Budżet bez solidarności

8 grudnia 2004 Interwencjonizm komentarze: 0

Polska może stracić miliardy euro, jeśli cięcia w nowym unijnym budżecie zostaną dokonane kosztem funduszy dla biedniejszych państw członkowskich. Jak dowiedziała się „Rz”, o to właśnie wnioskuje Hiszpania, która chce gwarancji pomocy finansowej dla swoich regionów.

 

Na najbliższym szczycie przywódców 25 państw, który odbędzie się 16 – 17 grudnia, zostanie przyjęty dokument dotyczący priorytetów budżetu Unii na lata 2007 – 2013. Z ostatniej wersji, do której dotarła „Rz”, wykreślono dwa zdania uznające solidarność z nowymi, biednymi państwami Unii za priorytet wspólnych wydatków. O zmianę zabiegała – według źródeł dyplomatycznych w Brukseli – Hiszpania. Dzięki temu w rozpoczynającym się właśnie kluczowym etapie negocjacji będzie mogła bronić pieniędzy dla swoich regionów, których poziom rozwoju jest niższy niż średnia unijna, ale znacznie wyższy niż w Polsce czy innych nowych państwach Unii.

 

Polska może jeszcze zabiegać o zmianę sformułowań, a im szybciej zaprotestujemy, tym większe szanse powodzenia. Dziś i jutro w Brukseli będą o tym dyskutować ambasadorowie państw członkowskich. W najbliższy poniedziałek, 13 grudnia, odbywa się unijna rada ministrów spraw zagranicznych, która będzie jeszcze dyskutować nad dokumentem.

 

Będzie on punktem wyjścia do kluczowej fazy negocjacji nad nowym wieloletnim budżetem. Ostatni projekt potwierdza wczorajsze informacje „Rz” o zamiarze osiągnięcia porozumienia do czerwca 2005 roku. Jak już pisaliśmy, nieoficjalnie Komisja Europejska zapowiada gotowość do kompromisu w tym czasie. W sytuacji braku szybkiego porozumienia Bruksela chce usztywnić swoje stanowisko, co zagrozi brakiem pieniędzy na nowe projekty w polityce regionalnej w 2007 roku. To dla Polski strata nawet kilku miliardów euro.

 

Źródło: „Rzeczpospolita”, nr. 287, 8/12/2004, Budżet bez solidarności

 

Komentarz Instytutu Misesa:

 

O tym, o czym zdrowy rozsądek każe mówić jako o zjawiskach haniebnych, ekonomista musi mówić w kategoriach przyczyn i skutków, w kategoriach wolnych od wartościowań. W tych kategoriach haniebnym nie jest sposób podziału środków budżetowych, jaki zaprezentowała Hiszpania, zabiegając o dopłaty unijne. Jest jedynie szkodliwy dla społeczeństw dotkniętych przez wszystkie te działania polityczne uczestników targu o budżet UE. I nie ma tutaj znaczenia, czy „zyskała” Hiszpania, czy „zyskałaby” Polska. Dlaczego?

 

Przede wszystkim podział dotyczy środków zgarniętych z normalnego obrotu rynkowego, co już na starcie sprawia, że część przedsiębiorczej aktywności, które mogły przynieść korzyści podejmującym je, nie doszła do skutku. Efektywność działań tego fragmentu społeczeństwa została częściowo utrącona, pewne potrzeby nie zostały zaspokojone.

 

Następnie, poprzez przelanie środków na beneficjentów subwencji, szkodzi się strukturze rynku, bowiem kreuje się okoliczności niezależne od kategorii zysku i straty, tworząc sztuczną sytuację korzyści bez własnego wkładu (lub z wkładem częściowym, co i tak nie zmienia problemu). Ma to miejsce również wtedy, gdy wkład „własny” finansowany jest przez gminę, z podatków. Jest to nie tylko szkodliwe dla mentalności grup obdarzonych takimi prerogatywami, lecz także jest niezdrowe dla efektywności gospodarczej społeczeństwa, ponieważ zakłóca wzajemne relacje ekonomiczne aktorów rynkowych. Dalej jest to szkodliwe dla instytucji finansowych, które nie mogą rozwinąć prawidłowej struktury prywatnego finansowania mając za konkurenta UE, a także dla wszystkich tych, którzy subwencji nie otrzymali, bowiem działają w warunkach wykreowanych przez państwo nierówności w konkurowaniu.

 

Między innymi z wyżej wymienionych przyczyn, pomijających zupełnie stanowisko etyczne, Polska nie tylko powinna – jeśli chce osiągnąć zakładane przez siebie cele wzrostu gospodarczego – zrezygnować z działań mających na celu zwiększenie budżetu, ale także podjąć zdecydowane działania mające na celu zmniejszenie zakresu tej interwencji państwowej, z jaką mamy tu do czynienia.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Instytut Misesa

O Autorze:

Instytut Misesa

Instytut Ludwiga von Misesa ufundowany we Wroclawiu w sierpniu 2003 r. jest niezależnym i nienastawionym na zysk ośrodkiem badawczo-edukacyjnym, odwołującym się do tradycji austriackiej szkoły ekonomii, dorobku klasycznego liberalizmu oraz libertariańskiej myśli politycznej. Instytut został nazwany na cześć – naszym zdaniem najwybitniejszego ekonomisty XX w. – Ludwiga von Misesa.

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *