Harcourt-Rivington: Zaczęło się od Platona

26 stycznia 2010 Filozofia polityki komentarze: 5

Autor: S. Harcourt-Rivington
Tłumaczenie: Maciej Mrug
Źródło: mises.org
Wersja PDF

Nasza współczesna cywilizacja cierpi nie tylko z powodu następstw światowych wojen, ale także z powodu sporu politycznego, który dotyczy kwestii kluczowej z punktu widzenia interesu społeczeństwa, a mianowicie właściwego zakresu władzy państwowej. Żaden inny problem nie doprowadził do tak głębokiego i trwałego rozłamu wśród opinii publicznej.

Podstawowe pytanie brzmi, czy — posługując się sportową metaforą — w rozgrywce życia rząd będzie kapitanem drużyny narodowej, czy też obejmie stanowisko sędziego. Innymi słowy, czy rząd będzie odgrywał główną rolę w życiu społeczności i w pełni decydował o losie i aktywności jej członków, czy też usunie się w cień i — przejmując zadania arbitra — będzie rozsądzał spory i czuwał nad przestrzeganiem reguł gry.

Ujmując sprawę bardziej konkretnie, albo rząd przejmie obowiązki typowego właściciela niewolników i uzyska tym samym jego przywileje, albo pozwoli społeczeństwu naturalnie podzielić się pomiędzy pracowników i pracodawców, podczas gdy sam pozostanie sędzią, który — działając w interesie ogółu — będzie używał swojej władzy i autorytetu w celu karania przestępców.

Platon — pierwszy „planista”

Wielu ludzi uważa, że wspomniany spór uwidocznił się mniej więcej sto lat temu wraz z powstaniem socjalizmu, a swoją siłę i zajadłość zawdzięcza marksistowskiej doktrynie walki klas. To nie do końca prawda.

Historia tego konfliktu sięga zarania cywilizacji, a wstępne jego oznaki znajdujemy w starożytnej Grecji na blisko czterysta lat przed Chrystusem. Pierwszym „planistą” i faktycznym twórcą komunistycznej doktryny gospodarczej, która podnosi państwo do rangi bóstwa, był Platon. W swoim Państwie ten ateński filozof wyłożył podstawy teorii, która miała później ewoluować do pojęcia „państwa opiekuńczego”.

Idealne państwo Platona opierało się na dwóch założeniach. Po pierwsze, społeczeństwo miało się składać jedynie z dwóch klas — rządzących i bezwzględnie podporządkowanych im rządzonych. Po drugie, jako że ludzkie zdolności są w dużej mierze przyrodzone, władcy powinni płodzić przyszłych władców (warto zauważyć, że z racji swojego urodzenia Platon należał do grupy arystokracji rządzącej i odnosił się do demokracji z taką samą pogardą jak do zasad, na których jest oparta).

Koncepcje tego starożytnego filozofa są logicznym następstwem przyjętych przez niego założeń. Były one proste i jednocześnie zatrważające. Platon uważał, że klasy sprawujące władzę powinny wyłonić się w wyniku procesu selektywnego rozmnażania. Miał w ten sposób powstać swego rodzaju rezerwuar elit, który w istocie przypominałoby stadninę rasowych koni lub fermę hodowlaną. Urodzeni i wyedukowani w takich warunkach „filozofowie” stanowiliby trzon przyszłej władzy państwowej.

Aby zapewnić dobrą kondycję rasy i utrzymać liczebność populacji w określonych granicach, Platon zalecał segregację płci, aranżację konkubinatów przez państwo, wspólnotę łoża oraz wprowadzenie państwowej własności dzieci. Od momentu urodzenia niemowlęta miały być wychowywane w publicznych żłobkach, gdzie matki karmiłyby dowolne, wskazane im przez nadzorców dzieci. W konsekwencji żadna matka nie byłaby w stanie rozpoznać swojego potomstwa, ani żadne dziecko — swoich rodziców.

Państwowa organizacja pracy

Zapewnienie maksymalnego wzrostu gospodarczego wymagało, według Platona, wprowadzenia państwowego systemu podziału pracy. Zakres obowiązków każdego obywatela zależałby od jego predyspozycji i wykazywanych zdolności. Wybór zawodu nie byłby sprawą indywidualną, ale miałby być nadzorowany przez „filozofów”. Wynagrodzenie w postaci prestiżu, powierzanego majątku i innych korzyści materialnych byłoby przyznawane przez rządzących, którzy arbitralnie określaliby potrzeby jednostki na podstawie z góry ustalonej pozycji, jaką zajmowała ona na drabinie społecznej. Platon argumentował, skądinąd logicznie, że wprowadzenie jego pomysłów w życie wymaga upaństwowienia własności. Inaczej mówiąc, miała nastąpić całkowita nacjonalizacja procesu produkcji, rynku pracy, a także środków kapitałowych i finansowych.

Ta przełomowa koncepcja państwa jako instytucji kontrolującej każdy aspekt ludzkiej aktywności stała się inspiracją dla wszystkich późniejszych projektów budowy „państwa dobrobytu”. Bazując na ideach Platona, Tomasz Morus stworzył swoją Utopię, a Bacon nakreślił zasady ustroju gospodarczego Nowej Atlantydy. Teorie Platona były siłą napędową ślepej wiary socjalistów w słuszność nacjonalizacji, a także stanowiły podłoże marksistowskiej doktryny walki klas, która jest w rzeczywistości odwróceniem pierwotnego zamysłu filozofa — rządzącymi mieli być rewolucjoniści.

Co więcej, poglądy Platona legły u podstaw totalitarnych reżimów Hitlera i Mussoliniego, chociaż wydaje się całkiem prawdopodobne, że nie byli oni wcale świadomi tego, jak wiele zawdzięczają filozofii sławnego ateńczyka. Pomimo różniących się metod cel pozostaje ten sam — państwo ma zaplanować i kontrolować życie obywatela od kołyski aż po grób.

Żaden z wymienionych projektów nie zyskał powszechnej akceptacji społeczeństwa, ponieważ każdy jest sprzeczny z zasadami, którymi rządzą się relacje międzyludzkie. Ponadto wszystkie są jawnie wrogie wobec prywatnych inicjatyw. Ich praktyczna realizacja nie może przebiegać bez zastosowania przymusu. Tak szeroki zakres władzy państwowej jest zaprzeczeniem idei demokracji, która zakłada, że człowiek sam będzie za siebie decydował i kierował swoim losem. Powinien mieć zatem możliwość zorganizowania życia swojego i swoich najbliższych w taki sposób, jaki odpowiada mu najbardziej.

Dwie ideologie w ciągłym konflikcie

Jeśli właściwie odczytuję znaczenie bieżących wydarzeń, w szczególności w świetle agresywnej polityki Sowieckiej Rosji, to spór pomiędzy zasadą odpowiedzialności jednostek za swój los a zasadą państwowego nadzoru nad ludzką aktywnością jest najważniejszym problemem, przed którym stoi świat. Istniejące wyobrażenia na jego temat prowadzą do wielu nieporozumień.

Ustalmy zatem dokładnie, jakie konsekwencje niosą za sobą te dwie ideologie. Ustrój demokratyczny czyni państwo sługą człowieka, natomiast ustrój socjalistyczny czyni z człowieka sługę państwa. Pierwszy chroni wolność i niezależność jednostki, drugi gardzi nimi całkowicie. Jeden pozwala na niezliczoną ilość społecznych interakcji, które będąc w interesie poszczególnych jej uczestników, tworzą jednocześnie całościowy obraz tkanki społecznej. Drugi opiera się na potężnych monopolach, nad którymi nikt — poza głową państwa oraz mianowanymi przez niego urzędnikami — nie sprawuje żadnej kontroli.

Jeden daje człowiekowi wolność, drugi czyni go więźniem reżimu. Tych ideologii nie da się ze sobą pogodzić. Niewolnik nie może być jednocześnie wolny. Zwierzę w ogrodzie zoologicznym również pozostaje na uwięzi, i nie zmieni tego przestronny wybieg czy otoczenie upodobnione do naturalnego. Niewolnik nie może samodzielnie kształtować swojego losu, ponieważ nie ma możliwości życia w zgodzie z własną naturą.

Współcześnie prawie wszystkie społeczeństwa, nawet te, które określa się mianem demokratycznych, żyją w swoistych narodowych ogrodach zoologicznych. Ludzie pozostają na uwięzi centralnie planowanej gospodarki, a ich wybieg to terytorium ich własnego kraju. Nawet jeśli ktoś decyduje się go opuścić, to warunki finansowe wymuszają na nim szybki powrót. Obywatele muszą znosić wprowadzane przez władze ograniczania swobód i reglamentacje praw, ponieważ w innym wypadku grozi im śmierć głodowa.

Nikt nie będzie protestował przeciwko takim rozwiązaniom w momencie zagrożenia bytu państwowego, ale dobrowolna zgoda na ograniczenia motywowane poważnym kryzysem a przymusowe znoszenie ciągłych restrykcji to dwie różne rzeczy. Wspomniane bariery powstały wraz z wybuchem pierwszej wojny światowej. Teraz stoimy przed wyborem: albo powrócimy do zasad wolności kultywowanych w okresie przedwojennym (choć niekoniecznie do tego samego poziomu rozwoju), a których — niestety — nikt poniżej czterdziestego roku życia już nie pamięta, albo będziemy brnęli w zniewolenie, które przynosi rozwijający się socjalizm.

Oba te systemy nie mają żadnych cech wspólnych. Nie mogą współistnieć, ponieważ nikt nie może być wolnym niewolnikiem. Zawiodły próby połączenia swobód obywatelskich cechujących demokratyczne społeczeństwa z socjalistyczną, centralnie planowaną gospodarką. Woda i ogień nigdy nie staną się jednym. Jeśli tylko wejdą ze sobą w styczność, unicestwią się nawzajem.

W tym wypadku musimy rozważyć pozytywne i negatywne aspekty każdej z tych ideologii i zdecydować, którą preferujemy. Kiedy podejmiemy już decyzję, musimy pracować nad wyeliminowaniem z wybranego ustroju wszelkich immanentnych wad i chronić go przed nadużyciami. Innego wyjścia — poza anarchią i chaosem — nie ma.

 

Artykuł został pierwotnie opublikowany pod tytułem It Started with Plato w „The Freeman” z 13 sierpnia 1951 r.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

S. Harcourt-Rivington

Pozostałe wpisy autora:

5 Komentarze “Harcourt-Rivington: Zaczęło się od Platona

  1. Gdyż Platon pomylił sposób naszego poznania intelektualnego z przedmiotem tego poznania, dlatego doszedł do idealizmu, a co za tym idzie do swej koncepcji Państwa.

  2. 1) Filozofia polityki pozwala na porównywanie myśli np. Platona i De Maistre’a.
    2)Jednak gdyby zainteresować się tłem historycznym, sposobem myślenia w starożytnej Grecji, to jasne staje się, że interpretacja Platona przez umysł naszej epoki bez uwzględnienia specyfiki umysłowości starożytnej Grecji nie jest do końca uprawniona.
    3) Platon był nieprzejednanym krytykiem demokracji. A demokracja i komunizm w jednym stoją domku.

  3. 3. Niekoniecznie. Słyszał kolega o komunizmie autorytarnym? :>
    3.1. Platon był z pewnością mocno zrażony tym, jak Ateńska demokracja potraktowała jego mentora i nauczyciela Sokratesa,

  4. Do PseudoMima:
    Komuznim autorytarny, czyli powiedzmy, komunizm „realny”, tak? Zarówno komuniści, jak też Hitler (socjalista), rozumowali, że ich system ma podstawy w demokracji. Z resztą, jakby wziąć do ręki np. „Umowę społeczną” Rousseau, to widać, że totalitaryzm ma podstawy w filozofii demokratycznej. Co do Platona, to znane mi są próby jego „udemokratyzowania”. Jednak są to tylko próby ideologiczne, mające wmówić nam, że Platon nie byłby przeciwnikiem demokracji, gdyby nie doświadczał akurat złych praktyk w demokratycznych Atenach. A Platon bardzo jasno napisał, co sądzi o demokracji. I zrobił to m.in. na gruncie ontologii – zaprzeczył w ogóle istnieniu ontologicznemu demokracji – uważał ją za nie-byt (demokracja nie istnieje). Jakoś nikt nie mówi, że gdyby hiszpańscy scholastycy żyli w naszej epoce, to by zmienili poglądy, widząc „krwiożerczy” kapitalizm XIX wieku. Nie widzę żadnej podstawy do twierdzenia, że Platon byłby demokratą, gdyby nie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy