Jasay: Kolejna porażka Rosji

16 lutego 2022 Polityka współczesna komentarze: 1

Autor: Anthony de Jasay
Źródło: econlib.org
Tłumaczenie: Tomasz Kłosiński
Wersja PDF

Artykuł pierwotnie opublikowany 2 lutego 2015 roku, tłumaczenie za zgodą Liberty Fund.

Pewna znana i bardzo charakterystyczna anegdota z historii Rosji jest bardzo pomocna w zrozumieniu postępowania tego nieszczęsnego kraju:

Stalin, Chruszczow i Breżniew wybrali się w podróż. Ich pociąg zatrzymuje się na stacji i już nie rusza. Stalin, zniecierpliwiony, wybiega, aby go uruchomić. Wraca i oznajmia: „Kazałem zastrzelić zawiadowcę stacji. Teraz znów ruszymy”.

Pociąg stoi w miejscu. Chruszczow w pośpiechu wychodzi. Za jakiś czas wraca i oznajmia: „Kazałem zrehabilitować zawiadowcę. Teraz znowu ruszymy”.

Nic się nie dzieje. Breżniew podchodzi do okna zaciąga zasłonę i proponuje uspokajająco: „Towarzysze, udawajmy”.

Udawanie jest jedną z dominujących cech rosyjskiej kultury publicznej, praktykowaną z głębokim przekonaniem zarówno przez rządzących, jak i rządzonych. Ratuje ono wizerunek własny, umacnia szacunek do samego siebie i wprawia w samouwielbienie, koryguje rzeczywistość, gdy nie układa się ona po naszej myśli. Nie na darmo fałszywa wioska Potiomkina stała się symbolem tego, jak udawanie może ukryć ponurą prawdę, ku uldze wszystkich.

Dopełnieniem udawania jest niemal wyjątkowa rosyjska zdolność do posługiwania się kłamstwem. Tylko w Rosji można z czystym sumieniem powiedzieć, że za fałszywymi fasadami Potiomkina stoją prawdziwe domy, w których przed laty samemu się mieszkało; że samolot pasażerski lecący nad terytorium okupowanym przez Rosję w drodze z Amsterdamu na Daleki Wschód został zestrzelony przez ukraińskich „faszystów”, a Krym został przywrócony Rosji nie przez jednostki wojskowe, lecz przez wolontariuszy „humanitarnych”. W każdym cywilizowanym kraju kłamstwo jest ograniczone przez ryzyko kompromitacji, gdy kłamca zostanie przyłapany. Rosja wydaje się jedynym krajem, który posiada wyjątkową zdolność do nieodczuwania wstydu w konfrontacji z prawdą, i w którym kłamstwo zarówno urzędników, jak i zwykłych obywateli wydaje się nie podlegać żadnym ograniczeniom. Konsekwencje dla stosunków między Rosją a Zachodem są w większości przypadków niepomyślne.

Rzadko zwraca się uwagę na to, że Rosja jest młodym krajem i tak naprawdę nie istniała przed XVII wiekiem. Wcześniej jedynym ogniwem łączącym rosyjskojęzycznych mieszkańców tych ziem była Cerkiew Prawosławna, tradycyjnie wrogo nastawiona do zachodniego chrześcijaństwa. Od 1223 do 1480 roku Rosja, z wyjątkiem Nowogrodu, była kolonią tatarską (mongolską), w której Tatarzy sprawowali rządy za pośrednictwem książęcych poborców podatkowych, wybieranych przez Tatarów w zależności od tego, jak mocno obiecali wyzyskać lud na rzecz chanów. Nie była to gleba, z której mogły wyrosnąć zdrowe organizmy polityczne i społeczne.

Rosja jako jedno suwerenne państwo zaczęła istnieć dopiero za panowania carów Romanowów w 1613 r., jednak pozory centralnie zarządzanego, jednolitego imperium były złudne. Słabo kontrolowane wewnątrz i marnotrawiące swoje ogromne potencjalne zasoby, Imperium Carskie zawsze było zajęte tym, co dzieje się „na zewnątrz”, rozszerzając się na Azję i Pacyfik oraz na południe, na Kaukaz. Większe zainteresowanie tym, co działo się wewnątrz kraju, bez wątpienia mogłoby być bardziej owocne w koncentrowaniu prawdziwej siły i bogactw, a nie w ich udawaniu.

Przesadnie ambitna polityka zagraniczna zawsze wysysała z rosyjskiego społeczeństwa zbyt wiele sił i energii. Armia, zawsze bardzo liczna, stawała się zacofana w stosunku do standardów europejskich, a administracja cywilna była ociężała i nieefektywna. Rozwój przemysłu był minimalny. Pomimo znaczenia, jakie kraj zyskiwał wśród narodów kontynentu, tkwił w niechlubnym zacofaniu.

Było kilka poważnych prób wyciągnięcia Rosji z marazmu i skierowania na bardziej obiecujące tory. Wczesną i spektakularną próbą, zainicjowaną z samego szczytu Imperium, były wysiłki Piotra Wielkiego (1672-1725), by wprowadzić zachodnie metody do armii i administracji oraz zachodnie know-how do rodzącego się przemysłu. Pomysł polegał na sprowadzaniu dużej liczby wojskowych i cywilnych ekspertów, głównie z krajów bałtyckich — wielu z nich było potomkami Krzyżaków, którzy mieli wnieść rygor, lojalność i praktyczne podejście. Choć osiągnięto pewien postęp, próba westernizacji nie została dobrze przyjęta przez kraj. Wystarczy przeczytać „Wojnę i pokój” Tołstoja, gdzie każdy wyższy rosyjski oficer o niemieckim nazwisku potrafi tylko knuć, podczas gdy każdy generał o rosyjskim nazwisku walczy jak należy.

Kolejnym wielkim krokiem w kierunku wyjścia z koleiny stagnacji było wyzwolenie chłopów pańszczyźnianych w 1861 roku, kładące podwaliny pod normalne społeczeństwo obywatelskie, które opierałoby się na niezależnym chłopstwie. Car Aleksander II (1818-1881) w każdym razie nie był przeciwny tej perspektywie. W 1881 roku car został zamordowany przez radykałów, którzy obawiali się, że jego liberalna tolerancja mogłaby pozbawić wiatru w żaglach oczekiwanej przez nich rewolucji. Udało im się wywołać gwałtowną reakcję konserwatywną, która przyniosła między innymi rozkwit Ochrany, pierwszej z serii sił policji politycznej, które istnieją do dziś, zmieniając tylko swoje nazwy. Większość postępowych i zachodnich elementów rosyjskiego społeczeństwa zeszła do podziemia, by w 1917 roku odrodzić się w niszczycielski sposób jako bolszewicka elita.

Przed naszymi czasami miała miejsce jeszcze jedna rosyjska próba, która mogła doprowadzić do rozwoju społeczeństwa burżuazyjnego, ale została zduszona w zarodku w ciągu zaledwie 3 lub 4 lat. W 1921 roku kierownictwo bolszewickie, naciskane z różnych stron i cierpiące na rozpaczliwy brak żywności, odwróciło się od socjalistycznych absurdów i wprowadziło NEP (Nową Politykę Ekonomiczną), pozwalając na pewną swobodę siłom produkcyjnym. W 1924 roku, kiedy naciski ustały, a Lenin już nie żył, partia zdała sobie sprawę, że burżuazyjny rozwój zagraża jej własnej władzy, odwróciła NEP i przestawiła się na katastrofalną kolektywizację rolnictwa.

Nic napawającego nadzieją nie wydarzyło się, gdy partia komunistyczna budowała socjalizm i wygrywała wojnę między 1924 a 1991 rokiem. Jej upadek przyniósł wysoce eksperymentalną prezydenturę Jelcyna z przekazaniem państwowego przemysłu w prywatne ręce, często bardzo szemrane ręce. W osobliwym sensie władza centralna była niemal nieobecna, ale spoczywała w szeroko rozprzestrzenionej sieci siłowików, wojskowych, tajnej policji i sądowniczych niedobitków reżimu komunistycznego, którzy pozostali na szczycie władzy lub w jej pobliżu, w ścisłym sojuszu wzajemnej pomocy, i którzy w skomplikowany sposób przejęli kontrolę nad znaczną częścią przemysłowego i finansowego bogactwa kraju. Siłowiki (a przynajmniej niektórzy z nich) zawierali również doraźne sojusze z mafią i współpracowali z byłymi „czerwonymi dyrektorami”, którzy uzyskali kontrolę nad prywatyzowanymi przedsiębiorstwami państwowymi, którymi wcześniej zarządzali.

Ostatnia z prób wyciągnięcia Rosji z koleiny i skierowania jej w bardziej zachodnim kierunku miała miejsce bardzo niedawno i okazuje się porażką, zanim jeszcze się zakończyła. Jest ona ściśle związana z osobą jej obecnego prezydenta. Władimir Putin był bardzo przeciętnym majorem w KGB, który przeszedł z tajnych służb do administracji miejskiej w Petersburgu. Z różnych powodów został wybrany przez czołowych siłowików najpierw na drugą osobę w państwie (tj. na premiera – przyp. tłum.) za czasów Jelcyna, a następnie na jego następcę. Począwszy od 2000 roku sprawuje już czwartą czteroletnią prezydenturę, choć w kadencji 2005-2008 użyczył tytułu prezydenta przyjacielowi, który zagrzał dla niego miejsce. W 2000 r. Rosjanie mogli kupić 1 dolara za 6 rubli. W 2015 r. musieli już zapłacić 60 rubli[1]. W 2000 roku baryłkę ropy naftowej sprzedawano po 10 dolarów, w 2013 roku po 110 dolarów, a od czerwca 2014 roku spadła ona poniżej 50 dolarów[2]. Zanim jej cena się załamała, Rosja praktycznie żyła z ropy i gazu, które stanowiły dwie trzecie jej eksportu i zapewniały utrzymanie budżetu państwa. Przy nowej, niższej cenie Rosja szybko wypala swoje rezerwy i wkrótce powinna stać się nędzarzem. Jej oficjalna prognoza spadku PKB o 4,5% w 2015 roku wygląda szalenie optymistycznie[3].

Putin przeżył te dzikie wahania po mistrzowsku, jak na wprawnego myśliwego przystało, bardzo dobrze panując nad sytuacją. Większość z tego to jednak pozory, ponieważ jest on o wiele mniej potężny, niż wydaje się masom.

Istnieją dobre dowody na to, że w Petersburgu, a także we wczesnych latach swojego urzędowania jako prezydent, Putin wierzył w gospodarkę rynkową i ograniczoną kontrolę państwa. Prowadzony przez kilku dobrych doradców, ostrożnie zaczął podążać w tym kierunku. Szybko jednak został postawiony do pionu przez prawdziwych właścicieli władzy policyjnej i gospodarczej, którzy w tle prowadzili ten show. Od tamtej pory Putin rządzi gospodarką, która jest mieszanką kapitalizmu i etatyzmu, z szeroko otwartymi możliwościami kolosalnej korupcji, w dużej mierze w interesie jego przyjaciół. Wolne rynki i praworządność są im potrzebne, jak woda święcona diabłu.

W latach, gdy ropa była warta ponad 100 dolarów za baryłkę[4], Putin miał pieniądze na trzy cele. Musiał zadowolić armię, która od dawna była zaniedbana, kupując jej świeży sprzęt. Musiał zrobić coś dla służby zdrowia i dla walki z ubóstwem, aby zmniejszyć skandaliczne kontrasty między Moskwą a nędzą wsi i małych miasteczek, a także po to, aby zbudować wizerunek troskliwego ojca ludu. Przede wszystkim jednak musiał poważnie potraktować niebezpieczną nierównowagę rosyjskiej gospodarki. Rosja, produkująca ogromne ilości węglowodorów, stali, drewna i aluminium, ale niewiele więcej wartych uwagi produktów, stała się archetypem zacofanej gospodarki, która bardzo potrzebuje przemysłu i usług, aby zabezpieczyć się przed szalonymi wahaniami cen surowców. Putin podjął kilka wysiłków na rzecz dywersyfikacji, ale rezultaty były znikome. Wysoka cena ropy naftowej, a co za tym idzie korzystne warunki wymiany handlowej (terms of trade), sprawiły, że konkurencja Rosji z produktami importowanymi stała się syzyfowym zadaniem. Co więcej, bardzo niestabilna praworządność sprawiła, że rozpoczęcie działalności gospodarczej jest w Rosji ryzykownym przedsięwzięciem, z wyjątkiem partnerstwa z mafią lub urzędnikami państwowymi.

Po 60% spadku cen ropy naftowej (w 2014 r. — przyp. tłum.) warunki wymiany handlowej Rosji całkowicie się odwróciły, a produkcja lokalna zamiast importu stała się bardziej opłacalna ekonomicznie. Ten zwrot nastąpił jednak po masowej ucieczce kapitału z Rosji na Zachód[5], która prawdopodobnie jeszcze się nie zakończyła. Kapitału pozostało zbyt mało, aby nastąpił jakikolwiek wzrost inwestycji przemysłowych i usługowych w kraju. Fundamentalna zmiana struktury gospodarczej, której tak bardzo potrzebuje Rosja, jest wyraźnie skazana na klęskę.

Putin może zmierzać ku upadkowi, ale musi za wszelką cenę utrzymać pozory walecznego i silnego polityka, który pilnuje porządku w kraju i przeciwstawia się wrogiemu Zachodowi. Nie ma on planów aneksji Donbasu i reszty etnicznie rosyjskiej Ukrainy, ani też oddania go rządowi kijowskiemu. W jego interesie jest, aby to była otwarta, ropiejąca rana. Niepewność jest idealna do podtrzymywania napięcia z Zachodem i tworzenia wizerunku Putina, który sam stawia czoła bojaźliwym Europejczykom i Amerykanom.

Jest to doskonałe odwrócenie powszechnej uwagi od finansowego trzęsienia ziemi, które dotknęło gospodarkę i grozi ciężkimi czasami od 2015 roku, a może i w kolejnych latach. Jeśli wierzyć sondażom, przeciętny Rosjanin jest zachwycony tym, że Putin trzyma Zachód w szachu i podnosi prestiż Rosji z powrotem do poziomu niewidzianego od czasów Breżniewa czy Andropowa. Jednocześnie przeciętny Rosjanin ignoruje fakt, że Putin stoi na czele biednego i zacofanego kraju i musi walczyć ponad swoją – realnie gwałtownie malejącą –kategorię wagową.

 

[1] Dziś za jednego dolara płaci się w Rosji 76 rubli — przyp. tłum.

[2] Obecnie cena baryłki wynosi 86 dolarów. Średnia cena w ciągu ostatnich siedmiu lat oscylowała wokół 55 dolarów, z dwoma dużymi spadkami: do 29 dolarów w lutym 2016 r. oraz do 16 dolarów w kwietniu 2020 r.; od końca grudnia zeszłego roku jest jednak w trendzie wzrostowym – przyp. tłum.

[3] Ostatecznie kryzys w Rosji nie osiągnął tak wielkich rozmiarów. Według danych Banku Światowego wzrost PKB Rosji od publikacji tego felietonu wynosił: -2% (2015), +0,2% (2016), +1,8% (2017), +2,8% (2018), +2% (2019) i -3% (2020). Według raport Banku Światowego, na początku 2021 r. wzrost odbił się od dna, ale wyhamował po kilku miesiącach (ostatecznie osiągając 4,3% w skali roku). W 2022 i 2023 Bank Światowy szacuje wzrost na poziomie kolejno 2,4% i 1.8%. Dużym problemem gospodarczym Rosji obecnie jest dynamicznie rosnąca inflacja, która na początku stycznia b.r. wyniosła 8,61%. Zahamowanie inflacji będzie wymagało radykalnego podniesienia stóp procentowych (co bank centralny Rosji zaczął robić w grudniu zeszłego roku), a to z kolei osłabi perspektywy wzrostu. Wygląda więc na to, że obecnie Rosja ma znacznie większe problemy gospodarcze niż w 2015 r., co może też w pewnym stopniu tłumaczyć jej obecną politykę zagraniczną — przyp. tłum.

[4] Cena ropy oscylowała wokół tej ceny w latach 2011-2014 — przyp. tłum.

[5] Według Bloomberga od upadku ZSRS z Rosji zostały wywiezione aktywa o wartości 750 miliardów dolarów; Sergei Glazyev, główny ekonomista Putina, szacuje tę kwotę na bilion dolarów (dla porównania PKB w 2020 r. wynosiło 1,4 biliona USD) — przyp. tłum.

Źródło ilustracji: Adobe Stock

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Anthony de Jasay

Pozostałe wpisy autora:

Komentarz “Jasay: Kolejna porażka Rosji

  1. Bardzo ciekawy artykuł,dodam tylko że teraz po sankcjach wprowadzonych po napaści Putina na Ukrainę Sovieci padną na kolana i długo sie nie podniosą

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *