pogarsza. Ponadto Światowa Komisja ds. Polityki Narkotykowej wydała raport, w którym ogłasza, że wojna z narkotykami jest kompletną porażką oraz proponuje pewne reformy.

Kryzys gospodarczy wyraźnie pokazuje, że w wojnie z narkotykami ponieśliśmy fiasko, że nie można jej wygrać. Podatnikom zajęło bardzo dużo czasu, aby zrozumieć efekt, jaki prohibicja narkotykowa wywiera na gospodarkę. Przez dziesiątki lat wmawiano im, że aby wygrać wojnę z narkotykami, wystarczy  tylko wydać na nią jeszcze trochę pieniędzy oraz znieść kilka gwarantowanych konstytucją praw. W końcu, po latach niedotrzymywania obietnic, pogłębiania dziury budżetowej do bilionów dolarów oraz doprowadzenia gospodarki na krawędź przepaści, coraz więcej ludzi mówi „nie” wojnie z narkotykami.

Prohibicja narkotykowa stanowi największą pozycję w wydatkach systemu sądownictwa karnego. Jest ona również ogromnym obciążeniem dla wielu innych działów wchodzących w skład amerykańskiego budżetu federalnego, a także dla budżetów stanowych i lokalnych. Umieszczenie za kratkami setek tysięcy niegroźnych dla społeczeństwa przestępców narkotykowych często kończy się rozpadem rodziny oraz utratą jedynego jej żywiciela, co skutkuje kolejnymi kosztami dla systemu socjalnego państwa.

Więzienia są zapełnione po brzegi. Przebywa w nich dużo więcej więźniów, niż te instytucje mogą pomieścić. W rezultacie groźni dla społeczeństwa przestępcy wychodzą wcześniej na wolność. Inne wskaźniki przestępczości są równie niepokojące. Gangi uliczne posługują się nielegalnym biznesem narkotykowym, aby finansować i dokonywać ekspansji swych działań. Szacuje się, że gangi w USA liczą sobie około 800 tys. członków. Zorganizowana przestępczość nadal się rozwija — i to zarówno pod względem liczbowym, jak i coraz bardziej twórczego sposobu działania. Podobnie rzecz ma się ze stosowaniem przemocy. W zeszłym roku armia meksykańska zastąpiła lokalną policję wzdłuż granicy z USA po to, by przywrócić porządek oraz ograniczyć liczbę morderstw związanych z prohibicją, która przekroczyła już poziom 10 tys. Od Afganistanu po Zimbabwe wojna z narkotykami rujnuje cywilizację.

Co więcej, ludzie w końcu zdali sobie sprawę, że wojna z narkotykami tylko pogarsza problemy społeczne. Liczba przyjęć na pogotowiu w USA spowodowana zażywaniem narkotyków oraz niezgodnym z receptą zażywaniem lekarstw przekracza już 2 miliony rocznie. Przejście z zażywania marihuany do kokainy, heroiny i metamfetaminy jest bez wątpienia niebezpieczne dla zdrowia. Przejście to jest coraz częściej postrzegane jako wynik prohibicji, a nie uzależnienia.

Pisałem już kiedyś, że niepowodzenie Propozycji 19 w Kalifornii, projektu ustawy legalizującej marihuanę, nie powinno nikogo zniechęcać. Powinno raczej być postrzegane jako zapowiedź tego, co dopiero nadejdzie. Na całym świecie trwają debaty bądź nad zniesieniem prohibicji narkotykowej, bądź jej reformą. W wielu miejscach na świecie wojna z narkotykami już się zakończyła.

Dobrym przykładem jest Portugalia, która poniosła sromotną porażkę w tej walce. W akcie desperacji zalegalizowano tam de facto wszystkie narkotyki. Co ciekawe, wcale nie doszło do niepohamowanego wzrostu ich spożycia w wyniku tej reformy. Przeciwnie: spożycie narkotyków zmniejszyło się, podobnie jak liczba przestępstw oraz osób uzależnionych bądź chorych.

 

Według raportu opublikowanego niedawno przez Cato Institute, libertariański think-tank z Waszyngtonu, pięć lat po wprowadzeniu zmian liczba ofiar śmiertelnych z powodu przedawkowania narkotyków spadła z około 400 do 290 rocznie, a liczba nowych nosicieli wirusa HIV zarażonych używaniem brudnych igieł do wstrzykiwania heroiny, kokainy i innych nielegalnych substancji gwałtownie spadła z około 1400 w 2000 r. do około 400 w 2006 r.

 

Amerykanom wpaja się, że Franklin Delano Roosevelt był wspaniałym prezydentem oraz jednym z najbardziej popularnych prezydentów wszechczasów. Jednak większość ludzi, nawet historyków, nie zdaje sobie sprawy, że przyczyną jego ogromnej popularności było zniesienie prohibicji. W 1932 r. Roosevelt zdobył poparcie demokratów w wyborach na prezydenta właśnie dzięki zmianie swej polityki, z poparcia dla Dry [zwolenników prohibicji — przyp. red.] na poparcie dla Wet [przeciwników prohibicji — przyp. red.]. Zniesienie prohibicji było najbardziej popularnym punktem wyborczym Partii Demokratycznej oraz kwestią priorytetową dla Roosevelta, gdy był już prezydentem.

Rezultaty zniesienia prohibicji były natychmiastowe i zadziwiające. Tawerny, restauracje, browarnie, destylarnie oraz winiarnie ponownie rozpoczęły swą działalność. Po raz pierwszy od wielu lat nagle pojawiły się w dużej liczbie nowe miejsca pracy. Stopa bezrobocia spadła z największego w historii poziomu — z 25%. Przestępczość i korupcja się zmniejszyły, a liczba ofiar morderstw spadła do poziomu sprzed okresu prohibicji w przeciągu zaledwie kilku lat. Dla polityków i pracowników rządowych zniesienie prohibicji oznaczało nowe źródło przychodów podatkowych oraz koniec z cięciami budżetowymi. Bunt podatkowy, który ogarnął cały kraj, z czasem słabł. Ludzie cieszyli się, że „znowu nastały szczęśliwe czasy”.

Podobne możliwości leżą u naszych stóp, jako że kryzys gospodarczy ciągle sie pogłębia. Musimy wyciągnąć dla siebie i dla przyszłych pokoleń wnioski z prohibicji. Niektóre możemy znaleźć w tej książce. Chcąc zdemaskować prawdziwą naturę kontroli rządowej oraz pokazać nadrzędność indywidualizmu w systemie liberalizmu klasycznego, zakończenie wojny z narkotykami musi stać się naszym priorytetem.

 

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Mark Thornton

Pozostałe wpisy autora:

35 Komentarze “Thornton: Zielone światło dla legalizacji narkotyków?

  1. Teraz narkotyki są w tabletkach, a nowe są znacznie bezpieczniejsze od starej trójcy i dlatego spadła liczba powikłań i zakażeń HIV

  2. Ok, zgoda. Niech będzie legalizacja (czy tam depenalizacja), ale pod jednym warunkiem. Znieśmy najpierw obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne. Nie będę płacił ze swoich pieniędzy za to, że ktoś z dobrej woli niszczy sobie życie. Chcesz ćpać? Płać za swoje błędy sam!

    1. Przecież akcyza z alkoholu i papierosów jest w założeniu podatkiem na rzecz leczenia skutków tych używek. Tak samo by było przy marihuanie czy innych narkotykach. Jest podatek który płaci się przy każdym zakupie.

  3. Podobnie powinni zrobic z papierosami i alkoholem. Tzn osoby naduzywajace (tylko co to znacz?;) powinny byc zmuszone leczyc sie za swoje pieniadze.

  4. Pewnie, że powinny. Na wolnym rynku miałbyś możliwość wyboru – albo żyjesz bez ubezpieczenia na własne ryzyko, albo korzystasz z usług ubezpieczyciela, który po odpowiedniej kalkulacji podaje stawkę, za którą się ubezpieczasz i przenosisz ryzyko kosztów leczenia na firmę ubezpieczeniową.

  5. Ad Karol Gruszka
    Lepiej nie nadużywające,a uzależnione.
    Również odebrać ćpunom i alkoholikom prawa wyborcze,
    Zresztą rządzenie poprzez uzależnianie przećwiczone zostało przez Brytyjczyków w Chinach. Nie przypadkiem teraz gdy problemy ma dolar i euro mówi się o legalizacji narkotyków, trzeba czymś lud zająć, ogłupić i dalej swoje robić. Po co zmieniać system lub ustrój,skoro można chemicznie poprawić samopoczucie swoich wyborców. Dużo taniej, a jeszcze można to opodatkować.

  6. Na wolnym rynku mogłyby istnieć różne ubezpieczenia – dla tych palących, dla tych pijących, dla tych ćpających itp. To by zależało od firm ubezpieczeniowych – czysta kalkulacja – przeliczyć jaka składka pozwala na zysk i … już. A jak ktoś nie chce – nie musi. W Polsce kiedyś były kartki na alkohol. Wszyscy pili, kombinowali jak zdobyć wódę i do tego jakość wódy było bardzo zła. Pito jabcoki, Borygo i wodę brzozową. Teraz, mimo akcyzy, alkohol jest ogólnie dostępny i stosunkowo niedrogi. I co? Chyba się polepszyło. Jak ktoś chce sie napić to ma wieeelki wybór i … niekoniecznie wybiera to co najtańsze. Nie kupuje pięciu butelek i nie chodzi pijany od rana do wieczora. Nie ma tragedii. Wręcz przeciwniem wybieramy coraz droższe i lepsze jakościowo alkohole. Spożywamy je w kulturalny sposób (jak zawsze nie wszyscy). Przede wszystkim mamy w tym względzie pewną wolność, a to rodzi odpowiedzialność. Jak chcę się upić, to się upiję i ponoszę konsekwencję tego czynu i czynów z tego wypływających. Kiedyś ta odpowiedzialność spoczywała na organach, na Państwie, a ludzie jak tylko mogli płatali psikusy – jak dzieci. Podobnie jest z narkotykami.

  7. Merglu, mam takie pytanie, bo widzę po dyskusjach pod „narkotykowymi tekstami”, że się na tym znasz.

    Znasz jakieś raporty o zmianach w efektach spożycia narkotyków względem tych dwóch zmiennych (około-narkotykowych zarażeń HIV oraz śmierci spowodowanych narkotykami) w ostatnich latach?

    Z danych, które znalazłem tutaj: http://www.emcdda.europa.eu/publications/selected-issues/injecting

    wynika, że: w UE stopa nowych zarażeń wśród użytkowników narkotyków jest zazwyczaj stabilna i niska. Nadal jest wysoka w Estonii, Łotwie i Portugalii, jednak wyraźnie spada w Portugalii Estonii

    (w Estonii, w której wprowadzono BARDZO podobne mechanizmy jak w Portugalii: nabywanie, posiadanie, używanie a nawet PRODUKCJA na własny użytek nie jest przestępstwem ani nawet wykroczeniem, tylko „występkiem” karanym grzywną lub zatrzymaniem do 30 dni; sankcje są ustalane przez policję, nie sąd; policja NIE MA OBOWIĄZKU wlepiać kar, robi to w zależności od stosowności kary względem szkodliwości społecznej. Źródło: http://www.emcdda.europa.eu/publications/country-overviews/ee )

    Przeciętny unijny spadek ilości zgonów spowodowanych przez narkotyki w okresie 2000-2005 to 13% (od 2000 roku do 2005 roku, najpierw spadek o 23%, potem wzrost o 8,5%) przy trendzie pogarszającym się w latach późniejszych.

    Dla Portugalii spadek w latach 2000-2005 wyniósł 27,5%, czyli ilość śmierci spada 2 razy szybciej niż przeciętna europejska, i ten pozytywny trend jest kontynuowany!.

    Znasz jakieś inne dane? To porównanie wskazuje, że Portugalia to sukces.

  8. I cytacik z podlinkowanego w tekście Scientific American:

    „Peter Reuter, kryminolog z Uniwersytetu w Marylan, College Park, mówi, że jest sceptyczny wobec tezy, że depenalizacji jest jedynym powodem spadku spożycia narkotyków w Portugalii, zwracając uwagę, że innym czynnikiem, zwłaszcza wśród nastolatków, był światowy spadek w spożyciu marihuany. Tym samym jednak, zwraca uwagę, że krytycy depenalizacji mylili się, gdy ostrzegali, że Lizbona stanie się w jej wyniku narkotykową Mekką”

    Naprawdę Merglu, dane i nawet sceptyczni specjaliści stawiają Cię w trudnej sytuacji…

    Spadek zakażeń HIV jest najszybszy tam, gdzie wprowadzono metody dekryminalizacyjne (Portugalia i Estonia), ilość zgonów spada w Portugalii 2x szybciej niż średnia unijna.

    No i, co najważniejsze, depenalizacja nie spowodowała, że powstały narkotykowe Mekki. Być może to dzięki technologii. Ale nie da się zaprzeczyć, że technologia osiągnęła stokrotnie lepsze rezultaty, niż wojna z narkotykami. Nie tylko zmniejszyła problemy narkotykowe, ale jeszcze – jeżeli masz rację, że depenalizacja jest szkodliwa – to PRZEWAŻYŁA te szkodliwe efekty. 🙂

  9. „Organizacja LEAP — Law Enforcement Against Prohibition [Stróże Prawa Przeciw Prohibicji] — opublikowała niedawno, w czterdziestą rocznicę amerykańskiej polityki wojny z narkotykami, raport zatytułowany Koniec wojny z narkotykami”

    Wywiad z Jackiem Cole’em, 26 lat w policji,założyciel organizacji Law Enforcement Against Prohibition:

    http://www.miasik.net/archive/2011/04/stroze-prawa-przeciw-prohibicji/

    Polecam również wystąpienia Barry’ego Coopera (także były gliniarz, tym razem z Teksasu), pełno ich na youtube, we wszystkich nawołuje do zaprzestania wojny z narkotykami i ich legalizacji:

    http://en.wikipedia.org/wiki/Barry_Cooper_%28lecturer%29

  10. A co z kosztami ochrony zdrowia zwiaznymi z skutkami naglego wzrostu zainteresowania dropsami ? 🙂 Jakiś dziwny flow… a raczej jego pozytywne uzsadanienie.. w ilozrycznej perspektywie. Branie do siebie tylko spowoduje oglupienie glupich juz ludzi.. to bardziej chyba potrzebne na czas kryzysu.. tak to widze ;]

  11. Niestety trzeba liczyć się z tym, że istnieją pewne grupy interesu takie jak gangi narkotykowe, prywatne więzienia, firmy farmaceutyczne chcące utrzymać obecny status quo za wszelką cenę…

  12. Ad 11 zdecydowana większość przypadków pokazuje, że coś takiego, jak nagły wzrost zainteresowania nie występuje. A gadki o tym, że temat narkotykowy jest zastępstwem kryzysu moglibyście sobie serio darować 😀

  13. „Niestety trzeba liczyć się z tym, że istnieją pewne grupy interesu takie jak gangi narkotykowe, prywatne więzienia, firmy farmaceutyczne chcące utrzymać obecny status quo za wszelką cenę”

    I urzędasy. I różne szkodniki po drugiej stronie barykady dotowane z budżetu i prowadzące kampania „Stop narkotykom”. A i tak najbardziej cyniczne mendy to funkcjonariusze rządowi. Bo oni zmieniają zdanie tylko wtedy jak zaczyna brakować im kasy. Wtedy nagle w przemówieniach wszystkich Kofanów Ananów tego świata narkotyki stają się fajne. „Wiem, że parlament brytyjski uczynił kilka dobrych rzeczy, ale nigdy nie słyszałem, aby kiedykolwiek uczynił dobrą rzecz jedynie dlatego, że była dobra.” [John Bright]

  14. Ad Stanisław Kwiatkowski
    Niestety krótko, bo szef wraca. Sprzedający narkotyki jest ostatnią osobą, której zależy na śmierci lub ciężkiej chorobie narkomana, dlatego cytowane przez Ciebie dane wcale mnie nie dziwią. W czasie poprzedniej dyskusji napisałem jaki powinien być doskonały narkotyk i do tego zmierza chemia i czy na pewno byś chciał jego upowszechnienia?
    Z alkoholem i z wieloma tzw. ciężkimi narkotykami jest tak, że objawy uboczne ich działania limitują naturalnie ich spożycie i to starają się przezwyciężyć współcześni producenci narkotyków.
    Ja również jestem sceptyczny wobec obecnych metod walki z narkotykami ale czy alternatywą jest jedynie uwolnienie obrotu nimi, o czym traktuje publikowany przez Was tekst? Już Wasze komentarze pod nim są ostrożniejsze w ocenie.
    Mózg to maszyna elektrochemiczna, a tzw. wolna wola to ech szkoda gadać.

  15. Ad Stanisław Kwiatkowski
    My się chyba nie rozumiemy
    1. Zasadniczym zadaniem narkotyku jest UZALEŻNIENIE, które odbiera wolną wolę i koncentruje osobę uzależnioną na zdobywaniu następnych dawek narkotyku za każdą cenę.
    2.HIV, HCV, zgony z powodu przedawkowania to są tylko skutki uboczne, niekorzystne zarówno dla dystrybutorów i producentów jak i dla samych narkomanów. Dlatego podawane przez Ciebie statystyki i opinie nie dotykają sedna problemu.
    3.Porównaj alkohol i tytoń, alkohol daje silne i natychmiastowe objawy uboczne i dlatego między innymi tylko niektórzy pijący są uzależnieni, natomiast palenie tytoniu nie daje tak ostrych objawów ubocznych, szczególnie na mózg i dlatego prawie każdy palacz papierosów jest uzależniony. Tak bardzo, że nawet wiedza o odległych konsekwencjach nie jest w stanie oderwać go od nałogu.
    Zwykła czekolada powoduje wydzielanie określonej dawki endorfin, ale nie można jej zjeść nie wiadomo ile, aby się wprawić w euforię, bo zemdli i można się porzygać. Dlatego mniejsze efekty uboczne narkotyku NIE SĄ argumentem dla jego upowszechniania. To UZALEŻNIANIE od konkretnej substancji chemicznej milinów ludzi daje producentom papierosów, narkotyków stale rosnący dochód. Dla mnie uzależnienie(fizyczne czy psychiczne) od czegokolwiek jest ograniczeniem wolności. Dlatego bardzo mnie szczerze dziwi, że libertarianie walczą o uwolnienie czegoś co właśnie odbiera wolność. To, że podobne poglądy do Waszych są propagowane np. przez Krytykę Polityczną, nie jest dla mnie zaskoczeniem.
    Jest ogromna różnica pomiędzy depenalizacją samego posiadania trawki na własny użytek, a pełnym uwolnieniem obrotu narkotykami. Te pierwsze jest dla mnie do zaakceptowania, przeciw drugiemu będą zawsze gorąco protestował.

  16. Merglu,

    To prawda, nie rozumiemy się.

    Napisałeś w pierwszym komentarzu: „Teraz narkotyki są w tabletkach, a nowe są znacznie bezpieczniejsze od starej trójcy i dlatego spadła liczba powikłań i zakażeń HIV”

    Dlatego pokazałem, że na podstawie niezależnych danych widać, że Twoje wyjaśnienie jest niekompletne i mylące. Nie sposób wyjaśnić „spadek liczby powikłań i zakażeń HIV” tylko technologią (ogólnym trendem przechodzenia ze starych, groźniejszych form zażywania narkotyków, na nowe narkotyki, bardziej bezpieczne). Nie jestem w tej kwestii specjalistą, tylko poszukałem danych, które jak się okazało przeczą Twojemu zbagatelizowaniu wpływu depenalizacji na te dwa czynniki. Tylko tyle i aż tyle.

  17. @Mergiel

    „To, że podobne poglądy do Waszych są propagowane np. przez Krytykę Polityczną, nie jest dla mnie zaskoczeniem.”

    KP postuluje uwolnienie rynku dragów? Przecież oni są przeciwko wolnemu rynkowi czegokolwiek, to jakim cudem mogą postulować wolny rynek (hodowle i handel) dragów? Chyba miałeś na myśli to, że są za legalizacją trawki (wydzielone sklepy, 5 gramów na łebka, koncesje etc)?

  18. MERGIEL

    „(…) a pełnym uwolnieniem obrotu narkotykami (…) przeciw [czemu] będę zawsze gorąco protestował.”

    Dlaczego? Jakie sa racjonalne argumenty przeciw uwolnieniu obrotu narkotykami?

  19. W artykule autor pisze o przepełnionych wiezieniach, kosztach itp. Zawsze zastanawiało mnie, dlaczego nic sie nie robi, aby te problemy więziennictwa tu, w USA jakoś rozwiązać. I nagle, bingo!, wszystko zaczyna sie układać w logiczna całość: brak funduszy i zaczynamy o tym mówić. A co sie okazuje: kto jest największym przeciwnikiem zmian w systemie penitencjarnym? Strażnicy więzienni! Oni i ich lobby blokują jakiekolwiek ustawy zmniejszające ilość więźniów. Przeciętny strażnik w Kalifornii, gdzie problem przepełnionych więzień zaczyna wymykać sie z pod kontroli, zarabia i dorabia nadgodzinami do 100 000 dolarów(stu tysięcy) rocznie. To tylko jeden z przykładów na to, jak walka z narkotykami jest lukratywna dla jej „żołnierzy”.

  20. Ad Stanisław Kwiatkowski
    Niestety nie znam innego wytłumaczenia mechanizmu odpowiedzialnego za spadek zachorowań na HIV i HCV u narkomanów w wyniku tzw. „depenalizacji” o której piszesz, igły i strzykawki nie są przecież trudno dostępne, dlatego uważam, że musiało dojść do zmiany asortymentu środków odurzających i drogi ich przyjmowania. Nigdy nie twierdziłem, że to źle, po prostu zjawisko ewoluuje. Zainteresowane są tym trzy strony zarówno politycy, dystrybutorzy jak i konsumenci.
    Swoją drogą cytowane przez Ciebie dane świadczą również o potędze nałogu, że ludzie pomimo zagrożenia karą więzienia, nieuleczalną chorobą zakaźną oraz śmiertelnym zatruciem starają się zdobyć upragniony środek w niepewnych źródłach i używają go bez zachowania podstawowych i bardzo tanich(nowe igły i strzykawki)zabezpieczeń.
    Z punktu widzenia epidemiologii zakażeń skutki tej zmiany są oczywiście bardzo pozytywne. Nadal będę się jednak upierał, że nie jest to dowód na to, że wolny obrót środkami odurzającymi przyniesie pozytywne rezultaty.
    A tak z innej beczki: uważam, że używanie każdego środka psychoaktywnego legalnego czy nie, powinno być zawsze pewnym tabu. Tabu zabezpiecza przed uzależnieniem i nadużyciem. Jeżeli ktoś tworzy cały ceremoniał związany z konsumpcją i traktuje to jak rzadką uroczystość,aby przystąpić do której trzeba spełnić określone warunki, to raczej jest bezpieczny jeżeli chodzi o uzależnienie. Natomiast jeżeli traktuje się to jako środek do rozwiązywania problemów lub codziennej poprawy nastroju to na 99% kończy się to fatalnie. Są na to liczne przykłady w historii plemion i narodów oraz w codziennym życiu. Statystycznie rzecz biorąc prawie każdy w Polsce ma alkoholika w rodzinie bliższej lub dalszej, dlatego o obserwacje nie trudno.
    Pozdrowienia Mergiel

  21. Merglu, ja już na prawdę nie rozumiem Ciebie.

    Piszesz coś, co nie może być prawdą w świetle danych. (Skoro trendy światowe w efekcie X są inne niż portugalskie, to znaczy, że trendów portugalskich nie da się wyjaśnić trendami światowymi. A ty tak robisz.)

    Jeżeli pokazaliśmy, że w Portugalii nie nastąpiło pogorszenie w stosunków do trendów światowych, to jak uzasadniamy penalizację? Skoro w danych NIE WIDAĆ JEJ EFEKTÓW? (a nawet widać efekty przeciwne)

    Jesteś w empirycznej kropce Merglu w świetle SWOJEJ WŁASNEJ WYPOWIEDZI. Czekam na dane sugerujące, że jest inaczej.

  22. Ad Stanisław Kwiatkowski
    Ja nie widzę sprzeczności: Często inny jest skutek danego leku lub hormonu w małej dawce( ograniczona depenalizacja w Portugalii) i w dużej (wolny obrót narkotykami), Jeżeli penalizacja narkomanów za posiadanie zmniejsza podaż narkotyków, podnosi ich cenę co skłania ich do stosowania narkotyków z niepewnych źródeł, gorszej jakości, podawanych dożylnie to zrozumiałe jest, że zwiększa to efekty uboczne w postaci zakażeń i zatruć. Zniesienie tej restrykcji spowoduje: większą dostępność narkotyku, spadek jego ceny, poprawę jego jakości i w efekcie mniej powikłań, sądzę też że konkurencja domowej marihuany obniżyła cenę mocnych narkotyków podawanych doustnie dlatego spadła liczba zakażeń, bo nie wierzę aby ktoś kto dawał sobie w żyłę przerzucił się po prostu na palenie trawki(tak na marginesie to czytałem o zakażeniach gruźlicą przy przekazywanym skręcie).
    Nie widzę tej empirycznej kropki, chyba że przedstawisz wiarygodne informacje, że w Portugalii spadło spożycie wszystkich narkotyków po zniesieniu części restrykcji. Ale ludzie nie po to protestują przeciwko karaniu za posiadanie i wołają o uwolnienie trawki, aby rezygnować z jej konsumpcji. Nie wiadomo jednak co by się stało po całkowitym uwolnieniu obrotu narkotykami w Portugalii, a to jest raczej pytanie do kogoś zajmującego się marketingiem. Zapytał bym go ile razy można podnieść spożycie narkotyków stosując współczesne metody marketingowe? Jak myślisz ile byłby wart taki rynek? Ilu wśród nas jest potencjalnych narkomanów po pierwszej próbie? A do ilu trzeba by było dotrzeć w inny sposób aby zaczęli brać? Jak ktoś jest narkomanem to nim jest zwykle do końca życia, ma tylko dłuższe lub krótsze okresy abstynencji. Niektórzy nie są narkomanami tylko dlatego , że nie mieli okazji spróbować. Zakładasz błędnie liniową zależność penalizacja – spożycie narkotyków, a masz przecież dane tylko o drobnym wycinku tej funkcji pozostającej nadal z wieloma niewiadomymi.

  23. Zaznaczę jeszcze raz, że uważam samo uzależnienie za podstawowy problem walki za narkomanią(jako chorobą), i jestem w stanie zaakceptować niewielki wzrost spożycia narkotyków i liczby uzależnionych w zamiast za zmniejszenie zagrożeń chorobami zakaźnymi i ciężkimi zatruciami, jak się to prawdopodobnie zadziało w wyniku depenalizacji jak w Portugalii.

  24. Czyli jednak zgadzasz się, że wygląda na to, że depenalizacja spowodowała szybszy „spadek liczby powikłań i zakażeń HIV” niż przeciętny spadek w Europie. I że nie jesteśmy w stanie tego wyjaśnić poprzez fakt, że „teraz narkotyki są w tabletkach, a nowe są znacznie bezpieczniejsze od starej trójcy”.

    Dziękuję, tylko o to mi chodziło 🙂

  25. Ad Stanisław Kwiatkowski
    Moje stwierdzenie nr1 było ogólnikowe i jest prawdziwe i odnosiło się do ogólnego trendu, a danych dotyczących Portugalii nie znałem. Istotą tu jest jednak zmiana asortymentu, bo bez tego nawet depenalizacja nie przyniosłaby takich efektów. W pozostałych krajach też to pewnie nastąpi tylko później i statystyka powikłań się pewnie zatrzyma na określonym jednakowym poziomie, bo rynek zdominuje wszędzie produkcja narkotyków nowej generacji. Tematem artykułu było jednak całkowite uwolnienie obrotu narkotykami, a nie tylko nie karanie narkomanów. I to jest zasadniczy problem, którym się głównie w swoich wypowiedziach zająłem, aby z portugalskiej lekcji nie wyciągać pochopnych wniosków.
    Ja z kolei zapytam, czy jesteś pewny, że to w Portugalii jest sukces? Czy 5 lat to nie jest zbyt krótki okres na całościową ocenę i to tylko na podstawie kilku powikłań? Korwin Mikke kiedyś w rozmowie ze Śp Markiem Kotańskim powiedział, coś mniej więcej takiego, że dla niego narkomania to nie jest problem w wolnym społeczeństwie, ponieważ byłyby strzeżone osiedla, prywatne szkoły itp. gdzie narkomani i inne wyrzutki nie mieliby wstępu, a jako środek doraźny zaproponował utworzenie zamkniętych stref gdzie można by było do woli używać i nadużywać. Czyli w-g niego nie liczy się jakiś ogólny sukces, tylko jednostki. I teraz jest tak: nie mamy wolnego społeczeństwa w rozumieniu libertariańskim, są publiczne szkoły i przymus edukacji, ubezpieczeń i składek na świadczenia socjalne oraz narkomani wyglądają inaczej niż wtedy, gdy rozmawiali i powstaje pytanie czy zakładając, że człowiek ma całkowicie wolną wolę,jest bezpiecznie i korzystnie wprowadzać libertariańskie zasady dostępności narkotyków do nie libertariańskiego świata?

  26. AD Stanisław Kwiatkowski
    Dorzucę jeszcze, że państwo Portugalskie rozdawało heroinistom metadon, czyli jednak zamiana starego na nowe i w dodatku czego bardzo nie lubimy, za pieniądze podatnika, nie mówiąc już o igłach strzykawkach, edukacji, darmowej opiece zdrowotnej, a i punkt wyjścia do statystyk był gorszy od innych krajów, narkomani byli faktycznie wyjęci spod prawa, dlatego spadek powikłań mógł być większy. Czyli jednak nie tylko depenalizacja, jak to diabeł tkwi w szczegółach. Ale nie mam nic przeciwko takiej depenalizacji.

  27. Ad 27 Mergiel

    Tym stwierdzeniem: „Jeżeli penalizacja narkomanów za posiadanie zmniejsza podaż narkotyków, podnosi ich cenę co skłania ich do stosowania narkotyków z niepewnych źródeł, gorszej jakości, podawanych dożylnie to zrozumiałe jest, że zwiększa to efekty uboczne w postaci zakażeń i zatruć. Zniesienie tej restrykcji spowoduje: większą dostępność narkotyku, spadek jego ceny, poprawę jego jakości…”, potwierdziłeś z logicznego punktu widzenia to o czym pisał Pan Kwiatkowski.

  28. Ad Grudge
    Tak, tylko, że powtórzę po raz kolejny: sama depenalizacja bez zmiany sposobu podawania narkotyków i ich rodzaju nie umożliwi zniesienia powikłań zakaźnych i zatruć. Po prostu w życiu narkomana nadchodzi taki moment, kiedy kończy się kasa i wtedy sięga po najróżniejsze wynalazki i nie zważa na higienę, o ile ktoś mu nie pomoże i nie da zamiennika. To widać na przykładzie alkoholu: pomimo jego dostępności nadal zdarzają się zatrucia alkoholem skażonym, metylowym i glikolem. Tak, że ta teza o depenalizacji to tylko ćwierć prawdy.

  29. wygląda na to, że zgodnie z przewidywaniami zdrowego rozsądku prakseologów penalizacja przynosi znacznie więcej szkód, niż pożytku.( Przy czym pożytek odnoszą jedynie politycy, policja i mafie. a szkody : narkomani i podatnicy.)
    cieszy mnie to , niemniej- ponieważ brzydzę się utylitaryzmem – gdybyśmy takich efektów nie obserwowali też protestowałbym przeciw penalizacji , bo to sytuacja , w której jedni ludzie zabraniają siłą innym spożywania/sprzedawania substancji o jakiej tamci marzą.
    A także odbierania mi siłą podatków na leczenie skutków.
    Chętnie natomiast zapłacę dobrowolnie składkę za leczenie narkomana, o ile udowodni, że został uzależniony podstępnie lub jako niepełnoletni bez zgody rodziców. Dobrowolny wybór dorosłego uszanuję; zaćpaj się, skoro taka twoja wola.

  30. Legalizacja środków odurzających może okazać się
    potrzebna i rozwiązać podobnie tak jak w Holandi
    problemy zwiazane z wojnami narkotykowymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy