Machaj: Rozdział 2.6 podręcznika „Wolna przedsiębiorczość” – Wielkość zysku a konkurencja

10 listopada 2015 Teksty komentarze: 0

Autor: Mateusz Machaj 
Wersja PDF

Poniżej przedstawiamy wersję roboczą rozdziału szóstego działu drugiego „Przedsiębiorczość w teorii” podręcznika do przedsiębiorczości, opracowywanego w ramach projektu „Wolna przedsiębiorczość”. Tekst zostanie poddany skrupulatnemu opracowaniu redakcyjno-korektorskiemu, dlatego na obecnym etapie prosimy przede wszystkim o uwagi merytoryczne, dotyczące między innymi klarowności wywodu, poprawności rozumowania, łatwości języka czy trafności przykładów etc.

zysku#kapitalista #przedsiębiorca #zyski #konkurencja #równowaga

W rozdziale nauczysz się:

  • Czym różni się przedsiębiorca od kapitalisty
  • Czym różni się zysk kapitalisty od zysku przedsiębiorczego
  • O tym, jak konkurencja wpływa na wielkości zysków

W języku ekonomicznym bardzo często posługujemy się terminami „kapitalista” oraz „przedsiębiorca” zamiennie (do tego dochodzi jeszcze termin „biznesmen”). Gdy przyjrzymy się im trochę bliżej, to okaże się, że warto jednak wprowadzić pewne rozróżnienie między nimi. W praktyce gospodarczej kapitalista jest zawsze przedsiębiorcą, a przedsiębiorca w zasadzie zawsze jest kapitalistą. Po co w takim razie w ogóle takie rozróżnienie?

Potrzebujemy go, aby zrozumieć źródła zarobków i zysków jednego i drugiego. Kapitalistę w literaturze traktuje się trochę jako oszczędzającego rutyniarza. Jest to osoba, która odkłada systematycznie swoje oszczędności, gromadzi pieniądze i alokuje je przede wszystkim w bezpieczne i przewidywalne rozwiązania. Zarabia na przykład na niskooprocentowanych lokatach albo jakichś obligacjach (państwowych, ewentualnie korporacyjnych — więcej o tych instrumentach w części trzeciej książki). W zamiast za to otrzymuje 2-5% zwrotu z inwestycji w skali roku. Nie szuka tak naprawdę ryzyka. Można powiedzieć, że jego  celem jest zadbanie o kapitał — konserwacja. Dopilnowanie, aby pieniądze nie zostały przejedzone na bezsensowne pomysły. Dlatego czysty kapitalista działa jak taka ostrożna i rozważna osoba, która nie poluje na przedsiębiorcze okazje.

Szczególnie należy pamiętać o tym ze względu na fakt, że kapitalista, posiadający kapitał pieniężny, ponosi bezpośrednie ryzyko realizacji danego projektu. Jeśli coś się nie uda, to przepadnie jego kapitał. Załóżmy, że mówimy o kapitaliście, który prowadzi biuro z poradami prawnymi. Musi zapłacić za wynajem biura, za doprowadzenie do niego mediów, za kupienie komputerów, materiałów do pracy, za zatrudnienie pracowników. Co jednak w sytuacji, gdy biuro nie przyciągnie klientów i pieniądze przepadną? Kapitalista ich już nie odzyska. Natomiast osoby, które od niego otrzymały zapłatę, zatrzymują ją. Prawnik zatrudniony w biurze, pracownik sprzątający biuro, firma dostarczająca mediów, firma wynajmująca biuro — zazwyczaj otrzymują pieniądze zanim zwróci się inwestycja.

W literaturze ekonomicznej mówi się o kapitaliście jako osobie, która posiada zasoby pieniężne lub konkretne dobra kapitałowe, dzięki którym jest w stanie osiągać zyski. Kapitał sam z siebie nie przynosi owoców, a kapitalista w praktyce nie może być pewny swojego zarobku. Posiadając kapitał pieniężny i dobra produkcyjne, kapitalista nieustannie podejmuje decyzje o tym, gdzie je zatrudnić, gdzie je wykorzystać. Podejmuje decyzje przedsiębiorcze i dlatego staje się jednocześnie przedsiębiorcą. Nawet w sytuacji, w której rezygnuje z inwestycji, decyduje się przeczekać, to również i wtedy działa przedsiębiorczo. Zaś coś takiego jak „pewny” zysk tak naprawdę nie istnieje, gdyż nawet banki i rządy mogą w szczególnych sytuacjach zbankrutować.

Dlatego teoretyczne rozróżnienie między kapitalistą a przedsiębiorcą w praktyce nie istnieje. Kapitalista nigdy nie może być pewny swojego zarobku i podejmuje przedsiębiorcze ryzyko. Takie decyzje stają się źródłem zysków i strat ponoszonych przez prowadzących biznes. Jeśli nowo stworzony produkt będzie udany i konsumenci go zaczną kupować, to przedsiębiorstwo osiągnie zyski większe od konkurentów. Nie będzie to kilka procent, lecz kilkanaście, kilkadziesiąt, albo nawet kilkaset.

W gospodarce działają pewne tendencje do tego, aby zyski w różnych branżach się wyrównywały (tendencje te nazywa się nieraz zmierzaniem do „równowagi”). Wyobraźmy sobie, że analizujemy dwie oferty inwestycyjne: możemy inwestować nasze środki w sprzedaż kawy albo w sprzedaż herbaty. Powiedzmy, że jesteśmy sporą firmą, która kupuje ziarna kawy w Ameryce Południowej, a liście herbaty z Azji. Następnie jedne i drugie przechodzą procesy obróbki, są odpowiednio pakowane i odsprzedawane do sklepów detalicznych. Załóżmy, że inwestując w taką sprzedaż kawy, nasza firma zarabia 10% zysku rocznie. Natomiast inwestując w herbatę, zarabiamy 20% zysku rocznie. Oznacza to, że istnieje poważny bodziec do tego, aby przerzucić się z jednego typu działalności na drugą. Przedsiębiorcy i kapitaliści zmierzający do osiągania zysków właśnie tego typu zjawisko zainicjują.

Taka dysproporcja oznacza, iż lepiej kupować liście herbaty, przeznaczać pieniądze na ich oczyszczenie, pakowanie oraz sprzedaż, a w mniejszym stopniu robić tak z kawą. Jaki będzie efekt takiego działania? Czynniki produkcji będą przenoszone z sektora kawowego do herbacianego. Zwiększą się zamówienia na herbatę, więc wzrosną ceny liści herbacianych. Pracownicy, maszyny, surowce, środki będą przenoszone z sektora kawowego i zwiększą produkcję herbaty. Oznacza to, że herbaty będzie więcej na rynku. A to z kolei oznacza, że ceny finalne produktu będą niższe. W ten sposób zjawisko wyższego zysku na herbacie będzie niwelowane. Cena liści herbaty zacznie się podnosić, a cena herbaty sprzedawanej w sklepach zacznie się obniżać. Pierwotna stopa zysku 20% oznacza, że liście herbaty można tanio kupić na rynku surowców i dodając do tego wszystkie pozostałe koszty produkcji, sprzedać wyraźniej drożej niż np. kawę. Teraz, ponieważ więcej przedsiębiorców kupuje herbatę, na rynku produkcji (liście) podnosi się jej cena. Natomiast na rynku finalnym, jako dobra konsumpcyjnego, jej cena się obniża.

W przypadku kawy działa mechanizm odwrotny. Przedsiębiorcy kupują jej mniej (ponieważ pieniądze idą na herbatę), więc trochę spadnie jej koszt produkcji. Przedsiębiorcy produkują jej relatywnie mniej, więc będzie trochę droższa niż dotychczas jako dobro finalne. W ten oto sposób konkurencja działa tak, aby wyrównywać zyski w wielu różnych branżach. W tym hipotetycznym przykładzie stopa zysku 20% na herbatę będzie się obniżać. Natomiast stopa zysku 10% na kawę będzie się podnosić. W wyniku tego procesu dochodzi również często do postępu gospodarczego, który jest opisany w kolejnym rozdziale.

Przykład z kawą, czy herbatą, jest czysto hipotetyczny. Możemy sobie wyobrazić jeszcze bardziej zbliżone branże, na przykład sprzedaż bułek na Chmielnej w Warszawie oraz sprzedaż bułek przy ulicy Świetokrzyskiej. Jeśli w tego typu działalności zaczną się pojawiać duże dysproporcje w zyskach, to przedsiębiorcy będą mieli bodźce do tego, aby przenosić swoją działalność z jednego miejsca na drugie.

Przykład konkurujących branży może być również bardzo oddalony. Możemy rozważyć produkcję głośników audio kontra produkcję butów sportowych. Z punktu widzenia stopy zysku konkurencja również będzie działać na rzecz ich wyrównywania.

Naturalnie w praktyce zyski nigdy się idealne nie wyrównują. Przeciwnie, często w praktyce różnice są znaczące, dlatego niektóre firmy rozkwitają, a inne bankrutują. Z czego to wynika? Ze wspomnianej przez nas w poprzednich rozdziałach niepewności. Przedsiębiorcy nie mogą być pewni tego, ilu konsumentów kupi ich produkt. Nie mogą być pewni ciągłości zamówień, czy tego, że w ich branży nie znajdzie się jakiś konkurent, który bardziej podbije serca konsumentów.

Czego nas uczy ten przykład? Przede wszystkim tego, że przedsiębiorca nie jest w stanie wypracować wysokich zysków tylko dlatego, że posiada duże zasoby pieniężne. Musi jeszcze dobrze i sensownie je wykorzystać. A na to nie ma żadnej gwarancji niezależnie od wielkości posiadanego kapitału.

Dodatkowo warto pamiętać, że nietrudno jest mówić o jakiejś branży, iż „łatwo zrobić w niej duże pieniądze”. Praktyka jednak okazuje się trochę bardziej skomplikowana, ponieważ gdy tylko rzeczywiście pojawiają się widoczne okazje do osiągnięcia wysokich zysków, to konkurujący przedsiębiorcy starają się je wykorzystać, a efektem ich działań jest zanikanie tychże wysokich zysków. Wyjątkiem od tego są sytuacje, w których konkurencja zostaje ograniczona i przedsiębiorcy nie mogą swobodnie działać na rynku i konkurować.

Wolny od ryzyka zwrot na kapitale to „czysty” zarobek kapitalisty. W praktyce jednak każdy inwestor zmaga się z niepewnością, dlatego zwrot na kapitale powiększony jest o przedsiębiorczy zysk lub pomniejszony o przedsiębiorczą stratę. Gdybyśmy sobie spróbowali wyobrazić nierealny świat, gdzie żaden inwestor nie popełnia błędów i wszyscy podejmują dobre decyzje, to każdy z nich zarabiałby taki „kapitalistyczny” zysk w tej samej wysokości. Ponieważ jednak wielu rzeczy nie da się przewidzieć, to w praktyce zyski są bardzo różne w zależności od umiejętności konkurujących przedsiębiorców. Ich skuteczność sprawia, że osiągają przedsiębiorcze zyski — ponad standardowy zwrot na kapitale. Zaś ich nieskuteczność sprawia, że zwrot jest niższy niż zarobek standardowy, albo w wielu przypadkach nawet ujemy, co oznacza faktyczne ponoszenie strat.

 

Ramka: Czy wiesz, że w roku 2014 na tak zwanej liście 400 Forbesa, rankingu najbogatszych amerykańskich biznesmenów, blisko 70% z nich dorobiło się swojej fortuny samodzielnie, to jest nie poprzez dziedziczenie po bogatych rodzicach?

Zadania:

  • Wyjaśnij, jak działa wyrównywanie się wielkości zysków w różnych branżach.
  • Wskaż błąd w twierdzeniu „Na tym projekcie na pewno można zarobić ogromne pieniądze”.
  • Wyjaśnij błąd w twierdzeniu „kapitał sam z siebie generuje zyski”.
  • Czy posiadanie wielkiego kapitału gwarantuje wysokie zyski w przyszłości?

 

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Mateusz Machaj

O Autorze:

Mateusz Machaj

dr hab. Mateusz Machaj - Instytut Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, założyciel oraz główny ekonomista Instytutu Misesa.

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy