Powrót
Metaekonomia

Czyżniewski: Automatyka a ludzkie działanie – kilka kwestii wartych wyjaśnienia

0
Mateusz Czyżniewski
Przeczytanie zajmie 43 min
Czyżniewski_Automatyka a ludzkie działanie
Pobierz w wersji
PDF EPUB MOBI

I. Wstęp

Gwałtowny rozwój cywilizacyjny, którego początki można datować na XVIII wiek, nie byłby możliwy bez adekwatnego postępu technicznego. Nagły rozkwit ekonomiczny był nieodzownie połączony z bezpośrednim zastosowaniem zdobyczy nauk przyrodniczych i technicznych (McCloskey 2018; Acemoglu i Restrepo 2019; Ratajczak i Woźniak-Jęchorek 2020; Aghion i inni 2021). Początkowo ekspansja techniczna obejmowała rozszerzenie i udoskonalenie metod realizacji pewnych procesów, których intelektualny rdzeń oparty był na rozumieniu relatywnie prostych, bezpośrednio obserwowalnych oraz rozróżnialnych zjawisk fizycznych. Ich natura — w pewnej przyrodniczo postrzeganej ogólności — była dość elementarna w kontekście potencjalnego wykorzystania jej przez ludzi w działaniu.

Człowiek poświęcając swój czas na doskonalenie stanu wiedzy oraz rzemiosła, był w stanie zmienić sposób wykonywania swojej pracy, tj. kształtowania aktów działania[1], w sensie technicznym. Poprzez adekwatne wprowadzanie do gospodarki wynalazków technicznych nie było już konieczne tak intensywne wykorzystywanie pracy ludzi w bezpośrednim zrealizowaniu danej czynności, co łatwo zweryfikować historycznie. Natomiast, możliwe było finalizowanie danych celów w potencjalnie krótszym czasie oraz przy mniejszym „zużyciu” ciała człowieka jako „wykonawcy” fizycznych aktów (Ravazzi i Villa 2009; Aghion i inni 2021, s. 6-11). Oprócz tego nowe urządzenia pozwalające realizować ludziom swoje cele cechowało bezpieczeństwo użycia, precyzja działania czy jasna przewidywalność pracy w warunkach operacyjnych.

Ludzie, obniżając swoje preferencje czasowe, poświęcali więcej czasu na realizację bardziej złożonych procesów produkcyjnych[2], wykorzystując do tego większą ilość pozaludzkich czynników produkcji, czyli dóbr kapitałowych (Mises 2007, s. 408-444). Wówczas, człowiek rezygnując z poświęcenia czasu oraz zakumulowanych środków na konsumpcję, przeznaczał swój wysiłek na produkcję nowych dóbr (Skousen 2011, s. 192-195, 275-284; Rothbard 2017, s. 32-34, 61-77). Istotnie, te przyszłe dobra muszą być z natury bardziej użytecznymi z perspektywy urzeczywistniania wcześniej założonego celu — czy to uprzednio realizowanego innymi metodami działania (zwiększanie technicznej efektywności jego finalizacji) czy też chęci osiągnięcia nowego celu — który nie mógł być pierwotnie dokonany[3].

Immanentnym przejawem rozwoju gospodarczego i społecznego, którego niepodważalność zweryfikowano oraz zobrazowano empirycznie, jest stosowanie w praktyce przemysłowej nowych rozwiązań technicznych. Na przykład, datując od połowy XX wieku, rozwój technologiczny oparty na zdobyczach naukowych takich dziedzin wiedzy jak automatyka, cybernetyka, elektronika czy informatyka pozwolił na zastępowanie starych zawodów nowymi, bardziej produktywnymi i wydajnymi. Patrząc wstecz, bezpośredni charakter starych metod aktywizacji pracy ludzkiej utrzymywał się nawet przez setki lat, niejednokrotnie wykluczając możliwość zwiększenia produktywności ekonomicznej. Stąd, nie jest niczym zaskakującym, że doszło do zastąpienia starych technicznych metod wytwarzania nowymi, wymagającymi przetwarzania dużych ilości informacji, opracowywania złożonych systemów wiążących mnogie relacje pomiędzy maszynami, czy urządzeniami oraz wymagających stosowania całkowicie nowej i odmiennej metodologii technicznej (Prettner, 2016; Lordan i Neumark 2018; Acemoglu i Restrepo 2019; Aghion i inni 2021).

Patrząc w sposób zagregowany, czysto fizyczna praca człowieka została zepchnięta na boczny tor, tj. wartość rynkowa jej usług relatywnie spadała w stosunku do wartości rynkowej produktywnych usług pozaludzkich czynników produkcji w odniesieniu do danych procesów produkcyjnych[4] (w tym przypadku dóbr kapitałowych), co było związane z zastępowaniem jej działaniem maszyn i innych urządzeń bardziej pracooszczędnymi, okrężnymi metodami[5]. Zawody wymagające jej dużego zaangażowania zostały wyparte przez te, których charakter jest zdecydowanie bardziej intelektualny, bardziej pośredni — mniej oparty o eksploatację ludzkiego ciała i jego wysiłków jako elementu wykonującego fizykalną pracę. Co również ważne, tego typu metody produkcji pozwoliły na zwiększenie bezpieczeństwa pracowników, wzrost precyzji wytwarzania oraz wprowadzenie większej przewidywalności w realizacji procesów. Istotnie, w kontekście przedstawionych w niniejszym tekście rozważań, tak zwana „dematerializacja pracy” wynika z rozpowszechniania się na rynku nowych zawodów, których charakter opiera się na chęci zastąpienia (oszczędzania) czysto fizycznej pracy ludzi „działaniem” specyficznego typu maszyn i urządzeń (Wierzbicki 2008, s. 18-22; Ravazzi i Villa 2009; Acemoglu i Restrepo 2019).

W kontekście szkoły austriackiej, kwestia dematerializacji pracy, czy też oszczędności pracy ludzkiej przewijała się niejednokrotnie w rozważaniach ekonomistów należących do tego nurtu — szczególnie odnosząc się do rozwoju gospodarczego oraz zmian w strukturze produkcji. Istotę tego zagadnienia zwięźle ujął Hayek w The Pure Theory of Capital (2009, s. 83):

Profesor G. Akerman, (…) zaproponował opisanie różnicy zachodzącej pomiędzy różnymi czynnikami produkcji o tej samej wytrzymałości, zaprojektowanymi do współdziałania z proporcjonalnie większą lub mniejszą ilością „pracy” (czystego wkładu działania ludzi), jako stopień automatyzmu tych różnych rodzajów dóbr kapitałowych. Można je również opisać jako mniej lub bardziej pracooszczędne. (…). Ważne jest jednak, aby pamiętać, że korzystanie z bardziej „automatycznych” lub bardziej „pracooszczędnych” maszyn jest tylko szczególnym przypadkiem zmiany w kierunku korzystania z bardziej trwałych dóbr produkcyjnych. (podkreślenia moje)

Widać zatem, że analiza implementacji w produkcji urządzeń o charakterze automatycznym i pracooszczędnym musi być związana z rozwijaniem się produktywności gospodarki. W szczególności w aspekcie pojawiania się dóbr (w tym przypadku urządzeń czy maszyn), które mają charakter specyficzny i są obecne na różnych etapach produkcji, na co zwracali uwagę m.in. Mises (2007, s. 290-300), Skousen (2011, s. 195-199), Hayek (2014a, s. 184-201). Zatem, problematyka ta nie jest czymś w istocie trywialnym oraz łatwym w analizie.

Istotnie, nauki związane z przetwarzaniem informacji czy szeroko rozumianą koordynacją procesów mają inny charakter niż tradycyjnie rozumiana inżynieria. Zamiast skupiać się na namacalnych cechach bytów fizycznych jako takich, przekształcają je do ich bardziej rozbudowanych i abstrakcyjnych form mających bardziej użyteczny charakter z perspektywy technicznej. Wspomniane działy wiedzy kładą nacisk na aspekty związane z opracowywaniem pewnych konceptów organizacyjnych, czy koordynacyjnych, korzystających z jakościowego postrzegania przepływu informacji czy rozumienia odpowiednich odziaływań fizykalnych (Findeisen 1974; Slotine 1991; Khalil 2002; Wierzbicki 2008). Dziedziny takie jak automatyka czy informatyka, żywo stosujące zdobycze szeroko rozumianej cybernetyki, a przede wszystkim metodologii systemowej, czy też inaczej: teorii systemów, są od wielu lat postrzegane jako prawdziwy probierz rozwoju ekonomicznego (Ljung i Torkel 1994, s. 13-18, 33-40, Zak 2003, s. 1-5).

Dzięki odkryciom na gruncie takich dziedzin nauki jak elektronika, informatyka czy automatyka, aspekt konstruowania maszyn (urządzeń) stał się polem niezwykle intensywnego rozwoju — zarówno naukowego, jak i intelektualnego, jak i również praktycznego[6]. Nie byłoby to możliwe bez opracowywania nie tylko nowych materiałów, związków chemicznych, budowli czy mechanicznych urządzeń samych w sobie, ale zasadniczo tworzeniu tzw. systemów, których składowe współdziałają jako jedna całość, a ich działanie jest ściśle koordynowane względem osiągnięcia konkretnego, uprzednio zdefiniowanego w kategoriach technicznych oraz cybernetycznych celu.

Celem referatu jest przedstawienie oraz wyjaśnienie kilku zagadnień, które moim zdaniem nie zostały dotychczas odpowiednio opisane w literaturze, a ich spektrum dotyczy odpowiednich pól badawczych wypracowanych w ramach tradycji austriackiej oraz aspektów związanych z rozwojem technologicznym i automatyzacją. Nie mniej jednak nie jest to w pełni wyczerpująca analiza, raczej stanowi to opracowanie pewnego rozprowadzenia tematów oraz wątków, które będzie można potem rozwinąć w ramach pełnoprawnych artykułów o charakterze akademickim.

Struktura artykułu jest podzielona w następujący sposób. Począwszy od części pierwszej stanowiącej wstęp, część druga obejmuje zagadnienia przedstawiające to, czym w rzeczy samej jest automatyka jako dziedzina wiedzy. Następnie, w części trzeciej, omówione zostaną podstawowe zagadnienia obejmujące teorię sterowania automatycznego. Kolejna sekcja, tj. sekcja czwarta, dotyczy aspektów porównawczych sterowania oraz świadomego ludzkiego działania. W sekcji piątej, natomiast, omówiono pewien przykład technologiczny, na bazie którego można w zręczny sposób pokazać, jak automatyzacja wpływa na konceptualizacje oraz wykonywanie działań przez ludzi. Sekcja szósta stanowi rozważania dotyczące wpływu automatyzacji na strukturę produkcji, a dokładnej na aspekt produktywności fizycznej w odniesieniu do zastosowanych metod produkcji. Nie będzie to jednak kompletna oraz wyczerpująca analiza, z uwagi na fakt, iż tekst ten nie ma za zadanie przeprowadzić pełnej dyskusji związanej z zagadnieniami austriackiej teorii kapitału i produkcji. Siódma, obejmuje zagadnienia wyjaśniające fundamentalne różnice pomiędzy celowym działaniem ludzi a zaprojektowanym i skoordynowanym działaniem maszyn automatycznych. Finalnie, w sekcji ósmej, podsumowano treść artykułu. Na końcu, w sekcji dziewiątej, znajduje się przywołana w tekście literatura przedmiotu.

II. Czym jest automatyka jako dziedzina wiedzy?

Aby nakreślić — w odniesieniu do przedłożonego wstępu — czym tak naprawdę jest automatyka, warto odnieść się do kanonicznej literatury przedmiotu (Markowski i inni 1979, s. 45):

Automatyka jest to dziedzina wiedzy, która zajmuje się możliwościami ograniczenia lub wyeliminowania udziału człowieka w czynnościach związanych ze sterowaniem różnorodnych obiektów fizycznych. Terminem „automatyka” określa się też potocznie zestaw (system) urządzeń technicznych (aparatów) przeznaczonych do samoczynnego sterowania np. procesu przemysłowego. W określeniu automatyki istotne jest podkreślenie samo czynności (braku lub ograniczenia udziału obsługi ludzkiej); „automatycznie” jest przeciwieństwem do „ręcznie”, zwłaszcza [w stosunku] do pojęcia sterowania.

Zanim wyjaśnione zostaną aspekty merytoryczne związane z przywołanym cytatem oraz to, jaki będzie ich kontekst w odniesieniu do przedstawionych rozważań, warto nakreślić, czym różni się automatyka jako nauka od automatyzacji. Sama automatyzacja polega na ogólnej realizacji technicznej lub organizacyjnej mającej na celu wprowadzenie metod technicznych automatyki do różnych (w szerszej ogólności) dziedzin życia ludzi np. przemysłowych procesów technologicznych, medycyny, przetwarzania sygnałów, techniki samochodowej itp. (Ravazzi i Villa 2009; Lordan i Neumark 2018; Acemoglu i Restrepo 2019). Widać tu pewną istotną dystynkcję. Automatyka jako taka ma szerszy, teoretyczny charakter, który ma związek z takimi działami nauki jak matematyczna teoria sterowania, teoria systemów dynamicznych, teoria optymalizacji czy też modelowanie matematyczne procesów fizycznych. Dziedzina ta posiada głęboki charakter koncepcyjny oraz jest istotnie interdyscyplinarna. Nie wynika to jedynie z faktu, iż fizyczna realizacja projektów systemów automatyki wymusza łączenie ze sobą zdobyczy innych nauk, lecz jest to skutkiem fundamentalnych problemów stawianych przed nią (Markowski i inni 1979; Slotine 1991; Khalil 2002; Zak 2003). Automatyzacja natomiast może być rozumiana jako praktyczne realizowanie w działaniu technicznym aspektów wypracowanych na bazie wspomnianych analiz teoretycznych.

Odwołując się do wyżej przedstawionego cytatu, można zauważyć kilka kwestii, które w późniejszej części niniejszego tekstu będą niezwykle istotne. Intuicyjnie, łatwo spostrzec, że całkowite wyeliminowanie człowieka z procesu sterowania danymi procesami fizycznymi jest niemożliwe. Jest to również niejednokrotnie podkreślane w technicznej literaturze przedmiotu (Khalil 2002, s. 1-4; Zak 2003, s. 3-5). Sterowanie samoczynne ma to do siebie, że bezpośrednie, fizyczne oddziaływania człowieka na dany, regulowany ręcznie proces są realizowane przez inne fizyczne obiekty (podprocesy), a nie bezpośrednio przez ciało ludzkie przetwarzające energię na pracę fizyczną. Zatem, samoczynne sterowanie ma charakter wykluczający człowieka z bezpośredniego wchodzenia w interakcję z procesem, a nie izolujące go czy stanowiące rzecz całkowicie go z tego aktu wyręczającą. Można zatem powiedzieć, że urządzenie automatyczne, sterowane w wyżej opisany sposób jest bardziej inteligentnym czy zmyślnym, lecz nie samodzielnym bytem w sensie posiadania pełnej świadomości czy racjonalnej inteligencji.

Na temat pomiarów w ekonomii i nie tylko:
Czyżniewski_Obserwacje-w-naukach-ekonomicznych-–-zagadnienia-wybrane.-Oskar-Morgenstern-szkoła-austriacka-i-nauki-techniczne.jpg

Teksty

Czyżniewski: Obserwacje w naukach ekonomicznych – zagadnienia wybrane. Oskar Morgenstern, szkoła austriacka i nauki techniczne

III. Pojęcia podstawowe – krótko o teorii sterowania

Jednym z podstawowych aspektów rozumienia istotności wpływu automatyki jako dziedziny na rozwój techniczny jest poprawne pojmowanie terminu, jakim jest sterowanie. Dość oczywistym, nawet dla niewtajemniczonego w aspekty inżynierii czytelnika, jest fakt, że urządzenia te muszą funkcjonować według ściśle wytyczonych zasad/reguł/algorytmów koordynujących ich techniczne, fizyczne działanie w czasie i przestrzeni. Nie chodzi tu zasadniczo o prawa natury per se lecz o pewną metodologię pozwalającą na nadanie pewnym procesom nowych cech oraz właściwości związanych z wzajemnymi relacjami, odziaływaniami rozumianymi w sposób jakościowy itp. (Markowski i inni 1979; Slotine 1991; Khalil 2002; Zak 2003). Istotą tych „reguł” nie są zrealizowane uprzednio fizycznie aspekty projektowe systemu, lecz metody postępowania opracowane jako tzw. algorytmy sterowania pozwalające na odpowiednie koordynowanie, ewoluowanie procesu w czasie — w sposób celowy i sprecyzowany przez projektanta. Innymi słowy, dokonuje się tu zmian charakterystyk procesu w ramach praw fizyki, a nie jego substancjalnych właściwości o charakterze konstytutywnym.

Aby rozprawiać na temat szeroko rozumianej teorii automatyki, koniecznym jest zdefiniowanie pojęcia systemu a następnie pojęcia systemu sterowania. Jako system definiuje się w ogólności zbiór fizycznych bądź konceptualnych elementów, które poprzez odpowiednio zdefiniowane powiązania realizują z góry założone cele w sprecyzowany sposób (Ljung i Torkel 1994, s. 13-18, 33-40; Zak 2003, s. 1-5)[7]. Nie chodzi tu bynajmniej o fizykalną interpretację danego układu relacji, ale o sposób przekazywania informacji, strukturę relacji oddziaływań, porządek wzajemnych interakcji, czy dekompozycję zjawisk z uwagi na ich potencjalne koordynowanie. Dla przykładu, Marian Mazur, znany polski cybernetyk, zdefiniował system jako „(...) zbiór elementów i zachodzących między nimi relacji” (Mazur 1976, s. 6).

W ogólności, sterowanie definiuje się jako celowe oddziaływanie na dany obiekt[8], którego zadaniem jest „wymuszenie” na nim spełnienia pewnych określonych wymagań, referencji co do jego pracy, realizacji pewnych sprecyzowanych „ruchów”, czy zmiany stanów danych wielkości fizycznych w czasie i przestrzeni (Wierzbicki 2018, s. 33-34, 175-178)[9]. Poprzez odpowiednie oddziaływanie sygnałami przychodzącymi z zewnątrz obiektu, dokonując przekształcenia energii zmienia się chwilowy stan tak, aby odzwierciedlał on w swoim działaniu pewne sprecyzowane wymagania.

Poprzez opracowanie systemu sterowania dokonuje się nadania pewnych pożądanych, z góry założonych cech, które z punktu widzenia celu człowieka wydają się istotne. Samo podejście systemowe jest ściśle powiązane z problemami natury decyzyjnej. Koniecznym jest określenie pewnego stanu finalnego czyli celu/celów (co system ma swoim działaniem osiągać), znalezienie możliwości realizacji celów w sposób techniczny (jak osiągnąć za pomocą jakich środków) oraz bezpośrednia realizacja — wykorzystanie środków (czym dokładnie osiągnąć w jakich okolicznościach).

Ważnym elementem w kontekście budowy systemu sterowania jest pojęcie obiektu sterowania. Jest to wyizolowany z rzeczywistości proces, który po dokonaniu jego odpowiedniego powiązania z urządzeniami (konkretnie dobranymi pod sprecyzowane potrzeby) jest kontrolowany w sposób celowy (Slotine 1991, s. 1-11; Zak 2003, s. 2-3). Sam obiekt nie musi być konkretnym, osobnym procesem fizycznym[10]. Stąd, obiekty sterowania rozpatruje się nie jako poszczególne, osobne urządzenia (podprocesy) lecz ich odpowiednio połączone, skoordynowane zespoły. Istotnie, granica obiektu sterowania wyizolowanego z systemu sterowania jest w zasadzie arbitralna i płynna pod względem fizycznym. Wyodrębnianie ma charakter przede wszystkich konceptualny. Poprzez przypisywanie konkretnych ról w pewnej systemowej całości, obiekty (procesy) przestają być martwą naturą.

Poprzez budowę systemów sterowania, zagadnienia inżynierii rozszerzają się z czystego opracowywania i analizy procesów technologicznych opartych o wykorzystanie praw fizyki w praktyce, na bardziej złożone — abstrakcyjne pod względem teleologicznym — procesy związane z zarządzaniem czy koordynacją o fizykalnym charakterze. Tym samym, koniecznym jest nie tylko rozpatrzenie czysto fizykalnego aspektu funkcjonowania danego procesu lecz również aspekt celowy — ekonomiczny (Wierzbicki 2008, s. 18-19).

IV. Sterowanie a ludzkie działanie

W tym momencie warto przerwać dywagacje na temat aspektów technicznych i powrócić do analiz dotyczących ludzkiego działania. Jak wiadomo z prakseologii, ludzkie działanie ma strukturalnie racjonalny charakter i nakierowane jest na realizację subiektywnie umotywowanych celów, do których dojścia konieczne jest korzystanie z obiektywnie istniejących dóbr (środków) znajdujących się w danym miejscu i czasie. Człowiek, będąc świadomym istnienia tych środków oraz potencjalnych możliwości ich wykorzystania do realizacji celów, odczuwając odpowiednio skonceptualizowaną chęć dokonania zamiany stanu mniej pożądanego stanem subiektywnie preferowanym, podejmuje wysiłki finalizujące akt działania (Mises 2007, s. 9-83; Rothbard 2017, s. 25-40).

Teleologiczny charakter nauki o ludzkim działaniu porównany z zasygnalizowanym powyżej opisem automatyki jako nauki wymaga wyjaśnienia. Automatyka ma za zadanie koordynować zachowanie się zjawisk fizycznych poprzez konstruowanie pewnych systemów, których fizyczne działanie ma swego rodzaju autonomiczny (samoczynny) charakter w stosunku do ich interakcji z ciałem (mechaniczną pracą) człowieka. Szereg zjawisk fizycznych wchodzących w skład takiego systemu oddziałuje na siebie w określony, sprecyzowany sposób, który ma celowy — w sensie technologicznym — charakter. Ważnym jest też tu podkreślenie roli człowieka, który również, w sposób fizyczny, oddziałuje na funkcjonowanie takiego urządzenia. Niemniej jednak różnica między oddziaływaniem ludzi na maszyny a na innych ludzi (oraz w drugą stronę) jest istotnie odmienna (Mises 2007, s. 9-11). Maszyna, choćby nieważne jak zaprojektowana, jest bytem martwym, nie posiadającym woli i zdolności działania kontekstowego. Zasadniczą różnicę między tymi oddziaływaniami dobrze pokreślił Mises (2011, s. 54):

(...) Chce on zatrzeć różnicę między działającym człowiekiem i ludzkim działaniem a zdarzeniami nie związanymi z człowiekiem. W jego oczach różnica między nami a kamieniami jest tylko kwestią stopnia”, ponieważ reagujemy na bodźce, a przecież kamienie też reagują na pewne bodźce, choć bodźców takich jest mniej. Lord Russell zapomina wspomnieć o fundamentalnej różnicy między sposobami reagowania ludzi i kamieni. Kamienie reagują zgodnie z wiecznych schematem, który nazywamy prawem przyrody. Ludzie nie reagują w sposób tak jednolity; zachowują się — w sposób indywidualny. (...)

To redukcjonistyczne ujęcie człowieka jako istoty działającej całkowicie pomija aspekt tego, jak ludzie dobierają środki i cele. Istotnie, podejście to również całkowicie pomija aspekt zdolności poznawczych istot świadomych rozumianych jako relacja między podmiotem a przedmiotem poznania. Umysł człowieka nie jest jedynie „prostą świadomością”, która jest w stanie „odbijać w sobie” świat (dane zmysłowe), reagować na bodźce w sposób ściśle warunkowy, tak jak wspomniane urządzenia na dane poziomy sygnałów fizycznych czy zwierzęta w swoich reakcjach fizjologicznych (Judycki 2012, s. 20). Celnie ujął to Judycki (1995, s. 19):

Posiadanie świadomości przez człowieka łączy się natomiast z posiadaniem samoświadomości, czyli zdolności czynienia świadomych doznań wywoływanych przez świat przedmiotem aktów refleksji. Tego rodzaju akty umożliwiają zdystansowanie się od świata i od własnych aktualnych przeżyć. Dzięki tej władzy człowiek może przestać orientować świat na siebie i zacząć orientować siebie na świat. W ten sposób zaczyna widzieć, że jest tylko częścią świata. Jest też w stanie obiektywnie” się w nim orientować, jak również dojrzeć własną skończoność.

Podobnie, polski filozof niezwykle celnie odnosi się do kluczowej kwestii w kontekście odmienności aspektu przyczynowego dotyczącego różnic pomiędzy zjawiskami fizycznymi a zjawiskami mentalnymi, intencjonalnymi (Judycki 1995, s. 30):

(...) przyczynowość panująca między stanami mentalnymi ma inny charakter niż przyczynowość czysto fizyczna. I tak przyczynowość swoiście psychiczna różniłaby się, po pierwsze, tym od przyczynowości czysto fizycznej, że podlegające jej elementy mentalne nie byłyby determinowane „linearnie”, lecz „holistycznie”, tzn. z punktu widzenia całości życia psychicznego danego indywiduum. Po drugie tym, że psychiczne związki przyczynowe posiadałyby rysy teleologiczne. Po trzecie tym, że pojawiłby się w nich moment spontaniczności, tzn. relacje między elementami mentalnymi nie polegałyby tylko na „bitwie bodźców”.

Jeżeli na potrzeby rozważań czysto technicznych na chwilę zawiesić postulaty dotyczące istoty racjonalnego i świadomego działania człowieka, to w kontekście teorii automatyki człowiek fizycznie oddziałując z realnymi obiektami (dobrami — będącymi środkami do realizacji celów), naturalnie może być rozpatrywany jako element systemu sterowania automatycznego. To bardzo techniczne i redukcjonistyczne podejście ma sens jedynie w odniesieniu do pewnych fizycznych, technicznych oddziaływań rozpatrywanych w odniesieniu do teorii systemów, nie świadomego wyboru środków oraz celów w świecie rzadkości dóbr, niepewności, różnorodności otoczenia zewnętrznego oraz fundamentalnego braku wpływu na wszystkie czynniki wpływające na dyskomfort człowieka.

Natomiast, w kontekście jednoznacznego zidentyfikowania regulatora sprawa staje się nieco kłopotliwa. Z jednej strony, odnosząc się do biologii, za regulator można uznać mózg człowieka wraz z układem nerwowym. Niejednokrotnie, z uwagi na zagadnienia teorii sterowania czy teorii cybernetyki, oraz z drugiej strony, w zagadnieniach związanych z działaniem i budową ludzkiego ciała, takie rozpatrzenie sprawy jest rzeczą oczywistą. Mózg, otrzymując informacje zmysłowe odbierane z zewnątrz, „podejmuje decyzje” związane z tym, jak korygować/dostosowywać pracę/działanie ciała. Jest to podstawowy przykład występowania mechanizmu sprzężenia zwrotnego w naturze (Hull i inni 2015; Pausas i Bond, 2022). Jednak podejście to — jak wcześniej zaznaczyłem — jest redukcjonistyczne. Na potrzeby rozważań czysto fizycznych jest bezsprzecznie uzasadnione i oczywiste. Natomiast w kontekście rozważań dotyczących ludzkiego działania jako celowego i intencjonalnego, musi być rozumiane kompletnie inaczej (Mises 2007, s. 9-83; Mises 2011, s. 3-7, 41-55). Ujmując ten szereg zagadnień w nieco cybernetycznym kontekście, Sułek w swoim artykule na temat prakseologii ujął kwestię sterowania w następujący sposób (2010, s. 5):

Używając języka cybernetyki, można powiedzieć, że jednostka społeczna [człowiek] (...) jest układem samodzielnym, sterującym się we własnym interesie. Jest przy tym przetwornikiem energii, charakteryzuje ją więc określoną moc.

W kontekście automatyki cytat ten można rozumieć w ten sposób, że człowiek nie tylko reaguje w odpowiedni sposób na przebieg interakcji z obiektami fizycznymi jako takimi, lecz także określa pewne referencje, wielkości zadane z wewnątrz systemu” — z siebie, chcąc regulować zachowanie danego procesu. Reszta zagadnień ma charakter jedynie techniczny i jest związana z odpowiednim doborem środków do realizacji danych celów. Nadanie kontekstu działaniu człowieka w odniesieniu jego pragnień, skali wartości czy kwestii dokonania kalkulacji opłacalności realizacji innych, alternatywnych działań nie ma tu znaczenia — chodzi tylko o to, jak wygląda istota oddziaływań pomiędzy człowiekiem a innymi urządzeniami.

odbijmy.jpg

V. Jak automatyzacja urządzeń wpływa na działanie ludzi — przykład

Wyobraźmy sobie następującą sytuację. Człowiek stawia sobie za cel zakup pieca grzewczego[11]. Spośród wielu modeli różnych producentów dostępnych na rynku, załóżmy, że zasadniczo dostępne są dwie rozróżnialne klasy dóbr w wyraźnym stopniu substytucyjnych, które są przez aktora postrzegane jako homogeniczne (Mises 2007, s. 102-109). Pierwszy piec, starego typu, do którego człowiek musi mechanicznie dokładać węgiel jako paliwo cieplne oraz drugi, który jest zautomatyzowany i samoczynnie (autonomicznie pod względem fizycznym) dozuje odpowiednią ilość węgla[12].

Opisując przyczynowo schemat realizowanego działania w czasie, należy zwrócić uwagę na fizyczne aspekty jego wykonywania w odniesieniu do odpowiednio opisanej potrzeby człowieka. W przypadku pierwszej technologii, człowiek nie tylko musi pierwotnie oszacować, ile energii musi przetworzyć piec w celu wydzielenia odpowiedniej ilości ciepła, ale również musi samodzielnie, za pomocą siły mięśni, co pewien czas, dozować odpowiednią ilość węgla. Każdy, kto kiedyś parał się takim zadaniem, wie, że z uwagi na charakter procesów cieplnych, sporą niejednorodność węgla jako paliwa oraz ciężkie do oszacowania przełożenie między ilością węgla, aktualną temperaturą pieca czy możliwościami urządzenia, bardzo trudne jest wyznaczenie tego, ile trzeba włożyć pracy, aby uzyskać pożądaną temperaturę. W przypadku, zautomatyzowanej wersji pieca sytuacja ma się inaczej. Tym razem człowiek nie musi bezpośrednio zajmować się dozowaniem węgla, lecz może naturalnie zaniechać tego działania i skupić się jedynie na aspekcie zadania, narzucenia piecowi — jakby nie patrzeć urządzeniu automatyki — odpowiedniej, pożądanej przez siebie temperatury. Wówczas, urządzenie samo dobierze odpowiednią ilość paliwa grzewczego w odniesieniu do temperatury referencyjnej (pożądanej), aktualnego stanu rozkładu temperatury w piecu czy też innych warunków mogących wpłynąć na zachowanie się procesu (np. potencjalnych „zakłóceń” związanych z temperaturą zewnętrzną czy temperaturą lub ciśnieniem wody dopływającej do pieca). Konstrukcja urządzenia — systemu — jest tak opracowana, że znacząco wyręcza człowieka w aspektach fizykalnej oraz intelektualnej realizacji założonego przez niego celu. Co istotne, zaimplementowany przez projektantów algorytm sterowania, poprzez koordynowanie współoddziaływania zjawisk fizycznych w ramach rozpatrywanego systemu sterowania, autonomiczne podejmuje decyzje.

Oczywiście, jak już zostało to zaznaczone wcześniej, urządzenie nie działa całkowicie autonomiczne, niczym kierowane przez wewnętrzną wolę czy nawet zwierzęce instynkty. Wynosząc ze spostrzeżeń Misesa oraz z analizy aspektów związanych z podstawami teoretycznymi automatyki jako dyscypliny wiedzy, mamy świadomość tego, że maszyna nie działa sama z siebie — każdy krok jej fizycznego działania jest ściśle zaplanowany i zaprojektowany przez twórcę w odniesieniu do: 1) istoty zjawisk fizycznych je konstytuujących; 2) własnej wizji realizacji technicznej wynalazku; 3) przewidywań przyszłych, potencjalnych zastosowań; 4) możliwości oraz cech innych urządzeń, które będą mogły z nią współpracować. Zasadniczo, to na co należy zwrócić uwagę skupia się na zmianie roli człowieka (w sensie fizycznym) w odniesieniu do konceptualizacji sposobu realizacji jego celu opisanego jako chęć uzyskania energii cieplnej za pomocą pieca grzewczego. Odpowiednio zautomatyzowany i skalibrowany system, poprzez odpowiedni układ komputerowy, sam podejmuje decyzję” na podstawie dokładnie przetworzonych pomiarów oraz zaimplementowanej w danych algorytmach wiedzy o cechach procesu. Uzyskanie takiej dokładności przez ręcznie działającego” człowieka byłoby istotnie trudne i byłoby obarczone wieloma niepewnościami, które mogłyby wpłynąć istotnie na ocenę jakościową zrealizowanego działania ex post.

Warto również wspomnieć o tym, jak pewne naturalne ludzkie ułomności związane z fizyczną częścią np. organoleptycznej części jego aparatu kognitywnego, czy potencjalną realizacją czysto mechanicznego fragmentu działania mogą być przezwyciężone dzięki zastosowaniu automatycznych systemów sterowania. Potencjalnie, realizacja części fizycznej działania może być dokonywana równie efektywnie przez ciało ludzkie co przez zautomatyzowany system przemysłowy (np. wyspecjalizowane ramię robota). Korzystne aspekty tego typu dematerializacji” pracy są intuicyjne i niezaprzeczalne (Wierzbicki 2008, s. 18-22; Ravazzi i Villa 2009; Acemoglu i Restrepo 2019). Niemniej jednak można zwrócić uwagę na fakt, że często wynajęcie pracy człowieka może okazać się ekonomicznie bardziej opłacalne od zakupu i implementacji zaawansowanego technologicznie sprzętu (Mises 2007, s. 430-436; Hayek 2014a, s. 424-432; 2015b, s. 146-148; 2018). Niekoniecznie te czysto fizyczne aspekty realizacji działania muszą mieć kluczowy wpływ na to, czy ludzie wybiorą właśnie taki sposób realizacji ich odpowiednio sprecyzowanego celu. Decyzja co do wyboru środków nie jest jednoznacznie zdeterminowaną, permanentną oraz odwracalną relacją między człowiekiem a przedmiotami świata fizycznego. Zamiana jednej metody produkcji na drugą, z uwagi na aspekt technologiczny, zachodzi tylko i wyłącznie dlatego, że działający człowiek przewiduje większą zyskowność z nowej metody produkcji w porównaniu do drugiej (Skousen 2011, s. 255-269; Hayek 2014a, s  184-201; 2015b, s. 77-86; Rothbard 2017, s. 437-443). Stąd, w kontekście porównania tego, jak człowiek fizycznie realizuje pewne działania a tego, jak może być ono wyręczone” przez urządzenia, należy podkreślić pewne istotne aspekty.

Po pierwsze, abstrahując od potencjalnych możliwości fizycznego uszkodzenia urządzeń, czy też czasowej utraty cech jakościowych powstałych z uwagi na postępujące zużycie, maszyna jest w stanie bez przerwy pracować w sposób jednostajny (pod względem utrzymania zdolności technologicznych). W porównaniu do istotnej heterogeniczności pracy ludzi, która zachodzi między poszczególnymi osobnikami, jak i również w ramach różnych powtarzających się okresów działania danego człowieka[13], dla identycznych technologicznie urządzeń efektywność ich pracy jest taka sama. Pozwala to — pod względem utrzymania ciągłości procesu — na stabilną i jednostajną realizację pracy na danym poziomie jakościowym bez względu na to, który z jednorodnie fizycznych egzemplarzy danego urządzenia będzie wykorzystywany w danych warunkach. Innymi słowy, efektywność produkcyjna danej, technicznie rozumianej, struktury kapitałowej może być zachowana przez dłuższy okres bez potrzeby dokonywania ulepszeń czy napraw. Praca człowieka z samej swojej natury nie może się cechować tego typu jednorodnością oraz niezawodnością (Mises 2007, s. 123-152).

Po drugie, warto podkreślić fakt, iż zdolność percepcji zmysłowej człowieka jest istotnie ograniczona. Ewolucyjnie, wspomniana część aparatu poznawczego człowieka rozwijała się z uwagi na konieczność dostosowania się do warunków otoczenia oraz potencjalnych możliwości wykorzystania informacji dostarczanych przez zmysły do mózgu (Schlosser 2018). Z jednej strony, analizując to od strony czysto fizycznej, ludzie charakteryzują się względnie uniwersalnym aparatem zmysłów, który jednak ma swoje istotne ograniczenia, związane m.in. z pasmem słyszalnych częstotliwości, zakresem pola widzenia, czy możliwościami czucia. Z drugiej strony, zdolności te są względnie uniwersalne oraz pozwalają adaptować się człowiekowi do otoczenia.

W istocie, pomiar jest swego rodzaju konkretnym działaniem poznawczym, które pozwala finalnie na uzyskanie miary liczbowej danej wielkości fizycznej wyrażonej w konkretnych, technicznych jednostkach mierniczych (Raghavendra i Krishnamurthy 2013, s. 3–20). Takie oddziaływanie z rzeczywistością nie byłoby możliwe, gdyby człowiek posługiwał się jedynie swoim pierwotnym aparatem poznawczym. Sama konstrukcja urządzeń sensorycznych znacząco rozwija zdolności poznawcze człowieka w kontekście percepcji zjawisk fizycznych. Odnosząc się do kwestii czysto technicznej, układy sensoryczne pozwalają na „wyciągnięcie” w odpowiedni sposób z rzeczywistości chwilowej wartości danej wielkości fizycznej, która następnie może być odpowiednio przetwarzana i analizowana. Wszak ludzki organizm, pomimo iż posiada szereg wyspecjalizowanych w swoim działaniu zmysłów rozwiniętych w toku naturalnej ewolucji, nie jest w stanie dokładnie wyznaczać danych wielkości fizycznych bez odpowiednio skoordynowanego pomiaru jako technologicznej procedury. Musi się odwołać do pewnej skonstruowanej miary oraz opracowanego urządzenia (Jakubiec i inni 2014). Niemniej jednak zauważyć można to, że technologiczne działanie urządzeń pomiarowych jest ograniczone do ich fizycznej istoty. Urządzenia pracują tylko i wyłącznie w odniesieniu do zjawisk fizycznych, które są z nimi związane — nie mają zdolności (nawet ograniczonej) szerokiej adaptacji, którą posiadają zmysły człowieka.

Po trzecie, jak często podkreślali przedstawiciele szkoły austriackiej, kluczowym dla istoty działania człowieka jest aspekt wewnętrznej konceptualizacji i motywacji działania realizowany w umyśle jednostki (Mises 2007, s. 78-84; Mises 2011, s. 3-8). Zasadniczo, każde działanie człowieka musi trwać w pewnej konkretnej teraźniejszości rozumianej jako przedział czasu, w którym warunki realizacji działania mogą być postrzegane jako stałe. Niemożliwym jest pogodzenie osiągnięcia kilku satysfakcji naraz. Stąd, idąc za Misesem, należy uznać, że „oszczędzanie” czasu musi być czymś ważniejszym od oszczędzania dóbr fizycznych (Mises 2011, s. 86):

Oszczędzanie czasu ma charakter szczególny ze względu na wyjątkowość i nieodwracalność porządku czasowego. Każda część teorii działania potwierdza znaczenie tej prawdy.

Stosowanie urządzeń mających zdolność do urzeczywistniania swego rodzaju fizycznej autonomii pozwala istotnie zredukować nie tylko energetyczny wysiłek człowieka w działaniu per se, lecz — co najważniejsze z punktu widzenia prakseologii — zredukować czas, który człowiek musi poświęcić na realizowanie kolejnych fragmentów procesu działania.

VI. Automatyzacja a struktura produkcji — zagadnienia wybrane

Potencjalna redukcja wysiłków poczynionych w celu fizycznej realizacji działania jest ważna — bez względu na istotę procesu produkcyjnego. Jak zostało to opisane we wcześniejszych sekcjach, jest to dystynktywna cecha automatyzacji jako zjawiska. W kontekście czasowym, patrząc z perspektywy technicznej, nie chodzi tu bynajmniej wprost o rozwijanie struktury produkcji poprzez dodawanie kolejnych etapów, zmieniając ją do bardziej kapitałochłonnej postaci (choć jest to niewątpliwie przyczynowo powiązane z tym zjawiskiem i niejednokrotnie jedno nie może zajść bez drugiego z uwagi na zmiany technologiczne) — lecz o potencjalny efekt tego działania. W ten sposób zyskuje się metody oraz narzędzia pozwalające realizować krócej w danym, ograniczonym przedziale czasu konkretne działania produkcyjne powiązane z wyprodukowaniem pojedynczej jednostki danego dobra (Mises 2007, s. 420-427). Innymi słowy, dobieramy takie środki, które pozwalają nam zminimalizować czas od rozpoczęcia działania do jego zakończenia, oszczędzając przy tym energetyczny (fizykalny, obiektywnie mierzalny) oraz subiektywny wysiłek człowieka — oczywiście, w sposób potencjalny. W tym aspekcie warto odnieść się do Hayeka, który rozważał to, jak różne metody produkcji mogą wpływać na efektywność procesu produkcji — nie tylko w wymiarze czasowym i wartościowym ale i również fizykalnym (2009, s. 77):

Zastosowanie skomplikowanych maszyn może nie tylko znacznie skrócić czas potrzebny do przekształcenia surowca w gotowy produkt, ale nawet sprawić, że czas między momentem zainwestowania pierwszego wkładu [czynników produkcji] w aktywność produkcyjną danej maszyny, a momentem pojawienia się pierwszego jej produktu będzie krótszy niż okres, w którym wcześniej musieliśmy czekać na dany produkt[14].

Konkluzja ta jest niezwykle spójna z tym, co Mises twierdził na temat aspektu ludzkiego działania rozłożonego w czasie, tj. alokacji międzyokresowej, gdzie koniecznym jest dokonanie wyboru dotyczącego tego, jakich środków do jakich celów i kiedy dokładnie użyć (Mises 2007, s. 408-452). Zgodnie z teorią preferencji czasowej, człowiek zawsze woli realizację danego działania w teraźniejszości, lub co najmniej jak najszybciej możliwe, w porównaniu z jego finalizacją w dalszej przyszłości, zakładając, że ceteris paribus identycznie postrzega dany cel pomiędzy danymi momentami czasu. Innymi słowy, teraźniejsza satysfakcja lub szybsza jest zawsze bardziej preferowana niż przyszła, późniejsza w porządku czasowym. Zatem człowiek wikłając swoją pracę w procesy (metody) wytwórcze, które umożliwiają mu zakończenie danego działania szybciej w stosunku do innych sposobów jego realizacji, będzie osiągał większą satysfakcję.

Oczywiście, patrząc z perspektywy bezpośredniego wykorzystania produkowanego dobra do dalszych celów, wybierze technikę o krótszym czasie zaangażowania swojej pracy — wejście do procesu produkcji w postaci pracy (zaangażowanego czasu lub fizykalnej energii) może być mniejsze w stosunku do innego wejścia odnoszącego się do usług kapitałowych czynników produkcji. Nie mniej jednak kosztem wprowadzenia takiej metody jest po pierwsze czas, a po drugie dokonanie zmiany w czasowej alokacji środków sprowokowaną inną preferencją czasową (Machlup 1935, s. 584-596, 608-609; Mises 2007, s. 408-415; Hayek 2014a, s. 184-201; Rothbard 2017, s. 60-78, 317-337, 397-400). Szczególnie dotyczy to spostrzeżenia, w którym to austriacki ekonomista skonstatował: „(...) należałoby mówić o większej fizycznej wydajności procesów produkcyjnych wymagających dłuższego czasu” (Mises 2007, s. 410). Oczywiście, dłuższy czas oczekiwania odnosi się do relatywnego czasu oczekiwania na „wyłonienie się danej metody produkcji” w strukturze gospodarki, nie samo czekanie per se, czy czekanie na wyprodukowanie konkretnej jednostki dobra. Ponadto „dłuższy czas” należy również powiązać z koniecznością występowania większej ilości rozdzielonych stadiów produkcji, rozumianych jak i ekonomicznie jak i technologicznie. Nowa metoda, patrząc z perspektywy danych produktów na wyjściu, może zapewniać produkcję pojedynczej jednostki dobra w krótszym czasie, implikując zarazem możliwość wytworzenia większej ilości dóbr w stałym okresie operacyjnym.

W tym kontekście, odnosząc się do przypadku automatyzacji produkcji, rozważmy prosty przykład. Jeśli weźmiemy pewien przedział czasu, który poświęcamy na działanie, np. jedną godzinę na produkcję par butów, to przy mniej wydanej metodzie wyprodukujemy mniejszą ilość produktu w stosunku do bardziej wydajnej metody. Wydajność ta musi ujawnić się zatem w krótszym czasie produkcji jednej jednostki dobra patrząc z perspektywy wybranej techniki przekształcania czynników produkcji. Nie mnie jednak, aby tą metodę wdrożyć i zaimplementować, konieczne jest dokonanie odpowiednich działań produkcyjnych innego typu (np. projektowania i produkcji nowych maszyn wraz z ich wdrożeniem do struktury produkcji) nakierowanych nie na korzystanie z krótszych metod produkcji, lecz tych dłuższych, mniej bezpośrednich w sensie eksploatacji ludzkiego ciała (Mises 2007, s. 420-427, 430-436; Hayek 2015a, s. 77-86, 90-94; Machaj 2015).

Istotnie, automatyczne procesy produkcyjne w naturalny sposób muszą doprowadzić do takiego stanu rzeczy. Nie mniej jednak koniecznym jest dokonanie odpowiednio rozłożonych w czasie, opłacalnych inwestycji kapitałowych, które umożliwią wyłonienie oraz podtrzymanie takiego łańcucha produkcji, zarówno w kontekście utrzymania inwentarza urządzeń, jak i opłacenia usług pracy ludzi.

Coraz dłuższe oczekiwanie samo w sobie nie miałoby sensu, gdyby w skutek takich działań nie uruchomiono: 1) nowego procesu produkcji, nierealizowalnego przy krótszej strukturze produkcji, poprzedzonego uprzednią implementacją bardziej czasochłonnej w wymiarze całościowym metody technicznej, gwarantującej produkcję nowych dóbr; albo 2) nowych procesów produkcji, stanowiących konkurencję dla całościowo krótszych, alternatywnych metod, które to cechowałby się większą jednostkową produktywnością liczoną jako stosunek wyprodukowanych dóbr na zastosowane czynniki produkcji, m.in. pracę ludzką. W tym kontekście, nie chodzi tu o fakt tego, że wybieramy tylko i wyłącznie coraz dłuższe w sensie jednostkowym metody produkcji. Również nie chodzi tu o całościowe wydłużanie w czasie zagregowanej struktury produkcji, tak jak chciał tego Böhm-Bawerk, konstruując koncept przeciętnego okresu produkcji (Mises 2007, s. 408-411, 414-424; Skousen 2011, s. 182-195). Esencją tej zasady jest to, że wybieramy relatywnie dłuższe, bardziej okrężne całe łańcuchy produkcji[15], które po ich „domknięciu”, gospodarczej finalizacji i synchronizacji, zapewnią większą produktywność, a zatem krótszy czas produkcji pojedynczej jednostki produktu na wyjściu.

Co warto dodać, jak słusznie zwrócił Hayek w swoim niedocenionym dziele The Pure Theory of Capital, nie zawsze jest tak, że te dłuższe procesy produkcji są same w sobie bardziej produktywne (1941, s. 60) jak i pod względem wartościowym jak i fizykalnym. Nie inaczej, Murray Rothbard odnosi się do tej kwestii w sposób następujący (2017, s. 435):

Prawdą zapewne jest to, że wynalazek może sprawić, iż krótszy proces stanie się bardziej produktywny, niż był wcześniej [relatywnie] proces dłuższy. Nie oznacza to jednak, że jest on lepszy od wszystkich dłuższych procesów; dłuższe procesy, w których wykorzystuje się wynalazek są nadal bardziej produktywne od krótszych (...). Technologia i jej rozwój nie odgrywają zatem bezpośredniej roli w procesie inwestycji i produkcji; technologia, jakkolwiek istotna, oddziałuje tylko poprzez inwestycje kapitału.

Zatem, dokonując wyłonienia nowych, relatywnie dłuższych procesów produkcji, otrzymuje się technicznie dostępne metody pozwalające na zwiększenie produktywności oraz zachowania pewnych dóbr czy zasobów ludzkich, licząc na jednostkę produkowanego dobra. Jak słusznie zwraca uwagę Rothbard, technologia może uwolnić swój potencjał jedynie w odpowiednim otoczeniu ekonomicznym, wymagającym aranżacji rozciągniętego finansowania w czasie, ustalenia proporcji kapitału pracującego i trwałego oraz związania go z usługami pracy realizowanej przez ludzi. Oszczędność czasu objawia się po pierwsze, w tym w jaki sposób angażowana jest praca ludzka, po drugie, redukuje się technologiczny czas wytwarzania liczony na konkretną jednostkę danego dobra, oraz po trzecie i ostatnie, dochodzi do oszczędniejszej w sensie fizycznym — pociągając za tym ceteris paribus oszczędność czysto ekonomiczną — eksploatacji pozaludzkich czynników produkcji, powodując że oszczędzamy czas na ich uprzednią produkcję[16].

W tym aspekcie, musi istnieć czynnik, który potencjalnie, w sensie technicznym, daje impuls kapitalistom oraz posiadaczom pierwotnych czynników produkcji do uznania nowych, jeszcze nie zastosowanych metod jako tych mogących przynieść w przyszłości większe zyski. Nie chodzi tu bynajmniej o już dawno obalone przez austriaków poglądy mówiące o tym, że to jakkolwiek rozumiana produktywność dóbr kapitałowych, czy przewaga bardziej okrężnych metod produkcji miałaby determinować zmiany w preferencjach czasowych (co słusznie obala m.in. Mises [2007, s. 445-452]). Faktu uświadomienia tego ma charakter potencjalny — bez kapitału długoterminowego wyzwolonego większymi oszczędnościami taka metoda nie może zostać uznana za zyskowną w jakikolwiek sposób, nawet jeśli techniczne i rachunkowe kalkulacje o prospektywnym charakterze na to wskazują (Machlup 1935, s. 615; Hayek 2015a, s. 90-94; Machaj 2015, s. 286-290). Chodzi tu jedynie o zrozumienie faktu, że pojawienie się dodatkowego kapitału będzie wydane na technologiczny pożytek w postaci pracooszczędnych metod, czyli metod bardziej automatycznych cechujących się większą autonomią oraz technologiczną wydajnością. Istotą tego argumentu jest to, że wizja przyszłego użycia bardziej efektywnych metod wydaje się bardziej korzystna, poniekąd z uwagi na aspekt automatyzacji. Lecz sama automatyzacja, czy dematerializacja nie wyzwala w jakikolwiek sposób na zmiany preferencji czasowej, a zatem i stopy procentowej zmieniającej opłacalność bardziej rozciągniętych w czasie inwestycji w dobra kapitałowe. Podmioty rynkowe zawsze wyżej wyceniają inwestycje w procesy, których przewidywana krańcowa produktywność w sensie wartościowym, liczona w odniesieniu do produktywności czynników produkcji jest większa, a nie te krańcowe procesy, które są tylko i wyłącznie, bardziej produktywne w sensie czysto technicznym (choć niejednokrotnie jedno idzie w parze za drugim), co między innymi podkreślał Hayek (2014a, s. 184-201; 2014b, s. 406), Machlup (1935, s. 584-596, 614-615) czy Skousen (2011, s. 255-269). Nie mniej jednak, znając pewne aspekty porównawcze pomiędzy poszczególnymi technikami produkcji, możliwe jest jasne oszacowanie, która w danych warunkach i przy jakich zmianach przyniesie wówczas większą produktywność.

Z pewnością, zgadzając się z twierdzeniami ekonomistów austriackich, dobra kapitałowe o charakterze automatycznym, czy też, jak by woleli oni, pracooszczędne, należą do tzw. inwentarza trwałego, czyli takiego, którego usługi są w danym przedziale jakościowym dostępne ludziom przez długi czas (Skousen 2011, s. 179-181, 199-208; Hayek 2014a, 184-201; 2015a, s. 77-86; 2018, s. 319). Wynika to wprost z technologicznej analizy właściwości tego typu urządzeń — zarówno elektronicznych, mechanicznych, jak i również procesowych (np. chemicznych czy biologicznych). Są to narzędzia wytrzymałe fizycznie, odporne na temperaturę czy zmiany ciśnienia, oraz niezwykle niezawodne. Powoduje to, że są one używane w zakładach przez wiele lat, a jedynie ich oprogramowanie czy konfiguracja jest zmieniana w celach innowacyjnych. Potencjalna wizja implementacji takich urządzeń niewątpliwie może wyzwolić wśród właścicieli fabryk oraz zakładów osąd, według którego inwestycja w unowocześnione metody wytwórcze będzie w przyszłości bardziej zyskowna. Szczególnie, gdy możliwe jest rozciągnięcie finansowania tego typu potencjalnych innowacji w czasie.

Nie inaczej, stare wyposażenie techniczne o charakterze automatycznym (maszyny, komputery, oprogramowanie urządzeń cyfrowych) będzie nadal obecne w procesie realizacji procesu produkcji, gdy całkowity koszt jego używania oraz serwisowania będzie niższy od całkowitego kosztu wdrożenia nowych technologii (zakładając oczywiście, że całkowite zyski ze sprzedaży produktów nie skompensują całkowitego kosztu tej innowacji), na co istotnie uwagę zwrócił Hayek (Hayek 2015a, s. 146-148). Odnosząc się do przykładu automatyki (tym razem bardziej w aspekcie automatyzacji), szczególnie tej rozumianej jako tzw. automatyka przemysłowa, można zauważyć, że zmiany w zasobach oraz rodzaju inwentarza urządzeń nie dokonują się często i w nagły sposób. Niejednokrotnie sterowniki programowalne, interfejsy komunikacyjne, karty przetwarzania sygnałów, czy urządzenia wykonawcze pracują w fabrykach latami, podlegając jedynie okresowemu serwisowaniu. Chcąc utrzymać ich niezbędną do realizacji procesu produkcji techniczną sprawność, niezbędne są jedyne niewielkie prace naprawcze.

Nie mniej jednak, z uwagi na charakter działania tych urządzeń, tzn. takiego, który uwzględnia ich programowalność, podzielność, skalowalność w systemach sterowania, elastyczność dopasowania do procesów fizycznych, czy efektywność obliczeniowa, mogą one stanowić podstawę realizacji różnych procesów przemysłowych. Innymi słowy, urządzenia automatyki mogą być w ramach danych fabryk, sektorów, czy działów produkcji łatwo przesuwane pomiędzy odpowiednio opracowanymi technologicznie oraz koordynacyjnie procesami. Zatem, przyjmując to, że wraz z rozwojem gospodarczym pewne charakterystyczne typy systemów produkcyjnych będą wciąż używane, bądź rozwijane na bazie starych, można dojść do wniosku, że urządzenia te wciąż będą mogły być postrzegane jako użyteczne do realizacji zadań produkcji rozumianych w sposób ekonomiczny, nie tylko technologiczny. Ujmując to w języku Hayeka, mamy tu do czynienia z inwestycjami, które zachowują stary inwentarz dóbr kapitałowych (odpowiednio zamortyzowanych i przemieszczonych w strukturze produkcji), a nie wymagają produkcji całkowicie nowych maszyn czy urządzeń (Hayek 2009, s. 313-316; Hayek 2014a, s. 253-254). Takie działanie oczywiście jest relatywnie mniej kosztowne, lecz wymaga wystąpienia odpowiedniej wespół koordynacji czynników technicznych, konceptualnych, kapitałowych oraz ludzkich. Stąd, podobnie jak opracowanie i zamontowanie nowych maszyn, czy też ich fizykalna modyfikacja, aktualizacja oprogramowania zawierającego nowe, lepsze algorytmy koordynujące ich działanie jest nieodzownie czymś, co wydłuża strukturę produkcji — przynajmniej w sensie ilości zadań, jakie wykonano aby uzyskać oczekiwane właściwości procesu produkcji w danym momencie. Również takie działanie wymaga odciągnięcia czynników produkcji w czasie od metod mniej kapitalistycznych do metod bardziej kapitalistycznych. Co istotne, taka rozbudowa, mając charakter automatyzujący, nie tylko wpływa na relacje pomiędzy dobrami kapitałowymi (maszyny, urządzenia), ale też wpływa na charakter realizacji komplementarnej do niej pracy ludzkiej (Rothbard 2017, s. 235-241).

Praca ludzi, patrząc w sposób globalny, ma potencjał do bycia wysoce nie specyficzną, a zatem usługi przez nią świadczone mogą być alokowane w różnych procesach produkcji, na różnych stadiach struktury kapitałowej, w bardzo odmienny sposób. To od ludzi zależy, jakie chcą oferować usługi (jakiego typu), w jakim okresie, oraz jaki jest ich techniczny charakter w odniesieniu do pozostałych czynników produkcji oraz ich technicznej kompozycji (Hayek 2015a, s 77-86). Poprzez rozwijanie swoich umiejętności są oni w stanie uczyć się nowych sposobów integracji swoich zdolności w sposób komplementarny względem dóbr kapitałowych, które wynikają z właściwości maszyn oraz urządzeń — szczególnie tych automatycznych. Ucząc się, człowiek może zyskać nowe umiejętności, których charakter jest bardziej specyficzny i bardziej wyrafinowany, co potencjalnie daje szanse na sprzęgnięcie jego pracy z złożonymi procesami technicznymi. Niewątpliwie, tyczy się to również metod produkcji wykorzystujących bardziej automatyczny inwentarz. Nie mniej jednak, to nie praca sama w sobie tego typu, jak i dobra kapitałowe w technicznym rozumieniu samodzielnie zwiększają produktywność gospodarki w sensie wartościowym oraz realnym. Jak słusznie ujął Rothbard (2017, s. 464): „Rozwijająca się struktura kapitałowa zwiększa krańcową produktywność pracy, ponieważ podaż pracy rośnie wolniej od podaży dóbr kapitałowych. Wzrost krańcowej produktywności pracy nie wynika jednak z jakiejś szczególnej poprawy wydatkowanej energii. (...)”. Liczy się to, jak czynniki produkcji w sposób skoordynowany przyczyniają się do zwiększenia produktywności danej struktury produkcji.

Aby jednak takie zmiany w strukturze produkcji zaszły, musi zachodzić rynkowa konkurencja na rynku czasowym[17] pomiędzy różnymi typami metod produkcji — przede wszystkim tymi ścisłe alternatywnymi, o mniej oraz bardziej kapitałochłonnym czy pracochłonnym charakterze. Ludzie mogą celowo dążyć do stanu, w którym to ich praca będzie bardziej specyficzna, bardziej komplementarna technicznie w stosunku do metod o automatycznym charakterze — szczególnie w aspekcie inżynierskim, wysoce wykfalifikowanym. Wszystko po to, aby uzyskać większy zysk krańcowy z pracy, który dla tych metod nie tylko zapewni relatywnie większy dochód krańcowy dla usług specyficznej pracy, ale i również finalnie zapewni większą produktywność całego łańcucha produkcji — jak w wymiarze wartościowym, tak i fizycznym.

Rozważania dotyczące zagadnień pomiędzy stopniem automatyzacji gospodarki, rozwoju technologicznego, czy zmian preferencji ludzi w odniesieniu do kształtu i charakteru struktury produkcji zasługują na osobny, znacznie obszerniejszy artykuł. Poruszałby on w sposób dojrzały wątki powiązane z: 1) kapitałochłonnością struktury produkcji a jej wydłużaniem/skracaniem o kolejne etapy w zależności od Międzyokresowej Intensywności Pracy oraz technicznego charakteru metod produkcji[18]; 2) wpływ stopy procentowej na kształt struktury wraz ze zmianami wolumenu zaoszczędzonych środków oraz stopnia inwestycji na dany typ czynników produkcji; 3) pełna analiza zmian w inwentarzu kapitałowym, rozumianym w sensie technicznym, wraz z dopasowywaniem ze strony usług pracy czy wolumenu konsumpcji 4) synchronizacja czasowa oraz koordynacja czasowa etapów produkcji w zależności od okresów inwestowania środków oraz trwania technicznych okresów produkcji; 5) wpływ zmian w proporcjach kapitałów obrotowego oraz stałego, wraz z odniesieniem się do charakteru finansowanych z nich czynników produkcji, na zmiany w kształcie struktury produkcji.

VII. Celowe działanie: automatyka vs prakseologia

Sam Mises, pomimo że zmarł w 1971 roku, z pewnością miał okazję być świadkiem pracy urządzeń, które działają w swojej istocie w sposób automatyczny. Już w latach 50, podczas rewolucji technicznej związanej z wynalezieniem tranzystora (Iwai i Misra, 2022) — podstawy techniki cyfrowej — urządzenia automatyki zaczęły nabierać kształtu podobnego do tego, jaki możemy obserwować dziś. Fizyczne sprzężenia[19] natury mechanicznej czy elektrycznej zostały zastąpione urządzeniami elektronicznymi, przetwarzającymi dane sygnały w odpowiednio zmienionej postaci. Mises w pełni zdawał sobie sprawę z faktu, iż maszyny, które działają „autonomicznie”, tak naprawdę nie mają jakiejkolwiek cechy charakterystycznej dla racjonalnego, umotywowanego ludzkiego działania. Warto przytoczyć tu dwa istotne cytaty (Mises 2011, s. 56):

Maszyna jest urządzeniem zrobionym przez człowieka. Stanowi realizację projektu i działa dokładnie według planu swoich twórców. Produkt jej działania nie jest wytwarzany przez coś w niej zawartego lecz przez cel, jaki chciał osiągnąć konstruktor, kiedy ją zbudował. To nie maszyna wytwarza produkt, lecz robią to konstruktor i operator. Przypisywanie maszynie jakiejś aktywności to antropomorfizm i animizm. Maszyna nie ma  żadnego wpływu na swoje funkcjonowanie. Nie porusza się; jest wprawiana w ruch i utrzymywana w nim przez ludzi. Jest martwym narzędziem wykorzystywanym przez człowieka i popada w bezruch, gdy tylko znikną skutki impulsu operatora (...).

Przyjęło się mówić o urządzeniu automatycznym, że jest samoczynne. Również ten idiom jest metaforą. Obliczeń nie dokonuje maszyna licząca, lecz jej operator posługujący się narzędziem pomysłowo zaprojektowanym przez wynalazcę. Maszyna nie ma inteligencji; ani nie myśli, ani nie wybiera celów, ani nie stosuje środków, by osiągnąć zamierzone cele. To zawsze robią ludzie.

Analizując treść wyżej przytoczonych cytatów, łatwo zauważyć, że Mises uwypukla aspekt istnienia maszyny jako dzieła człowieka mającego w ogólnym zamyśle koncepcyjnym wspomaganie realizacji jego różnych celów. Konstruktor rozumiejąc działanie zjawisk naturalnych, których istota objawia się w danych rzeczach, wprowadza w nie wizję realizacji potencjalnego celu (rozumianego jako odpowiednio opisany typ działania, przyczynowo skutkowy ciąg zdarzeń w czasie) jako takiego. Bez tego, opracowana technologia nie byłaby niczym innym jak luźno powiązanym zbiorem elementów fizycznych, całkowicie pozbawionym szerszego kontekstu[20]. Maszyna jest po prostu odpowiednio nakierowanym przez człowieka konceptem wykorzystania sił natury do przetwarzania energii względem urzeczywistnionych fizycznie sił woli tak, aby umożliwić usprawnienie działań ludzi w sensie fizycznym.

Maszyna nie posiada inwencji twórczej ani zdolności do kreowania ex nihilo koncepcji i motywacji działania. Jej przyszłe zachowania mogą być przewidywalne z uwagi na możliwość uprzedniego zrozumienia konsekwencji jej działania — tak w sposób deterministyczny, jak i probabilistyczny. Działanie maszyny — już po samym jej opracowaniu i przygotowaniu do pracy — musi być rozpoczęte przez inicjatywę użytkownika; to on nadaje sens jej działania. Nie ma ona woli, nie motywuje swoich działań, nie ma tu czynnika związanego z czasowo-przestrzenną strukturą działania (Mises 2007, s. 18-20, 84-88; Mises 2011, s. XX-XXIII). To Mises ma na myśli, pisząc o braku ruchu i braku wpływu na swoje funkcjonowanie. Maszyna jako urządzenie działa w czasie rozumianym na Newtonowski a nie Bergsonowski sposób, w swego rodzaju przewidywalny i jednostajny sposób, gdzie upływ czasu jest jednorodny a jej działania ściśle fizycznie zdeterminowane (Borowczyk 2012; O'Driscoll i Rizzo 2015, s. 106–114). Nie chodzi tu tyle o fakt, iż niezaprzeczalnie matematyczny opis działania maszyny związany z prawami fizyki jest oparty na Newtonowskim postrzeganiu czasu jako ciągłym upływie nieskończenie małych „kawałków”, lecz o fakt tego, że maszynie, której stan fizyczny można uznać za jednorodny, jest wszystko jedno, kiedy rozpocznie się chwila „zero”. Człowiek postrzega czas jako pewne heterogeniczne, unikalne „fragmenty” między zdarzeniami, w których to rozpatruje działania; upływ czasu mechanicznego ma tu inne znaczenie — ściśle techniczne. Dla maszyny zdeterminowane związki czasowe mają charakter ściśle powiązany z jednoznacznością działania praw fizyki. Natomiast dla człowieka, powiązania czasowe mają charakter intencjonalny i celowo-przyczynowy z uwagi na realizację celów w danej trwającej teraźniejszości, którą można osadzić w przestrzeni czasu (Mises 2007, s. 84-89). Każdy system, nie tylko system sterowania, ale zasadniczo każde urządzenie, tuż przed rozpoczęciem działania zainicjowanego przez człowieka, ma pewien konkretny stan fizycznego spoczynku. To, jak zachowa się to urządzenie, ściśle zależy od przekutej na fizyczny akt woli człowieka oraz tego, jak aspekty konstrukcyjne ograniczają jego potencjalne możliwości[21]. W kontekście fizycznym ruch ten jest jedynie fragmentem zjawisk fizycznych, które muszą się stać, aby uzyskać pożądany przez człowieka cel.

Odnosząc się ściśle do drugiego cytatu, można zauważyć, iż Mises postrzega automaty, które istotnie uosabiały zasady działania urządzeń funkcjonujących samoczynnie czy autonomicznie, jako pewną klasę środków do realizacji celów. Nie ma tu znaczenia tak na prawdę to, jakiej klasy oraz złożoności technologicznej są te urządzenia same w sobie. Stanowią one jedynie przedłużenia ludzkiego ciała niezbędne do odpowiedniego realizowania odpowiednio skonceptualizowanych celów. W kontekście działania nowoczesnych systemów i urządzeń automatyki, obliczenia wykonywane na odpowiednich urządzeniach mikroprocesorowych, będących składowymi takiej całości, są nieodzownym elementem ich dokładnego i szybkiego funkcjonowania. O ile trywialnym jest zauważenie, że działanie maszyny liczącej jest od początku do końca projektem człowieka, to gdy operator zaczyna z niej korzystać, jego umotywowane ruchy ciała muszą wzajemnie współgrać z daną maszyną. Sposób wprowadzania danych, odczytu oraz przetwarzania przez maszynę musi być od początku do końca związany z tym, aby prowadzić do realizacji celu człowieka. Po raz kolejny, Mises opisuje to niezwykle celnie (2011, s. 56):

(...) wynalazek techniczny nie jest czymś materialnym. Jest produktem procesu umysłowego, rozumienia i formułowania nowych idei. Narzędzia i maszyny można nazwać materialnymi, ale operacje umysłu, które je stworzył, z pewnością są duchowe. (...) Wyjaśnia te zjawiska jako powodowane przez proces zasadniczo umysłowy, mianowicie wynalezienie. (...).

Aspekt autokontroli nie jest dokonywany przez zmysły człowieka lecz przez odpowiednio zaprojektowany układ regulacji wykorzystujący pomiary, schemat działania w postaci algorytmu oraz technologiczną wiedzę na temat procesu. Abstrahując od spraw projektowania, opracowania oraz wdrożenia maszyny, człowiek mając do dyspozycji urządzenie zautomatyzowane ma potencjalnie szansę na głębszą i dokładniejszą konceptualizację swojego działania. Poprzez maszynę automatyczną nie tylko „oszczędza” czas i energię, ale jest on również w stanie rozwijać ten najbardziej ludzki, immanentny aspekt działania, czyli intencjonalne, intelektualne postrzeganie tego, co chce osiągnąć oraz jak chce do tego dojść.

VIII. Podsumowanie

W opracowanym tekście dokonano zestawienia oraz kategoryzacji relacji dotyczących „działania” oraz „oddziaływania”, które zachodzą pomiędzy ludźmi i maszynami, wraz z związkami pomiędzy nimi. Dokonano porównania tego, w jaki sposób — w odniesieniu do teorii sterowania oraz w referencji do prakseologicznej analizy ludzkiego działania — różni się uprzednio umotywowane oddziaływanie między celowo koordynowanymi procesami fizycznymi a tym, jak należy rozpatrywać teleologiczną naturę ludzką. W istocie podkreślono to, w jaki sposób rozwój autonomicznie działających urządzeń oraz systemów wpłynął na potencjalne zmiany realizacji sposobu działania ludzi w sensie technicznym; szczególności w odniesieniu do konieczności wykonywania „fizycznej” pracy jako realnego urzeczywistniania aktów działania w czasie i przestrzeni. Opracowany tekst wzbogacono pewnymi istotnymi pojęciami związanymi z teorią automatyki, przykładami praktycznymi oraz wyjaśnieniem aspektów technologicznych. Oprócz tego, odniesiono się do zagadnień związanych z wpływem rozwoju technologii, w szczególności o charakterze automatycznym, na zmiany w kapitałowej strukturze produkcji — złożonym i wieloetapowym elemencie realnej gospodarki pieniężnej.

Jako istotne wnioski, które należy wyciągnąć z lektury tekstu, można wskazać m.in.

  1. Działanie maszyn, tj. celowo opracowanych urządzeń, funkcjonujących jako odpowiednio skoordynowane, wewnętrznie połączone ze sobą systemy (czy podsystemy), ma zawsze charakter powiązany z realizacją fizycznych aspektów działania ludzi. Innymi słowy, maszyny zawsze stanowią pewne przedłużenie, czy rozwinięcie ludzkiego ciała, pozwalając ludzkiej woli na realizowanie swoich planów w bardziej złożony i rozmyślny sposób niż jest to możliwe in natura. Ma to za zadanie wyręczać ludzkie ciało w realizacji pewny schematów oddziaływań odbywających się w świecie fizycznym, których człowiek nie musi już wykonywać bezpośrednio, lecz w bardziej pośredni sposób.
  2. Celowość w automatyce wiąże się ze zdefiniowaniem konkretnych zadań dla układów/systemów sterowania rozumianym tylko i wyłącznie w sensie fizycznym. To w jaki sposób efekty działań tych maszyn będą inicjowane i odbierane przez ludzi musi się wiązać z ich preferencjami rozłożonymi w czasie i przestrzeni — tj. tym, jak zostaną zademonstrowane, zakomunikowane oraz zrealizowane. Konieczne jest tu uwzględnienie cech wewnętrznych tych „samoczynnie działających” urządzeń w kontekście doboru środków do realizacji subiektywnie obranych celów.
  3. Maszyny czy urządzenia autonomiczne nie działają w dosłownie autonomiczny sposób. Konieczne jest odpowiednie zainicjowanie oraz nadanie kontekstu ich fizycznego „działania” w odniesieniu do innych procesów związanych z realizacją celów ludzi.
  4. Stosowanie maszyn i urządzeń jako środków do realizacji celów jest naturalną konsekwencją istoty ludzkiego działania, która nieodzownie związana jest z dodatnią preferencją czasową, tj. chęcią realizacji celów jak najszybciej, subiektywnej maksymalizacji użyteczności oraz chęcią zredukowania wysiłków związanych z fizycznymi aspektami działania.
  5. Wpływ systemów sterowania na zwiększanie produktywności procesów technologicznych w sensie realnym jest niezaprzeczalny. Wyeliminowanie człowieka jako głównego, bezpośredniego „realizatora” fizycznego aspektu działania pozwala przemóc immanentne ludzkie „przywary” związane z biologią oraz ograniczeniami kognitywnymi.
  6. Człowiek, poprzez możliwość mniejszego zaangażowania się w fizyczny aspekt realizacji działań ma istotnie większe możliwości oraz więcej czasu na intelektualny rozwój per se oraz, w kontekście rozwoju gospodarczego, większe możliwości rozbudowania intelektualnego podziału pracy w społeczeństwie.

Źródło ilustracji: pixabay

Bibliografia i przypisy
Kategorie
Metaekonomia Nauki pomocnicze ekonomii Struktura produkcji Teksty Wzrost gospodarczy


Nasza działalność jest możliwa dzięki wsparciu naszych Darczyńców, zostań jednym z nich.

Zobacz wszystkie możliwości wsparcia

Wesprzyj Instytut, to dzięki naszym Darczyńcom wciąż się rozwijamy

Czytaj również

Zimet „Technologiczny pesymizm” Paula Krugmana jest błędem

Wzrost gospodarczy

Zimet: „Technologiczny pesymizm” Paula Krugmana jest błędem

Czyli ignorowanie danych na rzecz argumentacji anegdotycznej.

Allman_Ego kontra maszyna

Innowacje

Allman: Ego kontra maszyna

Dlaczego niektórzy ludzie tak nerwowo reagują na nowe modele sztucznej inteligencji?


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.