Autor: Rett R. Ludwikowski
Źródło:Journal of Libertarian Studies
Tłumaczenie: Dawid Świonder
Wersja PDF

Tekst pochodzi z 1981 r.

Na początku dziewiętnastego wieku terminy „liberał” oraz „liberalizm” były już dobrze znane i popularne w Europie Wschodniej. Łatwo jest pojąć to, że — gdy naród rozdzielony był w wyniku zaborów oraz nie miał własnego państwa — hasła, takie jak „wolność”, „tolerancja”, czy „niepodległość” były szczególnie atrakcyjne. Każdy, kto pisał lub mówił o postępie, zniesieniu absolutyzmu, czy samostanowieniu narodów, uznawany był za liberała. Proces krystalizacji zrębów liberalizmu był daleki od ukończenia. W pierwszych szeregach liberałów znajdowali się ludzie o rozmaitych przekonaniach, jak np. rosyjski car Aleksander I oraz książę Ksawery Drucki Lubecki, który, mimo iż bardzo służalczy wobec Moskwy, wspierał jednak rozwój dużego przemysłu w Polsce. Książę Adam Czartoryski był przyjacielem cara, ale także i wielkim polskim patriotą, a później przywódcą konserwatywnego obozu politycznego uchodźców we Francji. Liberalizm był terminem rozumianym przez każdego, którego jednak nikt nie starał się wyjaśnić w bardziej szczegółowy sposób.

Pojęcie liberalizmu zostało zinterpretowane wyraziście po raz pierwszy dopiero w kręgu polskich ekonomistów. W pierwszych dwudziestu latach dziewiętnastego wieku zaprezentowali oni ideologiczny szkielet liberalizmu, który umożliwił dokładniejsze przedstawienie całego zjawiska. W pracach D. Krysińskiego, W. Surowieckiego czy S. Węgrzeckiego odnaleźć możemy główne atrybuty „ducha liberalnego”: tolerancję, przywiązanie do postępu, postawę prospektywną, wolność działania — szczególnie swobodę konkurencji i wolną rękę w przedsięwzięciach gospodarczych — oraz przychylność wobec mechanistycznej koncepcji społeczeństwa. Ze względu na sytuację, w której znalazł się naród polski, idea tolerancji, rozwinięta później jako zasada wolności religijnej, nabrała pierwszorzędnego znaczenia. Katolicyzm, mimo iż tłumiony w rosyjskich i pruskich częściach podzielonego kraju, był religią znacznej większości Polaków; jednoczył on naród i wart był obrony. Z drugiej strony, katolicyzm popierał konserwatywną ideę społeczeństwa i domagał się pierwszeństwa dla swego Kościoła. Żądania te doprowadziły do sporów z niekatolickimi mniejszościami i były niekorzystne dla interesów narodu. Idea tolerancji czy też pełnej wolności wyznaniowej była w tych okolicznościach najważniejsza. Liberałowie, którzy popierali tę zasadę, podkreślali, że w Polsce — gdzie nawet w czasach inkwizycji egzekucje religijne były nieznane — idea tolerancji powinna być traktowana jako zasada absolutna.

Liberałowie przekonywali, że Polacy powinni nie tylko rozprawiać na temat przeszłości swego potężnego kraju, ale także patrzeć w przyszłość i szukać dróg postępowej zmiany. Rozwój przemysłu uważany był za jedyny sposób na wzbogacenie i wewnętrzne wzmocnienie narodu. Radykałowie wskazywali, że rozwój gospodarczy uwarunkowany jest wolnością gospodarczą, natomiast osoby o umiarkowanych poglądach zgadzały się co do wolnej konkurencji w obrębie ziem polskich, lecz podkreślali, iż wolny handel i otwarcie bram zagranicznemu kapitałowi może utrudnić rozwój lokalnych inicjatyw. Ograniczone laissez faire wydawało się najlepszą polityką w owych warunkach.

Liberałowie zdecydowanie odrzucili konserwatywną ideę „społeczeństwa jako organizmu”, przyznając pierwszeństwo koncepcji mechanistycznej. W. Surowiecki napisał, że „społeczeństwo jest jak maszyna, w której obrót jednego koła, przekładając się na kolejne, wywoływał wspólny ruch. Jedna osoba porusza drugą swym działaniem, jedna klasa wprawia w ruch wszystkie klasy naokoło”[1]. Był to pogląd wyraźnie różniący się od organicznej idei społeczeństwa, a także odmienny od typowych indywidualistycznych koncepcji „społeczeństwa jako sumy”. Ta atomistyczna wizja, popularna w kręgu angielskich Benthamistów, była zbyt abstrakcyjna dla polskich liberałów. Uważali oni, iż w sytuacji, gdy naród walczy o niepodległość, haseł „solidarności” nie można było odrzucić. „Społeczeństwo atomistyczne” nie było w stanie zwyciężyć w zmaganiach politycznych.

Z końcem 1815 r. car Aleksander zatwierdził konstytucję Królestwa Polskiego, które stanowiło część Imperium Rosyjskiego. Konstytucja uznana została za najbardziej liberalną na świecie. Polacy liczyli w szczególności, że struktura legislatury, składającej się z dwóch izb, pozwoli im uczestniczyć we władzy politycznej. Carowi, będącemu polskim królem, przysługiwała inicjatywa oraz prawo weta wobec decyzji legislatury. Obie izby mogły omawiać projekty rządowe oraz raporty dotyczące sytuacji w kraju, a izba niższa mogła żądać wyjaśnień od ministrów oraz przedkładać Senatowi raporty o działalności urzędników. Jawność debat miała na celu umożliwienie społecznej kontroli przestrzegania prawa.

Jednakże w ciągu kilku lat niedookreślone wyrażenia w konstytucji przyczyniły się do omijania jej postanowień oraz starć między posłami a rządem. Przyspieszyło to proces formowania się opozycji parlamentarnej, która opowiedziała się za obroną zasad rygorystycznego przestrzegania swobód i praw gwarantowanych przez konstytucję. Zwano ich „Beniamistami”, od imienia znanego francuskiego liberała, Beniamina Constanta, z którego doktrynami politycznymi w pełni się zgadzali[2]. Liberalizm Beniamistów zamykał się w sferze politycznej, w której głosili oni idee rządu przedstawicielskiego. Jako bogaci ziemianie nie byli zainteresowani zmianami gospodarczymi i społecznymi. W swojej naiwności zakładali, że Rosja była państwem prawa, a car autentycznym liberałem i obrońcą prawa. Nie rozumieli oni, że sytuacja w Polsce znacznie różniła się od tej we Francji, przez co realizacja idei Constanta była bardzo trudna. Liberalizm nie miał poparcia wśród szerokiej burżuazji, a absolutyzm administracji cara, skryty za liberalnymi hasłami, był bez porównania większy niż władza rządu porewolucyjnej Francji. Doktrynerskie próby Beniamistów zostały szybko stłamszone, a absolutyzm otwarcie ogłoszono ustrojem panującym we wszystkich polskich ziemiach.

Doświadczenia polskiej opozycji ustawodawczej dowiodły, iż liberalizm nie tylko miał poważnych wrogów w tej części Europy, ale także brakowało mu odpowiedniej bazy, by mógł się rozwinąć. Nawet zdecydowani zwolennicy tego prądu myślowego nie dostrzegali żadnej szansy na utworzenie niezależnego liberalnego ruchu politycznego. W tej sytuacji popularne hasła liberalne zaczęły przenikać do sąsiednich nurtów ideologicznych, co było typowe w polskich warunkach. Pojawiły się organizacje centrowe i koterie o profilu konserwatywno-liberalnym. Konserwatyzm, który ukształtował się w ogniu dysputy między reakcją na prawym skrzydle a socjalizmem na lewicy, był przychylny kompromisowi z liberalizmem. „Prawdziwy” konserwatyzm, w przeciwieństwie do reakcji, działał w oparciu o założenia konserwatyzmu ewolucyjnego Edmunda Burke’a. Zapożyczył on pojęcie postępu, akceptując nieuniknione zmiany, lecz nigdy ich nie inicjując. Postęp, rozumiany jako stopniowa poprawa warunków życia, włączony został do organicznej teorii społeczeństwa; natomiast życie owego organizmu społecznego uważano za niezagrożone, o ile zmiany pojawiałyby się powoli i w sposób nieplanowany. Tak rozumiany postęp, zamiast stanowić zagrożenie dla konserwatyzmu, używany był do zilustrowania „konserwatywnej mądrości”. Takie pojęcie postępu — „jedyne dopuszczalne” dla konserwatystów — stało się nie założeniem sensu stricto, lecz odzwierciedleniem typowego konserwatywnego kompromisu. Nie należy go zrównywać z oportunizmem, ale raczej z poszukiwaniem Arystotelesowskiego „złotego środka”.

Konserwatywny kompromis wyrażał się zazwyczaj w postaci propozycji właścicieli ziemskich odnośnie do tego, jak rozwiązać sprawę reformy chłopskiej, co było w owym czasie kluczowym problemem. Nad reformą odbywały się poważne dyskusje, jednak — pomimo stosowania wyszukanej frazeologii — głównymi impulsami, jakie powodowały właścicielami ziemskimi, były ich obawy przed rewolucją chłopską i socjalizmem. Można to łatwo dostrzec w pismach wiodących teoretyków konserwatywnych.

Konserwatywny antyrewolucjonizm działał ostatecznie w oparciu o organiczną koncepcję społeczeństwa, będąc w tej kwestii dość przeciwstawnym założeniom liberalizmu. Zgodnie z owym poglądem, jednostka stawała naprzeciw warunkom zdeterminowanym przez siły rozwoju historycznego. Sił tych nie da się w pełni zrozumieć ani zmienić. W społeczeństwie organicznym z hierarchiczną strukturą jednostki są tak wzajemnie od siebie zależne, że muszą trwać przy zasadzie wzajemnej solidarności. Jednocześnie porządek społeczny i stabilność hierarchii można zachować tylko poprzez silną władzę. Społeczeństwo, aby bowiem być ciągłą formacją, na którą składają się całe pokolenia, musi być rządzone przez silną władzę i przez nią też chronione od upadku i zepsucia.

Zasady te były moralnie aprobowane przez Kościół katolicki. Istniały wzajemne zależności między Kościołem i konserwatyzmem. Właściciele ziemscy byli przekonani co do katolickiego charakteru tradycji narodu i tylko najbardziej postępowi z nich przyznawali słuszność zasadzie tolerancji. Postawę tę umacniał fakt, iż Kościół wspierał ideologię konserwatywną swym własnym autorytetem, zapewniając moralną aprobatę dla jej dogmatów, oraz był zainteresowany tym, by boska sprawiedliwość zaprowadzana była poprzez program konserwatywny. Tak więc Kościół, który z natury był konserwatywny, otrzymał opiekę i protekcję ze strony konserwatystów. W kontraście do wcześniej wspomnianych założeń liberalizmu, tylko Kościół katolicki uczestniczył w kierowaniu społeczeństwem.

Mimo iż w polskim konserwatyzmie istniały pewne tendencje liberalne, nie należy ich wyolbrzymiać. Konserwatyzm pozostał ideologią bogatych ziemian, którzy akceptowali jedynie kompromis z burżuazją, tj. stroną słabszą w tej relacji. Taka była pozycja liberalizmu, który tylko głosił swe idee i nie pretendował do utworzenia niezależnej pozycji politycznej.

Szczególna cecha wspólnej polityki pojawiła się, gdy konserwatyści przedstawili swój program tzw. pracy organicznej jako opozycji wobec rewolucyjnego programu socjalistów. Praca organiczna zaprezentowana została jako jedyny środek, za pomocą którego długo oczekiwana odbudowa państwa mogła się ziścić. Był to program progresywnej zmiany wewnętrznej, lecz stronnictwa lewicowe krytykowały go za jego zależność od wsparcia — lub co najmniej tolerancji — ze strony państw okupujących Polskę. Pod względem politycznym program ten prowadził do przyjęcia zasady trójlojalizmu, tj. lojalności wobec trzech okupujących mocarstw: Prus, Rosji i Austro-Węgier.

Środowiska prowadzące pracę organiczną nigdy nie były jednolite, jednak dopiero na początku lat 70. dziewiętnastego wieku stał się widoczny ich wyraźny podział. Od wszystkich konserwatywnych koncepcji „pracy organicznej” oddzielił się nowy ruch, przyciągający młodych warszawskich intelektualistów. Rozwijając się pod przemożnym wpływem ówczesnych trendów europejskich, nowy ruch określono mianem „warszawskiego pozytywizmu”. Reprezentował on idee stopniowej zmiany, poprawiającej byt narodu, odrzucając konserwatywny oportunizm i zachowawczą ideę struktury społecznej. Zorientowana na przyszłość postawa młodych pozytywistów, którzy bardzo angażowali się w zmagania o postęp, wyrażała swą autentyczność w ich przekonaniu, że człowiek jest w stanie uczestniczyć w procesie tworzenia otaczającej go rzeczywistości[3]. Konserwatyści, zgodnie z zasadami Burke’a, zgadzali się „na zmianę, lecz nie na porzucenie zachowawczego stanowiska”. Przez cały czas mieli na celu remontowanie „budynku”, aby nie musieć stawiać go od nowa. Pozytywistom zależało na naprawie ustroju nie tylko z powodu zagrożenia rozpadem, ale także ponieważ pragnęli żyć coraz bardziej komfortowo. Zgodzili się zachować „fundamenty”, aby zmodyfikować front oraz strukturę „budynku”.

Takie poglądy odnośnie do najlepszych warunków dla postępu były spójne z „formułami” liberalizmu zachodnioeuropejskiego. Zgodnie z Millem i Spencerem, których cytowano najczęściej, najlepszą gwarancją postępu była możliwie najlepsza obrona wolności. Pozytywiści dyskutowali przede wszystkim swobodę dociekań naukowych, pełną wolność wyrażania opinii oraz tolerancję dla wszystkich poglądów i ruchów intelektualnych. Powtarzali oni tezę Milla, iż ludzki geniusz może oddychać wyłącznie w atmosferze wolności.

Wpływ ruchu pozytywistycznego został ograniczony pod koniec wieku przez nowe idee polityczne. Na arenie zmagań politycznych pojawili się nowi gracze. Nacjonaliści, socjaliści oraz ruchy chłopskie wkraczały na miejsca poprzednio zajmowane przez konserwatystów i liberałów. Stronnictwa te prezentowały bardziej popularne warianty programów niepodległościowych, które były ważne w owym czasie nowych starań o polskie państwo, które w końcu, dzięki wydarzeniom pierwszej wojny światowej, odniosły sukces.

W Polsce okresu międzywojennego nie istniał klimat sprzyjający rozwojowi „ducha liberalnego”. Dominująca opinia dążyła do wykazania, że nowe i rozwijające się państwo wymagało silnego, zcentralizowanego rządu. Jedynie stary konserwatywny ośrodek w Krakowie podniósł raz jeszcze bardziej liberalne hasło. To właśnie z krakowskiego klubu konserwatywnego wyłoniło się nowe „neoliberalne” grono ekonomistów. Głównym założycielem owej grupy był A. Krzyżanowski, znany polski ekonomista, który już na początku wieku przewidział poważną recesję gospodarczą świata zachodniego[4]. Aż do końca lat 30. neoliberałowie próbowali walczyć z protekcjonizmem i dążeniami państwa do objęcia kontroli nad przemysłem. Przekonywali oni, że rząd nie może zajmować miejsca jednostki w jej przedsięwzięciach gospodarczych. Każdy powinien szukać własnej drogi wzbogacenia się. Państwo miało jedynie wspierać w osiągnięciu sukcesu. Niestety, mimo iż ruch neoliberalny zyskał uznanie na płaszczyźnie intelektualnej, jego rola polityczna była niewielka.

W okresie po drugiej wojnie światowej również panowała atmosfera niesprzyjająca liberalizmowi. Prąd ideowy powiązany z konserwatyzmem nie mógł liczyć na wsparcie w państwie socjalistycznym. Nawet badanie tych zagadnień natrafiało na pewne przeszkody. Socjalistyczne państwo z chęcią pokrywało koszty i wspierało studia nad ideami lewicowymi, zaniedbując badania dotyczące nurtów centrowych i prawicowych. Sytuacja ta nie tylko spowodowała znacznie braki w wiedzy i ograniczyła ogólną znajomość całego spektrum prądów ideowych, ale także w znacznym stopniu zniekształciła wiedzę o przeszłych i współczesnych ruchach lewicowych. Charakterystyczne było także to, że ów nędzny stan wiedzy nie przysłużył się do wzmocnienia zainteresowania sprawami społecznymi, zwłaszcza w kręgach studenckich i akademickich. Kiedy w latach 50. podjęto badania na temat polskiego liberalizmu, było jasne, że nie powiodą się one bez wyjaśnienia, czym liberalizm był naprawdę. Przeniknięcie idei liberalnych do ideologii konserwatywnej doprowadziło do interpretowania tego kontrowersyjnego terminu w sposób bardzo szeroki. „Liberałami” nazywano wszystkich przedstawicieli ruchów prawicowych i centrowych, od reakcjonistów do zwolenników laissez faire. W takich okolicznościach wszelkie dyskusje na temat liberalizmu były z konieczności płytkie i bezowocne.

Należy podkreślić, że tendencję tę wzmocniły próby zastosowania Leninowskiej definicji liberalizmu do polskiej odmiany owego zjawiska. Zgodnie z tą ideą, liberalizm był stanowiskiem odnoszącym się do politycznych i społecznych problemów kraju, określanym przez granice kompromisu między arystokracją ziemską a burżuazją. Definicja ta może być poprawna, gdy dwaj równi partnerzy — wielka burżuazja i właściciele ziemscy — walczą o swoją pozycję. Kompromis taki mógłby zrodzić warunki nie tylko odpowiednie dla szerzenia haseł liberalnych, ale także dla pełnego rozwoju ideologii liberalnej. Sytuacja w Polsce była jednak zupełnie inna. Burżuazja nie była równym partnerem; jej pozycja była słabsza. Tym samym mniejsza była również szansa, by liberalizm stał się oficjalną ideologią wspomnianego wyżej „sojuszu”. Konserwatyzm pozostał dominującym ruchem i trendem ideowym w dziewiętnastowiecznej Polsce. Chociaż liberalizm miał swych przedstawicieli i przeniknął do sąsiednich nurtów politycznych, nigdy jednak nie uzyskał w Polsce pierwszeństwa.

W latach 70. dwudziestego wieku sytuacja trochę się zmieniła i autor niniejszego artykułu, wraz z innymi uczonymi, próbował dowieść, iż liberalizm nie był tak „winny”, jak reakcja bądź inne odmiany tradycjonalizmu, oraz że zasługiwał on na szczególną uwagę. W tym samym czasie dostrzec można było pierwsze, ogólne oznaki rosnącego zainteresowania prawicowymi nurtami ideowymi, co wzbudziło zachętę, by „przyjrzeć się” liberalizmowi raz jeszcze. Po wydaniu w 1961 r. książki L. Kasprzyka Idee społeczno-polityczne Herberta Spencera w kręgach krakowskiego uniwersytetu opracowano liczne rozprawy naukowe i prace doktorskie poświęcone przedstawicielom francuskiego i angielskiego liberalizmu. Niektóre z nich, jak na przykład książka autora niniejszego artykułu — napisana wspólnie z J. Woleńskim — poświęcona Millowi, czy też książka B. Sobolewskiej na temat arystokratycznych liberałów francuskich w dziewiętnastym wieku, wydane zostały pod koniec lat 70. oraz na początku 80[5]. Instytut Nauk Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie również podjął pierwszą w Polsce próbę syntezy idei liberalnych[6]. Badaniami nad neoliberalizmem zajął się W. Sadurski. W późnych latach 70. opublikował wiele artykułów, a w 1980 r. także monografię poświęconą temu tematowi.

Korzystając z okazji, niniejszy autor przybliżył po raz kolejny problemy polskich liberałów ubiegłego wieku. W roku 1976 opublikował Konserwatyzm Królestwa Polskiego, a cztery lata później Szkice na temat galicyjskich ruchów i myśli politycznej: 1848–1892, obie poświęcone relacjom między polskimi liberałami i konserwatystami w dziewiętnastym wieku. Jego kolejna książka, Główne nurty polskiej myśli politycznej, 1815–1890, ukazująca te zagadnienia na szerszym tle innych nurtów politycznych, jest aktualnie przygotowywana do druku.

Niestety, wiele innych badań, jakie podjęto w ostatnich latach, nie zostanie ukończonych w najbliższej przyszłości. Niedobory papieru i kłopoty finansowe polskich wydawców zakłóciły ich przygotowania i publikację. Zrodziła się paradoksalna sytuacja. Nasz problem badawczy, zaniedbany i błędnie przedstawiany w okresie powojennym, nareszcie spotkał się z dużym zainteresowaniem czytelników i ośrodków naukowych. Pojawiły się także grupy uczonych o dobrym przygotowaniu do podjęcia dogłębnych badań. Nawiązano istotne relacje z ośrodkami zagranicznymi oraz opracowano wiele rozpraw naukowych, które oczekują na wydanie. Brak zakładów wydawniczych opóźnia prezentację owych badań polskiemu czytelnikowi. Luka w badaniach nie może zatem zostać zapełniona, a rzeczowa wiedza o historii i obecnych powiązaniach jednego z najbardziej znaczących nurtów ideowych może być nieobecna w polskiej kulturze politycznej jeszcze przez jakiś czas.


[1] W. Surowiecki, O upadku przemysłu i miast w Polsce, Warszawa 1810, s. 31.

[2] Nazywano ich także „kaliszanami” od nazwy miasta, w którym rezydowali główni liderzy grupy — Wincenty i Bonawentura Niemojowscy.

[3] Głównymi przedstawicielami tego nurtu byli: A. Świętochowski, B. Prus, P. Chmielowski, J. Ochorowicz, A. Kraushar, W. Smoleński. Związani byli z „Przeglądem Tygodniowym” oraz innymi pozytywistycznymi pismami, jak: „Niwa, „Ateneum, „Nowiny” i „Prawda”.

[4] Innymi szczególnie aktywnymi członkami towarzystwa byli: F. Zweig, A. Heydel, T. Lulek, S. Wyrobisz oraz S. Schmidt.

[5] R. Ludwikowski, J. Woleński, J.S. Mill, Warszawa 1979; B. Sobolewska, Doktryna polityczna liberalizmu arystokratycznego we Francji w latach 1814-1848, Kraków 1977. W roku 1978 Maria Zmierczak opublikowała pracę Ideologia liberalna w II Cesarstwie Francuskim, Poznań.

[6] M. Sobolewski, B. Sobolewska, Liberalizm, Warszawa 1978.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cytat:
  • Ekonomiczny problem społeczeństwa nie dotyczy zatem po prostu alokacji „danych” zasobów – jeśli słowo „danych” ma znaczyć: danych jednemu umysłowi świadomie rozwiązującemu problem stawiany przez te dane. Jest to raczej problem zapewnienia najlepszego wykorzystania zasobów znanych każdemu spośród członków społeczeństwa w celach, których względne znaczenia jemu tylko są znane. Krótko mówiąc, jest to problem wykorzystania wiedzy, która w całej swej pełni nikomu nie jest dana. Friedrich von Hayek
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W lipcu i sierpniu wsparli nas:
Pan Michał Basiński
Pan Marek Bernaciak
Pan Tomasz Bethke
Pan Wojciech Bielecki
Pan Bartosz Biernacki
Pan Paweł Bochnowski
Pan Rafał Boniecki
Pan Michał Brański
Pani Dominika Buczek
Pan Przemysław Buszka
Pan Mirosław Cierpich
Pan Szymon Curyło
Pan Maciej Czaplewski
Pan Maciej Czyż
Pan Marcin Dabkus
Pan Wojciech Dąbek
Pan Michał Dębowski
Pan Daniel Długozima
Pan Paweł Drożniak
Pan Tomasz Dworowy
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Mariusz Dziechciaronek
Pan Tomasz Gaździk
Pan Rafał Główczyński
Pan Sebastian Glapiński
Pan Wiktor Gonczaronek
Pan Marek Górecki
Pan Witold Grabowski
Pan Karol Grodzicki
Pan Tomasz Gruszecki
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Karol Handzel
Pan Tomasz Hrycyna
Pan Stanisław Hyrnik
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Michał Idec
Pan Tomasz Jabłoński
Pan Kazimierz Jacoń
Pan Łukasz Jasiński
Pan Piotr Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Sylwester Kozak
Pan Mateusz Kozłowski
Pan Krzysztof Kożuchowski
Pan Sławomir Krawczyk
Pan Krzysztof Krzaczkowski
Pan Wojciech Kukla
Pani Paulina Kurzyk
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Paweł Lewandowski
Pan Sławomir Majewski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Joanna Morawska
Państwo Magdalena i Marcin Moroniowie
Pan Igor Mróz
Pani Wanda Musialik
Pan Mateusz Musielak
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Wojciech Paryna
Pan Tomasz Pawlak
Pan Paweł Pietrasiński
Pan Mateusz Pigłowski
Pan Bartosz Pilarski
Pan Mikołaj Pisarski
Pan Dominik Pobereszko
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Arkadiusz Przybyłek
Pan Adrian Przybysz
Pan Artur Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Dawid Robaczyński
Pan Piotr Różański
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Karol Sobiecki
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Ryszard Staszowski
Pan Mikołaj Stempel
Pan Ryszard Strzelecki
Pan Dawid Szczepański
Pan Łukasz Szostak
Pan Grzegorz Sztemborowski
Pan Dariusz Szumiło
Pan Tomasz Tarczyk
Pan Jarosław Tyma
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Tomasz Wojtasik
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Mateusz Wójcik
Pan Adrian Wróble
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pan Karol Zdybel
Pan Jakub Zelek
Pan Marek Zemsta
Pracownik Santander Bank

Łącznie otrzymaliśmy 10 949,39 zł. Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!

Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>