Block: W obronie spekulanta

13 marca 2011 Ceny komentarze: 19

Autor: Walter Block
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Luiza Bielińska
Wersja PDF

spekulanta„Zabić spekulanta!”. Okrzyk ten słyszymy za każdym razem, gdy doświadczamy klęski głodu. Wznoszony przez demagogów, którym ochoczo wtórują masy ekonomicznych analfabetów, przekonanych, że spekulanci, podnosząc ceny żywności, sprowadzają na ludzi śmierć głodową. Ten rodzaj myślenia, albo raczej „niemyślenia”, jest winny sytuacji, w których dyktatorzy wprowadzają karę śmierci dla handlarzy podnoszących ceny żywności w czasie klęski głodu. I to wszystko bez choćby cienia sprzeciwu ze strony tych, którzy są zwykle tak bardzo zatroskani o wolność i prawa obywatelskie.

Jednak, tak naprawdę to spekulanci zapobiegają klęskom głodu, a nie je wywołują. I to właśnie dyktatorzy, dalecy od troski o życie obywateli, dźwigają największy ciężar odpowiedzialności za powodowanie głodu. A zatem trudno sobie wyobrazić większą niesprawiedliwość niż ta powszechna nienawiść do spekulantów. Jest ona uderzająca, gdy uświadomimy sobie, że spekulant kupuje i sprzedaje towary w nadziei na zysk, i jak mówi stare powiedzenie, próbuje „kupić tanio i sprzedać drogo”.

Jednak, co łączy kupowanie po niskich cenach, sprzedawanie po wysokich i osiąganie dużych zysków z ratowaniem ludzi przed głodem? Najlepiej wytłumaczył to Adam Smith za pomocą swojej doktryny „niewidzialnej ręki”. Głosi ona, że:

Każdy człowiek stara się ulokować swój kapitał tak, by przynosił jak największy zysk. Zasadniczo ani nie ma on zamiaru wspierać interesu publicznego, ani też nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo go wspiera. Własne bezpieczeństwo i zysk to jedyne, co ma na uwadze. Jak gdyby jakaś niewidzialna ręka prowadziła go, by wspierał cel, którego wcale wspierać nie zamierzał. Doglądając własnych interesów, często wspiera interesy społeczeństwa skuteczniej, niż gdyby naprawdę zamierzał je wspierać[1].

Tym samym skuteczny spekulant, działając samolubnie, we własnym interesie, wspiera dobro ogółu w ogóle o nim nie myśląc.

Po pierwsze, spekulant łagodzi skutki głodu, ponieważ gromadzi żywność w czasach dobrobytu, kierując się własnym zyskiem. Kupuje i magazynuje żywność na wypadek, gdyby nadeszły czasy niedoboru żywności, co daje mu możliwość sprzedawania po wyższych cenach. Skutki takiego działania są dalekosiężne. Dla reszty społeczeństwa jest to sygnał, że należy pójść w jego ślady. Konsumenci rozumieją, że muszą jeść mniej i więcej oszczędzać, z kolei importerzy muszą więcej importować, rolnicy zwiększyć plony z upraw, budowniczowie wznosić więcej magazynów, a hurtownicy magazynować więcej żywności. Zatem za sprawą nastawionej na zysk działalności spekulanta, który wypełnia doktrynę „niewidzialnej ręki”, w latach dobrobytu gromadzi się więcej żywności, niż gromadziłoby się bez działalności spekulanta i tym samym łagodzi się skutki przyszłych lat chudych.

I tak jednak rozlegną się głosy sprzeciwu, że owe pozytywne skutki nastąpią tylko pod warunkiem, że spekulant nie pomyli się w swojej ocenie przyszłej sytuacji. A co, jeśli się myli? Co jeśli spodziewa się lat dobrobytu — i sprzedając, zachęci pozostałych do pójścia w jego ślady — po czym nadejdą lata chude? Czy w takim wypadku poniesie odpowiedzialność za zaostrzenie głodu?

Tak. Jeśli spekulant się pomyli, spadnie na niego odpowiedzialność za poważne szkody. Działają jednak potężne mechanizmy, które eliminują niekompetentnych spekulantów. Tym samym, niebezpieczeństwo, które reprezentują i szkody, które wyrządzają, mają charakter bardziej teoretyczny niż realny. Spekulant, którego przypuszczenia są błędne, poniesie dotkliwe straty finansowe. Drogi zakup i tania sprzedaż to zjawisko, które być może źle ukierunkowuje gospodarkę, ale za to na pewno sieje spustoszenie w portfelu spekulanta.

Nie można oczekiwać, że spekulant będzie zawsze prognozował bezbłędnie, jednak, jeśli myli się częściej, niż ma rację, to straci swój kapitał, a tym samym i pozycję, dzięki której jego błędy mogłyby doprowadzić do zaostrzenia głodu. Te same działania, które szkodzą społeczeństwu, automatycznie szkodzą też spekulantowi, który nie będzie chciał w nie brnąć. Dlatego też nie powinno dziwić, że spekulanci, w jakichkolwiek czasach by nie działali, rzeczywiście są bardzo skuteczni, a co za tym idzie, przynoszą korzyści gospodarce.

Porównajmy teraz działalność spekulantów z działalnością agencji rządowych, które przejmują od spekulantów zadanie stabilizacji rynku spożywczego. One również starają się zapobiegać sytuacji, w której gromadzi się zbyt mało lub zbyt dużo żywności. Jednak, jeśli się mylą, to nie zadziałają żadne mechanizmy eliminujące. Pensja pracownika rządowego nie wzrasta, ani nie maleje w konsekwencji jego przedsięwzięć spekulacyjnych. Ponieważ urzędnik ani nie traci, ani nie zyskuje własnych pieniędzy, troska, z jaką biurokraci przystępują do spekulacji, pozostawia wiele do życzenia. Precyzja w pracy biurokratów nie zwiększa się automatycznie i nie jest to postępujący proces jak w przypadku prywatnych spekulantów.

Często słyszy się głosy sprzeciwu, że spekulanci wywołują wzrost cen żywności. Gdyby jednak dokładnie przeanalizować ich działalność, nasunie się wniosek, że głównym skutkiem ich działalności jest raczej stabilizacja cen.

W latach dobrobytu, kiedy ceny żywności są niespotykanie niskie, spekulant kupuje, czyli eliminuje część żywności z rynku, co tym samym powoduje wzrost cen. W następujących latach chudych ta przechowywana żywność trafia na rynek, więc ceny spadają. Rzecz jasna, żywność w czasach głodu jest droga, a spekulant sprzedaje ją po cenie wyższej niż cena zakupu, jednak nie jest tak droga, jak miałoby to miejsce bez działalności spekulanta. (Należy pamiętać, że spekulant nie odpowiada za niedobory żywności, które zazwyczaj są rezultatem nieurodzaju czy też innych klęsk bądź naturalnych, bądź wywołanych aktywnością człowieka).

Działalność spekulanta wyrównuje poziom cen żywności. W czasach dobrobytu, kiedy ceny żywności są niskie, spekulant, wykupując i gromadząc żywność, prowokuje wzrost cen. W latach chudych, kiedy ceny żywności są wysokie, spekulant wyprzedaje żywność, co powoduje spadek cen. On sam czerpie z tego zysk i bynajmniej nie jest to podłość — wręcz przeciwnie, spekulant wyświadcza społeczeństwu ważną przysługę.

Jednak demagodzy i ich naśladowcy pomstują przeciw spekulantom, zamiast traktować ich z uznaniem. Tymczasem zakaz spekulowania żywnością ma taki sam wpływ na społeczeństwo jak na wiewiórki niemożność gromadzenia orzeszków na zimę — prowadzi do klęski głodu.


[1] Adam Smith, An Inquiry into the Nature and Causes of the Wealth of Nations (New York:  Random House, 1973), s. 243, parafraza.

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Walter Block

Walter Block (ur. 1941) jest profesorem ekonomii na Loyola University w Nowym Orleanie, blisko związany z Mises Institute. Block jest autorem m.in. Defending the Undefendable oraz setek artykułów o ekonomii i libertarianizmie.

Pozostałe wpisy autora:

19 Komentarze “Block: W obronie spekulanta

  1. Tekst logiczny jednak nie jestem pewny czy w czasach pieniądza fiducjarnego prawdziwy.
    Pamiętam ja G. W. Bush pod koniec swojej prezydentury (gdy bańka na rynku paliwowym była w zenicie) prosił w oficjalnych wystąpieniach aby spekulanci przerzucili się na rynek spożywczy.

    Kontrakty terminowe na pszenicę rosły z tego co pamiętam już na wiosnę zeszłego roku, teraz odbiło się to na cenach chlebach i innych produktów opartych na zbożach.
    Nie gram rynkach towarowych ale jakby ktoś chciał zaryzykować to w zeszłym roku jeden z funduszy hedgingowych wykupił olbrzymie ilości wyprodukowanego w Brazylii kakao.

    Na koniec wytłumaczenie czemu jestem tak za standardem złota. Historia z USA podczas jednej z wojen (koreańskie bądź wietnamskiej, nie pamiętam). Rząd chcąc sfinansować wojnę zaczął dodruk pieniądza, który oczywiście dostał się się najpierw w ręce najbardziej zainteresowanych czyli ludzi związanych z finansami. No i zrobili oni dobry użytek czyli zaczęli wykupywać żywość w celu spekulacji nią przez co jej ceny „poszybowały w kosmos”.

  2. Znalazłem wczorajszy artykuł na portalu onet.
    Tytuł: „Szok cenowy na rynkach surowców rolnych. Cukier będzie jeszcze droższy”.
    Cytuję fragment: „W ciągu kilku lat ceny kakao wzrosły z poziomu 1900 dol. do prawie 4 tys. dol. Tylko w ciągu ostatnich sześciu miesięcy kakao podrożało o około 30 proc. Natomiast cena cukru na giełdzie w Londynie dochodzi do 760 dol. za tonę, co jest poziomem wręcz niespotykanym.

    – Przyczyną tak wysokich cen surowców jest fakt, że Wybrzeże Kości Słoniowej – największy producent kakao, odpowiedzialny za 40 proc. zasobów tego surowca na świecie, wstrzymał eksport, co spowodowało szok na rynkach surowcowych. Dodatkowo niepewna sytuacja panuje w Ghanie – drugim co wielkości producencie kakao na świecie – wyjaśnia Marek Wołos, analityk TMS Brokers. Drogie kakao przełoży się za kilka miesięcy na wzrost cen czekolady”.

    Odnośnie poprzedniego postu, pamiętam jak „eksperci” zastanawiali się czy wykupywanie kakao przez ten fundusz będzie miało wpływ na wzrost jego cen.

    Dobra nauka jak się robi pieniądze, szkoda tylko, że jestem za głupi aby w czasie się orientować w takich sytuacjach. Ostatnim razem zignorowałem wiadomość z lutego ubiegłego roku, że przedstawiciele kilku funduszy hedingowych w tym Quantum stwierdziło, że dolar jest za tani do euro.

  3. Udanej spekulacji na zbożu dokonał biblijny Józef i jeszcze ludzie byli mu wdzięczni …
    W nowszych czasach oskarżenia spekulantów są tak skonstruowane, że sugerują dokonywanie przez nich zakupów nie w czasach dobrobytu, ale na początku okresu nieurodzaju. Czyli nie robienie długofalowych inwestycji w celu zarobienia na buforowaniu rynku, ale krótkotrwałych tuż przed spodziewanym momentem wystąpienia nadwyżki popytu.
    Mam takie dziwne skojarzenie: keynesistom nie podoba się robienie oszczędności w celu przesunięcia zużycia kapitału w czasie, ale nie słyszałem sprzeciwów „głównego nurtu” wobec odkładania w czasie np. spożycia kakao.

  4. Niektórzy interpretują działanie biblijnego Józefa jako po prostu zwiększenie podatków do tego stopnia, że doprowadził do 7 lat kryzysu. Wtedy sprzedawał to co wcześniej zabrał, pozbawiając mieszkańców Egiptu ziemi na rzecz Faraona… Co do spekulacji, interesujący problemem jest możliwość wpływania na ruchy cen w celu osiągniecia zysków. Ten rodzaj spekulacji, o ile można go zrealizować byłby niekorzystny. W ten sposób postępowali Rostschidowie. Musicie przyznać, że jeśli jest możliwe wpływanie na ceny może dojść do innego rodzaju spekulacji.

  5. @1,2 4 W dzisiejszych czasach, dochodzi jeszcze sprawa dolara jako waluty rozrachunkowej i…luznego decydowania o wielkosci podazy tej waluty przez FED . W moim rozumieniu, przynajmiej w horyzoncie spekulacyjnym, daje to przewage amerykanskim graczom, w stosunku do producentow commodities w panstwach trzeciego swiata. Ta przewage maja szczgolnie wybailautowane instytucje i ich klienci. Klienci ktorzy inwestowali pod skrzydlami tych instytucji, i ktorzy razem z nimi (gdyby nie bailouty) poplyneliby w dluga tak, jak dobytek Japonczykow na fali ostatniego tsunami.

    Podczas gdy ktos dostaje kase niemalze za darmo i pozniej miesza nia na rynkach, ktos inny musi na nia ciezko zapracowac. Nawet jakby przyjac ze rzady Ghany czy Wyrzeza Kosci Sloniowej wstrzymaly eksport kakao, to trzeba takze zalozyc ze nie zrobia tego na dlugo, bo nie maja w tej rozgrywce zadnej pozycji przetargowej. Potrzebyuja tych zielonych tak bardzo jak kiedys potrzebowali prl-owscy komunisci.

    Podejrzewam jednak ze za ‚wstrzymaniem eksportu’ nie siedzi wcale Ghana czy Wybrzeze, ale wlasnie zagraniczni spekulanci ktorzy moze nawet na codzien jednoczesnie kontroluja i finansuja produkcje kakao w tych krajach (taki management buy-out;).

    Oczywiscie zgadam sie z tym ze dlugoterminowo glownym efektem dzialalnosci sekulantow jest stabilizacja cen.

  6. Kto to jest spekulant? Gość który stara się wykorzystać dla swojej korzyści nierównowagę rynkową spowodowaną przez rząd. Gdyby nie socjalizm regulacji rządowych to w warunkach wolnego rynku spekulant by wymarł jak ptak Moa przekształcając się w przykładnego inwestora. Im więcej rządu i jego regulacji, im więcej manipulacji walutą, inflacją, nadmiarem przepisów, podatkami po uszy, tym bardziej jest odwrotnie – jak ptak Moa wymiera inwestor a kwitnie spekulant.

  7. Cynik, po części tak i nie.
    Regulacje to spekulacja rządowa,
    siłą rzeczy nie może być spekulacją prywatną.
    Prywatne spekulacje cenowe są w zasadzie na rynku wolnym, gdyby były na regulowanym nie byłyby spekulacjami.
    Nie można wpływać skupem na cenę czegoś co jest odgórnie ustalane.
    Natomiast można jeśli jest limitowane ilościowo i tutaj faktycznie można kombinować.

    Autor tekstu piszę takie nonsensy że naprawdę głowa boli.
    Marks i Hayek by nie dali rady stworzyć takiego ekonomicznego i filozoficznego curiosum.
    Jako stary spekulant żyjący prawie wyłącznie ze spakuły powiadam Wam:
    Każdy spekulant to pośrednik !!!
    i to pośrednik MASOWY.
    a każdy pośrednik to KOSZT!!!
    a każdy koszt trzeba redukować jako -zbędny.
    CBDU.
    dlatego nie lubię spekulantów – bo podnoszą moje koszty jako spekulanta i robią mi konkurencję.
    Wam też.

  8. „Gdyby nie socjalizm regulacji rządowych to w warunkach wolnego rynku spekulant by wymarł jak ptak Moa przekształcając się w przykładnego inwestora”, hehehe, nie obśmiałem się tak od bardzo dawna. Zejdź pan na ziemię, panie cynik. Spekulanci byli, są i będą (i nic złego w tym nie ma), jak świat światem – chyba że znikną w 100% cztery rzeczy: zmienność, nieprzewidywalność, koszty transakcyjne i asymetria informacyjna. Ale coś mi się nie wydaje żeby to miało nastąpić – vide chociażby ostatni armagedon w Japonii.

    Mniej Korwina, więcej common sense.

    @pandora, niepotrzebne te krokodyle łzy i samobiczowanie; prawdopodobnie w historii świata spekulanci uratowali więcej żyć, niż działania rządów. Jest np. faktem udowodnionym przez mainstream ekonomii, że hoarding towarów podstawowej potrzeby wpływa stabilizująco na ich późniejszą dostępność w sytuacjach kryzysowych. Nie każdy koszt jest więc zbędny. Czasami spekulanci działają w kierunku przeciwnym do ogólnego trendu just in time delivery, budując „bezsensowne” zapasy magazynowe; że te zapasy są jednak sensowne, okazuje się jak coś pierdyknie – i ludzie mogą kupić chleb, chociażby i za uncję złota – ale jest to zawsze bezwzględnie lepsze, niż śmierć głodowa.

  9. panika2008,
    ale to wynika z oczywistej oczywistości, której stale zarówno lewacy jak i ultraprawica zaprzecza.
    Ze wolny rynek w dużym stopniu regulują jego najmocniejsi uczestnicy a 90% społeczeństwa to durnie.
    CHyba,że uwzględnimy wspomnianą nieprzewidywalność i asymetrię informacyjną jednak nie oszukujmy się.
    Grubas prawie nigdy ne działa na pałę.
    Albo reguluje cenę np. derywatami, albo skupem bezpośrednim pod informacje które ogólnie dostępne nie są. (w danym momencie).
    Są grubasy grubsze i chudsze ,są też cieniasy cienkie i całkiem wysuszone.

  10. @pandora
    „Ze wolny rynek w dużym stopniu regulują jego najmocniejsi uczestnicy a 90% społeczeństwa to durnie”

    powtórzę mniej więcej to co ci odpisałem na wykopie.
    aby spekulować czyli dobrze przewidywać zmiany na rynku trzeba dysponować odpowiednia ilością czasu aby gromadzić i analizować informacje.
    dlaczego zakładasz że wszyscy wyceniają swój czas w taki sam sposób jak ty?
    Czy naukowiec który woli cały swój czas przeznaczyć na badania nad nowymi gatunkami roślin, jest głupszy od ciebie bo nie zaprząta sobie głowy informacjami płynącymi z rynku bananów przez to nie podejmuje „racjonalnej” decyzji o zakupie taniej partii tego towaru w celu sprzedania z zyskiem?

  11. @10 Tak naprawde jestesmy tyle warci ile nasz nastepny deal. Glupota jest oczywiscie pojeciem wzglednym. Osobiscie uwazam, ze madrosc czlowieka mozna miezyc stopniem jego ‚renesansowosci’, a w niektorych kregach, rozmiarem jego NPV. Jesli naukowiec jest monokulturowy i siedzi „cale zycie przy warsztacie” to jest duza szansa ze jednak jest glupszy od co bardziej rozgarnietego inwestora;)

  12. Ad Pandora.
    „…Ze wolny rynek w dużym stopniu regulują jego najmocniejsi uczestnicy a 90% społeczeństwa to durnie…”

    Tesla był durniem bo zmarł w biedzie,Skłodowska bo nie opatentowała swoich odkryć, Einstein bo tracił czas na fizykę zamiast się zająć…..
    Pozdrowienia Mergiel

  13. Ad 3-12
    Pozdrowienia dla specjalistów od rynków towarowych, którzy wiedzą jak działają spekulanci.

    Zapomniałem napisać, że w pełni zgadzam się z artykułem, choć zdarzają się sytuacje, w których spekulanci inicjują niedobór towarów.

    Dla zwolenników teorii spiskowej na rynkach; pandora to stwórz sobie pozycję na 10% na dowolnym rynku derywatów (a najlepiej umów się z innymi spekulantami żebyście mieli 90%), a potem spróbuj z niej wyjść. Powodzenia życzę.

    PS Panika wiesz już kiedy wyjść ze złota?

  14. @12 Dlaczego od razu zakladasz ze Tesla, Einstein, Sklodowska nalezeli do tych 90% spoleczenstwa przeciez nawet dobrzy spekulanci to zaledwie promil z tych 10%?;)

  15. @Balcerek i Mergiel
    kochani, najwyraźniej wyraziłem się niejasno.
    Rozmawialiśmy o ekonomii, o zarządzaniu portfelem, również domowym.
    Dlatego określiłem durni, którzy przepłacają jako durni w tym głównie kontekście.
    Paradoksalnie nie traktuje statusu ekonomicznego jako jakiegoś szczególnie ważkiego w hierarchii cnót jakie powinny przyświecać docelowo homo sapiens.
    Jest to jednak ważne, w dzisiejszych czasach, do realizacji większosci pozostałych cnót (w tym również wspomnianej nauki, czy kultury czy sztuki a czasem i duchowości)

    @grudge.

    Spoko orinoko, nie takie wałki przechodziły w Londynie.
    Zapomniałeś już fixing cudów ?
    10 % to dzisiaj pryszcz.Natomiast trzeba miec do tego solidną kieszeń.
    Od siebie dodam ,że 1500 za złoto bedzie dość.
    Silver za to idzie w kosmos .Cuda panowie cuda.

  16. @13, nie wiem, widocznie za głupi jestem, nie to co niektórzy. Przyznam że na początku tego tygodnia miałem takie myśli 😉

  17. @pandora
    „Rozmawialiśmy o ekonomii, o zarządzaniu portfelem, również domowym”

    ja cię doskonale zrozumiałem. Chodzi o to że nie dostrzegasz różnicy w subiektywnej wycenie czasu.
    osoba A woli poświęcić 5 minut na codzienne zakupy przez internet przez co zapłaci o 20% więcej, zamiast tracić 30 min na pójście do hipermarketu. czy to jest racjonalne? z punktu tej osoby tak. bo 30 min jest dla niej znacznie więcej warte od oszczędności które może zyskać z zakupu tańszych produktów w zwykłym sklepie.

  18. Ad 15
    Zacytuję to co napisałem: „… stwórz sobie pozycję na 10% na dowolnym rynku derywatów (a najlepiej umów się z innymi spekulantami żebyście mieli 90%), a potem spróbuj z niej wyjść…”.
    Nie wiim na jakim rynku Ty grasz ale na każdym znanym mi rynku wyjście z takiej pozycji oznacza spadek kursu. Przy derywatach oznacza „zarżnięcie kursu”, a przy mniej płynnych rynkach bankructwo każdego kto zajmował pozycję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasi darczyńcy