Guillén: Monarchia i gospodarka

23 sierpnia 2021 Historia gospodarcza komentarze: 0

Autor: Mauro F. Guillén
Źródło: cato–unbound.org
Tłumaczenie: Tomasz Kłosiński
Wersja PDF

Monarchie uważa się za gorsze od innych form rządów, zwłaszcza republik, pod względem ekonomicznym. Większość ludzi uważa, że monarchie są bardziej skłonne do konfiskaty własności, wszczynania wojen, podejmowania megalomańskich projektów, powiększania długu narodowego i złego zarządzania gospodarką. Dane historyczne, szczególnie z ostatniego stulecia, nie mogłyby być bardziej odmienne od powszechnie przyjętej opinii. W rzeczywistości, wiele współczesnych monarchii zapewnia swoim obywatelom niezwykle wysoki standard życia. Ale czy to dlatego, że są monarchiami, czy dlatego, że przyjęły inne cechy, które zazwyczaj skutkują lepszymi wynikami gospodarczymi? Eksperci często podkreślają, że nie jest tajemnicą, iż monarchie, które przetrwały do naszych czasów, radziły sobie dobrze pod względem gospodarczym — w przeciwnym razie, jak argumentują, upadłyby.

Spośród 43 monarchii na świecie ponad połowa (23) należy do 50 najbogatszych krajów. Dla porównania, spośród 157 republik tylko 27 należy do 50 najbogatszych krajów, co stanowi zaledwie 18% wszystkich republik. Szokujące jest to, że jeśli spojrzymy na 50 krajów świata o najniższym dochodzie na głowę mieszkańca, to przytłaczająca większość z nich nie jest monarchią ani byłą monarchią, choć prawdą jest, że wiele z nich było kolonizowanych przez monarchie i być może to jest główną przyczyną, dla której kraje te nadal są biedne.

Monarchie są często oskarżane o koncentrowanie bogactwa w górnej warstwie społecznej. Jak zatem wypadają one w porównaniu z republikami pod względem nierówności dochodów? Odpowiedź brzmi: bardzo dobrze. Spośród 113 krajów, dla których dostępne są dane na temat dystrybucji dochodu (współczynnik Giniego), siedem znajduje się w połowie krajów o niższych nierównościach, a tylko cztery w połowie krajów o wyższych nierównościach.

Reasumując, monarchie, które przetrwały do czasów współczesnych, z reguły mają wysoki poziom dochodu per capita i niski poziom nierówności dochodowych. Ale dlaczego właściwie osiągają lepsze wyniki niż republiki? Czy to głównie monarchie konstytucyjno–demokratyczne radzą sobie lepiej, czy również te absolutystyczne i niedemokratyczne? Zanim odpowiemy na te pytania, ważne jest, by zrozumieć, w jaki sposób monarchie stały się „nowoczesne”, w sensie podporządkowania się rządom prawa.

Głównym powodem ekonomicznej wydajności monarchii we współczesnym świecie jest to, że monarchia konstytucyjna stanowi kompromis między tradycją a nowoczesnością. Stanowi hamulec dla bezgranicznych ambicji polityków. I działa jako mechanizm chroniący to, co zasługuje na zachowanie, a jednocześnie włączający to, czego wymagają okoliczności. Monarchia konstytucyjna, choć nie jest jedyną instytucją służącą tym celom, jest pięknym rozwiązaniem szerokiego wachlarza problemów związanych z rządzeniem.

W O duchu praw Monteskiusz napisał, że Anglia była „republiką, ukrytą pod formą monarchii”. Jednym z paradoksów monarchii konstytucyjnej jest to, że jest ona kojarzona przede wszystkim z krajem, który nie posiada formalnej konstytucji. Wielka Brytania, ze swoimi unikalnymi tradycjami parlamentarnymi i monarchicznymi, jest często przedstawiana jako wzór do naśladowania dla wszystkich innych monarchii.

Ludzie często uważają, że zalety monarchii konstytucyjnej można uzyskać za pomocą systemu parlamentarnego, jaki oferują republiki, to znaczy, gdy wybierana głowa państwa, która pełni rolę reprezentacyjną i działa jako arbiter, jest zestawiona z premierem mianowanym przez parlament zgodnie z wolą narodu. Przykładem są Niemcy, gdzie głową państwa jest prezydent federalny, a szefem władzy wykonawczej kanclerz. Obecnie na świecie istnieje 46 takich republik parlamentarnych, w porównaniu ze 100 republikami prezydenckimi, takimi jak Francja czy Stany Zjednoczone.

Obrońcy monarchii konstytucyjnej zwracają uwagę na to, że zdolność suwerena do odgrywania roli bezstronnego arbitra jest znacznie większa niż w przypadku wybranej głowy państwa w systemie parlamentarnym. Wybrani prezydenci, ich zdaniem, mogą łatwiej uwikłać się w polityczne rozgrywki, ponieważ zostali wybrani na to stanowisko, bezpośrednio lub pośrednio, podczas gdy dziedziczni władcy zazwyczaj nie mają do takich zachowań legitymizacji i konstytucyjnego mandatu.

Drugi sposób, w jaki monarcha konstytucyjny może być w lepszej sytuacji niż wybierany prezydent–figurant, wiąże się ze skłonnością polityków do utrzymywania się przy władzy. Nieuniknione jest, że dłuższe trwanie u władzy wykonawczej prowadzi do nadużyć. W moich własnych badaniach odkryłem, że im dłużej szef władzy wykonawczej pozostaje u władzy — czy to premier, prezydent, monarcha absolutny, czy dyktator — tym bardziej prawa własności są zagrożone. Moje badania porównujące monarchie i republiki w latach 1900–2010 wykazały również, że monarchie w ogóle są bardziej skuteczne niż republiki parlamentarne, jeśli chodzi o minimalizowanie nadużyć ze strony szefów władzy wykonawczej, którzy utrzymują się przy władzy. Instytucja monarchii zawiera ideę sukcesji dynastycznej jako kluczowego elementu, który może potencjalnie temperować ambicje polityków. Jest to aspekt, którego nie są w stanie zapewnić republiki parlamentarne z wybieralną głową państwa.

W moich badaniach przekonałem się również, że monarchie demokratyczno–konstytucyjne są w lepszej sytuacji niż monarchie niedemokratyczne i absolutne, jeśli chodzi o radzenie sobie z nadużyciami wynikającymi ze zbyt długiego sprawowania władzy wykonawczej. Argumentem jest tu fakt, że w wielu krajach monarchia historycznie podporządkowała się „klientelizmowi”, czyli czemuś, co rozwiązania konstytucyjne starały się wykorzenić. We współczesnym świecie trend „sułtanizmu” (ang. Sultanism) na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej leży u podstaw systemu, w którym król nie jest w stanie skutecznie ograniczyć nadużyć ze strony ugruntowanej władzy wykonawczej. Ograniczone swobody i brak praktyk demokratycznych w tej części świata przekładają się na brak przejrzystości i odpowiedzialności, których monarchowie nie potrafią naprawić.

Trzeci sposób, w jaki monarcha konstytucyjny może prowadzić do lepszego procesu politycznego niż wybierany prezydent–figurant, polega na zapewnieniu dodatkowej kontroli i równowagi w całym systemie politycznym. Zwykle określa się to mianem władzy równoważącej, którą monarcha może sprawować, zarówno w systemie konstytucyjnym, jak i w przypadku absolutyzmu, w sytuacjach, w których poszczególne gałęzie rządu nie funkcjonują prawidłowo.

Monarchia konstytucyjna jest najdoskonalszą wersją starożytnej instytucji dostosowanej do czasów zdefiniowanych przez nacjonalizm, państwotwórstwo i dynamikę polityczną napędzaną przez wzajemne oddziaływanie idei konserwatywnych, liberalnych i socjalistycznych. Inherentna wszechstronność tej instytucji ułatwiła zadziwiającą ewolucję jej celu, który z ochrony praw ludu przed królewską samowolą przekształcił się w stworzenie instytucjonalnej głowy państwa, która pomaga ograniczać nieokiełznane i egoistyczne zapędy wybranych polityków. Jak powiedział cesarz Austro–Węgier Franciszek Józef I prezydentowi USA Theodore’owi Rooseveltowi w 1910 roku, „rolą monarchii jest «ochrona moich narodów przed ich rządami»”.

Można więc dojść do wniosku, że we współczesnym świecie, po wiekach kształtowania roli suwerena w kategoriach konstytucyjnych, a zwłaszcza w przypadku europejskich monarchii demokratyczno–konstytucyjnych, ludzie lepiej radzą sobie ekonomicznie w monarchiach niż w republikach, niezależnie od tego, czy są one demokratyczne czy nie.

Źródło ilustracji: Adobe Stock

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj nas
Avatar

O Autorze:

Mauro F. Guillén

Pozostałe wpisy autora:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *