Megger: Austriacka krytyka modelu konkurencji doskonałej

21 września 2020 Przedsiębiorczość komentarze: 0

Autor: Dawid Megger
Wersja PDF

W literaturze przedmiotu przyjmuje się, że znajomość podstawowych czynników kształtujących sytuację rynkową stanowi warunek konieczny podejmowania racjonalnych decyzji menedżerskich[1]. Przekonuje się, że ważne w tym zakresie jest nie tylko umiejętne rozpoznawanie tego, w jaki sposób kształtują się krzywe popytu i podaży, lecz także zdawanie sobie sprawy z tego, jakie warunki rynkowe wyznaczają sytuację gospodarczo idealną (najbardziej ekonomicznie efektywną). Gdy rozmawia się o tej drugiej kwestii, sądzi się, że tego rodzaju sytuacje można przedstawić za pomocą modeli. Jednym z najgłośniejszych w neoklasycznej teorii ekonomii modeli gospodarczych jest model tzw. konkurencji doskonałej. Choć jest on zasadniczo aprobowany przez ekonomistów, to nie brakuje wobec niego głosów krytycznych. Jak się zdaje, jedną z jego najbardziej wnikliwych i odważnych krytyk zaprezentowali przedstawiciele tzw. szkoły austriackiej, a zwłaszcza Fryderyk August von Hayek w eseju Znaczenie konkurencji[2].

W przedstawionej pracy najpierw zajmiemy się krótkim wyjaśnieniem fundamentalnych zasad, na których wspiera się model konkurencji doskonałej, a następnie przejdziemy do wykazania problemów, z którymi może się on borykać. Za ekonomistami takimi jak Israel Kirzner, Ludwig von Mises czy już wspomniany von Hayek postaramy się pokazać, że tzw. konkurencja doskonała wikła się w pewne trudności już na poziomie semantycznym. Następnie zajmiemy się krytyką nierealistyczności założeń omawianego modelu i problematyką jego statycznego charakteru. Postaramy się również uwydatnić zawarty w nim implicite aspekt normatywny i zwrócić uwagę na związane z nim zagrożenia. W tym celu posłużymy się analizą dostępnej literatury. Jak spróbujemy dowieść, dynamiczne ujęcie procesu rynkowego proponowane przez tzw. austriaków wydaje się bardziej realistycznie odzwierciedlać funkcjonowanie gospodarki, a dzięki temu — może posłużyć za lepszy punkt wyjścia w działalności przedsiębiorczej i zarządczej.

Model konkurencji doskonałej — założenia

Model konkurencji doskonałej opiera się na podstawowym narzędziu ekonomicznym: analizie popytu i podaży. Przedstawia on długookresową sytuację równowagową w wymiarze mikroekonomicznym (interesuje nas punkt widzenia działającego w gospodarce pojedynczego podmiotu).

Istnieje kilka ważnych zasad tego modelu. Po pierwsze, zakłada się w nim, że podaż danego dobra jest dostarczana przez bardzo dużą liczbę przedsiębiorstw, wobec czego cena rynkowa tego dobra jest niezależna od samodzielnych decyzji któregokolwiek z nich. Dlatego też uznaje się, że przedsiębiorstwa te są biorcami cen (gdy próbują podnieść cenę, konsumenci są w stanie znaleźć tańszą ofertę).

Po drugie, oferowane przez przedsiębiorstwa dobra są doskonale substytucyjne — dla konsumenta nie jest ważne, od którego sprzedawcy pozyska dane dobro, ponieważ wszystkie one zaspokajają jego potrzeby w taki sam sposób (są z jego punktu widzenia nieodróżnialne). Produkt ten musi być zatem jednorodny. Dodaje się tu, że aby było to możliwe, konieczna jest również doskonała wiedza nabywców na temat kosztów, ceny i jakości tych dóbr[3].

Jeżeli powyższe warunki są spełnione, krzywa popytu na produkty każdego funkcjonującego na danym rynku przedsiębiorstwa jest doskonale elastyczna. Przedstawia się to graficznie za pomocą następującego wykresu:

Źródło: opracowanie własne

Wszystkie transakcje dotyczące danego dobra są więc zawierane po jednej cenie, i po tej właśnie cenie każdy producent może sprzedać jakąkolwiek ilość tego dobra. Wyznacznikiem opłacalności działania przedsiębiorstwa będą zatem jedynie koszty produkcji, a ściślej rzecz ujmując: koszt krańcowy. Stąd wyłania się jedno z najważniejszych twierdzeń ekonomii neoklasycznej: „Przedsiębiorstwo działające na rynku doskonale konkurencyjnym maksymalizuje zysk, zwiększając produkcję aż do osiągnięcia takiej jej wielkości, przy której koszt krańcowy zrównuje się z ceną rynkową”[4].

W kontekście modelu konkurencji doskonałej przytacza się wreszcie ostatni ważny warunek, bez którego, jak się twierdzi, nakreślona właśnie konkluzja byłaby niemożliwa: „pełną swobodę wejścia na rynek i wyjścia z rynku”[5]. Oznacza to, że nie mogą istnieć żadne bariery (czy to prawne bądź polityczne, czy ekonomiczne), które uniemożliwiałyby produkcję i sprzedaż danego dobra nowym przedsiębiorstwom i zaprzestanie produkcji tego dobra przedsiębiorstwom już to robiącym.

Stephen Marks i William Samuelson przekonują zatem, że opisywany model opiera się na trzech przesłankach: 1) liczba przedsiębiorstw jest na tyle duża, że żadne z nich nie ma wpływu na cenę dobra; 2) oferowany przez nie produkt jest doskonale substytucyjny (jednorodny z punktu widzenia konsumenta); i 3) nie istnieją żadne bariery prawne bądź rynkowe uniemożliwiające zaangażowanie się w produkcję danego dobra. Czasem jako czwarte założenie wyróżnia się „pełną informację”.

Konkurencja a doskonałość

Zanim przystąpimy do analizy samego modelu konkurencji doskonałej, chcemy zwrócić uwagę na problem pojęciowy, który wiąże się z jego nazwą. Te, może bardziej językoznawcze niż ekonomiczne rozważania, będą bowiem stanowiły dobry punkt zaczepienia dla krytyki przedstawionej w dalszej części pracy.

Słownik języka polskiego PWN podaje różne znaczenia konkurencji. Spośród tych, które mogą nas jednak interesować, warto zwrócić uwagę na następujące: 1) „rywalizacja między osobami lub grupami zainteresowanymi w osiągnięciu tego samego celu”; 2) „rywalizacja kupców lub producentów w walce o rynki zbytu, pozyskanie klienteli itp.”; 3)  „placówka handlowa lub produkcyjna rywalizująca z inną o rynki zbytu, pozyskanie klientów itp.; też: osoby, placówki handlowe itp. rywalizujące ze sobą”[6]. Ostatnie z podanych znaczeń odnosi się oczywiście do przedsiębiorstw zajmujących się dostarczaniem na rynek tego samego dobra. W tym sensie „konkurencja” jest synonimem „konkurenta” lub „ogółu konkurentów”. To, co chcemy zauważyć, to to, że ono jako jedyne ma znaczenie „statyczne”, tj. odnosi się do konkretnego obiektu (podmiotu gospodarczego), a nie do zjawiska (następujących po sobie zdarzeń). Zarówno bowiem pierwsze, jak i drugie z podanych znaczeń „konkurencji” ma wymiar „dynamiczny” — opisuje swego rodzaju proces, w którym różne osoby nie tyle znajdują się w określonej sytuacji, ile zmierzają do danego celu. Jeżeli więc przyjmujemy, że analizując rynek, nie stosujemy pojęcia „konkurencji” w odniesieniu do „konkurentów”, lecz chcemy za jego pomocą oddać coś, co dotyczy funkcjonowania całej gospodarki, to musimy uznać, że „konkurencja” jest raczej procesem niż stanem rzeczy. Jest to pierwszy problem, na który zwracają uwagę von Hayek i Kirzner[7]. Choć prima facie może on wydawać się powierzchowny, to, jak się później przekonamy, ma on poważne implikacje.

Trzeba też zwrócić uwagę na epitet zawarty w pojęciu konkurencji doskonałej. Jak zauważa von Mises (co prawda nie w kontekście konkurencji, ale w ogóle działania jako takiego), jeżeli jakiś stan mamy uznać za absolutnie doskonały, to nie możemy dopuścić do uwzględnienia w nim możliwości zmiany. Absolutna doskonałość musiałaby bowiem cechować się kompletnością, a więc i skończonością oraz niezmiennością. Jest tak, ponieważ każde zmiana w stanie doskonałym musiałaby oznaczać odchylenie od tego stanu, a więc osiągnięcie czegoś mniej doskonałego (ergo: niedoskonałego). W stanie doskonałym nie ma miejsca na poprawę warunków. To zaś wyklucza ludzkie działanie: ono jest bowiem nierozerwalnie związane z dążeniem do zmiany jednego stanu rzeczy w inny (bardziej pożądany)[8]. Doskonałość jest więc pojęciem statycznym. Wyklucza ono działanie jako takie, a więc i działanie rynkowe (konkurencję rynkową).

Jeżeli zatem konkurencja z zasady jest dynamiczna, doskonałość zaś — statyczna, to musimy dojść do wniosku, że „konkurencja doskonała” jest pojęciem wewnętrznie sprzecznym (contradictio in adiecto), tj. składa się z niedających się pogodzić członów. Oznacza ono bowiem coś w rodzaju „dynamiki statycznej”.

Neoklasyczna konkurencja statyczna i austriacka konkurencja dynamiczna

Jednym z głównych zarzutów przedstawicieli szkoły austriackiej wobec modelu konkurencji doskonałej jest jego statyczność. Obrazuje on bowiem pewną, już daną sytuację, która może wynikać z określonych procesów rynkowych, nie mówi jednak nic o samych tych procesach: nie wiadomo w gruncie rzeczy, w jaki sposób gospodarka ma osiągnąć ten „stan idealny”. Jak stwierdza von Hayek, „opis konkurencyjnej równowagi […] ogranicza się do definiowania warunków, w których jego konkluzje tkwią już implicite, przy czym istnienie tych warunków jest możliwe do pomyślenia, jednak nigdy nie mówi się, w jaki sposób miałyby być one osiągane”[9].

Nawiązując do uwag z poprzedniego punktu, musimy — za Kirznerem — wyciągnąć istotny w naszej opinii wniosek. Jak zauważa ekonomista, w interesującym nas modelu nie ma miejsca na to, co kryje się pod pojęciem konkurencji w języku naturalnym: każdy uczestnik rynku zachowuje się bowiem tak samo jak każdy inny (maksymalizuje zysk przy danych zasobach i „pełnej informacji”, przy czym nie ma wpływu na cenę, ponieważ popyt jest doskonale elastyczny) — nie może w związku z tym „rywalizować”, tzn. dążyć do osiągania przewagi nad innymi. Neoklasyczna konkurencja równowagowa oznacza więc de facto brak konkurencji[10].

Odpowiedzią von Hayeka na ten problem będzie zwrócenie uwagi na fałszywe założenia neoklasyków o danych zasobach, pełnej informacji i ustalonym systemie preferencji. W już niemal legendarnym artykule pt. Korzystanie z wiedzy w społeczeństwie (The Use of Knowledge in Society) stwierdza on wyraźnie, że przyjęcie wyżej wspomnianych przesłanek to niewłaściwy punkt wyjścia dla badań nad racjonalnością porządku ekonomicznego: „Zdecydowanie […] nie jest to ten problem ekonomiczny, przed którym staje społeczeństwo”[11].

Jest tak, ponieważ w rzeczywistości wszystkie „dane” rynkowe nigdy nie są „dane” żadnej konkretnej osobie. Wiedza, jak przekonuje noblista, jest bowiem zawsze rozproszona, niepełna, a często nawet sprzeczna[12]. Wiedza, która jest istotna w działalności rynkowej, jest indywidualna, nieuchwytna i podlega konkretnym okolicznościom miejsca i czasu (a więc jest też zmienna) — z tego powodu nie da się jej ująć statystycznie[13]. Dlatego też nie ma sensu uznawać „pełnej wiedzy o danych rynkowych” za słusznie przybliżający rzeczywistość punkt widzenia w modelu ekonomicznym.

Za prawdopodobnie najważniejszym fundatorem współczesnej szkoły austriackiej, czyli von Misesem, moglibyśmy z kolei położyć akcent na przyjmowanym w neoklasycznej ekonomii założeniu o spójności (stałości) preferencji: w rzeczywistości każde dwa różne działania, dokonujące się nawet ułamek sekundy po sobie, mogą odzwierciedlać inne skale wartości tej samej osoby. Preferencje ludzkie mogą bowiem ulegać nieustannym zmianom, co nota bene wcale nie świadczy o nieracjonalności ludzi[14].

Uczeń von Misesa, Murray Newton Rothbard, porusza to zagadnienie w jednym z najważniejszych w tym nurcie artykule dotyczącym ekonomii dobrobytu, a więc Toward a Reconstruction of Utility and Welfare Economics. Stwierdza on tam, że używane pojęcie „spójności” (consistency) preferencji jest niewłaściwe, ponieważ zmiana preferencji nie świadczy o „niespójności” człowieka w czasie. Zamiast tego proponuje więc używanie w tym kontekście słowa „stałość”[15]. To podzielane w całej szkole austriackiej przekonanie o niestałości preferencji wydaje się zresztą jednym z najistotniejszych zagadnień dla zrozumienia różnicy między ekonomią neoklasyczną i austriacką.

Kirzner, a za nim — Jesús Huerta de Soto, zwróci z kolei uwagę na fakt, że modele równowagowe całkowicie ignorują rolę przedsiębiorcy. Wynika to z przyjmowania przez nie koncepcji działającego na rynku homo economicusa, a więc „człowieka ekonomizującego”, który w warunkach „danych” środków maksymalizuje swą użyteczność w zgodzie z „daną” skalą preferencji. Według ekonomisty to błędne uchwycenie istoty problemu ekonomicznego, którego jednym z najgłośniejszych piewców był Lionel Robbins, prowadzi do niezrozumienia esencji ekonomii. Jak sądzi, „czysto Robbinsonowska działalność ekonomizująca nigdy nie jest konkurencyjna; czysto przedsiębiorcza działalność zawsze”[16].

Na czym polega owa „czysto przedsiębiorcza działalność”? Kirzner nie neguje występowania w ludzkim działaniu pierwiastka „Robbinsonowskiego”. Twierdzi jednak, że ograniczenie się do postrzegania działania wyłącznie przez ten pryzmat jest poważnym błędem. Austriacy od czasów von Misesa posługują się innym niż neoklasycy konceptem człowieka jako podmiotu rynkowego. Nie jest to dla nich homo economicus, lecz homo agens (człowiek działający). O ile ten pierwszy zajmuje się rozwiązywaniem problemu czysto alokacyjnego, dostrzegając jedynie „dane” cele i środki, o tyle ten drugi dostrzega również „samą strukturę celów i środków, wewnątrz której następuje alokacja i ekonomizacja”[17]. Homo agens jest w stanie uczyć się na błędach (aktualizować swą wiedzę) i posiada zdolność, którą Kirzner określa „czujnością”. Czujność ta stanowi element konstytutywny pojęcia „działalności czysto przedsiębiorczej”, określanej przez ekonomistę także „przedsiębiorczością sensu stricto”. Przedsiębiorca sensu stricto to określenie tego elementu ludzkiego działania, który polega na dostrzeganiu niezauważonych dotychczas możliwości[18].

Działalność stricte przedsiębiorcza nie wymaga posiadania żadnych środków. Choć może się to wydawać to na pierwszy rzut oka absurdalne stwierdzenie, należy ponownie podkreślić, że pojęcie to nie opisuje działania jako takiego, lecz jedynie wyszczególnia jego jeden aspekt: dostrzeganie możliwości osiągania zysku, tzn. rozbieżności między cenami czynników produkcji i produkowanymi dobrami. Przedsiębiorca sensu stricto odkrywa zatem coś, co jest otrzymywane „niejako za nic”[19].

Powołując się na tę wiedzę, Huerta de Soto podkreśla, że w optyce austriackiej problem ekonomiczny nie ma natury jedynie „technicznej”, jak w przypadku szkoły neoklasycznej. Uwzględnia ona również element „tworzenia” nowych informacji w świecie rozproszonej wiedzy i ciągłego odkrywania nieznanych wcześniej możliwości osiągania zysku[20]. Czysta przedsiębiorczość, jak przekonuje, „jest bezsprzecznie twórcza”, tzn. polega jedynie na uświadomieniu sobie niedostosowania lub braku koordynacji między różnymi podmiotami rynkowymi (ich celami i środkami)[21].

Jak się zdaje, na tak pojętą przedsiębiorczość rzeczywiście nie ma miejsca w modelu doskonałej konkurencji. Przedsiębiorczość ma charakter zdecydowanie dynamiczny: zakłada możliwość aktualizowania swej wiedzy i ciągłego dostrzegania możliwości, których nie widzą inni uczestnicy rynku. Nie ma w niej miejsca na „pełną informację”, ponieważ informacje gospodarcze są nieustannie tworzone. Cele nie są „dane”, ponieważ wciąż mogą ulegać zmianom. Środki (które zarówno ilościowo, jak i jakościowo są przecież również niestałe w czasie) należy więc dostosowywać do zmiennych celów i nowych informacji.

Nierealistyczne założenia

Fryderyk August von Hayek ścisłą krytykę modelu konkurencji doskonałej rozpoczyna od podjęcia wątku pełnej wiedzy uczestników rynku. Przekonuje, że wiedza ta, „która z założenia ma być dana od samego początku, należy do głównych przykładów odkrywania faktów wyłącznie przez proces konkurencji”[22]. Jak zwraca uwagę w dalszym ciągu swego wywodu, teoria konkurencji doskonałej wyklucza także wszystkie osobiste relacje między uczestnikami rynku — ich niedostateczną wiedzę rekompensują im doświadczenia z innymi podmiotami. Funkcją konkurencji jest bowiem to, że „uczy nas ona, kto najlepiej nas obsługuje”[23].

Ekonomista zauważa ponadto, że założenie o pełnej wiedzy — choć „może się wydawać najbardziej szokujące i sztuczne ze wszystkich” — jest prostą konsekwencją założeń o jednorodności produktu i „wielkiej liczby producentów”. W takich warunkach każdy poznałby bowiem z czasem wszystkie istotne gospodarczo informacje, w tym elastyczność popytu[24]. Być może to spostrzeżenie skłoniło Marksa i Samuelsona do niekwalifikowania tego założenia jako odrębnego od innych (o czym wspominaliśmy wcześniej).

Murray Rothbard kładzie z kolei akcent na eliminację w omawianym modelu fundamentalnego dla świata ekonomii zjawiska: niepewności przyszłości. Odrzucenie tego faktu, jak sądzi, uniemożliwia zrozumienie realnej gospodarki. Ponadto, pisze, w rzeczywistości każda, nawet najmniejsza, firma ma wpływ na kształtowanie się cen, nawet jeżeli jest on bardzo mały. Całkowita podaż składa się bowiem z sumy podaży wszystkich małych przedsiębiorstw. W prawdziwym świecie — kontynuuje — krzywe popytu są zawsze (przynajmniej w pewnych miejscach) opadające. Doskonała elastyczność jest jego zdaniem konsekwencją stosowania niefortunnego matematycznego pojęcia „nieskończenie małych” zmian (kroków), jakie mają rzekomo zachodzić w gospodarce: ekonomia, jako nauka o ludzkim działaniu, powinna posługiwać się kategoriami dyskretnymi[25].

Zdaniem von Hayeka poważnym błędem modelu doskonałej konkurencji jest lekceważenie tego, że „w warunkach realnego świata sytuacja dowolnych dwóch producentów właściwie nigdy nie jest taka sama”[26]. Skupianie się na równowadze długookresowej prowadzi również do ignorowania czynnika czasu, tzn. następowania po sobie różnych zdarzeń gospodarczych. Realistyczne spojrzenie na omawiany problem doprowadziło by nas do spostrzeżenia, że w danych okolicznościach miejsca i czasu zwykle „tylko jeden producent potrafi wytwarzać dany artykuł po najniższych kosztach, może nawet sprzedając go po cenie niższej od kosztów najlepszego konkurenta”, a potem „ten sam producent […] może zostać wyprzedzony przez kogoś innego, komu z kolei przeszkodzi w przejęciu całego rynku ktoś jeszcze inny — i tak dalej”[27].

Zdaniem austriaków przyjmowanie tak nierealistycznych założeń odwodzi od prawidłowego rozumienia gospodarki i roli teorii ekonomii. Sądzą oni, że teoria, mimo że może przyjmować pewne nierealistyczne założenia przy objaśnianiu konkretnych zagadnień ekonomicznych, to nie powinna się nimi posługiwać, gdy jej ambicją jest opisanie funkcjonowania realnego świata gospodarczego. To może bowiem prowadzić do niebezpiecznych wniosków.

Normatywne implikacje modelu konkurencji doskonałej

Opisywanie stanu konkurencji doskonałej jako maksymalizującego społeczny dobrobyt presuponuje implicite, że jest to stan gospodarki, do którego należy zmierzać, gdy za cel przyjmiemy najbardziej efektywne wykorzystanie dostępnych zasobów. Nazywanie tego stanu „doskonałym” dodatkowo wzmacnia to przekonanie.

Według von Hayeka „wiara w zalety konkurencji doskonałej często skłania jej entuzjastów do twierdzenia, że dostępne zasoby można by wykorzystać lepiej, wprowadzając przymusową standaryzację tak zróżnicowanych obecnie produktów”. Jak jednak zauważa dalej, „wznoszenie wyłącznie identycznych domów po to, by stworzyć na nie doskonały rynek, z pewnością nie oznaczałoby postępu”[28].

Co więcej, nieosiągalność stanu doskonałej konkurencji jest powodem, dla którego nie powinien być on uważany za cel działań gospodarczych: powinniśmy być zainteresowani przede wszystkim tym, by poprawiać warunki „w porównaniu z tymi, jakie istniałyby pod nieobecność konkurencji”[29].

Wreszcie, noblista dzieli się spostrzeżeniem o zagrożeniach związanych z próbą wykorzystania polityki gospodarczej do osiągnięcia omawianego „ideału”. Na przykład, pragnienie osiągnięcia sytuacji, w której ceny dobra są równe kosztom jego produkcji, otwiera pole dla akceptacji postulatów takich jak „uporządkowana konkurencja” (regulowanie rentowności kapitału) czy „likwidacja nadwyżek mocy produkcyjnej”. To jednak de facto obniża produktywność gospodarki. Jak ironicznie konkluduje von Hayek, „entuzjazm dla doskonałej konkurencji w teorii oraz wspieranie monopolu w praktyce zadziwiająco często chodzą w parze”[30].

Wnioski

Na kanwie przedstawionych rozważań możemy dojść do wniosku, że operowanie modelem o tak nierealistycznych założeniach, jak sam stan „doskonałej konkurencji” może prowadzić do poważnych błędów. Przedsiębiorca bądź menedżer, który skupiałby się wyłącznie na alokacyjnej stronie problemów zarządczych, niewątpliwie nie osiągnąłby sukcesu. Nieodłącznym elementem każdej działalności gospodarczej jest bowiem ciągłe aktualizowanie swej wiedzy i dostosowywanie się do nieustannie zmieniających się warunków. Te fakty zwolennicy doskonałej konkurencji zdają się przemilczać.

Choć zaprezentowana austriacka teoria dynamicznej konkurencji może nie wykazywać szczególnych zdolności predykcyjnych, to wydaje się, ze zwraca ona uwagę na obszary, do których należy przywiązywać szczególnie dużą wagę. Działając na rynku, powinno się ciągle poszukiwać nowych informacji i możliwości do osiągania zysku. Zrównanie się kosztów z cenami jest z pewnością dobrym wyznacznikiem efektywności ekonomicznej, jednak gdy nie uwzględnia się czynników wykraczających poza ów alokacyjny problem (zmian technologicznych, zmian preferencji konsumentów, cykli koniunkturalnych, wydarzeń politycznych itp.), można w łatwy sposób doprowadzić swe przedsiębiorstwo do poniesienia strat. Zadaniem, jakie stoi przed przedsiębiorcami i menedżerami, jest dostrzeganie nowych możliwości, zanim zrobią to inni. W ten sposób gospodarka dostarcza konsumentom pożądane przez nich coraz tańsze, lepsze i bardziej zróżnicowane produkty (wbrew postulatowi o homogeniczności dóbr). Wydaje się zatem, że potoczne rozumienie terminu „konkurencja” lepiej oddaje rzeczywistość gospodarczą, a wobec tego — powinno być bardziej respektowane w teorii ekonomii.

Bibliografia:

Hayek F. A. von, Korzystanie z wiedzy w społeczeństwie, w: idem, Indywidualizm i porządek ekonomiczny, s. 113–132.

Hayek F. A. von, Znaczenie konkurencji, w: idem, Indywidualizm i porządek ekonomiczny, przeł. G. Łuczkiewicz, Wydawnictwo Aletheia, Warszawa 2018, s. 133–151.

Huerta de Soto J., Spór metodologiczny („Methodenstreit”) szkoły austriackiej, w: idem, Sprawiedliwość a efektywność, przeł. K. Śledziński, Fijorr Publishing, Warszawa 2010, s. 63–118.

Huerta de Soto J., Przedsiębiorczość i ekonomiczna analiza socjalizmu, w: idem, Sprawiedliwość a efektywność, przeł. K. Śledziński, Fijorr Publishing, Warszawa 2010, s. 123–157.

Kirzner I., Konkurencja i przedsiębiorczość, przeł. K. Śledziński, Fijorr Publishing, Warszawa 2010.

Konkurencja, w: Słownik języka polskiego PWN, https://sjp.pwn.pl/sjp/ konkurencja;2473260.html (dostęp: 13.05.2019).

Marks S. G., Samuelson W. F., Konkurencja doskonała, przeł. B. Czarny, w: eidem, Ekonomia menedżerska, przekład zbiorowy, Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne, Warszawa 1998, s. 425–447.

Mises L. von, Ludzkie działanie. Traktat o ekonomii, przeł. W. Falkowski, Instytut Ludwiga von Misesa, Warszawa 2011.

Rothbard M. N., Ekonomia wolnego rynku, przeł. R. Rudowski (popr. M. Zieliński), Instytut Ludwiga von Misesa i Fijorr Publishing, Warszawa 2017.

Rothbard M. N., Toward a Reconstruction of Utility and Welfare Economics, w: On Freedom and Free Enterprise. Essays in Honor of Ludwig von Mises, ed. M. Sennholz, The Ludwig von Mises Institute, Auburn 2008 (1956), s. 224–262.

 

[1]   S. G. Marks, W. F. Samuelson, Konkurencja doskonała, przeł. B. Czarny, w: eidem, Ekonomia menedżerska, przekład zbiorowy, Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne, Warszawa 1998, s. 426.

[2]   F. A. von Hayek, Znaczenie konkurencji, w: idem, Indywidualizm i porządek ekonomiczny, przeł. G. Łuczkiewicz, Wydawnictwo Aletheia, Warszawa 2018, s. 133–151.

[3]   S. G. Marks, W. F. Samuelson, Konkurencja doskonała, w: eidem, Ekonomia menedżerska, s. 430.

[4]   Ibidem, s. 432.

[5]   Ibidem, s. 433.

[6]   Konkurencja, w: Słownik języka polskiego PWN, https://sjp.pwn.pl/sjp/konkurencja;2473260.html (dostęp: 13.05.2019).

[7]   F. A. von Hayek, Znaczenie konkurencji, w: idem, Indywidualizm i porządek ekonomiczny, s. 133–136; I. Kirzner, Konkurencja i przedsiębiorczość, przeł. K. Śledziński, Fijorr Publishing, Warszawa 2010, s. 90–
–91.

[8]   L. von Mises, Ludzkie działanie. Traktat o ekonomii, przeł. Witold Falkowski, Instytut Ludwiga von Misesa, Warszawa 2011, s. 60.

[9]   F. A. von Hayek, Znaczenie konkurencji, w: idem, Indywidualizm i porządek ekonomiczny, s. 136.

[10] I. Kirzner, op. cit., s. 90.

[11] F. A. von Hayek, Korzystanie z wiedzy w społeczeństwie, w: idem, Indywidualizm i porządek ekonomiczny, s. 113.

[12] Ibidem, s. 114. Oczywiście, „wiedza” w ścisłym sensie nie może być nigdy sprzeczna — jest bowiem znajomością prawdy na dany temat. Sprzeczność wiedzy oznaczałaby więc złamanie podstawowego prawa logiki — prawa niesprzeczności. Hayekowi z pewnością więc chodzi o posiadanie przez uczestników rynku sprzecznych informacji (przekonań) o faktach, a więc, faktycznie, o sytuacje, w których — mówiąc kolokwialnie — ktoś się myli, a ktoś ma rację (co nabiera praktycznego znaczenia, gdy przyjmiemy, że osoby te mają — przynajmniej w jakimś zakresie — zbieżne cele, które są związane z tą „wiedzą”).

[13] Ibidem, s. 119–122.

[14] L. von Mises, op. cit., s. 88.

[15] M. N. Rothbard, Toward a Reconstruction of Utility and Welfare Economics, w: On Freedom and Free Enterprise. Essays in Honor of Ludwig von Mises, ed. M. Sennholz, The Ludwig von Mises Institute, Auburn 2008 (1956), s. 229.

[16] I. Kirzner, op. cit., s. 94.

[17] Ibidem, s. 40 (podkr. oryginalne).

[18] Ibidem, s. 45.

[19] Ibidem, s. 51–53.

[20] J. Huerta de Soto, Spór metodologiczny („Methodenstreit”) szkoły austriackiej, w: idem, Sprawiedliwość a efektywność, przeł. K. Śledziński, Fijorr Publishing, Warszawa 2010, s. 72–74.

[21] Idem, Przedsiębiorczość i ekonomiczna analiza socjalizmu, w: ibidem, s. 132–133.

[22] F. A. von Hayek, Znaczenie konkurencji, w: idem, Indywidualizm i porządek ekonomiczny, s. 138.

[23] Ibidem, s. 140.

[24] Ibidem, s. 141.

[25] M. N. Rothbard, Ekonomia wolnego rynku, przeł. R. Rudowski (popr. M. Zieliński), Instytut Ludwiga von Misesa i Fijorr Publishing, Warszawa 2017, s. 570–571.

[26] F. A. von Hayek, Znaczenie konkurencji, w: idem, Indywidualizm i porządek ekonomiczny, s. 146.

[27] Ibidem, s. 147.

[28] Ibidem, s. 142.

[29] Ibidem, s. 144.

[30] Ibidem, s. 146.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Dawid Megger

O Autorze:

Dawid Megger

Doktorant w zakresie nauk ekonomicznych, absolwent studiów magisterskich z ekonomii oraz studiów licencjackich z politologii i filologii polskiej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Dwukrotny stypendysta Instytutu Misesa, zwycięzca konkursu na esej publicystyczny pt. Ludwig von Mises – obrońca liberalizmu oraz VII edycji konkursu Magister PAFERE na najlepszą pracę magisterską z dziedziny ekonomii.

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *