Ebeling: Pięć wielkich zwycięstw klasycznego liberalizmu

22 stycznia 2020 Historia polityki komentarze: 0

Richard M. Ebeling

Źródło: fee.org
Tłumaczenie: Aleksandra Juda
Wersja PDF

liberalizmuLiberalizm klasyczny to najbardziej przełomowy zbiór założeń, jeśli chodzi o walkę o wolność i budowę dobrobytu jednostki. Niestety, niepokojąco małą wagę przywiązuje się do jego genezy. Zaznajomienie się pokrótce z dziejami liberalizmu klasycznego może pomóc nam w głębszym zrozumieniu kluczowej roli, jaką wciąż odgrywa on w kwestiach wolności, dobrobytu i pokoju.

Odwieczna tęsknota za niespełnioną wolnością

Już w czasach starożytnych pojawiali się myśliciele fantazjujący o świecie, w którym człowiek byłby wolny. Wizja ta jednak przez większą część historii pozostawała jedynie w sferze marzeń. Starożytni Grecy podkreślali znaczenie rozumu oraz szacunku dla wolności myśli, które — umożliwiając jednostkom kwestionowanie logiki i procesu rozumowania przedstawianych im przez innych — miały prowadzić nas w kierunku pełnego zrozumienia obiektywnego świata, który nas otacza.

Rzymianie opowiadali się za wyższym, bardziej uniwersalnym prawem, któremu podlegać miała ludzkość: za zasadnym i pragmatycznie wykrywalnym w społeczeństwie „ładem naturalnym”, uwzględniającym naturę człowieka. Żydzi i chrześcijanie odwoływali się do „wyższego” prawa, które pod względem „prawości” i „sprawiedliwości” miało przewyższać ziemską jurysdykcję królów i książąt, a któremu podlegać mieli wszyscy ludzie, jako że otrzymali je od najwyższego Stwórcy[1].

Historia pokazuje jednak, że ludzie zdani byli na łaskę ziemskich władców, którzy rościli sobie „boskie prawa” do sprawowania nad nimi kontroli. Poddani byli wykorzystywani i zastraszani przy użyciu bicza i miecza. Mieli poświęcać swój byt na poczet czegoś, co rzekomo miało wykraczać poza nich samych.

Nie byli panami własnego życia. Należeli do kogoś. Byli oni niewolnikami bez względu na nazwę, jakiej używano do określenia i obrony tej relacji władca-poddany. Ludzkość żyła w świecie zniewolonym.

Z czasem zaczęło się to zmieniać, najpierw w rozumowaniu człowieka, następnie w jego działaniach, wreszcie w instytucjach politycznych i ekonomicznych, w których ludzie pracowali, i którym podlegali.

Liberalizm klasyczny a prawa naturalne

Chociaż dziś relatywiści i nihiliści często drwią z takiej tezy, faktem jest, że współczesne środowisko wolnościowe uformowało się na fundamentach koncepcji „praw naturalnych”: praw przysługujących człowiekowi przez wzgląd na jego ludzką „naturę”, które przewyższają rządowe czy jakiekolwiek inne prawa ustanowione przez ludzi, bez względu na to, czy prawa te stoją z nimi w zgodzie, czy im zaprzeczają[2].

Filozofowie polityczni pokroju Johna Locke’a sformułowali je w XVII wieku. „Mimo że ziemia i wszystkie niższe istoty są wspólne wszystkim ludziom, to jednak każdy człowiek dysponuje własnością swej osoby”, upierał się Locke. „Nikt nie ma do niej żadnego uprawnienia poza nim samym. Możemy więc powiedzieć, że praca jego ciała i dzieło jego rąk słusznie należą do niego”[3].

Człowiekowi przysługuje naturalne prawo do obrony swojego życia i własności, jednak formułuje on polityczne zgrupowania w celu lepszej obrony swoich poszczególnych praw. Jego siła wszak może okazać się niewystarczająca, by ochronić go przed napastnikami; a niekiedy, w chwili wzburzonych emocji, jego działania obronne mogą nie być adekwatne do ataku kierowanego w jego stronę.

Tak, w wielkim skrócie, możemy przedstawić genezę założeń, które kiełkowały przez bez mała kolejny wiek, a następnie zainspirowały treść Deklaracji Niepodległości ogłoszonej w 1776 roku przez Ojców Założycieli. Mówili w niej o oczywistych prawdach, zakładających że jednostki posiadają na równi pewne niezbywalne prawa, do których można zaliczyć życie, wolność, dążenie do osiągnięcia szczęścia, a w obronie których ludzie delegują rządy.

Choć każdy amerykański uczeń zna — lub, powinienem powiedzieć, znał — na pamięć te wzruszające słowa Deklaracji Niepodległości, to dla większości amerykańskiego społeczeństwa pozostała część tego dokumentu jest mniej znana. Ojcowie Założyciele wymienili w niej swoje zażalenia pod adresem korony brytyjskiej: opodatkowanie bez przedstawicielstwa w parlamencie; działania ograniczające rozwój handlu i przemysłu wewnątrz brytyjskich kolonii oraz regulacje handlu zagranicznego; rzesza biurokratów wtrącających się w osobiste, jak i codzienne sprawy osadników; naruszanie podstawowych wolności oraz swobód obywatelskich.

Gniew i frustrację amerykańskich kolonistów pogłębiał fakt, że chociaż większość z nich czuła się Brytyjczykami z racji swojego urodzenia i rodowodu, król Wielkiej Brytanii, wraz ze swoim parlamentem, odbierał lub odmawiał im czegoś, co uznawali za swoje obywatelskie prawa — powszechne i okupione ciężką walką „prawa Anglików”, zdobyte na przestrzeni kilku wieków sukcesywnej opozycji w stosunku do samowolnej władzy monarszej.

Wolność to wspólne dziedzictwo intelektualne pozostawione nam przez wielkich myślicieli Zachodu. Trzeba jednak przyznać, że to w Wielkiej Brytanii wiele kwestii dotyczących praw oraz wolności jednostki nabrało większego rozmachu za sprawą dzieł myślicieli politycznych takich jak John Locke czy David Hume, ekspertów prawnych takich jak William Blackstone i Edward Coke, oraz filozofów, którzy zajmowali się filozofią moralną, takich jak Adam Smith.

Tym, co w ciągu trzech czy czterech ostatnich stuleci ich pisma oraz dzieła wielu innych myślicieli dały Zachodowi i światu, jest filozofia politycznego i gospodarczego liberalizmu.

Liberalna krucjata przeciwko niewolnictwu

Jakie były wizja i cele liberalizmu w XVIII i XIX wieku? Możemy je przedstawić w pięciu punktach[4]:

Po pierwsze, chodziło o wolność jednostki rozumianą jako prawo do posiadania samego siebie. Celem wielkiej brytyjskiej krucjaty liberalizmu w drugiej połowie XVIII wieku oraz we wczesnych dekadach XIX wieku było zniesienie niewolnictwa. Słowa brytyjskiego poety Williama Cowpera w 1785 roku stały się dramatycznym apelem ruchu abolicyjnego:

Nie mamy niewolników w kraju — czemu są zatem za granicą? Niewolnicy nie mogą oddychać w Anglii; jeśli wciągną w swe płuca nasze powietrze, w tym samym momencie staną się wolni. Postawią stopy na naszej ziemi, a ich kajdany zostaną zerwane.

Brytyjska Ustawa o Zakazie Handlu Niewolnikami z 1807 roku zniosła ten proceder, a brytyjskie okręty wojenne patrolowały zachodnie wybrzeże Afryki, zatrzymując statki z niewolnikami zmierzające w kierunku Ameryk. To doprowadziło do uchwalenia w 1833 roku Aktu Zniesienia Niewolnictwa, który oficjalnie zakończył niewolnictwo w całym imperium brytyjskim 180 lat temu, 1 sierpnia 1834 roku[5].

Choć nie z dnia na dzień, za przykładem Wielkiej Brytanii do końca XIX wieku poszła większość świata pozostająca pod wpływem krajów Zachodu. Koniec niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych przybrał formę tragicznej oraz kosztownej wojny secesyjnej, która odcisnęła swoje piętno na tym kraju. Ciężkie do wyobrażenia marzenie garstki ludzi na przestrzeni tysięcy lat ludzkiej historii wreszcie ziściło się dzięki wysiłkom oraz wyobraźni dziewiętnastowiecznych liberałów propagujących wolność jednostki.

Walka o prawa obywatelskie

Druga wielka batalia liberalizmu klasycznego miała na celu prawne uznanie i poszanowanie praw obywatelskich. Od czasu wprowadzenia Magny Carty w 1215 roku Anglicy walczyli o uznanie oraz przestrzeganie przez monarchę pewnych istotnych praw, włączając w to zaprzestanie bezpodstawnych, samowolnych aresztowań i przetrzymywania w więzieniu. Uwzględniały one także wolność myśli oraz wyznania, wolność słowa i prasy, prawo do zrzeszania się. Nad nimi górowała szersza koncepcja Rządów Prawa, według której sprawiedliwość oznaczała równość i bezstronność, a każdy miał odpowiadać przed prawem oraz być wobec prawa rozliczany, nawet ci reprezentujący czy tworzący prawo w imieniu króla[6].

Wiele z tych praw obywatelskich zostało uwzględnione w Konstytucji USA w postaci Karty Praw Stanów Zjednoczonych. Wyszczególnia ona pewne prawa ludzkie, które w swoim charakterze są do tego stopnia fundamentalne oraz niezbędne do stworzenia wolnej, trwałej społeczności, że żaden rząd nie może ich odmówić czy odebrać.

Liberalna walka o wolność ekonomiczną

Celem trzeciego wielkiego przedsięwzięcia liberalizmu klasycznego było wyswobodzenie działalności gospodarczej oraz wprowadzenie wolnego handlu. Na przełomie XVII i XVIII wieku rządy europejskie za pomocą swoich politycznych macek kontrolowały, jak tylko mogły, każdą aktywność przedsiębiorczą swoich poddanych.

Adam Smith oraz jego szkoccy i angielscy sprzymierzeńcy obalili założenia i logikę merkantylizmu, którym dawniej nazywano system planowania rządowego. Wykazali, że rządowym planistom oraz kontrolerom brakowało mądrości i wiedzy, by pokierować złożonymi, powiązanymi ze sobą działaniami ludzkimi.

Adam Smith i jego koledzy-ekonomiści twierdzili również, że społeczny porządek jest możliwy bez ingerencji rządu. Istotnie, tam, gdzie ludziom „prowadzonym niewidzialną ręką” daje się swobodę do kierowania swoimi działaniami w ustalonych ramach indywidualnej wolności, własności prywatnej, dobrowolnej wymiany oraz nieograniczonej konkurencji, tam spontanicznie wykształca się „system wolności naturalnej”, który, w porównaniu z opieką rządową, przynosi znaczniej więcej bogactwa oraz umożliwia lepszą koordynację działań.

Korzyści z wolności gospodarczej, dzięki którym Wielka Brytania, a następnie Stany Zjednoczone stały się pod koniec XIX wieku światowymi przemysłowymi mocarstwami skutkowały tym samym, choć w różnym stopniu, w innych częściach Europy, a także w innych częściach świata. Wielkość populacji na Zachodzie przewyższyła wszelkie przeszłe statystki, jednak zwiększona produkcja i wzrastająca produktywność zapewniały tym dziesiątkom milionów ludzi standard oraz jakość życia na coraz to wyższym poziomie.

Liberalna walka o wolność polityczną

Czwarta klasyczno-liberalna krucjata była prowadzona w imię większej wolności politycznej. Twierdzono, iż jeśli wolność miała oznaczać, że ludzie byli w stanie sami panować nad własnym życiem, to powinni oni także brać udział w rządzeniu społecznością, w której żyli, za pomocą czynnego prawa wyborczego, dzięki któremu mogli wybrać swoich reprezentantów w publicznych urzędach.

Liberałowie potępiali skorumpowany i oparty na manipulacji proces wyborczy w Wielkiej Brytanii, który umożliwiał objęcie urzędu w Parlamencie skrupulatnie wybieranym osobom broniącym wąskiej grupy arystokracji kosztem innych grup społecznych. W miarę upływu XIX i XX wieku, prawo do głosowania stopniowo przybierało formę powszechnego prawa wyborczego.

Nie było też tak, że liberałowie nie martwili się o potencjalne nadużycia ze strony demokratycznych większości. W zasadzie John Stuart Mill w swoim Considerations on Representative Government (1861) zaproponował, by ci, którzy w jakiejkolwiek formie otrzymali dofinansowanie lub wsparcie ze strony rządu, nie mieli prawa do głosowania przez okres czasu, w jakim byli zależni od podatników. Pojawia się bowiem zbyt duży konflikt interesów, gdy ci, którzy otrzymują takie redystrybucyjne świadczenia, mają możliwość zagłosowania na opcję, która pozwala im okradać portfele współobywateli. Za jego mądrą radą nikt jednak nie poszedł[7].

Liberalna ruch na rzecz pokoju międzynarodowego

Wreszcie, piąty z liberalnych ruchów XIX wieku działał po to, by znieść wojnę, lub przynajmniej zredukować częstotliwość międzynarodowych konfliktów oraz stopień szkód, jakie wyrządzały działania wojenne.

I w zasadzie w wieku, który dzielił porażkę Napoleona w 1815 roku od wypowiedzenia pierwszej wojny światowej w 1914 roku, wojny — przynajmniej w Europie — były nieliczne, relatywnie krótkie i ograniczone w zakresie swoich fizycznych następstw oraz odsetka ofiar.

Twierdzono, że wojna miała szkodliwy wpływ na interesy krajów i obywateli. Odbierała naturalne korzyści płynące z niezakłóconej produkcji oraz handlu opartego na międzynarodowym podziale pracy, w wyniku których wszyscy zyskiwali na tym, że inni specjalizowali się w różnych gałęziach przemysłu, rolnictwa i sztuki[8].

Dzięki klasyczno-liberalnemu duchowi tamtych czasów przeprowadzono kilka udanych prób ustalenia pomiędzy rządami formalnych „zasad wojennych”, które zakładały uszanowanie przez zwycięskie armie życia oraz własności niewinnych cywili. Powstawały traktaty uwzględniające humanitarne traktowanie więźniów wojennych oraz znoszące pewne działania wojenne uznawane za niemoralne lub nieeleganckie[9].

Oczywiście przesadne i absurdalne byłoby twierdzenie, że dziewiętnastowieczny liberalizm odniósł całkowite zwycięstwo pod względem swojej ideologii, czy celów reformy politycznej i gospodarczej.

Jednakże jeśli w ogóle mówimy o panującym „duchu epoki”, który nakreśla ton i kierunek danego okresu w historii, to liberalizm klasyczny niezaprzeczalnie określić należy jako ideę pionierską wczesnych i środkowych dekad XIX wieku, która zmieniła świat w sposób iście przełomowy. Wszystkie obecne polityczne, ekonomiczne oraz osobiste wolności, które w dalszym ciągu posiadamy, zawdzięczamy wcześniejszej epoce, która zapisała się na kartach ludzkiej historii jako klasyczno-liberalna.

Ameryka, ostoja wolności indywidualnej

Utworzenie Stanów Zjednoczonych zostało przypieczętowane konstytucją, która — w teorii i w praktyce — uznawała prawa obywateli do życia, wolności oraz uczciwie nabytej własności. Jedynie w Ameryce obywatel mógł mówić i robić wedle własnego mniemania praktycznie wszystko, o ile jego słowa oraz działania miały charakter pokojowy i nie zagrażały prawom drugiego obywatela. Jedynie w Ameryce, nowym i rozwijającym się kraju, handel nie podlegał rządowym regulacjom, środkom kontroli i opresyjnemu opodatkowaniu, dzięki czemu ludzie mogli swobodnie żyć, pracować oraz inwestować dowolnie w cokolwiek, co według nich mogło okazać się zyskowne.

Michael Chevalier był Francuzem, który, tak jak Alexis de Tocqueville, odwiedził Amerykę w latach 30. XIX wieku, po czym wrócił do Francji i napisał książkę o swoich odczuciach dotyczących Społeczeństwa, Manier oraz Polityki Stanów Zjednoczonych (1839). Chevalier wyjaśniał swoim francuskim czytelnikom:

Amerykańskie społeczeństwo stanowi wzór przedsiębiorczości […]. Maniery oraz zwyczaje są przejawem pracowitego społeczeństwa. W wieku 15 lat człowiek zaczyna swoją działalność biznesową. Mając 21 lat ma ugruntowaną pozycję, farmę, warsztat, biuro księgowe, jednym słowem zatrudnienie — cokolwiek by to nie oznaczało. Do tego czasu także się żeni, a w wieku 22 lat staje się ojcem rodziny, co w rezultacie motywuje go do działania. Człowiek bez zawodu i — co jest równoważne — który jest niezamężny, nie cieszy się poważaniem. Jedynie człowiek, który jest aktywnym i użytecznym członkiem społeczeństwa oraz przyczynia się do rozwoju bogactwa narodowego i zwiększania populacji, postrzegany jest przychylnie i z szacunkiem. Amerykanin kształcony jest z myślą, że zdobędzie konkretny zawód; że stanie się farmerem, rzemieślnikiem, producentem, kupcem, spekulantem, prawnikiem, doktorem, czy ministrem; może nawet będzie wykonywał każdy z tych zawodów; a jeśli będzie aktywny i inteligentny, zarobi fortunę. Ponieważ każdy dookoła niego jest aktywny zawodowo, nie wyobraża sobie życia bez profesji, nawet jeśli jego rodzina jest bogata. Obce jest mu pojęcie emerytury i zdaje on sobie sprawę, że jego ojciec może stracić bogactwo z dnia na dzień. Poza tym, zgodnie ze zwyczajem, jego ojciec nie myśli o przekazaniu mu własnej fortuny i jest zaangażowany zawodowo; jeśli jego syn pragnie być posiadaczem fortuny, niech sam sobie ją wypracuje![10]

Chevalier podkreślał także ducha rywalizacji u Amerykanów:

W interesie Amerykanina jest być zawsze krok przed swym sąsiadem. Jeśli stu Amerykanów miałoby udać się przed pluton egzekucyjny, zaczęliby walczyć o przywilej pójścia w pierwszej kolejności, tak przywykli do rywalizacji![11]

Wielu może postrzegać to jako oklepany frazes, ale w tych dekadach XIX wieku oraz wczesnych dekadach XX wieku, gdy niewiele regulacji migracyjnych stało na przeszkodzie, by przekroczyć granice państwa, Ameryka jawiła się jako promyk obietnicy i nadziei. Tu człowiek mógł otrzymać „drugą szansę”. Mógł zostawić za sobą polityczne okrucieństwo, opresję religijną oraz ekonomiczne przywileje „starego kraju”, by ze swoją rodziną zacząć życie z czystą kartą. Pomiędzy rokiem 1840 a 1914 blisko 60 milionów ludzi opuściło „stary świat”, by rozpocząć nowe życie w innych częściach świata, z czego prawie 35 milionów przybyło do Ameryki. Wielu z nas jest potomkami przedstawicieli tamtych pokoleń, którzy przybyli do Stanów Zjednoczonych, by „zaczerpnąć z ducha wolności”[12].

 Współczesne wyzwania dla liberalizmu klasycznego

W XX wieku zaobserwowano odejście od założeń i ideałów klasyczno-liberalnych, które zainspirowały opisane zmagania o ludzką wolność, dobrobyt oraz bardziej humanitarne społeczeństwo obywatelskie. W ich miejsce pojawiły się nacjonalizm, socjalizm oraz rządy interwencjonistyczno-opiekuńcze. Oznaczają one powrót do politycznego i gospodarczego kolektywizmu, w którym interes jednostki podporządkowany jest interesom większej społeczności definiowanym, narzucanym i wdrażanym przez rząd. W rezultacie dochodzi do redukcji i utraty pewnego stopnia wolności indywidualnej w różnych sferach i aspektach życia codziennego.

Najgorsze oraz najbardziej brutalne komunistyczne, nacjonalistyczne, rasistowskie formy kolektywizmu w XX wieku — sowiecki socjalizm, włoski faszyzm, niemiecki narodowy socjalizm (nazizm) — zniknęły z politycznego oblicza świata. Jednak współczesny kolektywizm w postaci rządu interwencjonistycznego i państwa opiekuńczego sprawia, że obywatele powszechnie wierzą w konieczność udziału rządu w większości działań podejmowanych na scenie rynkowej. Zapewnia się także, że rząd musi paternalistycznie regulować różne formy osobistych oraz społecznych aktywności obywateli.

Jedną z form kolektywizmu odrodzonych ostatnio w Stanach Zjednoczonych jest fala gospodarczego nacjonalizmu oraz przeświadczenie, że rząd koniecznie musi podejmować działania regulujące formę oraz lokalizację inwestycji w sektorze prywatnym. Taką polityczną narrację obrała obecna administracja w Waszyngtonie.

Liberalizm klasyczny w obronie wolności gospodarczej

Fundamentalna zasada za tym stojąca została podważona w XIX wieku przez pochodzącego z Karoliny Południowej Thomasa Coopera (1759-1839). Był on rektorem Uczelni Kalifornii Południowej (późniejszy Uniwersytet Karoliny Południowej) oraz profesorem chemii i ekonomii politycznej. Jego Wykłady na temat Elementów Ekonomii Politycznej z 1830 roku stały się jednym z najczęściej używanych podręczników do ekonomii w Stanach Zjednoczonych. Twierdził:

Głównym celem handlu zagranicznego jest importowanie dóbr, na które jest popyt, po mniejszych kosztach niż koszt ich produkcji w kraju. Stanowi to jego fundament i podstawowe założenie. Wprowadzanie ograniczeń, ceł ochronnych oraz zakazów sprowadzania dobra z zagranicy, gdzie jego koszt jest niższy, doprowadza zatem do zaniknięcia handlu zagranicznego […].

W tym restrykcyjnym systemie mówi się nam, że bogactwo możemy zdobywać jedynie, będąc więźniami naszych własnych domów, bez możliwości wyjścia poza ich próg; że naszym obowiązkiem jest umożliwić sąsiadom bogacenie się na naszej łatwowierności, oraz przekonuje się nas do kupowania od nich po wyższej cenie produktów niższej jakości […].

Jeśli ta zasada ma mieć zastosowanie, na czym to się skończy? Mówienie później, że jesteśmy najbardziej światłym narodem na Ziemi jest o wiele boleśniejszym docinkiem niż jakakolwiek satyra płynąca z ust wroga. Podleganie takim rządom ignorancji jest w rzeczy samej narodową hańbą […].

Ekonomia polityczna […] nauczyła nas, że w żadnym kraju nie dochodzi do zwiększenia narodowego dobrobytu i rozwoju za sprawą hamowania pozostałych narodów, lecz poprzez wsparcie, zachętę oraz promowanie społecznego interesu państw nas otaczających. Że wszyscy jesteśmy dla siebie klientami i że żaden człowiek czy państwo nie wzbogaci się, doprowadzając do ubóstwa swoich klientów. Im bogatsze są inne państwa, tym więcej są w stanie kupić i mogą pozwolić sobie na sprzedawanie po tańszej cenie; tym bardziej są rozwinięte w sztuce życia, przyswajania wiedzy, we wszystkim, co jest pożądane przez inne narody, które w konsekwencji mogą obrać podobną drogę. Że jeśli inne narody stają się dzięki nam silniejsze, my automatycznie także wzbogacamy się i rośniemy w siłę za sprawą interakcji z nimi. Oraz że pokój i dobre relacje z sąsiadami skutkują wzajemnym zadowoleniem wśród narodów, jak i obywateli […].

Prawdziwe zasady ekonomii politycznej […] uczą nas także, że człowiek powinien mieć możliwość produkcji tego, co leży w jego interesie, bez ingerencji rządu; że nie powinno się go powstrzymywać przed produkowaniem danego dobra, ani przekonywać do produkcji innego. Że powinno się go zostawić w spokoju, by sam mógł oceniać i podążać za tym, co według niego jest opłacalne; wymieniać się tym, co wyprodukował, w czasie, miejscu i z osobą, które uzna za właściwie; że nie będzie przymuszony przez polityków do kupowania po wyższej cenie i sprzedawania po niższej, albo do dawania więcej czy otrzymywania mniej, niż w sytuacji, która zakładałaby brak rządowej kontroli i ingerencji.

Że żadna wybrana bądź uprzywilejowana klasa nie powinna bogacić się na monopolu czy środkach ochrony, w których reszta społeczeństwa musi obligatoryjnie brać udział. Takie oto są główne maksymy ekonomii politycznej, która uczy nas, jak otrzymać największą liczbę użytecznych przywilejów przy najmniejszym nakładzie pracy. Są one w rzeczywistości maksymami bezpośrednio kierowanymi przeciwko ogólnej praktyce rządów, które nie widzą granicy w rządzeniu, i które stają się ofiarą przebiegłych ludzi, żerujących na reszcie społeczeństwa.[13]

 

[1] R. Muir, Civilization and Liberty, Londyn: Jonathan Cape 1940, s. 26-52; i L. Rougier, The Genius of the West, Los Angeles: Nash Publishing 1971, s. 1-55.

[2] G. H. Smith, The System of Liberty: Themes in the History of Classical Liberalism, Nowy Jork: Cambridge University Press 2013.

[3] J. Locke, Dwa traktaty o rządzie, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN 1992, s. 180.

[4] Cf., R. Muir, Civilization and Liberty, “The Nineteenth Century and After” 1934 (wrzesień), s. 213-225.

[5] H.P. Judson, Europe in the Nineteenth Century, Nowy Jork: Charles Scribner’s Sons 1900, s. 215.

[6] A.V. Dicey, The Law of the Constitution, Indianapolis: Liberty Classics 1982 [1885; wydanie poprawione, 1914], s. 114 i 132; także, R.M. Ebeling, Free Markets, the Rule of Law, and Classical Liberalism, “The Freeman: Ideas on Liberty” 2004 (maj), s. 8-15.

[7] J.S. Mill, The Collected Works of John Stuart Mill, Vol. 19: Considerations on Representative Government, Toronto: University of Toronto Press [1859] 1977), Rozdział VIII: „Of the Extension of the Suffrage”.

[8] E. Silberner, The Problem of War in Nineteenth Century Economic Thought, Nowy Jork: Garland Publishing [1946] 1972).

[9] R.M. Ebeling, World Peace, International Order, and Classical Liberalism, „International Journal of World Peace” 1995 (grudzień), s. 47-68.

[10] M. Chevalier, Society, Manners, and Politics of the United States, Boston: Weeks, Jordon 1839, s. 383-284.

[11] Cyt. w W.E. Rappard, The Secret of American Prosperity, Nowy Jork: Greenberg 1955, s. 59.

[12] R.R. Palmer, J. Colton, A History of the Modern World, Nowy Jork: McGraw-Hill 1995, nr 8, s. 592-595.

[13] T. Cooper, Lectures on the Elements of Political Economy, Nowy Jork: A.M. Kelley [1830] 1971), Rozdz. 1 i 18.

Źródło ilustracji: Pixabay.com

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Richard Ebeling

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uwolnij
KRS: 0000174572
 
KRS: 0000174572