Hayek: Dlaczego nie jestem konserwatystą

29 listopada 2013 Filozofia polityki komentarze: 5

Autor: Friedrich A. Hayek
Źródło: lewrockwell.com
Tłumaczenie: Piotr Makuch
Wersja PDF

Artykuł przetłumaczony i opublikowany pierwotnie na liberalis.pl

konserwatyściSzczerzy przyjaciele wolności są niezmiennie czymś wyjątkowym. W przeszłości wolność triumfowała dzięki mniejszościom, które trwały, albowiem jednoczyły się w działaniach z tymi, których cele często rozmijały się z ich własnymi; tego typu współdziałanie, z reguły nie będąc bezpiecznym, niekiedy kończyło się katastrofalnie — dając przeciwnikom uzasadnione podstawy do sprzeciwu[1].
Lord Acton

1. W czasie, kiedy większość ruchów społecznych, które uważa się za progresywne, opowiada się za dalszym uszczuplaniem indywidualnej wolności[2], ludzie ceniący wolność prawdopodobnie będą wydatkować swój zapał i energię po stronie opozycji. Przez większość czasu znajdować się będą jednej stronie z tymi, którzy z reguły sprzeciwiają się zmianom. W sprawach bieżącej polityki pozostanie im popierać partie konserwatywne. I chociaż opcja, którą próbowałem sprecyzować, często jest także określana jako „konserwatywna”, w rzeczywistości jednak znacznie różni się od opcji, której zwykle przypisuje się to miano. Istnieje pewne niebezpieczeństwo w braku przejrzystości sytuacji, w której sprowadza się obrońców wolności i autentycznych konserwatystów do wspólnej opozycji przeciw przekształceniom wrogim ich ideałom. Dlatego też ważne jest, aby odróżnić stanowisko prezentowane tutaj od stanowiska znanego od dawna pod nazwą „konserwatyzm” — chyba bardziej stosowną właśnie dla niego. Konserwatyzm jest uzasadnioną, prawdopodobnie potrzebną, a na pewno rozpowszechnioną postawą opozycji w stosunku do gwałtownych zmian. Od czasu Wielkiej Rewolucji Francuskiej odgrywa ważną rolę w europejskiej polityce. Aż do narodzin socjalizmu, przeciwieństwem konserwatyzmu był liberalizm. W historii Stanów Zjednoczonych brak tego rodzaju przeciwstawienia, ponieważ to, co w Europie nazywano liberalizmem, w Ameryce było wspólną tradycją, na podstawie której tworzył się ustrój. W ten sposób obrońca amerykańskiej tradycji był liberałem w europejskim tego słowa znaczeniu[3]. Do jeszcze większego zamieszania doprowadziły ostatnio próby przeszczepienia do Ameryki europejskiego typu konserwatyzmu, który będąc obcym amerykańskiej tradycji, przybrał nieco dziwaczny charakter. Przy tym wszystkim, już wcześniej amerykańscy radykałowie i socjaliści zaczęli nazywać się liberałami. Niemniej jednak, w tym miejscu użyję słowa „liberalne” dla określenia zajmowanego przez siebie stanowiska, które, moim zdaniem, jest jednakowo różne zarówno od autentycznego konserwatyzmu, jak socjalizmu. Chcę jednak od razu zaznaczyć, że czynię to z coraz większą obawą i będę musiał zastanowić się nad odpowiednim określeniem dla partii wolnościowej. Po pierwsze dlatego, że termin „liberalny” jest dziś w Stanach Zjednoczonych przyczyną ciągłych nieporozumień; po drugie dlatego, że dominujący w Europie rodzaj racjonalistycznego liberalizmu jest jednym z przewodników socjalizmu.

Chciałbym wystąpić z decydującym, w moim mniemaniu, zarzutem pod adresem jakiejkolwiek postaci konserwatyzmu, która w ogóle zasługuje na to miano. Rzecz w tym, że konserwatyzm z natury nie potrafi zaoferować alternatywy dla kierunku, w jakim się rozwijamy. Owszem, może osiągnąć sukces, stawiając opór aktualnym tendencjom i spowalniając niepożądane zmiany, niemniej jednak nie jest w stanie ich powstrzymać, ponieważ nie wskazuje innych możliwości. Z tego powodu konserwatyzm jest niezmiennie skazany na kroczenie ścieżką, która jest wyborem innych. Przeciąganie liny między konserwatystami a progresywistami może tylko wpłynąć na tempo, lecz nie na kierunek rozwoju. I chociaż istnieje potrzeba „hamowania pojazdu zwanego postępem”[4], nie mogę poprzestać jedynie na naciskaniu pedału hamulca. Powinnością liberała jest przede wszystkim pytać, w jakim kierunku podążamy, a nie czy mamy tam podążać szybko albo jak daleko. W rzeczywistości różni się on dziś od kolektywistycznego radykała znacznie bardziej niż konserwatysta. Podczas gdy ten ostatni ogólnie prezentuje zaledwie umiarkowanie nieprzychylne nastawienie do współczesności, liberał musi bardziej stanowczo sprzeciwiać się niektórym z podstawowych idei, które większość konserwatystów dzieli z socjalistami.

2. Zazwyczaj pokazuje się miejsca, które zajmują omawiane trzy opcje, w taki sposób, że ich wzajemne relacje stają się nieczytelne. Sytuuje się je na linii, gdzie socjaliści znajdą się po lewej stronie, konserwatyści po prawej, a liberałowie mniej więcej pośrodku. Nic bardziej mylącego. Jeżeli chcemy posłużyć się wykresem, to należałoby narysować trójkąt, w którym konserwatyści zajmują jeden wierzchołek, socjaliści ciągną w stronę drugiego, a liberałowie w stronę trzeciego wierzchołka. Ponieważ od długiego czasu socjaliści są siłą dominującą w tych zawodach, konserwatyści wykazywali tendencję do podążania bardziej w kierunku wyznaczanym przez socjalistów, oraz w stosownych okresach przyswoili sobie idee, które udało się radykalnej propagandzie podnieść do rangi godnych uznania. To konserwatyści regularnie zawierali kompromisy z socjalizmem, a także koncentrowali na sobie uwagę należącą się działaniom socjalistów. Jako orędownicy Drogi Pośredniej[5] bez własnych celów, konserwatyści kierowali się przekonaniem, że prawda musi znajdować się gdzieś między skrajnościami. W rezultacie zmieniali swoje położenie za każdym razem, kiedy na którymkolwiek ze skrzydeł pojawiał się ruch o bardziej radykalnym charakterze.

Dlatego stanowisko, które w dowolnym momencie jest właściwie określone jako konserwatywne zależy od aktualnych tendencji. Ponieważ ostatnich kilka dekad to przewaga dążności socjalistycznych, mogłoby się wydawać, że zarówno konserwatyści, jak liberałowie mają na celu ich hamowanie. Rzecz jednak w tym, że liberalizm chce dokądś zmierzać, a nie pozostawać w bezruchu. I chociaż dziś odnosi się przeciwne wrażenie, co czasami może być spowodowane tym, że był czas, kiedy liberalizm cieszył się większą akceptacją i był bliższy osiągnięcia niektórych ze swoich celów, to jednak nigdy nie był doktryną patrzącą wstecz. (Nigdy w przeszłości nie udało się w pełni zrealizować liberalnych ideałów, ale też nigdy nie zdarzyło się, żeby liberalizm nie oczekiwał na kolejne ulepszenia postaci życia społecznego). Liberalizm nie jest przeciwny ewolucji; a kiedy spontaniczne zmiany są tłumione przez ograniczające działania rządu, pragnie z kolei dużych zmian w polityce. Jeśli zaś chodzi o obecne poczynania rządów, niewiele jest powodów, dla których liberałowie chcieliby zachować istniejący stan rzeczy. W rzeczywistości liberałom wydaje się, że większość świata wymaga całkowitego usunięcia przeszkód na drodze do nieskrępowanego wzrostu.

Fakt, że w Stanach Zjednoczonych można bronić indywidualnej wolności, jednocześnie występując w obronie od dawna obecnych instytucji życia społecznego, nie powinien zaciemniać różnicy między liberalizmem a konserwatyzmem. Dla liberała instytucje te znaczą wiele nie dlatego, że są głęboko zakorzenione, ani też dlatego, że są amerykańskie, ale ponieważ pozostają w zgodzie z cenionymi przez niego ideałami.

Całość pracy dostępna w wersji PDF

 


[1] Acton, The History of Freedom and Other Essays, red. John Neville Figgis and Reginald Vere Laurenc, Macmillan, Londyn 1907, s. 1

[2] Dzieje się tak od ponad stu lat; już w 1855 r. J. S. Mill mógł powiedzieć, że „niemal wszystkie

projekty reformatorów społecznych są dziś naprawdę zabójcze dla liberalizmu”. (patrz: F. H. von

Hayek, John Stuart Mill and Harriet Taylor: Their Correspondence and Subsequent Marriage,

Londyn i Chicago 1951).

[3] Bernard Crick słusznie stwierdza, że „normalny Amerykanin, który nazywa siebie «konserwatystą» jest w istocie liberałem”. Mogłoby się wydawać, że niechęć tych konserwatystów do stosowania bardziej adekwatnego określenia ma miejsce od czasu jego nadużywania w okresie Nowego Ładu; B. Crick, „The Strange Quest for an American Conservatism”, w: Review of Politics, XVII (1955), s. 365.

[4] Wyrażenie to pochodzi z: R. G. Collingwood, The New Leviathani, Oxford University Press,

Oksford 1942, s. 209.

[5] Por. charakterystyczny wybór tego określenia na tytuł książki obecnego premiera Wielkiej

Brytanii, Harolda Macmillana, The Middle Way, Londyn, 1938.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Friedrich August von Hayek

Noblista z 1974 r.

Pozostałe wpisy autora:

5 Komentarze “Hayek: Dlaczego nie jestem konserwatystą

  1. Fajny art, jednak nic odkrywczego gdzieś w sieci widziałem bardzo fajną grafikę to ilustrującą 🙂 był to romb z lewicą, prawicą, autorytaryzmem oraz libertarianizmem.

  2. W rubryce „najnowsze komentarze” nie jest podane do jakiego artykułu się on odnosi. Jeżeli jest to efekt zamierzony to według mnie popsuliście dobre rozwiązanie

      1. Proponuję pozbyć się klamerek, nadal będzie czytelnie a nie będzie to wyglądało jak kod programu. Pozdrawiam 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy