Wenzel: Bank Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych w Nowym Jorku – Opuśćmy budynek!

14 września 2012 Bankowość komentarze: 4

Autor: Robert Wenzel
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Kamil Kuczyński
Wersja PDF

Na zaproszenie Banku Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku Robert Wenzel wygłosił wykład i uczestniczył w lunchu w Liberty Room na terenie banku 25 kwietnia 2012 r. Poniższy tekst to notatki przygotowane do wykładu.

Fed Dziękuję bardzo za zaproszenie do wygłoszenia przemowy w Banku Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku.

Intelektualna dyskusja jest oczywiście niezwykle cenna w docieraniu do prawdy. Dlatego też cieszę się z możliwości wygłoszenia moich poglądów na temat gospodarki i polityki pieniężnej oraz pokazania różnic między moimi a waszymi opiniami.

Podejrzewam, że moje poglądy są tak różne od waszych, że moje uwagi nie przekonają was, aby zrobić to, co uważam za słuszne wyjście, czyli zakończyć działalność całego Systemu Rezerwy Federalnej.

Podejrzewam, że moje poglądy różnią się od waszych od początku do końca. Zaczynając od metodologii ekonomii przez sposób, w jaki gospodarka funkcjonuje w skali makro, do roli Rezerwy Federalnej, a także, co do dokonań Rezerwy Federalnej. Stoję tu zmieszany, bo wy widzicie świat zupełnie inaczej niż ja.

Ja po prostu nie rozumiem w większości sposobu myślenia, którym kieruje się Fed i nie rozumiem, jak można wciąż tak myśleć po tym, jak teorie Fedu, moim zdaniem, nie sprawdzają się w rzeczywistości!

Pozwólcie zacząć mi od metodologii. Ja trzymam się punktu widzenia rozwijanego przez tak wielkich ekonomistów, jak Ludwig von Mises, Friedrich Hayek i Murray Rothbard, którzy twierdzą, że w ekonomi nie ma żadnych stałych, w przeciwieństwie do nauk ścisłych.

W naukach ścisłych wiemy, że woda zamarza w 0°C. Możemy przewidzieć z ogromną dokładnością, jak daleko będzie podróżował statek wypełniony 500 galonami paliwa. W naukach ścisłych jest możliwość przeprowadzenia dokładnych wyliczeń, ponieważ istnieją stałe czynniki, które się nie zmieniają, dzięki czemu można konstruować równania.

Nie ma jednak takich stałych czynników w dziedzinie ekonomii, gdyż ekonomia zajmuje się ludzkim działaniem, które może zmienić się w każdej chwili. Jeśli ceny ziemniaków pozostają takie same przez 10 tygodni, to nie znaczy, że będą takie same następnego dnia. Nikt w tym pokoju nie poda mi przykładu stałych czynników w dziedzinie ekonomii, które miałyby taką samą niezmienność jak w fizyce lub chemii.

A przecież tutaj w Rezerwie Federalnej dokument po dokumencie widzę wyliczenia zbudowane tak, jakby istniały takie stałe czynniki. To tak, jak gdyby założyć stałą relację pomiędzy stopami procentowymi tutaj, w Rosji i na całym świecie, a potem tworzyć wyliczenia oparte na tym przekonaniu, a następnie próbować handlować na podstawie tych równań. Taka próba została podjęta i rezultatem było bankructwo Long Term Capital Management — bankructwo, wynikiem którego były spotkania ważnych osobistości w tym budynku.

To tak, jakby inwestor założył, że odsetek niespłacanych kredytów hipotecznych subprime będzie stały i dokonywał transakcji z takim przekonaniem. Taki inwestor zderzyłby się mocno z rzeczywistością i tak się stało, czego efektem były kolejne intensywne posiedzenia odbywające się w tym budynku. Jednak równania ze stałymi współczynnikami nadal są publikowane w dokumentach w całym systemie Fedu. Drapię się po głowie: dlaczego?

Uważam też za ciekawą powszechną wiarę w keynesowski model gospodarki, który prowadzi do przekonania, że popyt napędza gospodarkę, a nie produkcja. Patrzę na świat i widzę iPhony, iPady, kuchenki mikrofalowe, telewizory o płaskim ekranie, które sugerują mi, że to produkcja wzmacnia gospodarkę. Gdzie byśmy teraz byli bez produkcji tych rzeczy i milionów innych produktów? Ale keynesiści w tym pokoju odpowiedzą: „Ale potrzebny jest popyt na te produkty!”. A ja odpowiem: „Nie wierzysz w podaż i popyt? Czy nie wierzysz, że podaż produktów będzie dostosowywała się do ceny czyszczącej rynek?”.

Ponadto będę argumentować, że cena czynników produkcji będzie dostosowywać się do cen dóbr konsumpcyjnych, a tym samym rynki na wszystkich poziomach będą się oczyszczać. Ponownie pytam się, czy wierzycie w prawo podaży i popytu, czy też nie?

Co ciekawe, większość z was na jakimś poziomie akademickim wierzy w teorię popytu i podaży i ustalenie ceny na rynku, ale potem zaprzecza temu w myśleniu o gospodarce w skali makro.

Będziecie argumentować, że ceny są sztywne w dół — zwłaszcza płace — i dlatego trzeba pompować pieniądze, aby gospodarka się rozwijała. A ja będę patrzeć ze zdumieniem, jak wasi keynesowscy koledzy w rządzie tworzą środowisko, w którym płace stają się sztywniejsze.

Ekonomista Robert Murphy informuje, że prezydent Herbert Hoover nieustannie naciskał biznesmenów, aby nie obniżali płac.

Murphy zacytował Hoovera w przemówieniu do grupy przedsiębiorców:

 

W tym kraju mieliśmy do czynienia ze skoordynowanym wysiłkiem ze strony zarówno rządu, jak i biznesu […] celem uniknięcia obniżenia płac.

 

Następnie informuje, że w rzeczywistości Franklin Delano Roosevelt (FDR) prześcignął Hoovera, starając się „podnieść stawki płac, a nie tylko zapobiec ich spadkom”.

Pytam się, czy jeśli prezydenci prowadzą aktywną politykę sprzeciwiającą się prawu podaży i popytu oraz wspierającą utrzymanie poziomu płac, to naprawdę jesteście zaskoczeni, że płace były sztywne w dół w czasie Wielkiego Kryzysu?

W dzisiejszej Ameryce polityka rządu troszkę się zmieniła. Obecnie rząd koncentruje się na podtrzymywaniu bezrobocia za pomocą zasiłków, które wypłaca za niepracowanie. Czy to naprawdę niespodzianka, że bezrobocie jest tak wysokie, gdy płacisz ludziom za niepracowanie? Nagroda Nobla z 2010 r. została przyznana dla ekonomistów za badania, które wykazały, że (cytuję oficjalną informację prasową z okazji przyznania nagrody):

 

Jednym z wniosków jest to, że bardziej hojne zasiłki dla bezrobotnych powodują wyższe bezrobocie i wydłużają czas szukania pracy.

 

Czy nie uważacie, że bardziej sensowne byłoby zakończenie tych interwencji, które są bezpośrednim czynnikiem w powstawaniu bezrobocia, niż zwiększanie bałaganu i dewaluowanie waluty poprzez dodruk pieniędzy?

Zastanawia mnie, że wasze wnioski dotyczące bezrobocia są tak różne od moich i że nawołujecie, aby drukować pieniądze w celu zwiększenia „popytu” — dodam, że od czasu założenia Rezerwy Federalnej doprowadziła ona do wzrostu podaży pieniądza o 12 230 proc.

Jestem zdumiony również, gdy słyszę, że Rezerwa Federalna powinna utrzymywać stabilny poziom cen. Co jest złego w spadających cenach w całej gospodarce? Teraz mamy tak w branży komputerowej, telewizorów z płaskimi ekranami i w sektorze telefonii komórkowej. Dlaczego chcecie stabilnych cen? I tak przy okazji, jak ta stabilność cen udaje się Fedowi?

Od utworzenia Fedu ceny dóbr konsumpcyjnych wzrosły o 2 241 proc. To nie jest przejęzyczenie. Powtórzę, od początku istnienia Fedu ceny dóbr konsumpcyjnych o 2 241 proc.

Możecie mi powiedzieć, że stabilne ceny są jedynie drugorzędnym celem Rezerwy Federalnej i że prawdziwym celem jest zapobieganie poważnym recesjom w gospodarce. Ale od początku powstania Fedu wydarzyło się 18 recesji w tym Wielki Kryzys i najnowsza Wielka Recesja. Te spadki koniunktury doprowadziły do krachów na giełdach, dziesiątków milionów bezrobotnych, a także niezliczonych bankructw przedsiębiorstw.

Zastanawiam się, jak możecie myśleć, że Fed odniósł sukces, kiedy to wszystko naprawdę się zdarzyło.

Jestem szczególnie zmieszany, jako że austriacka teoria cyklu koniunkturalnego (ATCK) — opracowana przez Misesa, Hayeka i Rothbarda —ostrzega przed tymi wszystkimi rzeczami. Według ATCK to bank centralny, drukując pieniądze, powoduje cykle koniunkturalne i to właśnie zrobił Fed poprzez zwiększenie podaży pieniądza. Czy można sobie wyobrazić zakłócenia w gospodarce spowodowane przez Fed po druku pieniądza w takiej ilości?

Według ATCK, jeśli drukujesz pieniądze, w sektorach, do których wpłyną, jako pierwsze, nastąpi boom; jeśli przestanie się drukować, w tych sektorach nastąpi krach. Pieniądze z Fedu mają tendencję do pojawiania się najpierw na Wall Street i w innych sektorach kapitałowych; dlatego nie jest zaskoczeniem dla ekonomistów szkoły austriackiej, że krach jest najbardziej dramatyczny w takich sektorach jak giełda i nieruchomości. Ekonomista Murray Rothbard w swojej książce Wielki Kryzys w Ameryce rozwodził się drobiazgowo, w jaki sposób wzrost podaży pieniądza doprowadził do Wielkiego Kryzysu.

Sam również ostrzegałem przez całe lato 2008 roku o zbliżającym się załamaniu. W dniu 11 lipca tego roku pisałem w EconomicPolicyJournal.com:

 

Dramatyczne spowolnienie tempa wzrostu podaży pieniądza

Po dwucyfrowym wzroście podaży pieniądza trwającym miesiące, wzrost ilości pieniądza spadł dramatycznie. Roczny przyrost pieniądza w ciągu ostatnich trzech miesięcy wyniósł tylko 5,2 proc. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy odnotowano zerowy wzrost agregatu M2NSA [agregat M2 niewyrównany sezonowo — przyp. red.]. To jest coś, czemu należy się dokładnie przyjrzeć. Jeśli utrzyma się takie dramatyczne spowolnienie, poważna recesja jest nieunikniona! Nigdy nie widziałem tak dramatycznej zmiany tempa wzrostu podaży pieniądza z dwucyfrowego wzrostu do 5 procent. Czy Bernanke zdaje sobie sprawę, co robi?

 

W dniu 20 lipca 2008 r., napisałem:

 

Już wcześniej zauważyłem, że podaż pieniądza uległa załamaniu. Tempo wzrostu M2NSA spadło z dwucyfrowego poziomu do niemal zera.

Sytuacja kredytowa wydaje się jeszcze gorsza. Według ostatnich danych Fedu, dla 13 tygodni zakończonych 25 czerwca, kredyty bankowe (papiery wartościowe i pożyczki) skurczyły się w rocznym tempie 7,9 procent.

Nastąpił niewielki zwrot od 25 czerwca zarówno we wzroście kredytów, jak i M2NSA, ale tempo wzrostu pozostaje bardzo niskie.

Jeśli nie zdarzy się dramatyczny zwrot sytuacji w ciągu najbliższych kilku tygodni, będziemy musieli ostrzegać o możliwym załamaniu w stylu Wielkiego Kryzysu.

 

Tymczasem, zaledwie kilka tygodni przed tymi ostrzeżeniami, przewodniczący Bernanke miał zdecydowanie dużo bardziej optymistyczne spojrzenie. W przemówieniu z dnia 9 czerwca 2008 r. w Banku Rezerwy Federalnej podczas 53. dorocznej gospodarczej konferencji w Bostonie powiedział:

 

Chciałbym przedstawić krótkie, aktualne informacje na temat perspektyw gospodarki i polityki, poczynając od perspektyw wzrostu PKB. Pomimo niepożądanego wzrostu stopy bezrobocia, który nastąpił w ubiegłym tygodniu, ostatnie przychodzące dane, jako całość, tylko nieznacznie mają wpływ na perspektywy wzrostu gospodarczego i zatrudnienia. Rzeczywiście, chociaż aktywność w bieżącym kwartale będzie prawdopodobnie słaba, ryzyko, że gospodarka weszła w recesję zmniejszyła się w ciągu ostatniego miesiąca. Przez pozostałą część 2008 r. fiskalna i monetarna ekspansja, stopniowa poprawa na rynku nieruchomości oraz dalsza poprawa sytuacji na rynkach finansowych i kredytowych, wraz z wciąż solidnym popytem zagranicznym, powinny stanowić równowagę dla przeciwnego wiatru, z którym nadal boryka się gospodarka.

 

Ponieważ Wielka Recesja jest wciąż świeża w naszych umysłach, to nie ma potrzeby mówić w detalach, czyje prognozy — moje czy szefa Fedu — były bardziej dokładne.

Jestem również zmieszany innymi krokami podjętymi przez Rezerwę Federalną. Było więcej zmian w kierunku polityki monetarnej podczas ery Bernankego niż w jakimkolwiek innym okresie Fedu. Takich radykalnych zmian nie było za czasów Arthura Burnsa, G. Williama Millera, Paula Volckera czy Alana Greenspana. Prezes Bernanke dokonał pięciu znaczących zmian kierunku wzrostu podaży pieniądza. Tak więc dla mnie nie są w ogóle zaskoczeniem dramatyczne zmiany w koniunkturze gospodarki. Obecna niekonsekwentna polityka pieniężna sprawia, że niezmiernie trudno biznesmenom prowadzać długoterminowe plany. Rzeczywiście, w moim „Codziennym Alercie” dla gospodarki jest niezwykle trudno udzielać długoterminowych porad, gdyż w krótkich okresach czasu widziałem zmianę tempa wzrostu M2 z blisko 20 procent do blisko zera, a następnie w innym okresie widziałem zmianę z 25 procent do 6 procent.

Dziwię się również na widok wielu polityk ustanowionych przez prezesa Bernankego. Na przykład operacja Twist.

Nie po raz pierwszy próbowano programu Twist. Został on wypróbowany po raz pierwszy w 1961 r., na początku kadencji Kennedy’ego. Trzech ekonomistów z Fedu napisało artykuł w 2004 r., w którym zbadali epizod z lat 60.

Ich wniosek:

 

Drugi bardzo dobrze znany historyczny epizod próby manipulacji strukturą stóp procentowych to tzw. program Twist. Uruchomiony na początku roku 1961 przez administrację Kennedy’ego, miał na celu podniesienie krótkoterminowych stóp procentowych, promując w ten sposób napływ kapitału i wsparcie dolara, obniżając jednocześnie długoterminowe stopy. (Modigliani i Sutch 1966)… Dwoma głównymi działaniami programu Twist było wykorzystanie operacji otwartego rynku Rezerwy Federalnej i operacji zarządzania długiem Skarbu Państwa. Program Twist jest dziś powszechnie uważany za porażkę, głównie dzięki pracom Modiglianiego i Sutch…

Jednakże, Modigliani i Sutch zauważyli również, że program Twist był stosunkowo niewielką interwencją i przy nieco dłuższym okresie zapadalności rządowego zadłużenia stopy znacznie wzrosły, a nie spadły… Dlatego więc, wydaje się, że program Twist nie dostarcza silnych dowodów co do możliwych skutków zmian w strukturze bilansu banku centralnego …

Wierzymy, że nasze wyniki w pewnym stopniu obalą hipotezę, że silne niestandardowe działania polityczne, w tym luzowanie ilościowe (QE) i celowe zakupy aktywów nie mogą być skuteczne w nowoczesnej gospodarce przemysłowej. Jednakże ilościowe skutki takiej polityki pozostają dość niepewne. [Podkreślenia moje]

 

Jednym z autorów tej pracy z 2004 był prezes Rezerwy Federalnej Ben Bernanke. Tak więc muszę zapytać, co jest ze spójnością intelektualną prezesa Bernankego, że wdraża program, o którym stwierdza w swoim artykule, że wg Modiglianiego był porażką, a o którym sam mówi, że trzeba dalszych badań, aby wykazać jego rzeczywiste efekty.

Dlatego pytam, czy prezes traktuje gospodarkę Stanów Zjednoczonych jako laboratorium a Amerykanów jako szczury doświadczalne do przetestowania swojej intelektualnej ciekawości w kwestiach takich jak program Twist?

Ponadto jestem bardzo zdezorientowany odpowiedzią przewodniczącego Bernankego na pytania kongresmana Rona Paula. W reakcji na pozornie nieprzygotowane pytanie kongresmana Paula o przekazanie pieniędzy Rezerwy Federalnej dla włamywaczy z Watergate, prezes Bernanke skontaktował się z Biurem Inspektora Generalnego Rezerwy Federalnej i zażądał śledztwa w tej sprawie. Jednak kongresman regularnie pytał o świadectwa złota posiadane przez Rezerwę Federalną i czy kopie świadectw złota w Forcie Knox będą podlegać audytowi? Jednak do tej pory nie było żadnych działań prezesa Bernakego w stosunku do Skarbu Państwa w celu przeprowadzenia audytu złota. Uważam to za bardzo dziwne. Bernanke wzywa do poważnego śledztwa w sprawie historycznej drobnostki, ale nie szuka wyjaśnień w sprawie, która ma istotne znaczenie dla wielu współczesnych Amerykanów.

W tym samym budynku, głęboko w podziemiach, leży wiele miliardów dolarów w złocie, zdeponowanych w Rezerwie Federalnej przez zagraniczne rządy. Rezerwa Federalna organizuje regularne wycieczki po tych podziemiach, nawet dla dzieci w wieku szkolnym. Mimo to, wygląda na to, że amerykańskie złoto jest objęte zakazem zwiedzania i nigdy nie zostało właściwie skontrolowane. Czy nie wydaje się wam to dziwne? Czy ktoś w Fedzie zna jakość i próbę złota w Forcie Knox?

Podsumowując, uważam, że  działalność Fedu jest porażką od początku do końca. Usprawiedliwienie istnienia Fedu w postaci stabilności cen i gospodarki nigdy się nie zmaterializowało. Powtarzam, ceny od początku Fedu wzrosły o 2 241 procent i doszło w tym samym okresie do 18 recesji. Wydaje się, że nikogo w Federalnej Rezerwie nie obchodzi złoto będące w jej bilansie. Cesarz jest nagi. Ekonomiści mówiący o austriackiej teorii cyklu koniunkturalnego są regularnie pomijani przez Fed, mimo historii najlepszych prognoz spadków koniunktury i rozwijającej się bańki mieszkaniowej. Nie można zapominać, że w 2004 r. dwaj ekonomiści napisali tutaj — w Nowojorskiej Rezerwie Federalnej — artykuł zaprzeczający narastaniu bańki mieszkaniowej. W odpowiedzi na tę publikację napisałem:

 

Błędna analiza ekonomistów z Rezerwy Federalnej… może zapisać się w historii finansowej jako najbardziej nietrafiona prognoza od czasów oświadczenia Irvinga Fishera z 1929 r., tuż przed krachem na giełdzie, że ceny akcji są na ustabilizowanym poziomie.

 

Dane opublikowane wczoraj pokazują, że ceny mieszkań spadły do poziomu z 2002 roku.

Przekażę wam teraz więcej ostrzeżeń o gospodarce.

Pętla zaciska się na waszej organizacji. Ogromne ilości drukowanych pieniędzy muszą teraz utrzymywać manipulowaną gospodarkę na powierzchni. Będzie to prowadzić ostatecznie do ogromnego wzrostu cen albo — jeśli zaprzestaniecie drukować — nastąpi kolejny ogromny krach. Nie ma innego wyjścia.

Dziękuję za zaproszenie. Ponieważ przygotowaliście wyśmienite potrawy, więc nie będę niegrzeczny — zostanę, aby razem z wami je skosztować.

Zjedzmy jeden dobry posiłek tutaj, a następnie proszę was, błagam was, błagam was wszystkich, wyjdźcie stąd ze mną i nigdy nie wracajcie. Jest to moralne i etyczne. Nic dobrego się w tym miejscu nie dzieje. Zablokujmy drzwi i oddajmy ten budynek pająkom i szczurom.

 

Posłowie

Oto szczegóły otaczające moje przemówienie w nowojorskim Banku Rezerw Federalnych. Po pierwsze, jestem zaskoczony, że spotkanie w ogóle się odbyło.

Reakcja wewnątrz nowojorskiej Rezerwy Federalnej na informację o moim przemówieniu była szybka i wściekła.

Nie mam zamiaru mówić o szczegółach zaproszenia. Wierzę, że pewien ekonomista był naprawdę ciekawy moich poglądów, ale kiedy dostałem formalne zaproszenie za pośrednictwem poczty elektronicznej od Banku Rezerwy Federalnej Nowego Yorku (otrzymałem egzemplarz), to zostało ono anulowane w ciągu 15 minut (mam również kopię odwołania). Tyle o otwartości dla odmiennych poglądów w Fedzie.

Ekonomista, który mnie zaprosił, zapewniał, że spotkanie się odbędzie. Im bliżej było terminu, tym bardziej obawiałem się, że zostanie ono odwołane.

Kiedy przybyłem do Fedu, ekonomista, który mnie zaprosił, powiedział, że moja przemowa pokrywa się z innym spotkaniem i z tego powodu audytorium będzie mniejsze niż planowano. To jednak mi nie przeszkadzało — liczyło się to, że byłem w Fedzie i ci, którzy chcieli mnie posłuchać, mieli taką możliwość.

Podczas przemowy zobaczyłem jednak napięcie na twarzach, a może nawet trochę złości. Ale złość szybko się ulotniła.

Jak tylko skończyłem przemówienie, aby rozładować napięcie, natychmiast spytałem, czy obecni ekonomiści wierzą, że austriacka teoria może być poprawna. Odpowiedź sprowadziła się do oświadczenia, że przed rozpoczęciem działalności Fedu w gospodarce zdarzały się gorsze kryzysy. (To jest regularny argument używany przez Fed. Twierdzą, że dochodziło do gorszych kryzysów przed erą Fedu. Widziałem prace częściowo obalające ten pogląd, ale myślę, że jest szansa, że jakiś student ekonomii jeszcze lepiej rozwinie ten temat i zbada okres w Ameryce sprzed istnienia Fedu z punktu widzenia austriackiej teorii cyklu koniunkturalnego i wyraźnie wskaże, jak rząd przyczyniał się do ówczesnych kryzysów. Podejrzewam, że gdyby istniały takie badania, byłyby niezwykle cenne, aby uciszyć zwolenników Fedu, którzy próbują usprawiedliwiać Fed za pomocą tego argumentu).

Zapytałem wtedy jednego ekonomistę (20-letni weteran Fedu), czy zna teorie austriackiej szkoły ekonomii? Powiedział, że na studiach uczestniczył w dwóch kursach z historii ekonomii, a następnie powiedział, że szkoła austriacka jest częścią tradycji klasycznej. Dzięki temu zorientowałem się, że nie był świadomy istotnych różnic pomiędzy szkołą austriacką a ekonomią klasyczną.

Później w trakcie dyskusji pewien ekonomista stwierdził, że rozumie szkołę austriacką, i że są to ludzie, którzy chcą mieć stały wzrost podaży pieniądza i którzy opracowali równanie MV = PT. To, oczywiście, nie jest austriacki punkt widzenia, ale typowy dla szkoły chicagowskiej. Tak więc, za jednym razem wykazał nie tylko swoją ignorancję dla poglądów austriackiej szkoły ekonomi na temat polityki pieniężnej, ale także pomieszał jej poglądy z poglądami szkoły chicagowskiej.

Aby rozładować nieco napięcie, gdy jeden z ekonomistów wygłosił wybitnie keynesowską opinię o ekonomii, powiedziałem „To nie brzmi tak, jakbyś miał zamiar wyjść ze mną po obiedzie, jak polecałem”, co rozbawiło zebranych.

W innym miejscu opowiedziałem historię, jak w rozmowie telefonicznej z Lew Rockwellem zastanawialiśmy się, dlaczego otrzymałem zaproszenie od Fedu i Lew powiedział: „Są prawdopodobnie już zmęczeni tymi wszystkimi nudnymi przemówieniami, których muszą słuchać”. To ich także rozbawiło.

Wiele pytań dotyczyło Rothbardowskiego punktu widzenia, że ceny powinny powoli spadać. Byli naprawdę zafascynowani tą ideą i wyraźnie nigdy nie słyszeli o tym wcześniej. Jeden ekonomista poruszył kwestię, jaki wpływ spadek cen będzie miał na aktywa. Odpowiedź brzmi: oczywiście, że aktywa są wyceniane w oparciu o zdyskontowaną wartość przepływów pieniężnych i że spadające ceny będą brane pod uwagę w modelach zdyskontowanej wartości. Jednak nie sądzę, aby ten pogląd został w pełni rozwinięty, a to kolejny dobry projekt dla początkującego ekonomisty.

Ogólnie rzecz biorąc, byłem po prostu zaskoczony brakiem wiedzy tych ekonomistów na temat szkoły austriackiej. To wskazuje na niezwykle ważną pracę robioną przez Mises Institute, a także Rona Paula. Liczba studentów, którzy rozumieją austriacką ekonomię, rośnie w postępie geometrycznym. Nie mogę sobie wyobrazić, że przyszli ekonomiści — nawet ci, którzy pracują dla Fedu — nie będą mieli jakieś wiedzy z ekonomii austriackiej dzięki Mises Institute i Ronowi Paulowi.

W Fedzie zwróciłem uwagę na znaczenie intelektualnych dyskusji i badań. Oczywiście ekonomiści, których poznałem w Fedzie, zostali wychowani bez kontaktu z austriacką teorią ekonomi. Ale byli bardzo ciekawi mojej opinii.

Pewien ekonomista zapytał mnie, skąd wiedziałem, że rynek nieruchomości był bardzo blisko załamania. Odpowiedziałem, że dzięki austriackiej teorii zrozumiałem, że pieniądze wykreowane przez Fed „wpływają” do gospodarki w określonych punktach, a było oczywiste, że rynek nieruchomości był jednym z tych punktów. Powiedziałem mu, że wiedziałem, że doprowadziłoby to ostatecznie do wzrostu cen (kiedy pieniądze rozprzestrzeniłyby się w gospodarce) i że w tym momencie jeśli Fed spowolniłby drukowanie pieniędzy, to rynek mieszkaniowy upadłby — co właśnie nastąpiło.

Podejrzewam, że na szczycie Fedu istnieje kilka bardzo złych osób, które rozumieją, że cała gra jest ochroną banksterów, ale nie sądzę, że jest to punkt widzenia osób z zewnętrznego pierścienia. Zostali wychowani w systemie, w którym nie wolno zadawać pytań, które zagrażają ich wynagrodzeniom (było niemożliwe, aby porozmawiać z ekonomistami o zmiennych ruchach wykonywanych przez Bernankego), więc rozwijają po prostu keynesowskie modele.

Jeśli rzucisz pod nich petardy — np. moje przemówienie — a następnie traktujesz ich z szacunkiem podczas omawiania swoich przeciwstawnych poglądów i rozjaśniasz trochę rzeczy, być może wywrze to wpływ na sposób myślenia, którym kierowali się przez całe dotychczasowe życie zawodowe. Co ważniejsze, mam nadzieję, że moja przemowa pomoże początkującym uczniom zrozumieć, że maszyna propagandowa Fedu produkująca wiele uzasadnień dla produkcji pieniędzy nie może mieć uzasadnienia. Im większa liczba osób zrozumie błędy Fedu , tym bliżej będziemy jego końca.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Robert Wenzel

Pozostałe wpisy autora:

4 Komentarze “Wenzel: Bank Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych w Nowym Jorku – Opuśćmy budynek!

  1. Wolałbym żeby wstęp, zamiast przyjmowania założeń „nie zrozumiecie” i imputowania ich słuchaczom, zawierał omówienie głównych przekonań Keynsowskich i przeciwstawił im razem z faktami Szkołę Austriacką.

    A pytania czy znają SA, to znów budowanie muru miiędzy obiema stronami, zamiast pokazywania im prawdy tak, żeby mogli wyjść z tego z twarzą „nie wiedzieliśmy, nie było nam dane”.

    A potem, po tej podbudowie, można rzucać oskarżenia poparte przykładami.

    Cieszę się, że mogłem tę przemowę przeczytać, i sam fakt zaistnienia takiego spotkania bardzo się liczy.

    Że można go interpretować jako bezradność FEDu, i szukanie innych możliwości niż wyprobowywane i niedziałające od lat.

  2. W tytule artykułu jest błąd. Powinno być „Stołówka w Banku Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych w Nowym Jorku – opuśćmy jadalnię!”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy