Hayek: Przemowa w czasie bankietu noblowskiego

4 marca 2011 Dydaktyka ekonomii komentarze: 8

Autor: Friedrich A. Hayek
Źródło: Les Prix Nobel en 1974, pod red. Wilhelma Odelberga, Nobel Foundation, Stockholm, 1975. Treść wg nobelprize.org
Tłumaczenie: Stanisław Kwiatkowski
Wersja PDF

przemowa10 grudnia 1974 r.

Wasza Królewska Mość, Wasze Wysokości, Panie i Panowie!

Skoro  nagroda imienia Alfreda Nobla została również ustanowiona w dziedzinie ekonomii, nie pozostaje mi nic innego jak być w najwyższym stopniu wdzięcznym za wybór mojej osoby jako jednego z jej laureatów. Podobnie wszyscy ekonomiści mają powód, by być zobowiązanym Szwedzkiemu Bankowi Narodowemu za uznanie, że przedmiot ich zainteresowania jest godny takiego uhonorowania.

Muszę jednak przyznać, że gdyby spytano mnie, czy ustanawiać Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii, byłbym zdecydowanie przeciwny.

Jedną z przyczyn jest obawa, że taka nagroda trafiać będzie jedynie w ręce tych, których poglądy są chwilowo modne w świecie nauki. Wydaje mi się bowiem, że dokładnie tak funkcjonuje wiele innych wielkich instytucji naukowych.

Ta teza została jednak ostatecznie obalona przez komitet przyznający tę nagrodę, który przyznał ją osobie o poglądach tak niemodnych jak moje.

Niestety nie tak łatwo rozwiać moją drugą obawę.

Jest nią fakt, że Nagroda Nobla nadaje jej odbiorcy autorytet, którego żaden człowiek zajmujący się ekonomią nie powinien posiadać.

Obawa ta nie ma znaczenia w naukach przyrodniczych. W ich przypadku wpływ, jaki będzie wywierał laureat nagrody, będzie dotyczył głównie pozostałych ekspertów w jego dziedzinie. Jeżeli tylko przekroczy swoje kompetencje, zostanie przez nich szybko sprowadzony na ziemię.

Jednak najistotniejszy wpływ, jaki ma ekonomista, to wpływ na laików: polityków, dziennikarzy, urzędników i ogół społeczeństwa.

Nie widzę powodu, dla którego człowiek, który wniósł znaczący wkład w rozwój nauk ekonomicznych, powinien być uznawany za kompetentnego do rozwiązywania wszelkich problemów społeczeństwa, a za taką właśnie osobę prasa uznaje zwycięzcę. Powoduje to czasem, że sami laureaci zaczynają wierzyć, że ich rolą jest spełnienie tych oczekiwań.

Czasem mają oni wręcz poczucie obowiązku, by wypowiadać się na tematy, którym nigdy wcześniej nie poświęcali specjalnej uwagi.

Nie jestem przekonany, czy chcemy wzmocnić wpływ kilku poszczególnych ekonomistów poprzez tak medialne i uroczyste uznanie ich dokonań, czasem osiągniętych w dalekiej przeszłości.

Ze względu na powyższe, skłaniam się ku sugestii, by komisja wymagała od laureatów złożenia przysięgi pokory, pewnego rodzaju przysięgi Hipokratesa, na mocy której zobowiązaliby się nigdy nie wykraczać poza zakres swoich kompetencji  w publicznych wypowiedziach.

Jeżeli to zbyt wiele, to nagrodzonym powinno się przynajmniej przypominać mądrą radę udzielaną przez jednego z wielkich ekonomistów, Alfreda Marshalla, który napisał: „Studenci nauk społecznych powinni obawiać się powszechnego uznania: Zło jest z nimi wtedy, gdy wszyscy ludzie mówią o nich dobrze”.

© The Nobel Foundation 1974

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Friedrich August von Hayek

Noblista z 1974 r.

Pozostałe wpisy autora:

8 Komentarze “Hayek: Przemowa w czasie bankietu noblowskiego

  1. Świetne przemówienie. Czas, który upłynął od 1974 roku zweryfikował obawy Hayeka: „Zgubna pycha rozumu”.

  2. Przepraszam, że tutaj o tym piszę, ale przyszło mi to dzisiaj do głowy i chciałem się tym z Wami podzielić.

    Według Rothbarda „czas wolny” jest dobrem konsumpcyjnym. Jest to pomocnicze założenie nie wynikające z aksjomatu ludzkiego działania, ale z obserwacji. Wydaje mi się, że można pozbyć się zupełnie tego założenia. Nie wiem, czy w literaturze jest dyskusja na ten temat, ale oto moja propozycja:

    1. Człowiek może albo produkować albo konsumować.
    2. Zarówno produkcja jak i konsumpcja wymaga czasu, który jest dobrem rzadkim.
    3. To, co postrzegamy jako „czas wolny”, jest w rzeczywistości czasem potrzebnym na konsumpcję. „Czas wolny” nie jest więc dobrem konsumpcyjnym, ale czasem potrzebnym na konsumpcję dóbr konsumpcyjnych.
    4. Krańcowa użyteczność jednostki „czasu wolnego” jest równa krańcowej użyteczności dobra konsumpcyjnego, z którego konsumpcji trzeba by zrezygnować, gdyby przeznaczyć tę jednostkę „czasu wolnego” na produkcję zamiast konsumpcji.

    Co Wy na to?

  3. Zaniechanie wszelkich czynności też jest działaniem, ponieważ odbywa się świadomie i celowo. Z subiektywnej teorii wartości można wywnioskować, że jeśli człowiek aktualnie rezygnuje z produkcji, a w tym czasie nie konsumuje, ale wypoczywa, śpi, nie robi nic to znaczy tyle, że kieruje nim wola zwiększenia swojej użyteczności, a więc traktuje swój czas wolny jako dobro konsumpcyjne. Tak więc nie jest to „pomocnicze założenie”, ale logiczna konsekwencja austriackiej teorii działania.

  4. Nie ma czegoś takiego jak nagroda Nobla w dziedzinie ekonomii. Jest nagroda IMIENIA Nobla, a to duża różnica. Pełna nazwa to Nagroda Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w dziedzinie ekonomii. Nie jest to Nagroda Nobla sensu stricto, gdyż inne jest źródło finansowania, nie fundusz noblowski, a Bank Szwecji.

  5. @ Paweł Róg;Tomasz Marszelewski

    Celne spostrzeżenie. Od dzisiaj będę lepiej spał a postaram się również zwiększyć wartość mojego snu 🙂
    Pozdro

  6. @Tomasz Marszelewski:
    A czy sen nie jest konsumpcją? Przecież, żeby móc wypoczywać potrzebne są dobra konsumpcyjne takie jak łóżko, dom itp. Człowiek pozbawiony wszystkich dóbr konsumpcyjnych i posiadający tylko „czas wolny” po prostu zginie. Dlatego wydaje mi się, że konsumuje się nie „czas wolny”, ale dobra konsumpcyjne w czasie (który nazywamy „czasem wolnym”).

    Poza tym, sam Rothbard pisał, że założenie o tym, że człowiek woli odpoczywać niż pracować (czyli traktuje „czas wolny” jak dobro konsumpcyjne) nie wynika z aksjomatu ludzkiego działania, ale z empiryki. Jest to wyraźnie napisane w „Ekonomii wolnego rynku”.

  7. @3,5,7
    czas wolny jest konsumpcja o ile jego wykorzystanie jest w miare zgodne z glowna siatka celow czlowieka. Im bardziej od niej odbiega, tym wiecej mamy tendencji do nazywania go czasem straconym (zaleznosc podobna jak z nieprzemyslanymi zakupami, inwestyjami, edukacja, praca itd). Jak sie moze okazac, maksymalizacja konsumpcji wybranego dobra prowadzi kazdego z nas do ‚upadku’, bankructwa lub smierci. Z czego wniosek, ze umiarkowanie i dyscyplina moga oprocz psa nalezec do najlepszych przyajaciol czlowieka. Wydaje mi sie w zwiazku z tym, ze zarowno Murray Rothbard, jak i Ludwig von Mises, jak i autor tego wspanialego przemowienia, byli ludzmi wewnetrznie zdyscyplinowanymi i zrownowazonymi;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy